Co nam dała Manifa

Adam Ostolski
11 marca 2009

To już dziesiąta Manifa… Dla wielu osób zaangażowanych w działanie na rzecz zmiany społecznej to już doroczny rytuał, naturalna część życia. Dziś po prostu trudno sobie wyobrazić marzec bez Manify. Ale czy Manifa coś nam dała? Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że niewiele. Najważniejsze postulaty ruchu kobiecego – legalna i dostępna aborcja, równa płaca za tę samą pracę, parytet w instytucjach władzy, świeckie państwo, refundowana antykoncepcja – pozostały niespełnione. A nawet nie można powiedzieć, że dziś jesteśmy bliżej ich realizacji niż dziesięć lat temu. A jednak – na kolejnych Manifach jest nas coraz więcej. Najwyraźniej z roku na rok coraz to nowe osoby uznają, że chodzenie na Manifę ma sens!

Cóż więc takiego zmienia Manifa w naszym życiu? Manifa dała przykład organizacji, odwagi i humoru, ożywiając nie tylko ruch kobiecy, ale też inne ruchy społeczne, zwłaszcza ruch lesbijek i gejów. Była pierwszym znakiem, że ruchy społeczne odzyskują w Polsce głos. Lata 90. nie były bowiem dla nich dobrym czasem. Po niepowodzeniu ulicznych protestów z początku dekady wycofały się z organizowania wielkich demonstracji. Wielotysięczne manifestacje domagające się referendum w sprawie zakazu aborcji zostały zignorowane, podobnie zresztą jak protesty ekologiczne. Ruchy społeczne zorganizowały się w formie NGOsów i zajęły pisaniem wniosków o granty. Kto zaś myślał o zmienianiu prawa, zajmował się lobbingiem, którego skuteczność zależała zawsze od dobrej lub złej woli profesjonalnych polityków, od wsparcia wpływowych dziennikarzy, od mniej lub bardziej pobożnego nastroju sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Manifa była pierwszą okazją, by ludzie spoza establishmentowej polityki i opiniotwórczych mediów sami zabrali głos w sprawach, które ich dotyczą. Ogłoszony w marcu 2002 List Stu Kobiet rzucił wyzwanie skartelizowanej sferze publicznej. Krytykując zakulisowy handel prawami kobiet w zamian za poparcie Kościoła dla integracji Polski z Unią Europejską, autorki listu nazwały po imieniu coś, o czym każdy wiedział, ale o czym wszyscy wahaliśmy się mówić.

Dzięki Manifie ruch społeczny wciąż odkrywa swoją różnorodność i siłę, jaka z niej płynie. To na niej tworzą się i objawiają kolejne sojusze, którym znakiem jest coraz bardziej widoczna obecność pracownic hipermarketów, pielęgniarek, lesbijek, górników… To tu z wielu ruchów wykluwa się siła, która może pewnego dnia sprawi, że nasz świat będzie lepszym miejscem do życia.

Sto lat, sto lat! Niech żyje Manifa!

********************************************************************************
Adam Ostolski
– socjolog, filozof i tłumacz. Członek zespołu „Krytyki Politycznej” . Polityk partii Zielonych.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *