Prawda nie zawsze pośrodku

Igor Skórzybót
25 stycznia 2016

W kwestii zmian klimatu konsensus wydaje się jasny. Niestety, nie wszyscy fakt ten rzetelnie prezentują.

W BBC Earth wyemitowany został wczoraj (24 stycznia) program “Czy można udowodnić zmiany klimatu?”. Jako odsetek naukowców przekonanych co do antropogeniczności globalnego ocieplenia pada w nim wskaźnik 95%. Tymczasem w mediach często słyszymy, iż zdania naukowców w tej kwestii są podzielone. Dlaczego?

Symetria, której nie ma

To doskonały przykład zjawiska zwanego pseudosymetrią autorytetu naukowego (określanego często jako prawdopośrodkizm – to potoczne słowo może być jednak stosowane w szerszym kontekście). Fenomen ten polega na tym, że media przedstawiają pewne kontrowersje w sposób taki, jakby opinie naukowców były równo podzielone, podczas gdy zdecydowana większość naukowców uznaje daną tezę za prawdziwą.

Podejście to jest krytykowane przez wielu autorów. Najbardziej znaną dla przeciętnego czytelnika jest Sherry Seethaler i jej książka „Kłamstwa, przeklęte kłamstwa i nauka”. Samo pojęcie, choć stworzone przez antropologa mediów Cristophera Toumeya, istniało jednak już wcześniej (zauważył je m. in. Martin Gardner).

Duża ilość np. lobbystów powoduje, iż dziennikarze często nie dociekają, gdzie leży prawda, woląc twierdzić, iż obie strony dysponują podobnym autorytetem, podczas gdy nie jest to uzasadnione. Mówią zatem, że „zdania są podzielone”, i „nie wiadomo, kto ma rację”. Ich pogląd przejmują odbiorcy. Oczywiście najbardziej widocznym efektem działania pseudosymetrii autorytetu naukowego jest kwestia zmian klimatycznych.

Badania „Newsweeka” wskazują, że według 55% Polaków zjawisko to rzeczywiście zachodzi, podczas gdy 26% jest zdania przeciwnego.

Wśród klimatologów odsetek osób przekonanych co do antropogeniczności globalnego ocieplenia wynosi 97-98%. W recenzowanych czasopismach naukowych nie pojawił się żaden artykuł, który zaprzeczałby tej tezie.

Dowody są silne, a badania bardzo łatwo dostępne. Mimo to spora część ludzi uważa, iż w świecie nauki trwa jeszcze jakakolwiek dyskusja w tej kwestii.

Dlaczego? Tutaj w grę wchodzi właśnie rzeczona pseudosymetria. I to niestety dość często.

Oto kilka przykładów

9 lipca 2015 roku w radiu RDC w audycji „Gorąca dyskusja wokół globalnego ocieplenia…” padła teza, iż zdania naukowców są podzielone. Część z nich uważa, że obecnie obserwowane zmiany klimatyczne to efekt wyłącznie naturalnego cyklu ochłodzeń i ociepleń naszej planety.

W jednym z niedawnych numerów „Angory” na artykuł sceptyka przeznaczono tyle samo miejsca, co na wywiad z klimatologiem, reprezentującym główny nurt nauki. Do telewizji często zaprasza się po jednym “sceptyku”, a wręcz denialiście (termin z języka angielskiego nie mający polskiego odpowiednika, oznaczający negowanie czegoś mimo dowodów) i jednym naukowcu.

To znakomity przykład udawanego obiektywizmu, stawiania w jednym rzędzie każdej opinii i faktów. To jednak nie wszystko.

„Forbes” opublikował artykuł „Histeria globalnego ocieplenia”, w którym przeczy temu zjawisku, a za dowód podaje raport autorstwa organizacji NIPCC, sponsorowanej przez libertariański think-tank Heartland Institute. To organizacja publikująca m.in. raporty głoszące, iż palenie papierosów w żadnym wypadku nie powoduje raka.

Wspomniany raport jest zbiorem często sprzecznych ze sobą informacji, a raczej dezinformacji i truizmów, który w żadnym wypadku nie może uchodzić za poważną publikację naukową. Nie mnie oceniać, jaki był w tym cel, lecz widać, że żaden dziennikarz, ani nikt z redakcji nie zareagował i czytelnicy zostali wprowadzeni w błąd.

Konsekwencje tego mogą być poważne. Odbiorcy nie tylko tracą zaufanie do świata nauki i rządzących, lecz także przestają myśleć o obronie planety i przyczyniają się do rozwoju globalnego ocieplenia. W mniejszym stopniu bezpośrednio – przestając choćby oszczędzać wodę przy codziennych czynnościach, dużo bardziej pośrednio – nie wymagając od rządzących reform zmierzających do przeciwdziałania zmianom klimatu.

Nauka, polityka, media

Prawdopośrodkizm jest wygodny dla dziennikarzy, gdyż mogą się oni zdawać obiektywnymi i przedstawiającymi wszystkie racje. Jednak z prawdziwą obiektywnością, niezbędną w tym zawodzie, nie ma za wiele wspólnego.

Jak powinny postępować media? John Oliver w swoim „Last Week Tonight” zaprosił niedawno do studia trzech sceptyków oraz 97 badaczy reprezentujących główny nurt nauki. Był to oczywiście happening, lecz idea polega na tym, aby rzetelnie przeanalizować fakty i właśnie je przedstawić widzom.

Pseudosymetrię autorytetu naukowego widzę jako zbędną antropomorfizację nauki. Odrzucanie skrajnych stanowisk jest korzystne w sporach międzyludzkich (zbytnia uległość, jak i agresja zazwyczaj nie popłacają). W polityce odrzucanie stanowisk radykalnych także miewa sens. W nauce trzeba się jednak skupić na dowodach.

Pseudosymetria autorytetu naukowego jest również znakomitym zabiegiem erystycznym, bowiem prawie każde stanowisko da się przedstawić jako znajdujące się dokładnie po środku, a zatem prawdziwe.

Lobby koncernów naftowych może zgodnie z prawdą powiedzieć, iż ich stanowisko brzmiące „globalne ocieplenie istnieje, ale nie jest antropogeniczne” jest umiarkowane i stosowane, jeśli tylko za skrajności przyjmiemy stanowisko o antropogeniczności zmian klimatycznych oraz coraz bardziej (niestety!) absurdalną opinię, że nie doświadczamy żadnego skoku temperatur w ostatnich dziesięcioleciach. Nie zmienia to jednak faktu, iż w świetle dowodów naukowych jest to zupełna bzdura.

W programie TVP z dr Jaśkowskim, zajmującym się obecnie walką z obowiązkowymi szczepieniami, dziennikarka stwierdziła: „Mamy dwie skrajne opinie: tak i nie. Rodzice muszą w tej chwili decydować sami i zdawać się na zdrowy rozsądek”.

Nie jest to prawdą, aczkolwiek trafia do wielu ludzi, którzy nie są w stanie zweryfikować prawdziwości zdań wygłaszanych w oglądanym programie, czytanym artykule, co może mieć potencjalnie tragiczne konsekwencje.

Odpowiedzialność czwartej władzy

Dlatego też sprzeciwiamy się stosowaniu pseudosymetrii artykułu naukowego. Dziennikarz powinien być obiektywny, przy czym jest to ten obiektywizm, który potwierdza się w szukaniu prawdy, faktycznego stanu rzeczy, słusznych argumentów, uznaje niezależność wiedzy od podmiotu poznającego, a nie w zajmowaniu na siłę stanowiska pośrodku sporu.

Dziennikarze powinni więc szukać prawdy, opowiadać się po jej stronie, a w razie popełnienia błędu być odpowiedzialnymi za słowo i prostować pomyłki. W innym wypadku ich praca nie ma zbytniego sensu.

Zdj. Anomalie temperatury w roku 2015 – najcieplejszym od rozpoczęcia analizy globalnych pomiarów w 1880. NASA w domenie publicznej.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

19 thoughts on “Prawda nie zawsze pośrodku

  • 25 stycznia 2016 at 14:36
    Permalink

    Bardzo potrzebny artykuł. Pokazuje bardzo klarownie „gdzie leży pies pogrzebany” w naszej polskiej pseudo debacie na temat zmian klimatu. Brawo.

    Reply
  • 25 stycznia 2016 at 22:20
    Permalink

    Skąd bierze się ten tzw. konsensus? Otóż nie istnieje już praktycznie coś takiego jak niezależna nauka, przynajmniej w przypadku dużych, znanych uczelni i ośrodków badawczych. Praktycznie całość środków na badania pochodzi w większości od rządów i korporacji i od wielu dekad nie ma już finansowania badań, które byłyby niezgodne z życzeniami sponsorów. Przeciwstawianie się temu w ramach funkcjonującego systemu jest równoznaczne z końcem kariery – to nie tylko brak środków na badania, ale też szykany ze strony władz uczelni, które przecież też są na garnuszku. Globalne ocieplenie to przy tym temat szczególny, bo kontrola klimatu jest od lat wymówką do budowania światowej władzy pod patronatem m.in. ONZ „w imię ratowania planety”.
    Historię tego ogromnego przekrętu bardzo dobrze pokazują ludzie niezależni od korporacyjnego finansowania, bądź emerytowani uczeni, bądź ludzie którzy mogą sobie na to pozwolić, jak lord Mockington. A pokazać prawdę w tej kwestii jest naprawdę łatwo, polecam, niestety w języku angielskim, parę materiałów, które obalają jakąkolwiek krytykę ze strony „prawdziwych naukowców”: https://www.youtube.com/watch?v=SXxHfb66ZgM
    https://www.youtube.com/watch?v=SyUDGfCNC-k
    https://www.youtube.com/watch?v=deNbnxaJYOU

    Wstyd, że tylu ludzi mieniących siebie naukowcami, wybiera wygodne życie zamiast prawdy i podporządkowuje się korporacyjno-rządowemu dyktatowi. Autor tego tekstu pisze o obiektywności dziennikarza i takich tam dyrdymałach, ale udział w konkursie „Droga do Harvardu” wskazuje raczej, że sam wolałby dołączyć do grona dobrze opłacanych „naukowców” merdających ogonkami tak jak każe sponsor, niż zajmować się obiektywną nauką i prawdą. Wstyd.

    Reply
    • 26 stycznia 2016 at 13:36
      Permalink

      serio koncerny mają taką ilość gotówki aby zamknąć usta każdemu jednemu naukowcowi, doktorantowi i 97% emerytowanych naukowców? Mam wrażenie że byłby to kiepski biznes dla obu stron. Poza tym podstawowa nauka nie jest sponsorowana przez korporacje – miło by było ale nie.

      Reply
      • 26 stycznia 2016 at 15:43
        Permalink

        Dlaczego wówczas korporacje, w których interesie obniżanie emisji wyraźnie nie jest, ograniczają się do wydawania takich paplanin jak raport Heartland Institure? Pieniędzy im nie brakuje.

        Reply
    • 29 stycznia 2016 at 07:24
      Permalink

      autor jest też, zapomniał Pan wspomnieć, reptiliańskim agentem. Osobiście „polecam Skarżyskiego 1”

      Reply
    • 26 stycznia 2016 at 14:14
      Permalink

      A jakieś konkrety? Jest tak jak piszę i zamiast „znakomitych artykułów” nie na temat proponuję jeszcze np. to: https://www.youtube.com/watch?v=dIvLEwGS-70
      I jeszcze jedna istotna kwestia, nie ma 97% konsensusu – kolejne oszustwo. W tej liczbie znaleźli się wszyscy uczeni którzy przyznali że człowiek ma JAKIŚ WKŁAD WE WZROST EMISJI CO2 DO ATMOSFERY. Tak, co do tego prawie wszyscy są zgodni. Kolejna wredna manipulacja danymi. Nawet naukowiec od którego całe to mega-oszustwo się zaczęło – Roger Revelle, przyznał w końcu że się pomylił i należy bardzo ostrożnie podchodzić do szacowania wpływu człowieka na ocieplenie klimatu. Jego apele zostały przemilczane i zignorowane. Jeszcze raz – jeśli ktoś ma kontrargumenty wobec tego co przedstawili ludzie z materiałów – jest tego zresztą cała masa – które podałem, to proszę. Powoływanie się na przekłamane dane statystyczne, a często nawet nie dane a wyniki modeli, jest delikatnie mówiąc nieporozumieniem. Wyraźnie widać że ta cała ściema została podważona w całej rozciągłości i teraz albo uda się ale z religijnym fanatyzmem zakrzyczeć fakty, albo trzeba będzie się pożegnać z całym tym przekrętem. Jeśli nie dojdzie w najbliższych kilku latach do utworzenia rządu światowego i globalnego totalitaryzmu pod auspicjami ONZ, to przekręt z globalnym ociepleniem nie przetrwa.

      Reply
      • 26 stycznia 2016 at 14:32
        Permalink

        https://www.ncdc.noaa.gov/sotc/global/201510
        jak dla mnie starczy a to że ktoś jest opłacany to twoja opinia jeśli nie wierzysz w ocieplenie to razem z kolegami złóżcie się na badanie, trochę was jest więc powinno się spokojnie udać. Jak wtedy pojawią się wam inne wyniki chętnie wrócę do rozmowy.
        Jak chcesz odpowiedz to pierwszy fil mówi tylko o tym iż powód ocieplenia może być inny, pomiary są trudne i mamy w nich sporą wariancję – takie zdanie da się uzyskać i od samych badaczy.
        Dodatkowo twierdzi że ocieplenie nie musi być złe ?? powiedz to tym, których zaleje ale to jest kwestia względna powiązana z moralnością i tu nie ma konsensusu i nie powinno być to opinia.

        Reply
      • 26 stycznia 2016 at 14:47
        Permalink

        Wspaniałe obejrzałem całe, ten facet jest b. fajny i sensowny i ma mnóstwo racji ale w żaden sposób nie zaprzecza że temperatura się podnosi i nawet nie bardzo że jest to wina człowieka. To co mówi to to że nie ma wystarczających dowodów że to akurat CO2 powoduje ocieplenie, nie jest w tym jedyny, oraz jak wspomniałem że efekt ocieplenia nie będzie tak straszny, że to co się teraz dzieje jest także zgodne z naturalnymi trendami więc część efektów na które powołują się naukowcy to naturalne procesy, ok możliwe, ale temperatura i tak wzrasta! Fragmenty o wiatrakach i panelach fotowoltanicznych to jego opinia i nikt nie mówi o tym że mamy konsensus dotyczący tego co dokładnie robić.

        Reply
  • 26 stycznia 2016 at 15:39
    Permalink

    Jeśli dane statystyczne i przewidywania modeli matematycznych (których dokładność ocenia się na 95% i jest to liczba ostrożna) są mało znaczące, a filmiki na Youtube (aż dziw, że bez żółtych napisów) wręcz przeciwnie, to nie mamy o czym rozmawiać w kwestii autorytetu naukowego.

    Reply
    • 26 stycznia 2016 at 16:34
      Permalink

      To nie jest kwestia wiary, tylko dowodów. Oczywiście występuje ocieplenie ale po pierwsze nie ma dowodów na to jak duży jest w nich udział człowieka, po drugie, że jest to coś złego, po trzecie, że poziom wód znacząco się podwyższy z tego powodu. To tyle.
      Co do złośliwych opinii o filmikach z youtube, tylko pokazują intencje – nie są to jakieś montaże niewiadomo czego niewiadomego autorstwa, tylko wystąpienia konkretnych ludzi – łatwiej przedstawić fragment konferencji z konkluzjami z badań niż całe badania na piśmie. Dane statystyczne są danymi, ale łatwo nimi zmanipulować, jak te przykładowe 97%, a dokładność modeli matematycznych – wybacz – ale to kolejna bzdura. Dawnej na ich podstawie starano się wykazać zmiany w perspektywie dekady czy dwóch – ten okres minął i wszystkie alarmistyczne tezy na ich podstawie okazały się błędne. Więc teraz modele „pokazują” co będzie za 50, 60 czy 100 lat…
      Jeszcze jeden „filmik z youtube” przeciwko tym dokładnym modelom: https://www.youtube.com/watch?v=oN_oynx1D8w
      Jeszcze raz – ta „religia” już nie ma narzędzi by się bronić, wiec bez zamordystycznej cenzury to tylko kwestia czasu kiedy upadnie.

      Reply
  • 26 stycznia 2016 at 22:14
    Permalink

    @Marcin Bogacz
    Nauka jest sceptyczna. Sceptyk nie ufa wnioskom, dopóki nie pozna i nie zrozumie faktów i wyników badań. Dla odróżnienia negacjonista WIE Z GÓRY i tak wybiera i interpretuje informacje, żeby dopasować je do swojej z góry przyjętej tezy, ignorując to, co mu nie pasuje. A jeżeli w środowisku naukowym panuje konsensus odmienny od jego poglądów, to dla negacjonisty nie argument za tym, żeby zmienić poglądy, lecz że wszyscy widać spiskują. Żartem o temacie http://www.stuartmcmillen.com/comics_en/hendrix-uncle/

    Polemika z osobami które wiedzą lepiej, niż wszystkie ośrodki naukowe to zwykle strata czasu, choć bywa, że się udaje (http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3158/klimatyczna-kontrowersja, choć rzadko).

    Lord Mockington (jak rozumiem chodziło o lorda Moncktona, ale biorąc pod uwagę, że po angielsku „mock” oznacza szydzenie/wykpiwanie, błąd prześliczny :) nie jest uczonym. Tak w ogóle to widzę powoływanie nie na ośrodki naukowe, a na pojedynczych gości bez szczególnych kwalifikacji. Nie dziwię się, bo na całym świecie nie ma ŻADNEGO ośrodka naukowego o międzynarodowym lub ogólnokrajowym statusie, który uważałby inaczej: http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-nauka-nie-jest-zgodna-w-temacie-globalnego-ocieplenia-7

    Darujmy sobie dyskusję o teoriach spiskowych. To elementarne prawa fizyki, a pomysł, że w spisku zgodnie uczestniczą naukowcy ze wszystkich krajów, także takich, którym ciężko dogadać się względem czegokolwiek, do tego niejednokrotnie za rządów jawnie walczących z klimatologami (USA w czasach George’a Busha jr, Kanada Harpera czy Australia Abbotta) to pomysł dość dziwny. Może dodam tylko, że prognozy są przedstawiane od tak dawna, że można je zweryfikować. Co się okazuje? Ano że IPCC często się myli. Tyle że… „alarmiści z IPCC” mylą się często, lecz… w drugą stronę http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-naukowcy-z-ipcc-to-alarmisci-36?t=2 – rzeczywistość 20-krotnie częściej okazuje się gorsza od prognoza.

    Odniosę się do jedynego merytorycznego fragmentu wypowiedzi:
    „Oczywiście występuje ocieplenie ale po pierwsze nie ma dowodów na to jak duży jest w nich udział człowieka, po drugie, że jest to coś złego, po trzecie, że poziom wód znacząco się podwyższy z tego powodu. To tyle.”

    „Nie ma dowodów na antropogeniczność globalnego ocieplenia… ” Ależ są! http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-nie-ma-empirycznych-dowodow-na-antropogenicznosc-globalnego-ocieplenia-41?t=2
    Ponadto właśnie dziś opublikowaliśmy na NoK w temacie http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/klimatolog-prof-trepinska-nie-znamy-przyczyn-zmiany-klimatu-tak-mysle-134. Polecam.
    „Czy to coś złego”… Cóż – per saldo tak. Zdecydowanie tak. http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-globalne-ocieplenie-nawet-jesli-bedzie-wcale-nie-bedzie-takie-zle-4
    Można dodać też np. takie „drobiazgi” http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/raport-globalnie-ocieplenie-a-rewolucja-w-syrii-82 czy http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-zakwaszanie-oceanu-nie-szkodzi-morskim-stworzeniom-119
    Odnośnie poziomu morza: http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-prognozy-wzrostu-poziomu-oceanow-w-xxi-w-sa-przesadzone-57, http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/rozpad-ladolodu-antarktydy-zachodniej-nieunikniony-77
    Ku refleksji: http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/koniec-holocenu-10, http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zmiany-klimatu-kiedys-i-dzis-w-80-lat-do-klimatu-z-czasow-dinozaurow-78

    Panie Marcinie, jeśli chce Pan być odbieranym na serio, to gorąco zachęcam do pogłębienia wiedzy w temacie, w którym Pan się wypowiada.

