Energiewende 2.0 – kontynuacja transformacji

Ralf Fücks
29 grudnia 2014

Opinia publiczna śledząca doniesienia na temat niemieckiej transformacji energetycznej – Energiewende – ma pełne prawo odczuwać zawrót głowy.

Gdy jedni przestrzegają przed dezindustrializacją i spiralą kosztów, inni chwalą rozwój odnawialnych źródeł energii i miejsca pracy stworzone w zielonym sektorze. Dla jednych Niemcy skazują się na energetyczną izolację, dla innych idą w forpoczcie globalnej rewolucji energetycznej dzięki rezygnacji z energii jądrowej i paliw kopalnych na rzecz wiatru, słońca i innych odnawialnych źródeł energii.

Dotychczasowe sukcesy Energiewende, do których należy przede wszystkim znaczny wzrost produkcji energii elektrycznej z wiatru i słońca, prowadzą do paradoksów, w których trudno rozeznać się opinii publicznej.

Im większy udział energii odnawialnych w produkcji energii elektrycznej, tym niższe hurtowe ceny elektryczności na giełdzie. Jednocześnie jednak wzrasta koszt energii elektrycznej płacony przez gospodarstwa domowe. Do tego w ostatnich dwóch latach poziom niemieckich emisji CO2 znowu zaczął rosnąć, pomimo miliardowych inwestycji w odnawialne i przyjazne dla klimatu źródła energii. Zamyka się nowoczesne siłownie opalane gazem, podczas gdy stare bloki węglowe pracują pełną parą. Dla dobra Energiewende należy rozwiać wątpliwości pojawiające się w związku z tymi sprzecznościami, a także wypracować rozwiązania, aby zapobiec im w przyszłości.

Wkraczamy dziś w nowy etap, który domaga się nie tylko reformy niemieckiej ustawy o odnawialnych źródłach energii, ale i całokształtu zasad, według których funkcjonuje sektor energii elektrycznej. To właśnie ten postulat kryje się za hasłem „Energiewende 2.0”.

Rozbudowa odnawialnych źródeł energii była jak dotychczas niekwestionowanym sukcesem, jednak proces ten rodzi dziś nowe wyzwania. Jednym z nich jest pilna potrzeba reformy sektora energetycznego. Udział odnawialnej energii elektrycznej przekroczy niebawem 25% – to więcej niż jest w stanie zaabsorbować system elektroenergetyczny zaprojektowany wokół energii jądrowej i paliw kopalnych.

W dotychczasowym modelu elektryczność produkowana była przez stosunkowo niewielką liczbę dużych elektrowni zarządzanych przez kilka koncernów energetycznych utrzymujących dominującą pozycję na rynku. Tymczasem nowy system oparty jest o odnawialne źródła energii, które charakteryzują się zmiennymi poziomami produkcji, dużą różnorodnością i znaczą liczbą instalacji, w dodatku pozostają one często w rękach obywateli. Słońce, wiatr i inne odnawialne źródła energii w coraz większym stopniu zastępują elektrownie opalane paliwami kopalnymi i przejmują rolę podstawowego źródła energii.

Na tym etapie nasycenia systemu przez odnawialne źródła energii najważniejszym wyzwaniem jest wypracowanie mechanizmów, które pozwolą na synchronizację podaży i popytu energii elektrycznej. Im większy udział energii odnawialnych w produkcji elektryczności, w tym mniejszym stopniu istniejące elektrownie konwencjonalne będą mogły reagować na ich fluktuację. Odnawialna elektryczność wymaga inteligentnych sieci, mechanizmów elastycznego zarządzania popytem, magazynowania energii, a także nowego modelu rynku, który promuje nie tyle jak największą produkcję energii, lecz gotowość do dostarczenia zielonej energii w okresach, gdy jest na nią zapotrzebowanie.

Debata na temat modelu dla kolejnego etapu Energiewende już się toczy. Każda reforma musi wziąć pod uwagę zagadnienia zarysowane poniżej.

Główne przesłanie brzmi: Energiewende odniesie sukces jedynie wówczas, gdy przynosić będzie zarówno korzyści gospodarcze, jak i środowiskowe.

Tylko pod takim warunkiem może stać się inspiracją dla innych krajów. Dlatego też jest kwestią kluczową, aby ograniczyć koszty rozbudowy odnawialnych źródeł energii, nie wyhamowując jednocześnie dynamiki ich rozwoju i impetu technologicznych innowacji. Co do zasady producenci powinni w coraz większym stopniu przejmować odpowiedzialność (i ryzyko) za sprzedaż odnawialnej elektryczności na giełdzie. W dotychczasowym systemie prywatnym inwestycjom gwarantowano z góry określone zyski na przeszło 20 lat, dzięki temu producenci nie musieli troszczyć się o sprzedaż swojej energii. Rozwiązanie to doskonale sprawdziło się na etapie rozruchu inwestycji w odnawiane źródła energii, lecz jest na dłuższą metę nie do utrzymania.

Należy stworzyć system mocy rezerwowych, który będzie przyjazny klimatowi, zapewni produkcję elektryczności w okresach niskiej produkcji elektrowni słonecznych i wiatrowych, a także zagwarantuje bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej.

Wyzwaniem kolejnego etapu Energiewende jest zbudowanie „ekologicznych mechanizmów elastyczności”, na które składać się będą inteligentne sieci, magazynowanie energii, zarządzanie popytem, bioelektrownie i turbiny gazowe. Dzięki tym rozwiązaniom elektrownie wykorzystujące paliwa kopalne przestaną być niezbędnym elementem systemu elektroenergetycznego.

Zaangażowanie społeczne w Energiewende musi pozostać fundamentem transformacji energetycznej.

Bezprecedensowy rozwój odnawialnych źródeł energii nie byłby możliwy bez nakładów inwestycyjnych czynionych przez właścicieli domów, gospodarstw rolnych, małych przedsiębiorców i prywatnych inwestorów. Coraz więcej ludzi bierze dziś udział w produkcji energii elektrycznej i czerpie zyski z jej sprzedaży, dzięki czemu społeczne poparcie dla Energiewende utrzymuje się na wysokim poziomie. Przy okazji spadły koszty energii odnawialnej, gdyż nie oczekują oni wygórowanej stopy zwrotu z inwestycji. Reforma przewiduje bezpośrednią sprzedaż energii elektrycznej na giełdzie, a także przetargi na budowę większych instalacji. Rozwiązania te powinny iść w parze z określeniem stosunkowo niewysokiego progu inwestycyjnego dla drobnych inwestorów. Pozwoli to uniknąć sytuacji, w której jedynie wielkie koncerny energetyczne będą dysponować odpowiednimi funduszami na sfinansowanie zielonych inwestycji.

Niemcy nie mogą być jednocześnie krajem Energiewende i węglowym sercem Europy.

Nie da się ukryć, że kraj jeszcze przez jakiś czas zależny będzie od węgla. Pozostanie on pomostowym nośnikiem energii tak długo, aż rozbudowa odnawialnych źródeł energii i innych przyjaznych dla klimatu alternatyw nie uczyni tego surowca zbędnym dla systemu elektroenergetycznego.

To właśnie zielona elektryczność ma w dłuższej perspektywie zastąpić energię jądrową, która przestanie być produkowana po roku 2022. Chodzi także o to, by energie odnawialne zastępowały w przyszłości bloki węglowe, a nie wysokosprawne elektrownie gazowe, jak to ma miejsce dzisiaj. Kluczowy w tym procesie jest system handlu emisjami. Rząd w Berlinie musi naciskać na jego reformę i przyjąć ambitne cele klimatyczne. Pozwoli to na korektę ceny węgla na rynku energii elektrycznej: cena odzwierciedlać będzie jego rzeczywiste koszty środowiskowe.

Jeśli inicjatywa ta się nie powiedzie, zaprzepaszczona zostanie także szansa na wprowadzenie krajowych mechanizmów uzupełniających, jak choćby minimalnej ceny uprawnień do emisji CO2 czy wymogów w zakresie sprawności elektrowni. Rosnąca produkcja elektryczności z węgla może całkowicie zdyskredytować Energiewende w kraju i zagranicą, a także podkopać zaufanie opinii publicznej, bez której transformacja energetyczna nie może się powieść.

Efektywność energetyczna i energie odnawialne to dwa filary Energiewende.

Transformacja energetyczna nie powiedzie się bez stałego podnoszenia efektywności energetycznej. Najtańszy kilowat to ten zaoszczędzony. W obszarze zmniejszania zapotrzebowania na elektryczność konsumowaną przez gospodarstwa domowe, administrację i przemysł pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Co do zasady inwestycje w efektywność energetyczną są tańsze od kosztów produkcji elektryczności. Na kolejnym etapie Energiewende należy bezwzględnie dotrzymać zobowiązania do obniżenia zużycia energii elektrycznej o 10% do roku 2020. Będzie to wymagać odpowiednich zachęt i instrumentów, jak choćby odpowiednich norm efektywności dla urządzeń elektronicznych na wzór japońskiego modelu „Frontrunner”, będącego dziś standardem dla najbardziej oszczędnych technologii elektronicznych. Mniejsze zużycie elektryczności oznacza niższe koszty, zmniejszenie uzależnienia od importu węgla i gazu, a także poprawę stanu środowiska naturalnego.

W przyszłości Energiewende musi zyskać wymiar europejski.

Unia Europejska de facto współtworzy dziś politykę energetyczną Niemiec. Wprawdzie kształtowanie krajowego miksu energetycznego pozostaje wyłączną prerogatywą państw członkowskich, jednak muszą one prowadzić politykę zgodną z europejskim prawodawstwem w zakresie klimatu i energii czy regulacjami dotyczącymi wspólnego rynku energii.

Komisja Europejska od niedawna realizuje także uprawnienie do orzekania o legalności subsydiów dla określonych producentów energii, co wpływa na krajowe mechanizmy wsparcia dla energii odnawialnych. Nie oznacza to jednak, że kształtowanie ram Energiewende musi być przez to łatwiejsze, gdyż zarówno sama Komisja Europejska, jak i poszczególne kraje członkowskie prezentują często odmienne stanowiska odnośnie do kierunku polityki energetycznej i kształtu systemów wsparcia dla energii odnawialnych.

Mimo to silniejsza integracja europejska jest dużą szansą dla dalszego rozwoju energii odnawialnych. Im szersza będzie wspólnota energetyczna, tym lepiej będzie ona sobie radzić ze zmiennymi poziomami produkcji elektryczności ze źródeł odnawialnych, co w efekcie przełoży się na niższe koszty zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Przyszłością Energiewende jest elastyczny system energetyki rozproszonej i ponadnarodowe sieci.

Tekst jest wstępem do publikacji Gerda Rosenkranza „Energiewende 2.0 – Aus der Nische zum Mainstream” (Schriften zur Ökologie, t. 36), która ukazała się w kwietniu 2014 r. Przeł. Rafał Jantarski.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.