Odpady jądrowe – nierozwiązany problem

Rado Skurczatov
23 maja 2012

Jaka jest gwarancja, że projektanci ewentualnych elektrowni jądrowych w Polsce czy gdziekolwiek przewidzą wszystkie potencjalne wydarzenia skutkujące wyciekiem substancji radioaktywnych grożących znaczącymi skażeniami?

Przechowywane na terenach elektrowni jądrowych wypalone paliwo grozi katastrofalnym skażeniem podobnym do awarii czarnobylskiej. „Wypalone” pręty paliwa jądrowego w reaktorze wyjmuje się z rdzenia reaktora i zastępuje „świeżymi” prętami. Wypalone pręty są nadal silnie radioaktywne i dlatego generują wielkie ilości ciepła przez kolejne lata. Zestawy prętów przenoszone są do basenów z wodą, gdzie stoją w specjalnych stojakach. Woda, która musi być utrzymywana bez przerwy w obiegu, odprowadza ciepło od prętów.

Ponieważ na świecie, mimo ponad 50-letniej historii cywilnego wykorzystania energetyki jadrowej, nie istnieje żadne ostateczne składowisko na zużyte paliwo (i coraz częściej mówi się, że jest to problem nie do rozwiązania), właściciele reaktorów jądrowych trzymają je na terenie elektrowni. Jako że ilość zużytego paliwa wzrasta, Państwowa Komisja Regulacyjna ds. Energetyki Jądrowej w USA (NRC) upoważniła wiele elektrowni do zwiększenia ilości składowanego materiału w basenach do wielkości pięciokrotnie większej niż ta, na jaką były projektowane.

W efekcie praktycznie wszystkie baseny w amerykańskich elektrowniach uzbrojono w kolejne miejsca do wstawiania wypalonego paliwa, a ich „dopychanie” zbliżyło gęstość przechowywanego w nich materiału do zagęszczenia w rdzeniach reaktorów. Aby nie dopuścić do przekroczenia masy krytycznej i spowodowania reakcji łańcuchowej w prętach paliwowych, umieszczane są one w metalowych pojemnikach, których ściany zawierają pochłaniający neutrony boron.

Jeśli bądź to nieprawidłowe zadziałanie systemów w danej elektrowni, bądź katastrofa naturalna lub atak terrorystyczny spowoduje ucieczkę wody z basenu lub zatrzymanie systemu chłodzenia, pręty zaczną podgrzewać pozostającą w basenie wodę, ostatecznie doprowadzając ją do wrzenia i wyparowania. Jeśli nie będzie można uzupełnić wody, która wycieknie lub wygotuje się, jej poziom drastycznie spadnie, odsłaniając pręty paliwowe.

Jeśli pręty zostałyby odsłonięte, mogłyby się nagrzać do stopnia, przy którym zostaną uszkodzone, co pociągnie za sobą uwolnienie do środowiska wielkich ilości radioaktywnych gazów, takich jak cez-137. W basenie na terenie przeciętnej amerykańskiej EJ przechowuje się nawet ponad 1000 ton paliwa, więc wielkość radioaktywnego promieniowania mogłaby być bardzo duża.

Na jakie niebezpieczne czynniki wystawione są baseny z wypalonym paliwem? Baseny usytuowane są jedynie wewnątrz drugiej (zewnętrznej) osłony reaktora, a nie w obrębie mocniejszej w konstrukcji wewnętrznej osłony, która jest projektowana z myślą o powstrzymaniu wycieku do środowiska promieniowania uwolnionego ze zbiornika reaktora podczas ewentualnej awarii. Dlatego niekontrolowana porcja promieniowania radioaktywnego ma większe szanse przeniknąć do środowiska z wypalonego paliwa trzymanego w basenie niż z rdzenia reaktora. A ponieważ paliwo znajduje się poza wewnętrzną osłoną, basen jest też bardziej od reaktora narażony na skutki ataku terrorystycznego.

Oczywiście dodawanie wypalonego paliwa do tych basenów intensyfikuje szanse na tzw. „nieszczęscie” oraz zwiększa ilość radioaktywnego materiału, która potencjalnie mogłaby zostać uwolniona. Skutkiem takiego uwolnienia mogłyby być według amerykańskiej organizacji naukowej Union of Concerned Scientists tysiące dodatkowych śmiertelnych ofiar raka oraz zniszczenia materialne i konieczność poniesienia wydatków w wysokości setek miliardów dolarów na odkażanie. Powierzchnia obszarów skażonych przez takie uwolnienie promieniowania z wypalonych prętów paliwowych mogłaby znacznie przewyższać powierzchnię skażoną w wyniku katastrofy w Czarnobylu.

Podobnie jak system chłodzenia dla rdzenia reaktora, system chłodzenia dla basenów z wypalonym paliwem zasilany jest przez sieci elektryczną. Jednak podczas gdy ten pierwszy system (dla reaktora) posiada dwa zasilania awaryjne: generatory na paliwo dieslowskie oraz baterie na prąd stały, system chłodzenia wypalonego paliwa na ogół nie posiada zasilania awaryjnego. USC stwierdza, że przemysł jądrowy i NRC nie przywiązywały wystarczającej wagi do potencjalnych awarii mających wpływ na baseny z prętami. Również operatorzy praktycznie nie przeprowadzają żadnych szkoleń dla pracowników dotyczących postępowania w przypadkach tego typu awarii.

Jaka jest gwarancja, że projektanci ewentualnych EJ w Polsce czy gdziekolwiek przewidzą wszystkie potencjalne wydarzenia skutkujące wyciekiem substancji radioaktywnych grożących znaczącymi skażeniami?

Naszym zdaniem żadna – jest to bowiem z natury rzeczy niemożliwe. Dodatkowo „zawalić sprawę” mogą budowniczowie, którzy np. wywiozą nocą żwir spod fundamentów lub inne elementy z placu budowy. Jak pokazuje historia, przemysłowe promieniowanie jądrowe stanowi wielkie zagrożenie dla ludzkości i nie ma moralnego (ani innego racjonalnego) uzasadnienia, aby bezpieczeństwo zaspokajania energii elektrycznej przez EJ opierało się na niepewnych protezach technologicznych, jakie jedynie może zaoferować przemysł atomowy. Natomiast powszechne (lecz ostrożne) wykorzystanie OZE, a także oszczędzanie energii rozwiązałoby większość energetycznych problemów zwykłych mieszkańców bez konieczności podejmowania śmiertelnego ryzyka związanego z energetyką jądrową.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Inicjatywy AntyNuklearnej.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *