Australia i Partnerstwo Transpacyficzne

Peter Whish-Wilson
9 września 2015

Umowa o partnerstwie transpacyficznym (TPP) jest największym porozumieniem handlowym w historii Australii. Mimo to jest negocjowana w zupełnej tajemnicy. Co oznacza dla naszej przyszłości?

Niewiele osób ma dostęp do projektu umowy o partnerstwie transpacyficznym (TPP), a opinia publiczna jest całkowicie odcięta od informacji o niej. To niedopuszczalne, że wielkim korporacjom pozwolono zapoznawać się z fragmentami tekstu umowy i lobbować za określonymi zmianami w jej treści, podczas gdy ogół obywateli i przedstawiciele rządu nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia. Gdyby nie kilka dokumentów ujawnionych w drodze przecieków, nie mielibyśmy zupełnie pojęcia, co się dzieje. Teraz wiemy tyle, że procesem negocjacji kieruje rząd Stanów Zjednoczonych, który reprezentuje interesy wielonarodowych korporacji.

Andrew Robb, minister ds. handlu i główny negocjator ze strony Australii, mówi, że zwiększenie poziomu eksportu cukru z Australii jest naszym nienegocjowalnym warunkiem. Pojawiają się jednak doniesienia, że minister przyjął o wiele bardziej miękkie stanowisko w sprawie klauzul dotyczących kosztu leków na choroby nowotworowe i wprowadzenia odpowiedzialności karnej za niektóre naruszenia praw autorskich. A perspektywa podwyżek cen leków oznacza, że ratujące życie terapie znajdą się poza zasięgiem wielu osób.

Obecnie firmy mogą chronić opracowane przez siebie leki patentami przez 5 lat, co jest formą wynagrodzenia za czas włożony w badania nad nimi. Dowiadujemy się jednak, że USA domaga się wydłużenia tego okresu do 8 lub nawet 12 lat, co oznacza znacznie dłuższy okres oczekiwania na spadek cen nowych leków. Firmy farmaceutyczne należą do najbogatszych międzynarodowych koncernów na świecie – ich roczne zyski idą w miliardy. Jak widać, rząd USA ostro negocjuje, gdy w grę wchodzą interesy amerykańskich korporacji.

Rząd Australii może również zaakceptować żądania USA i Japonii dotyczące wprowadzenia odpowiedzialności karnej za niekomercyjne naruszenia praw autorskich. Oznacza to, że dla młodych ludzi ściąganie muzyki z internetu może kończyć się sprawą karną. Co więcej, sygnaliści, dziennikarze i działacze mogą stawać się podejrzanymi, a nawet może im grozić areszt, jeśli ujawnią szczegóły dotyczących treści umowy TPP, umowy, w której najwyraźniej chodzi o coś więcej niż handel. Ta umowa wpłynie na funkcjonowanie naszej demokracji.

Jej chyba najbardziej kontrowersyjnym elementem jest przepis umożliwiający zagranicznym inwestorom wnoszenie spraw sądowych przeciwko organom rządowym wszystkich szczebli, w przypadku gdy przyjęte przez Australię prawo lub kierunek polityki obrany przez rząd prowadzą do spadu ich zysków. Mechanizm arbitrażu inwestycyjnego (ISDS) stanowi zagrożenie dla naszych standardów prawa pracy, zdrowia publicznego i ochrony środowiska. Klauzule ISDS są obecne w wielu obowiązujących umowach handlowych, i zdarzało się już, że rządy były pozywane przez korporacje. W Kanadzie tymczasowy rząd Quebeku został pozwany przez amerykańską firmę energetyczną Lone Pine po tym, jak musiała ona zawiesić swoją działalność polegającą na szczelinowaniu hydraulicznym gazu łupkowego w celu przeprowadzenia badania oddziaływania na środowisko.

Nasz rząd federalny również został pozwany na podstawie klauzuli ISDS przez firmę tytoniową Philip Morris w związku z utratą przez nią zysków w wyniku wprowadzenia przepisów o jednolitych opakowaniach papierosów. Jeśli gigant tytoniowy tę sprawę wygra, będzie to kosztować australijskie społeczeństwo miliony dolarów, bo o takim odszkodowaniu jest mowa. Pozwy mogą zostać skierowane także przeciwko lokalnym władzom wprowadzającym zakazy stosowania plastikowych toreb i butelek, tak jak to uczyniło kilka samorządów w Australii.

Opór społeczeństwa wobec umowy TPP i klauzuli ISDS wciąż narasta, w miarę jak coraz więcej ludzi uświadamia sobie niebezpieczeństwa związane z tą umową i to, jak mogłyby wpłynąć na nasze życie. Rząd John Howarda nie zgodził się na umieszczenie klauzuli ISDS w umowie o wolnym handlu między USA i Australią z 2004 r., a w 2010 r. Komisja ds. Produktywności (organ kontrolno-doradczy australijskiego rządu) opublikowała raport, w którym stwierdziła, że klauzule ISDS nie przynoszą żadnych korzyści ekonomicznych, i zaleciła nieprzyjmowanie ich.

Przewodniczący Sądu Najwyższego Australii Robert French w artykule zatytułowanym „ISDS: A Cut above the Law?” (ISDS: Ponad prawem?) wyraził zaniepokojenie wpływem, jaki mechanizm ISDS może mieć na krajowy system sądownictwa. W artykule sędzia French zauważył, że rząd nie konsultował się z wymiarem sprawiedliwości w sprawie klauzuli ISDS. Setki ekspertów reprezentujących środowiska akademickie argumentowały, że zaproponowane w niej „zabezpieczenia”, które miałyby chronić przepisy w sprawie ochrony zdrowia i środowiska, są niewystarczające. Tymczasem te zabezpieczenia i tak są dużo mocniejsze niż to, co zapisano w umowie o wolnym handlu między Australią a Koreą.

Australijscy Zieloni są jedyną partią, która opowiada się przeciwko klauzuli ISDS i ostrzega przed zagrożeniami płynącym z umowy TPP. Poprzedni rząd Partii Pracy rozpoczął negocjacje nad umową TPP w tajemnicy, a obecny rząd je kontynuuje. Kiedy Partia Pracy była u władzy, nie zgodziła się na podpisanie umowy o wolnym handlu między Australią i Koreą (KAFTA), ponieważ zawierała ona klauzulę ISDS. Niedawno jednak Partia Pracy opowiedziała się za umową KAFTA wraz z mechanizmem ISDS i jest duże prawdopodobieństwo, że poprze zarówno ISDS, jak i TPP w głosowaniach w parlamencie.

Jeśli Partia Pracy i senatorowie niezależni przyłączą się do Zielonych i zablokują umowę w Senacie, będzie to oznaczało wystarczająco duże poparcie dla zatrzymania umowy TPP przez parlament. Amerykański Kongres usunął właśnie najważniejsze przeszkody, które utrudniały szybkie dokończenie międzynarodowych negocjacji handlowych. „Opozycyjny” przywódca Bill Shorten powiedział już klubowi parlamentarnemu Partii Pracy, że nie będzie blokował antypracowniczej umowy o wolnym handlu z Chinami. Pozostaje pytanie, czy przywódcy Partii Pracy pomogą zablokować antydemokratyczną umowę o partnerstwie transpacyficznym?

Artykuł What the TPP means for Australia ukazał się w australijskim „Green Magazine”. Przeł. (iz).

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.