Energetyka jądrowa to ślepa uliczka

Władysław Mielczarski
25 kwietnia 2011

Niezależnie od tego, jakie działania zostaną podjęte, w Polsce nie powstanie żadna elektrownia jądrowa, ani do roku 2020, ani nawet po 2030.
Planowany program rozwoju polskiej energetyki jądrowej jest nierealny z ekonomicznego punktu widzenia. Koszt budowy typowej elektrowni jądrowej z czterema blokami po 1600 MW wynosi dziś ponad 32 mld zł, a po katastrofie w Fukushima i konieczności wprowadzenia nowych zabezpieczeń koszty budowy wzrosną do ponad 40 mld zł. Zdolność kredytowa największej polskiej grupy energetycznej nie przekracza 16 – 17 mld zł, a to nawet nie połowa kosztu inwestycji. Budowa czterech bloków, wiązałaby się z kosztem rzędu 150 mld zł, co jest zupełnie nierealne.

Elektrownie jądrowe generują setki ton radioaktywnych odpadów i przez to są niebezpieczne. W elektrowni Fukushima niewielka awaria zasilania układu chłodzenia reaktorów szybko przerodziła się w katastrofę. W tej elektrowni w reaktorach i basenach chłodzących znajduje się ponad dwa tysiące ton radioaktywnego paliwa.
Bardziej niebezpieczne niż praca samego reaktora są setki ton zużytego paliwa, o dużej radioaktywności, przechowywane w celu ich chłodzenia w basenach wodnych na terenie elektrowni. Reaktor EPR, jaki miałby być zbudowany w Polsce potrzebuje 120 ton silnie radioaktywnego paliwa. Co 18 miesięcy trzeba wymienić 1/3 paliwa zawartego w reaktorze. Odpady z elektrowni jądrowych powinny być składowane ponad 100 tysięcy lat. Koszty budowy tych składowisk i ich nadzorowania są trudne do oszacowania.
Energetyka jest częścią gospodarki i nowoczesna energetyka oparta na technologiach energooszczędnych, inteligentnym zarządzaniu sieciami (smart networks), rozwoju kogeneracji (równoczesnej produkcji ciepła i energii elektrycznej), wykorzystaniu źródeł odnawialnych oraz wykorzystanie nadmiaru gazu, jaki Polska będzie miała w ciągu kilku lat, będzie impulsem dla nowoczesnej gospodarki, tworząc nowe miejsca pracy. Już dziś w Niemczech, w nowej energetyce pracuje ponad 260 000 osób, to więcej niż w przemyśle motoryzacyjnym.
Program energetyki jądrowej to ślepa uliczka dla polskiej gospodarki. Budując elektrownię jądrową zdajemy się na import wyposażenia, paliwa i specjalistów do obsługi elektrowni, zaniedbując jednocześnie rozwój nowoczesnej energetyki i gospodarki.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

4 thoughts on “Energetyka jądrowa to ślepa uliczka

  • 1 maja 2011 at 14:27
    Permalink

    Wyjaśniam cierpliwie (cierpliwość – zdaje się – będzie tu potrzebna): współczesna gospodarka funkcjonuje tak, że w interesie pojedynczego przedsiębiorcy jest minimalizacja pracochłonności, bo wtedy może produkować taniej. Ale Gospodarka nie składa się z samych przedsiębiorców. Jej drugi biegun stanowią nabywcy-konsumenci. W ich interesie jest, aby mogli sobie kupić wyprodukowane dobra, a w tym celu najpierw muszą mieć pracę, w której sobie na to zarobią. Czy do tego miejsca jest to zrozumiałe?
    Jeżeli tak, to lecimy dalej, teraz będzie trochę trudniejsze: gdyby stał się cud i nagle wszyscy przedsiębiorcy zrealizowali swój ideał, produkując wszystko przy zerowych kosztach pracy (na przykład dzięki robotyzacji, albo dzięki nie płaceniu pracownikom), to gospodarka – pomimo wzruszająco niskich kosztów produkcji – zbankrutowałaby po kilku miesiącach, bo popyt wygasłby do zera. Więc każde mądre państwo musi pilnować przedsiębiorców przed skutkami ich własnych marzeń: po to w krajach mądrze rządzonych wspiera się tworzenie miejsc pracy. Więcej na ten temat znajdziesz w podstawowych podręcznikach ekonomii (polecam np dwutomową „Ekonomię” Northausa i Samuelssona, oraz „Ekonomię sektora publicznego” Stiglitza).

    Reply
  • 8 lipca 2011 at 22:34
    Permalink

    Taaaa, roboty same sie wyprodukuja i zainstaluja, i beda same sie konserwowaly….
    Mowmy o realiach, a nie o cudach.
    Zdaje sie, ze zyjemy w epoce uslug. W rolnictwie, w przemysle pracuje dzisiaj malo ludzi. Reszta robi co innego – pisze blogi, wyklada, projektuje, leczy, opiekuje sie, etc.
    Energie ludzi i zasoby warto uzywac dla pomnazania dostatku spoleczenstwa (wiecej wytworzonych dobr). Ludzie obslugujacy malo efektywne przedsiewziecia energetyczne poprostu przejadaja dobrobyt wytworzony przez innych.

    Prawo pracy, gwarantowana placa minimalna, wolnosc zrzeszania sie w zwiazkach zawodowych – tego panstwo powinno pilnowac w relacjach pracodawca-pracownik.
    Panstwo ma pare innych obszarow, na ktore powino miec stale skierowane swoja uwage – przestrzeganie prawa przez wszystkich i przez wszystkie instytucje, pilnowanie, by nie byly ograniczane prawa i swobody obywatli, edukacja, zdrowie, kultura, tworzenie warunkow chroniacych dzieci/mlodziez i emerytow.

    Jesli do nowej energetyki potrzebne sa duze obciazenia podatkowe konsumentow (i wzrost cen energii elektrycznej), to – zartujacnieco – czy nie lepiej dac kazdemu z tych 260000 ludzi lopate do reki, i kazac im kopac doly 1x1x1 (placac godziwie). Przynajmniej zaoszczedzi sie na kosztach kapitalowych sieci przesylowych, rozproszonych elektrownii wiatrowych, etc.

    Reply
  • 9 lipca 2011 at 15:57
    Permalink

    WAM, piszesz: pomnażanie dostatku to ilość wyprodukowanych dóbr. Wytworzona energia jest przecież dobrem, i to nawet dosyć poszukiwanym. A przy ocenie efektywności przedsięwzięcia (w tym przypadku: energetyki ze źródeł rozproszonych) należy brać pod uwagę wszelkie koszty i wszelkie zyski, również ekologiczne i ludzkie i również te długofalowe. W tej perspektywie inwestycja w OZE jest słuszna.

    Traktowanie ilości wytworzonych dóbr jako miernika bogactwa (PKB) odchodzi zresztą do lamusa: wskaźnik rozwoju ludzkiego (HDI) czy wskaźnik szczęśliwej planety (HPI) dużo lepiej mierzą faktyczny dobrostan społeczeństwa, kraju czy globu.

    Zresztą nawet w wąsko ekonomicznej perspektywie doraźnej: chcesz porównywać kapitałochłonność EJ oraz źródeł odnawialnych? Naprawdę?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *