ISSN 2657-9596
Zdjęcie: Tunaru Dorin’s Images (Canva)

Zanieczyszczającym dopłacamy – zdrowiem, klimatem, pieniędzmi. Sabotaż transformacji w motoryzacji.

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski
29/12/2025

Sprawiedliwość klimatyczna to nie tylko kwestia tego, kto emituje, a raczej – kto ponosi konsekwencje globalnego ocieplenia. To pytanie o to, jak projektujemy politykę gospodarczą – podatki, dopłaty, regulacje – i czy jej ciężar rozkłada się uczciwie. Mało który obszar ilustruje to lepiej niż transport samochodowy. To druga najbardziej emisyjna branża w Polsce, większa niż cały przemysł przetwórczy. Emisje rosną, podczas gdy reszta Europy je redukuje.

A polski system podatkowy? Zamiast obciążać największych trucicieli, de facto nagradza ich, w ten sposób podważając podstawowe zasady sprawiedliwości klimatycznej. Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego transformacja energetyczna budzi w Polsce opór, musimy przyjrzeć się temu, jak naprawdę działają nasze podatki od samochodu. Tutaj widać jak na dłoni: koszty ponosimy wszyscy, a korzyści zbierają nieliczni.

Po likwidacji PKS-ów w ramach terapii szokowej, miliony mieszkańców terenów wiejskich i mniejszych miast zostały skazane na samochód jako jedyny środek mobilności. Wykluczenie transportowe jest faktem – bez własnego auta nie ma jak dojechać do pracy, lekarza czy szkoły. Dlatego transformacja motoryzacji musi być sprawiedliwa: nie może uderzać w tych, którzy nie mają alternatywy, a jednocześnie musi obciążać tych, którzy najbardziej zanieczyszczają.

Bo stawką jest nie tylko klimat, ale nawet tak przyziemne sprawy jak emisje zatruwające płuca dzieci i tworzące brudny smog wiszący nad polskimi miastami. To nie abstrakcja – to kaszel dziecka wracającego ze szkoły, to duszność starszej osoby w letni dzień, to rak płuc u kogoś, kto nigdy nie palił. Spaliny z palących jak smok SUV-ów nie znikają – osiadają w naszych płucach, wchodzą do krwiobiegu, skracają życie. I płacimy za to wszyscy, niezależnie od tego, czy stać nas na nowe auto, czy nie.

Zasada „zanieczyszczający płaci” – fundament sprawiedliwej transformacji

Nowoczesne systemy podatkowe w całej Europie opierają się na prostej zasadzie: kto generuje koszty zewnętrzne dla społeczeństwa, ten powinien za nie płacić. Emisje z transportu powodują choroby, obciążają system ochrony zdrowia, niszczą środowisko i przyspieszają zmiany klimatyczne. Te koszty ponosi całe społeczeństwo – dlatego sprawiedliwe jest, by właściciele najbardziej emisyjnych pojazdów je pokrywali. To nie kara, tylko elementarna odpowiedzialność za swoje decyzje, np. import luksusowego SUV-a z USA.

W praktyce oznacza to podatki od rejestracji i posiadania aut uzależnione od emisji CO2 i zanieczyszczeń. Takie rozwiązania funkcjonują w niemal wszystkich krajach Europy Zachodniej i skutecznie zmieniają strukturę rynku – konsumenci wybierają mniejsze, oszczędniejsze, czystsze pojazdy. Polska jest wyjątkiem: u nas zanieczyszczający nie tylko nie płaci, ale wręcz dostaje premię za swój wybór! Polski system podatkowy działa dokładnie odwrotnie do zasady „zanieczyszczający płaci”. Zamiast obciążać właścicieli najbardziej trujących pojazdów, de facto im dopłacamy – z kieszeni wszystkich podatników, kosztem zdrowia publicznego i stabilności klimatu.

Mechanizm niesprawiedliwości – kto naprawdę korzysta?

Panuje przekonanie, że nowe samochody kupują zwykli ludzie – rodziny potrzebujące auta do codziennego funkcjonowania. To iluzja. Rynek nowych aut w Polsce to w przeważającej mierze domena zupełnie innych graczy, którzy mogą sobie pozwolić na coś, o czym większość Polaków może jedynie pomarzyć.

W 2024 roku prawie 70% nowych samochodów w Polsce zarejestrowały firmy. Ale kim są ci „przedsiębiorcy”? W znacznej mierze to zamożni specjaliści z korporacji międzynarodowych, kadra menedżerska czy właściciele majątków. Tacy „przedsiębiorcy” masowo sięgają po JDG (jednoosobową działalność gospodarczą), żeby unikać płacenia uczciwych podatków jak cała reszta obywateli. Co więcej, „wrzucają w koszty” np. leasing i paliwo, za które my płacimy normalnie. W ten sposób de facto finansują prywatne zakupy z pieniędzy, które powinny trafić do wspólnego budżetu.

Co gorsza, Polska jest jednym z zaledwie czterech krajów w Europie, gdzie zakup spalinowego SUV-a przynosi firmie oszczędności (!) podatkowe. Brak podatku od nabycia i posiadania aut spalinowych, korzystne odliczenia VAT i odpisy amortyzacyjne tworzą perfekcyjną zachętę do kupowania największych, najcięższych i najbardziej paliwożernych pojazdów. Czteroletnie posiadanie SUV-a to dla przedsiębiorcy niemal 4000 euro mniej podatków. We Francji ta sama decyzja oznacza 26 000 euro kosztu. Przepaść między tymi liczbami pokazuje skalę anomalii.

Boom na ciężkie SUV-y oznacza nie tylko emisje, ale też pogłębiającą się zależność od importu ropy z państw autorytarnych. Każdy litr paliwa spalonego w luksusowym aucie to transfer pieniędzy do petroreżimów i uzależnienie od kaprysów oligarchów manipulujących cenami surowców. W 2024 roku deficyt handlowy Polski w segmencie gotowych samochodów osobowych przekroczył 10 miliardów euro, a przy tak dużym uzależnieniu rośnie ryzyko ponownej eksplozji inflacji po pandemii COVID.

Polska motoryzacja – lider nie w tym co trzeba

Statystyki są bezlitosne. Polska ma najniższy w całej Unii Europejskiej udział elektryków w ogólnej liczbie zarejestrowanych aut – zaledwie 0,27% przy średniej unijnej 2,2% i ponad 10% w krajach skandynawskich. Jednocześnie jesteśmy absolutnym liderem w rejestracji aut z silnikiem diesla powyżej 2000 cm³ oraz w segmencie ciężkich SUV-ów, których udział w rejestracjach firmowych jest ponad dwukrotnie wyższy niż średnia unijna.

To nie przypadek ani kulturowa preferencja – to bezpośredni efekt systemu podatkowego, który nagradza zanieczyszczanie. Kraje skandynawskie osiągnęły swoje wyniki dzięki konsekwentnej, wieloletniej polityce fiskalnej zniechęcającej do zakupu pojazdów spalinowych. Polska wybrała drogę odwrotną.

Nawet program dopłat do elektryków „NaszEAuto” powiela ten schemat niesprawiedliwości: ponad 60% dotacji trafia do JDG, a system refundacyjny z wielomiesięcznym oczekiwaniem na zwrot skutecznie wyklucza ubogie gospodarstwa domowe, które nie dysponują dziesiątkami tysięcy złotych na wkład własny. Program, który miał demokratyzować dostęp do elektromobilności, w praktyce stał się kolejnym przywilejem dla zamożnych.

Koszty społeczne – kto płaci za luksus nielicznych?

Europejska Agencja Środowiska szacuje, że zanieczyszczenie powietrza odpowiada za blisko 40 tysięcy przedwczesnych zgonów w Polsce rocznie. Transport generuje 32% emisji tlenków azotu i niemal jedną czwartą emisji sadzy – substancji bezpośrednio odpowiedzialnych za choroby układu oddechowego, choroby krążenia i nowotwory. Polska zajmuje 9. miejsce w UE pod względem stężenia pyłów PM2,5.

Świadomość społeczna rośnie: 87% Polaków wie o szkodliwości smogu, a 67% doświadczyło osobiście lub przez bliskich dolegliwości zdrowotnych związanych ze złą jakością powietrza. W dużych miastach 57% mieszkańców wskazuje spaliny jako główne źródło zanieczyszczeń.

Czy to ciebie też dotyczy? Czy budzisz się czasem z bólem głowy w dni, gdy nad miastem wisi smog? Czy twoje dziecko ma alergię, astmę, częste infekcje dróg oddechowych? Czy zdarza ci się kaszleć po powrocie z rowerowej przejażdżki przez centrum? Czy twoi rodzice skarżą się na duszności w upalne dni? To nie przypadek i nie słabość organizmu. To skutki substancji, które wdychamy: pyłów zawieszonych, tlenków azotu, sadzy wydobywającej się z rur wydechowych SUV-ów. Za każdym razem, gdy mijasz zakorkowaną ulicę, płacisz własnym zdrowiem za dopłaty dla zanieczyszczających.

Ale lokalne zanieczyszczenia to nie wszystko. Każdy rok opóźnienia w odejściu od paliw kopalnych to przyspieszenie zmian klimatycznych: susze niszczące plony, powodzie zalewające domy, nieprzewidywalne zjawiska atmosferyczne destabilizujące życie milionów ludzi. Bogaci kupują luksusowe SUV-y z ulgą podatkową, a rachunek wystawiany jest całemu społeczeństwu.

Rząd ucieka od odpowiedzialności

W ramach Krajowego Planu Odbudowy Polska zobowiązała się do wprowadzenia podatku od rejestracji i posiadania aut spalinowych, uzależnionego od poziomu emisji. Niestety, rząd Koalicji 15 X próbuje wycofać się z tych zobowiązań, argumentując, że „uderzyłyby w najmniej zamożnych”.

Ale wystarczy uzależnić podatek nie od samych emisji (co karze właścicieli starszych aut), tylko od masy pojazdu i zużycia paliwa. Im cięższe auto, im większy silnik, im więcej spala – tym wyższy podatek. Taki system chroniłby właścicieli małych, oszczędnych aut – często jedynej opcji dla mniej zamożnych rodzin – a obciążał nabywców luksusowych, importowanych SUV-ów. Dodatkowe wpływy mogłyby finansować transport publiczny na obszarach wykluczonych komunikacyjnie i koszty leczenie chorób oddechowych polskich dzieci.

Dlaczego więc politycy tego nie widzą? Być może dlatego, że sami oglądają świat zza szyb służbowych limuzyn. Łatwiej bronić status quo, gdy samemu się z niego korzysta.

Bez nacisku nic nie osiągniemy

Mamy wybór. Możemy dalej dopłacać zanieczyszczającym – naszym zdrowiem, stabilnością klimatu, pieniędzmi z budżetu. Albo możemy zażądać zmiany. Zielona transformacja będzie sprawiedliwa albo nie będzie jej wcale. Działajmy – bo stawką jest nasze wspólne powietrze i przyszłość naszych dzieci.

Jeśli chcemy mniej zgonów z powodu smogu, mniej dzieci z astmą, mniej miliardów wypływających do petroreżimów – musimy zainteresować tym tematem posłów i posłanki. Musimy pisać, dzwonić, spotykać się na dyżurach poselskich, pytać wprost: dlaczego polski system podatkowy dopłaca zanieczyszczającym powietrze, którym oddychamy wszyscy?

Przeczytaj pełną analizę Polskiej Sieci Ekonomii autorstwa dr Macieja Grodzickiego i Jakuba Smelkowskiego

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski

Ekonomista i przedsiębiorca społeczny zainteresowany złożonymi systemami, ekonomią polityczną technologii oraz gospodarką cyfrową. Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii i Prezes Zarządu PLZ Spółdzielni, operatora centrum technologii spółdzielczych CoopTech Hub. Doktorant Akademii Leona Koźmińskiego, wykładowca kierunku Zarządzanie i AI w Cyfrowym Społeczeństwie. Założyciel i w latach 2015-2020 prezes zarządu Fundacji Instrat, progresywnego think-tanku. Doświadczenie zdobywał m.in. w Polskim Funduszu Rozwoju. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, stypendysta G20 Global Solutions, British Council, Møller Institute, Open Future Foundation i FEPS. Autor „Kapitalizmu Sieci”, książki nominowanej do nagrody Economicus 2020. Ambasador DigitalEU.

Google Scholar

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Odkryj więcej z Zielone Wiadomości

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej