Foto: Manasa Malipeddi/Flickr/Creative Commons

Bobry pod ostrzałem – negatywne propozycje zmian w ustawie o ochronie przyrody

Fundacja ClientEarth
10 września 2016

Przed wakacjami do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Zawiera szereg zmian, które ingerują w spójny dotychczas system ochrony zwierząt oraz przeprowadzania inwestycji. Zagrożone są najcenniejsze przyrodniczo miejsca w Polsce.

Ministerstwo Środowiska proponuje zmiany, które negatywnie wpłyną na system ochrony polskiej przyrody i są sprzeczne z wiążącym Polskę prawem unijnym. Przyjęcie nowelizacji może spowodować, że pod inwestycje zostaną zagarnięte unikatowe obszary, za co mogą grozić Polsce kosztowne postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Jeśli zmiany w obecnym kształcie zaakceptuje parlament, znów okaże się, że to prawo unijne ma skuteczniejsze narzędzia niż prawo polskie w obronie naszego wspólnego dobra – polskiego bogactwa przyrodniczego. Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi wzięła udział w konsultacjach społecznych, postulując pozostawienie dotychczasowych regulacji.

Kosmetyczne zmiany…

Po pierwsze, nowelizacja zmienia pojęcie „pozyskiwanie” zwierząt. Rozszerza definicję tak, by obejmowała ona już nie tylko „chwytanie”, ale też „zabijanie”. Ma to na celu przede wszystkim ułatwienie zabijania bobrów. Motywy są jasne – bóbr wyrządza znaczne szkody w rolnictwie – tylko w 2014 r. odszkodowania wypłacone z budżetu sięgnęły 17 milionów złotych, a rząd chce je ograniczyć. Jednak od razu sięga po najostrzejszy środek, jakim jest odstrzał. Obecnie odstrzał zwierzęcia jest możliwy dopiero po wyczerpaniu innych możliwości ograniczania strat, np. po odgrodzeniu siatką czy pomalowaniu drzew. Po zmianie ustawy zabijanie, ten środek jak dotąd stosowany wyłącznie w ostateczności, stanie się pierwszym wyborem. Ministerstwo nie przedstawiło żadnego planu w zakresie zwiększenia wykorzystania i skuteczności środków prewencyjnych nieingerujących tak radykalnie w przyrodę.

Bóbr, podobnie jak wilk, ryś czy niedźwiedź, jest chroniony przez prawo unijne, a dokładnie przez dyrektywę siedliskową. Dyrektywa ta zezwala na zabijanie bobrów tylko w wyjątkowych sytuacjach, pod warunkiem, że nie ma alternatywy oraz, że nie zagraża to przetrwaniu danej populacji. Prawo to zostało wdrożone do polskiej ustawy o ochronie przyrody. Jednak proponowana nowelizacja powoduje, że wymogi unijne mogą nie być prawidłowo przestrzegane, i to nawet wobec zwierząt podlegających ochronie ścisłej. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że proponowany przepis zostanie uznany za sprzeczny z prawem unijnym.

…o doniosłych skutkach

Po drugie, zmiana ma dotyczyć wydawania zezwoleń na przedsięwzięcia realizowane na obszarach chronionych w ramach sieci Natura 2000. Dotyczy to tych działań, które mogą szkodzić przyrodzie, nie ma wobec nich mniej szkodliwych alternatyw oraz których realizacja jest jednocześnie uzasadniona ze względu na nadrzędny interes publiczny. Taka zgoda może być wydana tylko wtedy, gdy możliwe jest podjęcie tzw. działań kompensacyjnych, które ograniczą szkodę w środowisku przyrodniczym. Przykładowo, jeśli dla realizacji konkretnej inwestycji konieczna jest wycinka lasu, odtworzenie będzie polegać na zalesieniu innego obszaru. Po wejściu w życie nowelizacji organ będzie musiał – a nie jak do tej pory tylko mógł – wydać zgodę na realizację projektu. Sposób zapisania tego w ustawie może spowodować, że urzędnicy będą czuli się zobligowani do wydawania zgód na szkodliwe projekty, nawet jeśli odpowiednia rekompensata szkód nie będzie możliwa, na przykład z powodu braku odpowiedniego miejsca.

Ta zmiana jest niezgodna z prawem unijnym, gdyż nowelizowany artykuł chroni również obszary, które dopiero mają być przyłączone do sieci Natura 2000, lecz czekają na decyzję Komisji Europejskiej w tej sprawie. Przeprowadzenie projektu w takim miejscu może doprowadzić do trudnej do oszacowania utraty gatunków i siedlisk. Polskie prawo po nowelizacji proponowanej przez Ministerstwo Środowiska pozwoli natomiast na rozpoczęcie niszczycielskich przedsięwzięć, zanim dany obszar zostanie odpowiednio zbadany. Bez tego niemożliwa będzie ocena wartości przyrodniczej danego terenu i w konsekwencji – określenie działań, jakich wymaga prawo unijne, by naprawić wyrządzone szkody. Takie działanie jest sprzeczne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości i polskich sądów, i będzie groziło sankcjami wobec Polski.

Do kogo należy polska przyroda?

Jak widać pozornie niewielkie zmiany – rozszerzenie zakresu terminu „pozyskiwanie” oraz wykreślenie słowa „może” – niosą za sobą bardzo poważne zagrożenie dla ochrony przyrody w Polsce. Zwiększenie ram jednego pojęcia ustawowego zmienia interpretację każdego przepisu posługującego się tym sformułowaniem. W tym konkretnym przypadku może doprowadzić to do niebezpiecznych nadużyć także względem objętych ochroną ścisłą żubrów czy wilków. Usunięcie jednego wyrazu może spowodować obniżenie minimalnych poziomów ochrony gatunków i trwałe zniszczenia unikatowych miejsc. Proponowane zmiany otwierają furtkę działaniom wyniszczającym nasze wspólne dobro, jakim jest środowisko.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *