Hillegom, 24.04.2011: krajobraz po tsunami

Małgorzata Wołoszczuk
28 kwietnia 2011

Reportaż z Holandii: bogatego, nowoczesnego kraju nad morzem, który właśnie postanowił budować elektrownię jądrową…

Ze wszystkich nacji na świecie to właśnie Japończycy są największymi miłośnikami kwitnących tulipanów. Wiem to na pewno, bo co roku o tej porze widzę ich wszędzie w okolicy z aparatami i kamerami w ręku. „O tej porze” to znaczy od 24 marca do 20 maja, kiedy otwarty jest kwiatowy ogród Keukenhof w Lisse, 3 kilometry od miejsca, w którym od kilkunastu lat mieszkam .
W tym roku jest inaczej. Na uliczkach okolicznych miasteczek nie słychać ożywionych rozmów w niezrozumiałym dla żadnego Europejczyka języku. Nie słychać szelestu wielu aparatów fotograficznych klikających jednocześnie zdjęcie za zdjęciem i jeszcze zdjęcie za zdjęciem: kwiatowym klombom, bukietom, ukwieconym rowerom i samochodom. Nie ma kilometrowych, męczących korków na drodze prowadzącej z autostrady A4. A kwiatów – pełno.
Wszyscy, jak zwykle, są: Polacy przy pracy na kolorowych polach tulipanowych, Niemcy oglądający z okien samochodów efekty polskiej pracy, Belgowie i Francuzi przy sztalugach malarskich, malujący Niemców oglądających efekty polskiej pracy na holenderskich polach … Tak więc wszyscy – jak zwykle – są, tylko Japończyków jakoś niedorzecznie w tym krajobrazie brak.

Muszę tu koniecznie nadmienić, że jestem jedną z nielicznych osób skarżących się na tracenie czasu i cierpliwości w korkach na drodze lokalnej N 207 z autostrady A4 do Lisse. Rdzenni mieszkańcy rozumieją, że jest to konieczne, aby Keukenhof funkcjonował na ich korzyść jak – dosłownie – maszyna do robienia pieniędzy; wstęp: 14 euro, album van Gogha: 25 euro (wielką popularnością cieszy się zwłaszcza van Gogh japoński), kubeczek w tulipany: 7,50…

Rdzenni mieszkańcy zarabiają też w tym okresie wyjątkowo dużo na sprzedaży cebulek kwiatowych zapakowanych przez polskiego pracownika w kolorową torebkę z wizerunkiem tulipana „Made in Holland”.
Godzina pracy Polaka zatrudnionego w holenderskiej firmie kwiatowej to od 5 do 8 euro na rękę (to nie jest dygresja). Z powodu katastrofy w Fukushima, prócz strat finansowych spowodowanych brakiem masowego napływu obywateli Japonii do Lisse, ojczyzna van Gogha, który Japonię znał i cenił, poniosła – i jeszcze poniesie – pewne dobrowolne wydatki i mniej lub bardziej nieuchronne straty i uszczerbki.

Zacznę od dobrowolnych, bo te są szlachetne: firma T-Mobile postanowiła nie pobierać opłat za rozmowy do Japonii, a gwiazdy piłki nożnej i muzyki rozrywkowej występowały charytatywnie czyli tylko za popularność. Z biletów zebrano ponad 6 milionów euro, które mają być przeznaczone na pomoc ofiarom katastrofy.

Teraz – straty nieuchronne: Będzie mniej japońskich nabywców, a więc mniej Polaków będzie pracować w biznesie kwiatowym. Wobec tego mniej Polaków zapłaci za miejsce do spania w Pol-hotelach, w pokojach wieloosobowych (doba – od 10 euro wzwyż), mniej pieniędzy zapłacą firmie T-Mobile za rozmowy telefoniczne do najbliższych w Polsce, mniej zapłacą swoim pracodawcom za transport do pracy, mniej…

Jeśli mniej Polaków będzie pracować na polach i w halach holenderskich, to osoby pracujące w organizacjach powołanych do walki z pracą niewolniczą też zarobią mniej. Na przykład organizacja BlinN (Bonded Labour in Nederland; tak, coś takiego naprawdę istnieje!) nie dostała w tym roku dotacji z Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, czyli moja polska koleżanka, która tam pracuje, a właściwie – pracowała, ma teraz o dziewięć godzin pracy tygodniowo mniej.

Na stronie „hetkanwel” (to strona niderlandzkich Zielonych) znalazłam tekst o tym, ze Holandia myśli o wybudowaniu elektrowni jądrowej w Borssele, ale zamierza wyciągnąć naukę z katastrofy w Japonii, co oznacza wydanie znacznie większych pieniędzy na systemy bezpieczeństwa i plany ewakuacji, chociaż „szansa na na katastrofę jądrową (meltdown)” w nowej elektrowni, którą nowy rząd chce zbudować, jest „mniejsza niż raz na milion lat’’. Tak przed miesiącem pisał w liście do parlamentu minister Verhegen…

Zastanawia mnie: jakiej narodowości będą robotnicy pracujący przy budowie elektrowni w Borselle?

Tydzień temu, w środę, grupy aktywistów WISE i Zeews Comete Borssele 2 Nee przeszły ulicami Middelburg, solidaryzując się z mieszkańcami Japonii i protestując przeciwko energii jądrowej.

Radioaktywna chmura dosięgnęła Holandii…

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *