Najkreatywniejsze osoby w polskiej gospodarce

Beata Maciejewska
6 marca 2011

Mówi do mnie koleżanka: „U mojego czteroletniego wnuka zdiagnozowano autyzm. Nareszcie wiemy, dlaczego było z nim tak trudno. Moja córka wypisała go z przedszkola, zrezygnowała też z pracy, bo musi się nim zająć. Ale jak ona sobie teraz poradzi z utrzymaniem, nie wiem. Specjalistyczne terapie są bardzo drogie, NFZ za to nie zwraca. Nie ma szansy na leczenie dziecka, nie ma szansy na pracę dla córki, samotnej matki”.
Inna moja koleżanka mówi: „Gdy mój mąż miał pracę, to 24 godziny na dobę, nigdy nie miał wolnego, ani umowy o pracę. Ja zajmowałam się dwójką małych dzieci non-stop. Teraz od pół roku nie ma pracy, a ja mam pół etatu. Piszę zaległą magisterkę, żeby dostać drugie pół. W nocy siedzę i robię tłumaczenia, np. instrukcji przeżynarko-łuparki. Staram się też działać społecznie, ale teściowa sprawia sprawę tak: pomogę wam, jeśli przestaniesz poświęcać czas innym”.

Bohaterki życia codziennego. Przeciążone nadmierną odpowiedzialnością. Za siebie i bliskich. Za kryzys i jego zakamuflowane efekty, uderzające właśnie w kobiety. Pozostawione przez państwo, które nie ma dobrej polityki społecznej. I które – ustami rządowych ekspertów – wmawia nam, że nieznośność życia codziennego to wina jednostek, a nie systemu. Że to brak elastyczności, mobilności, rzutkości, przedsiębiorczości. Że to nasza wina.

„Te kobiety to są najbardziej kreatywne postaci życia gospodarczego w Polsce” – powiedziałaby o nich Izabela Jaruga-Nowacka, była wicepremier polskiego rządu, pełnomocniczka ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, minister polityki społecznej. Feministka i działaczka lewicy. Jedyna taka kobieta w Sejmie, która potrafiła walczyć o nasze prawa z pełną mocą. „Przecież my wciąż jesteśmy zwalniane w pierwszej kolejności, trudniej nam wrócić na rynek pracy, bo brakuje żłobków i przedszkoli” – mówiła. – „Kobieta czterdziestoletnia jest – w opinii pracodawców – za stara na przyjęcie do pracy, a młoda jest także zagrożeniem, bo może mieć dziecko. Mamy niższe place, o czym dobrze wiadomo od 18 lat. Mamy zawody sfeminizowane, wymagające ogromnej odpowiedzialności, wiedzy i postawy etycznej, za to płatne tak marnie, że zawsze poniżej średniej krajowej. Myślę przede wszystkim o nauczycielkach i o pielęgniarkach” – dodawała. Była zawsze po stronie kobiet. A także po stronie ludzi biednych, mniejszości, dzieci. Po stronie neutralności światopoglądowej państwa, prawa do wolności wypowiedzi, zrównoważonego rozwoju.

Dziś wraz z Katarzyną Kądzielą i Zuzanną Dąbrowską, które współpracowały i przyjaźniły się z Izą przez lata, przygotowujemy książkę pt.: Drogi Równości. Izabela Jaruga-Nowacka – polityczka, feministka, działaczka lewicy. Z Izy przemówień, udzielanych wywiadów, doniesień prasowych, rozmów z jej znajomymi, rodziną, przyjaciółkami wyłaniają się lata walki o próbę zmiany. O to, żeby kobiety miały prawo do decydowania o własnym ciele i o tym ile, kiedy i czy w ogóle chcą mieć dzieci. O to, żeby nie musiały uciekać z domu, jeśli doświadczają w nim przemocy. O poważne traktowanie potrzeb tych, które opiekują się osobami zależnymi – dziećmi, rodzicami itd. – a są marginalizowane. O poważne traktowanie polityki równouprawnienia.

Kilkanaście osób, z którymi współpracowała, m.in. Wanda Nowicka, Robert Biedroń, Jolanta Plakwicz, Marek Balicki, Magdalena Środa, Krzysztof Kwater, kreśli w swoich tekstach katalog wartości, postaw i wyborów Izabeli Jarugi-Nowackiej. Powstaje z tego swoisty przewodnik dla kobiet, feministów i feministek, ludzi wrażliwych społecznie, którzy chcą coś zmienić. Przewodnik po tym, jak uprawiać politykę, jak wypełniać ją sensem. Dla tych, którzy chcieliby sprawić, by samotna matka niepełnosprawnego dziecka nie musiała dokonywać wyboru pomiędzy heroicznym wysiłkiem a życiem na całkowitym marginesie.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *