Cienie zielonej energii

Marta Jermaczek-Sitak
3 czerwca 2013

– Ci ekolodzy to mogliby się ze sobą najpierw dogadać – powiedział mi ostatnio znajomy. – Tyle krzyczą, żeby stawiać na zielone, czyste, odnawialne źródła energii, ale kiedy pojawia się wreszcie inwestor, kiedy ma już stanąć w jakimś miejscu farma wiatrowa czy elektrownia wodna, zaraz pojawiają się… ekolodzy! I krzyczą, protestują, żeby nie stawiać, bo ptaszki, kwiatki, żabki. Gdzie logika? Gdzie konsekwencja?

No właśnie, gdzie? Podstawową zasadą ekologii, a także opierającego się na niej zrównoważonego rozwoju jest całościowe, holistyczne spojrzenie na świat, integracja różnych dziedzin życia – bo wszystko jest ze sobą połączone, pozornie odległe problemy funkcjonują w złożonej sieci zależności. Nie możemy rozwijać zielonej energetyki, jednocześnie ignorując problem ochrony bioróżnorodności i odwrotnie – na nic zda się ochrona ginących gatunków czy siedlisk, jeśli pozostaniemy przy obecnych schematach energetycznych. Te sprawy łączą się ze sobą – a z nimi różne zagadnienia ekonomiczne, społeczne, przyrodnicze… I dlatego zarówno przy tworzeniu szerokich, długofalowych strategii, jak i przy planowaniu konkretnych inwestycji trzeba brać pod uwagę wiele różnych czynników, w tym również aspekt ochrony przyrody na poziomie gatunków, ekosystemów czy całego krajobrazu.

Jakie są główne zarzuty przyrodników wobec elektrowni wiatrowych – jednego z najbardziej czystych źródeł energii? Najważniejszym jest zagrożenie dla ptaków i nietoperzy, lęgowych na danym terenie oraz migrujących. Zwierzęta nie są w stanie dostrzec szybko poruszających się skrzydeł wiatraka (szczególnie z niewielkiej odległości), niepodobnych do niczego, co występuje w naturze – i roztrzaskują się o nie. Giną zarówno ptaki duże, w tym drapieżniki, jak i drobne, których śmiertelność na turbinach jest najtrudniejsza do oszacowania. Zdarza się, że tereny atrakcyjne dla wiatrowych inwestorów pokrywają się z obszarami ważnymi z punktu widzenia ochrony ptaków – przede wszystkim dotyczy to dolin rzecznych – korytarzy migracyjnych podczas przelotów oraz miejsca lęgów ptaków związanych z terenami podmokłymi. Wbrew pozorom łatwiej jest inwestorom znaleźć inne miejsce do budowy elektrowni, niż ptakom zmienić trasy migracji funkcjonujące od kilku tysięcy lat.

Inne zarzuty wobec wiatraków to generowany hałas, migotanie oraz „szpecenie krajobrazu”. Ten ostatni problem można uznać za kwestię gustu, tolerujemy od lat rzeczy dużo brzydsze niż smukłe sylwetki skrzydlaków, z drugiej strony jednak są to rzeczywiście wielkie konstrukcje, widoczne z dużych odległości, a więc wpływające na krajobraz na dużych obszarach. Pozostałe problemy może rozwiązać doskonalenie stosowanych technologii, a także po prostu przestrzeganie prawa, skonstruowanego w taki sposób, żeby każdą inwestycję tego typu poprzedzała staranna analiza kosztów ekonomicznych, społecznych i ekologicznych. Budowa fermy wiatrowej wymaga oceny oddziaływania na środowisko, a na obszarach Natura 2000 oraz w ich pobliżu także oceny oddziaływania na obszar, a więc stwierdzenia, czy inwestycja nie będzie miała znaczącego negatywnego wpływu na przedmiot ochrony – najczęściej są to określone gatunki ptaków. Staranny wybór lokalizacji ogranicza negatywny wpływ inwestycji do minimum i sprawia, że wiatraki mogą być rzeczywiście ekologiczną, czystą energią.

Podobnie wygląda kwestia energii wodnej. Tutaj głównym problemem jest skala inwestycji. Wielka elektrownia wodna dewastuje przyrodę na ogromnym obszarze, szczególnie jeśli dolina rzeki ma wciąż charakter naturalny lub zbliżony do naturalnego. Takich miejsc jak np. dolina Wisły z kompleksami lasów i zarośli łęgowych, starorzeczy, łąk, szuwarów i ziołorośli jest już w Europie naprawdę niewiele, mają ogromne znaczenie dla bioróżnorodności i każde z nich jest na wagę złota. Z kolei małe elektrownie wodne, oparte na niewielkich piętrzeniach, w wielu przypadkach pozytywnie wpływają na lokalne warunki wodne, przyczyniając się do retencji wody. W każdym przypadku problemem są ryby wędrujące na tarło z morza do rzek – przy piętrzeniu konieczne jest wykonanie odpowiednich przepławek.

Biomasa to wyjątkowe źródło energii, dające szanse na połączenie energetyki z ochroną bioróżnorodności. Zmiany zachodzące od kilkudziesięciu lat w rolnictwie prowadzą do zaniku wielu rzadkich ekosystemów półnaturalnych, czyli łąk, pastwisk, muraw i związanych z nimi gatunków roślin i zwierząt. Aby przetrwały, potrzebne jest m.in. regularne koszenie wraz z usuwaniem biomasy, kiedyś nierozłącznie związane z produkcją zwierzęcą. Obecnie coraz częściej szansą na zagospodarowanie powstającej w ten sposób biomasy są biogazownie. Produkcja biomasy może odbywać się w sposób nie tylko przyjazny, ale też korzystny z punktu widzenia ochrony przyrody – może jednak też przyczyniać się do jej dewastacji. Zdarza się, że wielkoobszarowe plantacje roślin energetycznych, np. kukurydzy czy wierzby powstają na terenach o dużych walorach przyrodniczych, np. na cennych przyrodniczo łąkach ze stanowiskami storczyków. Dlatego również tutaj konieczne jest dokładne rozważenie lokalizacji plantacji, choć obowiązujące prawo nie dostarcza tu zbyt wielu narzędzi kontroli. Niestety, nie można czerpać z przyrody maksymalnych zysków, jednocześnie jej nie niszcząc. Intensywne, przemysłowe rolnictwo o wysokim stopniu chemizacji jest zaprzeczeniem ochrony bioróżnorodności i dotyczy to również produkcji biomasy. Najbardziej „eko” jest pozyskiwanie paliwa przez koszenie istniejących łąk – niestety, jest to dużo mniej rentowne niż uprawa specjalnych, energetycznych odmian.

Odnawialne źródła energii zawsze będą bardziej przyjazne środowisku i przyrodzie niż konwencjonalne. Problem w tym, że nie ma technologii idealnych – najbardziej ekologiczna energia to energia niewyprodukowana, zaoszczędzona. Lokalizacja inwestycji nie może kolidować ze stanowiskami ginących gatunków czy ekosystemów. Ważna jest też skala – im mniejsza, tym inwestycji bliżej do modelu zdecentralizowanej energetyki prosumenckiej. Warto też pamiętać, że ochrona przyrody rzadko wiąże się z maksymalnym zyskiem ekonomicznym, do którego dąży przecież każdy inwestor. W zrównoważonym rozwoju konieczne jest jednak wyważenie wszystkich racji, szukanie wspólnych rozwiązań – również dla przyrody i przyszłych pokoleń.

zp8497586rq

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Cienie zielonej energii

  • 3 czerwca 2013 at 09:15
    Permalink

    „Odnawialne źródła energii zawsze będą bardziej przyjazne środowisku i przyrodzie niż konwencjonalne.”

    Nie zawsze. Po to się robi ocenę cyklu życia, żeby zobaczyć czy np. koszty utylizacji aluminium lub domieszek do PV nie są kosztami ukrytymi. To straszliwie złożona analiza i nie można stosować tak prostych uogólnień.

    „Biomasa to wyjątkowe źródło energii, dające szanse na połączenie energetyki z ochroną bioróżnorodności. Zmiany zachodzące od kilkudziesięciu lat w rolnictwie prowadzą do zaniku wielu rzadkich ekosystemów półnaturalnych, czyli łąk, pastwisk, muraw i związanych z nimi gatunków roślin i zwierząt.”

    Czy Autorka mogłaby chociaż spróbować porównać potencjał energetyczny biomasy / kg w stosunku do innych paliw? Albo policzyć ile hektarów trzeba by obsiać, aby zasilić Warszawę?

    Biomasa to dobre rozwiązanie w skali mikro, do docieplenia mniejszej miejscowości / kogeneracji. Ale – nawet w modelu rozproszonym – nie sposób tylko tym zasilić miasta lub fabryki.

    Biomasy nie sposób lekceważyć – zwłaszcza w świetle prognoz rozwoju zapotrzebowania na cele komunalne – ale stawianie jej w jednym rzędzie z energetyką wiatrową lub wodną dowodzi, że autorka niespecjalnie zna skale, które porównuje.

Comments are closed.