    Reply
    • 27 stycznia 2016 at 15:53
      Permalink

      Och, komiksu z Hendrixem nie znałem. Znakomity.

      Czyż to nie ten sam sławny „lord” Monckton, który błysnął informacją o „homoseksualistach mających średnio 500-1000 partnerów seksualnych w życiu”?
      Był kiedyś ktoś taki, jak Joseph Battell, bogaty właściciel ziemski, który napisał trzytomową księgę „Ellen, czyli szepty starej sosny”, w której przedstawia dźwięk jako zjawisko o naturze korpuskularnej. Cząstki dźwięku wychodzą z widełek stroikowych powodując ich drganie… Strasznie dziwne dzieło, przedstawione w formie dialogu między szesnastoletnią dziewczynką, a starą sosną z Vermont, które nie może być uznawane za poważną pracę naukową. Mimo tego, jego argumentacja była lepsza niż dzisiejszych denialistów klimatycznych, a i spiski były drzewiej bardziej prawdopodobne.

      Reply
    • 28 stycznia 2016 at 14:51
      Permalink

      Oczywiście naukowcy zawsze będą dyskutować i mieć odmienne zdanie, tyle że władza finansowa jest tak scentralizowana, że może wymuszać na rządach i instytucjach dane trendy w dowolną stronę. Poza tym napisałem już wszystko co istotne i nie mnie przekonywać, klimat to nie jest moja dziedzina, makroekonomia i finanse owszem. Odezwałem się tutaj dlatego, że co chwila widzę stopkę Zielonych Wiadomości: „Misją Zielonych Wiadomości jest wzbogacenie debaty publicznej w Polsce o zagadnienia w niej marginalizowane, poruszane rzadko lub w sposób tendencyjny.” – a zamiast tego widzę tu ten sam dogmat, co wszędzie w mass mediach.

      Strona naukaoklimacie.pl to kolejna tuba propagandowa, tak samo dobre źródło informacji jak samo IPCC czy Al Gore. Ludzie za pieniądze zrobią wszystko i będą udawać rzetelną naukę aż do odcięcia finansowania, więc za taką „wiedzę” dziękuję.

      Jeszcze tylko taka refleksja co do szerszego obrazu tego zjawiska. ONZ z przystawkami wydaje rocznie na kwestie związane grube miliardy. Z tego jakieś 6% idzie na pomoc ofiarom faktycznych kataklizmów, susz, trzęsień ziemi itp. Cała reszta idzie na zwalczanie zmian które ponoć zajdą w przyszłości, na podstawie modeli, których prawdziwości nikt nie dowiódł, w tym wielki udział ma sama propaganda tego. Są tu także wydatki na przechodzenie z upraw żywności na biopaliwa, dzięki czemu światowe ceny żywności w krótkim okresie czasu wzrosły o ponad 100%. Najubożsi ludzie w wielu miejscach nie znieśli takiej presji, głównie Ameryka Południowa. Protestujących spotkały kule, nie tylko gumowe. Itd., itp. Coś jak osoba której płonie dom, ale ignoruje gaszenie bo zajęta jest umacnianiem wałów na rzece, bo „uczeni przewidują” że za dwie dekady przyjdzie wielka powódź…

      Reply
  • 27 stycznia 2016 at 00:52
    Permalink

    Chyba pan Marcin Bogacz nie zrozumiał artykułu. Albo twierdzi, że 95% meteorologów świata to skorumpowani cwaniacy, co uważam za niezwykle śmiałe i niepoważne oskarżenie.
    Osobiście uczęszczałam w 2004 roku przez kilka miesięcy w Paryżu w Cite des Sciences et de l’Industrie na otwarte wykłady uczonych francuskich zaangażowanych od początku w prace IPCC (Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu, we Francji GIEC), którzy wyjaśniali szerokiej publiczności dlaczego powstała ta organizacja (bo już w latach 60. niektórzy uczeni zaczęli podejrzewać, że ludzie poprzez wydobywanie z ziemi zasobów węglowodorów, które się tam gromadziły przez miliony lat, i ich spalanie, czyli masowe uwalnianie do atmosfery dwutlenku węgla, który jest gazem cieplarnianym, mogą zmieniać klimat Ziemi, co może być wielkim zagrożeniem dla ludzkości i w ogóle życia na Ziemi), kto ją stworzył (Światowa Organizacja Meteorologiczna i Program Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska), czym jest (grupą koordynacyjną o światowym zasięgu), czym nie jest (ośrodkiem badawczym), jak zostały wypracowane wspólne scenariusze społeczno-gospodarczego rozwoju świata i obliczone dla każdego scenariusza hipotetyczne emisje poszczególnych gazów cieplarnianych dla każdego z sektorów badawczych (o średnicy 500 km x 500 km i 11 km atmosfery), jak różne ośrodki badawcze na świecie zaczęły tworzyć własne modele matematyczne (i budować specjalnie dla tego celu ośrodki obliczeniowe), wpuszczając na wejściu TE SAME dane (ilości każdego z gazów cieplarnianych dla każdego sektora badawczego) aby otrzymać na wyjściu dane meteorologiczne w coraz bardziej odległej przyszłości (na początku francuskie komputery pracowały przez miesiąc, żeby „obliczyć” dane wyjściowe za miesiąc…), jak stopniowo weryfikowano dane na wyjściu z modeli matematycznych w niewielkich odcinkach czasowych (miesiąc, rok, kilka lat) z rzeczywistymi danymi pomiarowymi. Ponadto uczeni opowiedzieli nam jak pracuje IPCC nad kolejnymi raportami, centralizując i poddając ocenie naukowej wyniki prac badawczych z całego świata, z ośrodków naukowych (publicznych i prywatnych) i od przemysłu. Największą słabością raportów IPCC jest ich nadmierna ostrożność, gdyż co prawda w kolejnych raportach IPCC z coraz większym stopniem pewności potwierdzało wpływ człowieka na obserwowane gwałtowne zmiany klimatu, jednakże ogranicza te stwierdzenia do okresu od lat 50. XX w. podczas gdy poszczególne ośrodki badawcze wyraźnie pokazują ten wpływ prawie od początku ery przemysłowej, a już na pewno od początku XX wieku.
    Przypomnijmy, że misją IPCC jest „ocena bez uprzedzeń i w sposób metodyczny, jasny i obiektywny, informacji naukowych, technicznych i społeczno-gospodarczych, które są nam konieczne dla lepszego zrozumienia ryzyka związanego z ociepleniem klimatu pochodzenia ludzkiego, bardziej precyzyjne określenie możliwych konsekwencji tych zmian i rozważenie możliwych strategii adaptacji i łagodzenia. Nie ma on mandatu do prowadzenia badań i monitorowania zmiennych klimatycznych lub innych istotnych parametrów. Jego oceny są oparte przede wszystkim na publikacjach naukowych i technicznych, których wartość naukowa jest powszechnie uznawana.”

    Reply
    • 27 stycznia 2016 at 10:25
      Permalink

      Zrozumiałem i twierdzę że większość klimatologów to oportuniści dostarczający takich wyników, jakich się od nich wymaga, pod groźbą utracenia pracy i ostracyzmu ze strony kolegów. IPCC to szczytowy objaw tego szaleństwa, organizacja quazi-religijna (klimatologów nie przyznających jej racji nazywa się heretykami, a Rajendra Pachauri sam przyznał że to jego religia). Jest masa materiałów na ten temat, nie trzeba długo szukać, wystarczy po prostu chcieć przyglądnąć się czemukolwiek poza oficjalnym bełkotem. Jak dysponuje się masą pracowników naukowych i funduszami, to będzie się oczywiście generować modele, badania, dokumenty, panele itd. ale w końcowym efekcie zawsze będą bzdury, jak „obserwowane gwałtowne zmiany klimatu” albo prognozy które zupełnie się nie sprawdzają. Człowiek potrafi przewidywać zmiany klimatu z dokładnością do paru dni, całą reszta to bzdury. Nauka pod tym względem dziś przypomina media głównego nurtu – wszystkie w tych samych rękach, wszystkie ignorujące fakty i powtarzające te same kłamstwa.

      Reply
      • 27 stycznia 2016 at 16:05
        Permalink

        Mało jest korporacji tak wielkich jak koncerny paliwowe, które na ograniczeniu emisji CO2 będą tracić najwięcej.

        Reply
  • 27 stycznia 2016 at 21:08
    Permalink

    Dzięki @Marcin Popkiewicz
    Nie tylko za przypomnienie argumentów merytorycznych ze wspanialej merytorycznej strony http://naukaoklimacie.pl , ale także za bardzo przekonujący i dowcipny komiks Stuarta McMillena:
    http://www.stuartmcmillen.com/comics_en/hendrix-uncle/#page-1
    Zdecydowanie pan @Marcin Bogacz to Climate Denying Uncle, który i tak „wie najlepiej”.
    A te 24 lata negocjacji klimatycznych, miliony ludzi zmobilizowanych na całym świecie (przypomnijmy 450 tysięcy ludzi w zeszłym roku na ulicach Nowego Jorku) i porozumienie paryskie podpisane przez 195 krajów świata to oczywiście „wielki globalny przekręt”…

    Polecam w Zielonych Wiadomościach bardzo ciekawy artykuł pana profesora dr hab. inż Zbigniewa W Kundzewicza: http://zielonewiadomosci.pl/tematy/ekologia/zmiany-klimatu-czy-jest-gorzej-niz-sie-spodziewalismy/
    Nie wiem jak dla Państwa (zwracam się do internautów czytających tę dyskusję), ale dla mnie pan profesor Kundzewicz jako kierownik Zakładu Klimatu i Zasobów Wodnych w Instytucie Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu oraz członek korespondent PAN, współpracownik Poczdamskiego Instytutu Badań nad Konsekwencjami Klimatu (PIK) oraz czterokrotny koordynator i autor prowadzący dokumentów IPCC jest nieco bardziej wiarygodnym autorem w kwestiach zmian klimatu niż pan @Marcin Bogacz, którego dorobku naukowego w kwestiach klimatu jakoś nie udało mi się zidentyfikować (nie licząc wpisów pod artykułami o zmianach klimatu).

    Reply
  • 29 stycznia 2016 at 21:57
    Permalink

    Jeszcze raz, nikt nie odniósł się do merytorycznych zarzutów, które udostępniłem w przytoczonych materiałach. Typowe. W każdym razie dyskusje są toczone w tak wielu miejscach, że powtarzanie argumentów podanych już po tysiące razy jest zasadniczo stratą czasu, skoro nikt nie odniósł się do fałszowania danych i nie mającej żadnej przeciwwagi skali środków wydawanych na „wojnę z klimatem”. Przytoczone korporacje paliwowe nie dysponują 1/50 tych środków. Poza tym jedna grupa korporacji jest niczym wobec woli głównych sponsorów – proszę sobie porównać skalę możliwości 4 największych amerykańskich banków i budżet tamtejszego rządu do możliwości lobbistycznych, czy w ogóle budżetowych jakiejkolwiek gałęzi przemysłu.
    W każdym razie – co też dość typowe – chciałbym zwrócić uwagę na to – wchodzę na serwis, w którego stopce jest:
    Misją Zielonych Wiadomości jest wzbogacenie debaty publicznej w Polsce o zagadnienia w niej marginalizowane, poruszane rzadko lub w sposób tendencyjny. Konsekwentnie piszemy na tematy związane z ekologią, zrównoważonym rozwojem, demokracją, prawami człowieka, prawami mniejszości, przedstawiamy alternatywy dla dominującego systemu społeczno-gospodarczego, nie bojąc się wyrażania opinii kontrowersyjnych, zarówno z punktu widzenia obowiązującej ideologii neoliberalnej i paradygmatu ciągłego wzrostu gospodarczego, jak i systemu poglądów lansowanego przez środowiska skrajnie prawicowe.

    Natomiast artykuł jest powtórką z obowiązującego, choć coraz bardziej powszechnie krytykowanego stanowiska i zaczyna się od jawnego kłamstwa i wprowadzania w błąd, o tym jak to 95% naukowców przekonanych jest co do antropogeniczności globalnego ocieplenia.

    To nawet nie jest próba bycia obiektywnym.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *