To nie były żarty

Wojciech Kłosowski
28 czerwca 2012

Wszyscy znamy ten dialog. Odbył się na antenie radia, którego nie będę reklamował.

Wojewódzki: Wiesz, co ja wczoraj zrobiłem po tym meczu z Ukrainą? Zachowałem się jak prawdziwy Polak…
Figurski. Kopnąłeś psa
Wojewódzki: Nie, wyrzuciłem swoją Ukrainkę
Figurski. A to dobry pomysł… Mi to jeszcze nie przyszło… Wiesz co? Ja po złości jej dzisiaj nie zapłacę
Wojewódzki: Wiesz co, to ja swoją przywrócę, odbiorę jej pieniądze i znowu wyrzucę
Figurski. Powiem ci, że gdyby moja była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ją zgwałcił
Wojewódzki: Ja to nie wiem, jak moja wygląda, bo ona ciągle na kolanach..

Ponieważ jakoś po ludzku lubiłem Kubę Wojewódzkiego z jego przewrotnymi, inteligentnymi błazeństwami, staram się zrozumieć, co się stało. Staram się więc odwalić robotę za chłopaków, bo oni, zamiast się zastanowić nad sobą, zajęci są obroną przez atak. Nie jestem idiotą, żeby liczyć na autorefleksję Figurskiego, ale liczę na autorefleksją Kuby Wojewódzkiego. Mam prawo do swojej porcji naiwnej wiary w ludzi.

Otóż po pierwsze – to NIE BYŁ ŻART . Obaj zainteresowani chowają się za „prawo satyryka do ironii” ale przecież wiedzą, że choć się bawili, to nie żartowali. Bo nie wszystko, co bawi, jest żartem. Żart to wypowiedź nastawiona na rozśmieszenie słuchaczy, ocieplenie atmosfery. Ale przecież nie na tym polegała zabawa Figurskiego z Wojewódzkim.

Ona polegała na czymś istotnie innym. Panowie zabawiali się bezkarnym dręczeniem słabszych. Zrobili to, co robią dzieciaki rzucające „dla zabawy” cegłą w kota, albo młodzi bandyci podpalający „dla zabawy” bezdomnego. Postanowili przez chwilę posmakować mrocznych emocji płynących z przewagi nad kimś słabszym. „Będę gnoić publicznie Ukrainkę, a ona nie będzie mogła nic zrobić. Ciekawe, jakie to uczucie, na zimno zadawać komuś cierpienie w sytuacji absolutnej omnipotencji i bezkarności”. Ofiara w takiej okrutnej „zabawie” mus być zawsze pojedyncza, konkretna, osamotniona, a prześladowców dobrze jak jest kilku. Chłopaki nie atakują więc „Ukrainek” w ogólności. Jest mowa o „Ukraince”. Tej jednej, konkretnej.

To była TAKA zabawa. Nie żarty. To było perwersyjne, wykoncypowane na zimno rzucanie cegłą w kota. Zadawanie cierpienia dla własnej zabawy, albo z jakiejś mrocznej ciekawości. Zadawanie tego cierpienia komuś, kto nic nam nie zrobił, niczym nie zawinił, a został wybrany do znęcania się, bo po prostu jest słabszy. Bo akurat jego to naprawdę zaboli. Słowa Figurskiego i Wojewódzkiego nie wiszą przecież w próżni: Ukrainki NAPRAWDĘ bywają w Polsce wyzyskiwane, w poczuciu bezkarności wyrzucane z pracy bez zapłaty, naprawdę bywa, że pracują na kolanach i NAPRAWDĘ bywają gwałcone.

W tym, co zrobił, Wojewódzki pewnie nie jest sam. Być może w niejednym z nas jest jakaś fascynacja mrocznymi emocjami, okrucieństwem, krzywdzeniem bez powodu, dla zabawy.

Staram się po ludzku zrozumieć, co się stało temu niegłupiemu przecież człowiekowi. Myślę, że Kuba pomylił emocje. Myślę, że przyzwyczajony do swego dreszczu satysfakcji z nadeptywania na odcisk zadowolonym z siebie mieszczanom, nie połapał się, że tym razem ma inny dreszcz, że tym razem z Figurskim wśród śmiechów podpalają bezdomnego. Że tym większy fun, im bardziej tamten cierpi. Stąd eskalacja. Najpierw tylko zaznaczenie władzy: wyrzuciłbym ją. Ale to za mało krzywdy: nie zapłaciłbym jej. Mało! Przyjąłbym znów, zabrał pieniądze i wyrzucił ponownie. Czy rozumiemy już? Ta zabawa na tym właśnie polega: okrucieństwa nigdy dość. Zgwałcić, poniżyć wyszydzić. I obserwować z chłodną ciekawością własne emocje. Jak to? To tylko taki niewielki dreszczyk?

Kuba Wojewódzki, człowiek o prędkim języku, palnął coś bardzo paskudnego, porwany ciemnymi emocjami, nad którymi nie zapanował. Poleciało i cofnąć się nie da. Przeprosić nie ma jak. Ale można zdjąć na chwilę maskę błazna, zamyślić się nad tą sytuacją i poważnie przyznać, co się stało.
To powinien zrobić Kuba Wojewódzki. Figurski nie może zrobić już nic.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

5 thoughts on “To nie były żarty

  • 30 czerwca 2012 at 07:45
    Permalink

    Solidaryzuję się z tekstem. Ja też lubię Kubę W. Ciekawe, czy ten tekst do niego dotarł. Powinien.

    Gratuluję autorowi felietonu inteligentnej i celnej analizy zdarzenia. Czy już widzicie, jak to leci? „Dla jaj” jesteśmy zdolni do… wszystkiego.

    Reply
  • 1 lipca 2012 at 08:49
    Permalink

    Skoro nawet tak inteligentni ludzie, jak Kuba W. oddają się tego rodzaju zabowom, to strach pomyslec, co sie stanie jak na antene wpuscimy np.kiboli.
    Uciekać z tego kraju? Dokad? Otóż w w gazecie holendeskiej Leische Blad taka oto ukazala sie notka z okazji otwarcia wystawy polskiego artysty :Polen kunnenmeer dan schoonmaaken
    – Polacy potrafią więcej niż sprzatać. To miala byc dowcipna ironia

    Reply
  • 1 lipca 2012 at 19:08
    Permalink

    Bardzo trafny komentarz. Ja lubiłem w sumie obu satyryków za szczerość i inteligencję, ale to o Ukraince nie było zabawne. Szkoda, że tak się stało, bo program był naprawdę dobry i lubiłem go słuchać. W naszej przestrzeni publicznej jest też inny problem- wiele osób pokroju W.Cejrowskiego, które cały czas kogoś krzywdzą, obrażają i nagminnie wyrażają „mowę nienawiści”. Niestety nimi pan Skowroński (chyba przez pomyłkę został szefem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich) nie chce się zająć, tak samo władze tvn i inne osoby. Solidaryzująć się z Wojtkiem Kłosowskim, pytam: do czego to zmierza? Kiedy nastąpi odpowiednia reakcja?

    Reply
  • 3 lipca 2012 at 14:45
    Permalink

    problem zaczal sie w momencie gdy padlo slowo „Ukrainke”. wtedy Kuba odkryl sie ze dla niego sprzataczka i ukrainka znaczy dla niego to samo, a wiec stygmatyzuje okreslona narodowosc, a wiec mysli jak koltun (ktorego podobno wysmiewa) i blyskawiczna autorefleksja ze to wlasnie jest be.
    ale bylo juz za pozno… i pozostalo juz tylko odwarcanie kota ogonem…

    Reply
  • 4 lipca 2012 at 01:32
    Permalink

    Panie Wojciechu czy Kuba jest Don Kichotem , że zajął Pan rolę Rosynanta starającego się wynieść szaleńca z paskudnej sytuacji jaką sobie stworzył ? ;) Jasne jest dla Pana ,że nie jest szlachetnym „błędnym rycerzem ” – więc o co te całe „aj waj”? To , że ktoś jest inteligentny automatycznie nie czyni go lepszym człowiekiem od tzw. ” kibola” – Pani Małgosiu . Spodziewałem się więcej mądrości po ludziach szeroko rozreklamowanych w śród znajomych jako autorytety moralne … Lubił Pan jak pisze „po ludzku” kogo? Skandalistę i cwaniaka który swoją przereklamowaną inteligencję wykorzystywał w mało szlachetny sposób nie kryjąc , że chodzi mu o kasę ? Wierząc Pana samoocenie w której stwierdza Pan – ” nie jestem idiotą ” zastanawiam się co naprawdę Panem powodowało by kolejny raz manifestować swoją szlachetną moralność , zrozumienie człowieka i potwierdzenie autorytetu… To rozróżnienie na beznadziejnego Figurskiego i Wojewódzkiego który tylko nie zapanował nad „ciemnymi emocjami” jest śmieszną manipulacją faktami i pokazuje do jakiego stopnia potrafi Pan zrezygnować dla swego ulubieńca z obiektywizmu :)Ma pan nie wątpliwie „parcie na pióro” w głośnej obyczajowej sprawie jednak czy to wystarczy by wytłumaczyć Pańskie zaangażowanie w wytykanie „szewcowi” , że buty robi ? Wykorzystał Pan stereotypowy schemat myślenia o ofierze i pokazał nam że „białe” jest białe , a „czarne” jest czarne – to zawsze działa i większość Panu przyklaśnie bo wszystko się pokrywa ze schematem ich myślenia … Po Panu jednak należy spodziewać się czegoś więcej albo do tej pory był Pan skutecznym pozerem … Oczywiście populizm wymaga posługiwania się schematami jednak prawda o człowieku jest bardziej złożona i jestem mocno zdumiony ,że o tym piszę do Pana bo byłem przekonany , że Pan o tym wie ! Stąd moje pytanie – w co Pan zagrywa i jaki jest Pan w takim razie na prawdę ?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *