Gmina Kisielice: burmistrz Tomasz Kropowiak na tle turbiny wiatrowej

Dyskretny urok energii odnawialnej

Karolina Jankowska
2 maja 2011

W strategicznej wizji rozwoju energetyki każdego rozsądnego kraju odnawialne źródła energii są podstawą przyszłego zaopatrzenia w energię; minął bezpowrotnie czas, gdy traktowano je jako kilkunastoprocentowe uzupełnienie miksu energetycznego bazującego na węglu i atomie.
Ale wizja strategiczna, to nie wszystko: źródła odnawialne są już elementem teraźniejszości, obecnego systemu energetycznego. Tym czasem w Polsce nadal popularnością cieszy się hasło: „jesteśmy skazani na węgiel“. Ostatnio – ku zaskoczeniu wielu osób – dołączyło do niego drugie hasło: „Jesteśmy skazani na atom“. Nie rozumiem tych haseł, ale o ile jeszcze wytłumaczalne są dla mnie intencje ich twórców – sektora energetyki konwencjonalnej oraz grup interesu, o tyle nie jestem zupełnie w stanie zrozumieć polskiego społeczeństwa, które powtarza oba hasła jak mantrę. Bo rozwój energetyki na świecie pokazuje niezbicie, że węgiel i atom to już przeszłość. Teraźniejszość i przyszłość to energia odnawialna; jej rozwój przynosi społeczeństwom zdecydowanie większe korzyści, niż skazywanie się na węgiel i atom (zakładając, że w przypadku tych ostatnich może być mowa o jakichkolwiek korzyściach).
Cała historia produkcji energii elektrycznej rozpoczęła się przecież wraz z wykorzystaniem małych elektrowni wodnych. Jak produkować prąd z wiatru wiadomo było już od czasu, gdy pod koniec XIX wieku duński fizyk i wynalazca Poul la Cour uruchomił pierwszą turbinę wiatrową napędzającą generator prądu. Warto zdać sobie sprawę, że w w regionach rolniczych USA już w latach 30-tych XX w. funkcjonowało kilka milionów przydomowych turbin wiatrowych.
Również produkcja energii elektrycznej z fotowoltaiki odnotowała w latach 50-tych pierwsze postępy. Już wtedy wykorzystywano także biogaz w celach energetycznych, a wykorzystanie biomasy jako źródła energii jest przecież tak stare, jak stary jest prehistoryczny wynalazek wykorzystywania ognia.

Publiczne wsparcie dla starej energetyki…

W Polsce rozwój odnawialnych źródeł energii nie jest tak spektakularny jak w Niemczech, ale skoro Polska posiada zbliżone warunki geograficzne do Niemiec, potencjał i możliwości są podobne. Główną barierą jest przede wszystkim słaba polityka wsparcia. Jako że energetyka konwencjonalna na całym świecie była przez wiele lat wspierana politycznie i finansowo (jako przykład można przytoczyć powstanie i działanie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali oraz EURATOM), uksztatowała się sytuacja, w której koszty zewnętrzne wytwarzania energii z nośników kopalnych i jądrowych (zanieczyszczenie środowiska, związane z tym koszty społeczne itp.) nie były ponoszone przez producenta. Koszty te ponosili podatnicy. Wobec tego energetyka konwencjonalna znajduje się od lat w uprzywilejowanej pozycji rynkowej w stosunku do młodej branży odnawialnych źródeł energii; mówiąc wprost: korzysta z ukrytej pomocy publicznej. By zatem umożliwić energiom odnawialnym konkurencyjność, ich wykorzystanie powinno być także wspierane przez państwo w okresie przejściowym.
W Polsce nie istnieje tymczasem żadna ustawa mająca za zadanie wspierać i regulować sektor odnawialnych źródeł energii. Wsparcie oparte jest na modelu handlu zielonymi certyfikatami – jak pokazują międzynarodowe doświadczenia – jest znacznie mniej efektywnym instrumentem, niż model stałych cen, praktykowany obecnie już w 20 krajach Unii Europejskiej.

Rachunek ekonomiczny ponad uprzedzeniami

Mimo tych barier jednak energie odnawialne są w Polsce coraz szerzej i częściej wykorzystywane. Dla przykładu: moc zainstalowana w energetyce wiatrowej w Polsce na koniec pierwszego półrocza 2010 roku przekroczyła pułap 1 GW (dokładnie: 1058 MW) i wyniosła w tym czasie ponad 45% całkowitej mocy polskich instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii wynoszącej 2335 MW (bez uwzględniania instalacji współspalania). Oznacza to, że ilość megawatów zainstalowanych w energetyce wiatrowej została w ciągu roku praktycznie podwojona, ponieważ w czerwcu 2009 roku wartość ta wynosiła 553 MW; czy któryś inny segment polskiej energetyki ma potencjał wzrostu 50 procent rocznie?
W źródłach wykorzystujących biomasę do produkcji energii elektrycznej przyrost w analogicznym okresie wyniósł 20 MW, w przypadku biogazu było to 12 MW, a elektrowni wodnych 3 MW. Osiągnięcie pułapu 1 GW w instalacjach wiatrowych trwało wprawdzie 10 lat, ale zauważalne w ostatnim czasie przyspieszenie daje podstawy do optymizmu.

W Polsce też się da

Widoczne jest, że fala zmian dotarła już do Polski. Istnieją nawet przykłady pełnego sukcesów wdrażania strategii udziału 100% odnawialnych energii w zaopatrzeniu energetycznym, jak przede wszystkim gmina Kisielice w województwie warmińsko-mazurskim.

Gmina Kisielice: farma turbin wiatrowych
Gmina Kisielice: farma turbin wiatrowych

Na terenie tej gminy działają obecnie dwie farmy wiatrowe. Pierwsza ma zsumowaną moc 40,5 MW (27 pótoramegawatowych turbin), druga – złożona z turbin 2 MW – ciągu najbliższych lat także osiągnie moc 40 MW. W roku 2004 do użytku została oddana kotłownia miejska opalana słomą o mocy 3 MW dzięki czemu zostały wyłączone z użytku dwie kotłownie olejowe. Jak wyjaśnia burmistrz Kisielic, Tomasz Koprowiak: „Kotłownie olejowe były po prostu nieekonomiczne dla gminy. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowania wniosku o kolejne 180 przyłączy do kotłowni. Pozostali mieszkańcy chcą mieć dostęp do ciepła, które jest bardzo konkurencyjne pod względem ceny, ponieważ 1 GJ kosztuje w sprzedaży brutto 38 zł“ . W Kisielicach ma powstać również biogazownia, jak tłumaczy Koprowiak: „Chcemy doprowadzić do końca projekt budowy biogazowni. Na polu tzw. rozproszonej energetyki ta biogazownia zapewniłaby nam całkowitą niezależność miasta. Jak ruszy biogazownia to nie będzie już problemów z okresowymi przerwami w dostawach prądu, które zdarzają się na przykład w taką zimę jak w tym roku” [2010; przyp. aut.].

Zielone paliwo polityki

Śmiało można ponadto stwierdzić, że odnawialne energie rozwijają się szybciej, niż jest sobie w stanie wyobrazić ludzki umysł (zwłaszcza ten ograniczony do myślenia o skazaniu na węgiel i atom). Przykłady można mnożyć. W czerwcu przewodnicząca niemieckiej CDU, Angela Merkel stwierdziła, że nierealne jest zwiększenie wykorzystania odnawialnych energii w zużyciu energii elektrycznej do 20%. Dwa lata później, już jako kanclera Niemiec i przewodnicząca Rady UE przeforsowała przyjęcie rezolucji, która przewiduje wzrost udziału energii odnawialnych w całkowitym zużyciu energii brutto do 20% w 2020 roku. W 2006 roku ówczesny minister środowiska Niemiec Sigmar Gabriel twierdził, podpierając się ekspertyzami, że udział odnawialnych energii w zaopatrzeniu w energię elektryczną będzie wynosił 27% do 2025 roku, co odpowiada udziałowi energii atomowej w Niemczech. Trzy lata później w programie jego partii (SPD) na wybory do Bundestagu w 2009 pojawił się już postulat o zwiększeniu udziału odnawialnych energii w zaopatrzeniu w energię elektryczną do 35% w 2020 roku oraz przynajmniej do 50% do 2030 roku. Również prognozy naukowe bywały wielokrotnie zbyt ostrożne, nawet jeśli pochodziły od organizacji działających na rzecz odnawialnych energii. W 1990 roku Europejskie Stowarzyszenie Energii Wiatrowej (EWEA) prognozowało, że w roku 2000 moc zainstalowana w energetyce wiatrowej wyniesie w ówczesnych 15 krajach członkowskich UE 4 089 MW. W rzeczywistości moc owa wyniosła wówczas trzy razy tyle – 12 887 MW. W 1998 według nowej prognozy stowarzyszenia do 2007 roku miało zostać zainstalowane w energii wiatrowej 36 378 MW. W rzeczywistości zainstalowano aż 56 535 MW.

Perspektywa 2050

Tak fenomenalny rozwój odnawialnych źródeł energii oraz świadomość zagrożeń wynikających z wykorzystywania nośników kopalnych (w tym jądrowych) skłaniają do badań nad możliwością pokrycia całkowitego zaopatrzenia w energię przez odnawialne jej źródła. Pierwszy taki scenariusz sporządzono w 1975 roku dla Szwecji, później w 1978 Francji, w 1980 dla USA, w 1982 dla Europy Zachodniej i wreszcie w 1983 roku dla Danii. Na zlecenia Bundestagu Harry Lehmann sporządził w 2002 roku scenariusz, który prognozował, że udział odnawialnych energii do 2050 roku w Niemczech może wynieść aż 95%. W kwietniu 2010 European Climate Foundation opublikowała scenariusz opracowany przez prestiżową firmę doradczą McKinsey; w scenariuszu tym całkowite zaopatrzenie Europy w energię w 2050 roku pochodzi wyłącznie z odnawialnych jej źródeł. Prognoza ta dowodzi, że tego typu rozwój nie pociągnąłby za sobą większych kosztów energii niż dzisiejszy, scentralizowany i konwencjonalny system energetyczny. W Niemczech niemal regularnie publikowane są nowe scenariusze, dowodzące możliwości zaopatrzenia tego kraju w energię pochodzącą w stu procentach ze źródeł odnawialnych, choć w różnych przedziałach czasu i różnymi metodami. A więc to realność.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *