Foto: Global Justice Now/Flickr/Creative Commons

Glifosat a decydująca batalia o niezależną naukę

14 kwietnia 2017

Walka polityczna o przejrzystość w sprawie glifosatu jest w istocie batalią o niezależną naukę oraz przejrzyste i demokratyczne funkcjonowanie instytucji Unii Europejskiej, pisze pięcioro eurodeputowanych z grupy Zieloni/Wolne Przymierze Europejskie (Greens/EFA).

Eurodeputowani/e Heidi Hautala, Philippe Lamberts, Michèle Rivasi, Bart Staes and Benedek Jávor reprezentują grupę Greens/EFA w Parlamencie Europejskim.

W świetle niedawnego ujawnienia tzw. „Papierów Monsanto” (Monsanto Papers) w trakcie trwającego w USA procesu sądowego dotyczącego glifosatu, postanowiliśmy dzisiaj (24 marca) napisać w tej sprawie list do Prezydenta Komisji Europejskiej Junckera.

Jesteśmy przekonani, że silne i autentycznie niezależne instytucje Europejskie, takie jak Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), Europejska Agencja Medyczna (EMA) i Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) mają kluczowe znaczenie dla ochrony zdrowia publicznego i budowania zaufania społecznego w Unii Europejskiej.

Nie ulega wątpliwości, że przejrzystość jest warunkiem wstępnym jakiejkolwiek demokratycznej debaty. Wymienione wyżej instytucje robią co tylko w ich mocy, aby przekonać opinię publiczną o przejrzystości swojej pracy nad oceną glifosatu, lecz nasza trwająca od roku batalia o uzyskanie dostępu do najważniejszych badań naukowych pokazuje coś całkowicie przeciwnego. Uważamy, że jest to niedopuszczalne.

15 marca 2017 roku, dokładnie w tym samym dniu, kiedy ECHA ogłosiła swoją ocenę bezpieczeństwa glifosatu, upłynął rok odkąd wystąpiliśmy o publiczny dostęp do 75 nieopublikowanych prac naukowych, na podstawie których, zarówno EFSA, jak i ECHA, wydały opinie, że substancja ta nie jest rakotwórcza dla ludzi; w sprzeczności z konkluzją Agencji Badań nad Rakiem Światowej Organizacji Zdrowia (IARC).

Częściowe informacje i ocenzurowane prace naukowe, które jak do tej pory otrzymaliśmy od EFSA, są niewystarczające z dwóch istotnych powodów.

Po pierwsze, EFSA zasadniczo zaprzecza, że ujawnienie badań otrzymanych od przemysłu agrochemicznego leży w nadrzędnym interesie publicznym, a co za tym idzie stawia na pierwszym miejscu interesy handlowe przedsiębiorstw takich jak Monsanto, które połączyły siły, powołując „Grupę Roboczą ds. Glifosatu” (Glyphosate Task Force – GTF) dla obrony swoich interesów.

Nawet informacje o tym, które laboratoria były odpowiedzialne za badania oraz, czy zostały  skontrolowane pod względem przestrzegania norm „dobrych praktyk laboratoryjnych” (GLP) przez niezależne agencje, pozostają do dnia dzisiejszego tajemnicą handlową.

W rezultacie przedsiębiorstwa należące do GFT ustalają ramy oceny naukowej i określają granice przejrzystości publicznej, zarabiając jednocześnie miliardy euro rocznie na sprzedaży pestycydów, których głównym składnikiem jest glifosat. Nie da się nie zauważyć potencjalnego konfliktu interesów, widzą to wszyscy, poza – jak się wydaje – Europejskim Urzędem ds. Bezpieczeństwa Żywności.

Nie trzeba dodawać, że rynek glifosatu jest ogromną żyłą złota i nadal gwałtownie się rozwija. Szacuje się, że zapotrzebowanie na tę kontrowersyjną substancję, która przestała być objęta ochroną patentową, wzrośnie globalnie z około 5 miliardów 2012 roku euro do 9 miliardów euro w 2019.

Przewiduje się, jedną z głównych przyczyn tego globalnego wzrostu zapotrzebowania będzie upowszechnienie upraw GMO odpornych na glifosat. Daje to obraz skali problemu.

Po drugie, mamy powody, żeby przypuszczać, że niektóre z tych prac naukowych mogą zawierać błędy i przejaskrawienia wprowadzone celowo z powodów komercyjnych. Wszakże cały system system został zaprojektowany w taki sposób, że te same przedsiębiorstwa, które chcą uzyskać pozwolenie na wprowadzenie swoich produktów na rynek, muszą przygotować analizy naukowe, których celem jest udowodnienie organom regulacyjnym, że są one bezpieczne – które z przedsiębiorstw chcących sprzedać swój produkt przyznałoby kiedykolwiek, że jest inaczej?

Problem okazuje się jeszcze bardziej poważny, jeśli uświadomimy sobie, że jedną z głównych taktyk stosowanych przez przemysł jest infiltracja organów regulacyjnych i zapewnienie udziału powiązanych z nim ekspertów we właściwych zespołach na wszystkich odpowiednich etapach procesu podejmowania decyzji.

Na przykład część oceny dla ECHA wykonał zespół, w którego skład wchodziło dwóch ekspertów (Boobis i Moretto), którzy uprzednio zostali zmuszeni do rezygnacji z zespołów EFSA ze względu na konflikt interesów.

Jest to konkretny przykład zjawiska, do którego  w swoim nowym raporcie odnieśli się Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. Prawa do Żywności, Hilal Elver i Specjalny Sprawozdawca ds. Praw Człowieka, Niebezpiecznych Substancji i Odpadów, Baskut Tuncak.

Raport ONZ dotyczy stosowania pestycydów w globalnej produkcji żywności i jest bardzo krytyczny wobec korporacji produkujących środki ochrony roślin. Jego autorzy oskarżają je o „systematyczne zaprzeczanie szkodliwym efektom”, „agresywne, nietyczne strategie marketingowe” i intensywny lobbing rządów, który „zablokował reformy i uniemożliwił globalne restrykcje związane ze stosowaniem pestycydów”.

Co ważne, raport również zdecydowanie odrzuca klasyczny mit przemysłu agrochemicznego, że pestycydy są konieczne, aby „nakarmić świat”.

Organy regulacyjne nie powinny zamykać oczu na to, co obecnie dzieje się w ojczyźnie Monsanto, Stanach Zjednoczonych. Jak doniósł w zeszłym tygodniu  Bloomberg, urzędnik Agencji Ochrony Środowiska odpowiedzialny za ocenę rakotwórczości pestycydu Monsanto – Roundupu, chwalił się w rozmowie telefonicznej z członkiem zarządu tej firmy, że „zasługuje na medal, ponieważ potrafił zatrzymać badania innej agencji nad główną substancją chemiczną tego herbicydu”.

Urzędnik ten przestał w zeszłym roku pracować w departamencie pestycydów agencji i jest teraz centralną postacią w ponad 20 pozwach sądowych wniesionych przez amerykańskich rolników, którzy oskarżają Monsanto o to, że nie ostrzegło konsumentów i organów kontrolnych, że ten oparty na glifosacie herbicyd może być przyczyną chłoniaków nieziarniczych (ang. nonHodgkin lymphoma – NHL).

Jednocześnie wewnętrzne dokumenty firmy pokazują, że Monsanto doskonale wiedziało o możliwych skutkach genotoksycznych glifosatu już we wczesnych latach dziewięćdziesiątych.

Ujawnione niedawno dokumenty sądu federalnego rzuciły światło zarówno na na wewnętrzne emaile Monsanto, jak i korespondencję pomiędzy korporacją a amerykańskimi organami regulacyjnymi. Według New York Timesa, zapisy sugerują, że Monsanto samo pisało prace naukowe, a następnie przypisywało je naukowcom.

Te amerykańskie rewelacje powinny mocno zaniepokoić dyrektora naczelnego EFSA, Bernharda Urla, który niedawno skrytykował nas i cały ruch ekologiczny za brak wiary w naukę i kierowaną przez siebie agencję.

Url oświadczył także, że „dyskusja na temat glifosatu nie dotyczy nauki”. Całkowicie mija się z prawdą: wierzymy w wiedzę naukową, która jest niezależna, została zrecenzowana przez środowisko naukowe, jest możliwa do powtórzenia i została opublikowana, na przykład w czasopismach naukowych.

Badania wykorzystane przez EFSA do przeprowadzenia oceny rakotwórczości glifosatu nie spełniają tych kryteriów. Z tego powodu, podobnie jak my, Url powinien doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z szerszym problemem dotyczącym niezależności nauki w ogóle.

Przeprowadzone niedawno badania pokazują, że wskaźnik odtwarzalności badań, który jest podstawową zasadą naukową – w różnych dziedzinach nauki – może być niepokojąco niski.

Wydaje się, że nawet Komisja Europejska jest świadoma tego powszechnego i systematycznie pojawiającego się problemu. W lutym odbyło się spotkanie jej wewnętrznych ekspertów zatytułowane: „możliwe usprawnienia jakości badań laboratoryjnych i ich odtwarzalności”.

Komisja odniosła się konkretnie do „selektywnego przedstawiania wyników, nacisku pracowników naukowych na publikacje i braku standaryzacji procedur służących do pomiaru odniesienia oraz standaryzacji  materiałów referencyjnych”.

Mamy zatem coraz więcej dowodów przeciwko Monsanto i linii obrony EFSA, która jak do tej pory opiera się na zachowywaniu tajemnicy.

Nadszedł czas, aby podejść do tej sprawy z powagą i bronić poważnej, niezależnej nauki, zamiast takiej, która jest finansowana przez przemysł i tajna. Cała ta historia pokazuje również, że z całą pewnością najwyższy czas, aby organy regulacyjne Unii Europejskiej odmówiły przedłużenia tymczasowego zezwolenia na dopuszczenie glifosatu do obrotu w Europie.

źródło: EurActive

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *