Bieda, wykluczenie, migracje i poszukiwanie nowej tożsamości. Negatywne skutki odchodzenia od węgla, jakie mogą odczuć regiony górnicze są jednym z największych wyzwań transformacji w Polsce. Zmiany dokonują się na wielu płaszczyznach m.in. ekonomicznej, społecznej, kulturowej. Są szansą, ale i też poważnym wyzwaniem. Przemianom towarzyszy galopujący kryzys energetyczny, który coraz silniej kształtuje europejską rzeczywistość i zmusza do poszukiwania nowych źródeł energii.
Tym wyzwaniom poświęcona będzie międzynarodowej konferencja “Przeminęło z węglem. Regiony górnicze w poszukiwaniu nowej energii”. Wydarzenie, organizowane przez Polską Zieloną Sieć (PZS), odbędzie się 19 października br. w godz. 9.30-16.30 w Centrum Prasowym Newserii przy ul. Chmielnej 73 w Warszawie. Aby wziąć udział w konferencji należy wypełnić formularz rejestracyjny.
W kierunku zeroemisyjności
Imprezę otworzy podróż w przyszłość. Inspiracją jest Wielkopolska Wschodnia, w której kończą się zasoby węgla brunatnego, a która zamierza zostać pierwszym zeroemisyjnym regionem w Polsce. I to już w 2040 roku! Czy regiony górnicze, które i tak ulegają głębokim zmianom strukturalnym mogą być forpocztą nowej klimatycznej jakości? O przeszkodach, możliwościach i wyzwaniach opowie grono ekspertów, wśród których będą m.in. przedstawiciele Komisji Europejskiej, Rady Ministrów, rządu Republiki Federalnej Niemiec oraz reprezentanci niezależnych instytucji badawczych.

W polskich, jak i niemieckich doświadczeniach z kształtowaniem powęglowej rzeczywistości nie zabraknie perspektywy lokalnej społeczności. W panelu o oddolnym zaangażowaniu opowiedzą goście, którzy nową energię widzą nie w stołecznych i unijnych urzędach, ale w zakładzie pracy czy wśród sąsiadów.
Premiera raportu
Podczas konferencji odbędzie się premiera raportu o modelowym procesie włączania różnych grup mieszkańców w oddolne kształtowanie zmian w regionach węglowych. Udział społeczności to jeden z najważniejszych elementów tego, w jaki sposób powinna przebiegać sprawiedliwa transformacja. Polska Zielona Sieć od lat prowadzi szkolenia i warsztaty oraz organizuje wydarzenia, na których spotykają się różne strony procesu. O łączeniu energii mieszkańców w tym modelu opowie sam autor raportu, prof. Przemysław Sadura.
Więcej na “Przeminęło z węglem”.
Polskie gminy Gubin i Brody zmagają się z problemami wywołanymi sąsiedztwem odkrywki Jänschwalde. Mieszkańcy i samorządowcy po obu stronach granicy od lat walczyli o przeprowadzenie ekspertyz dotyczących wpływu elektrowni i kopalni węgla brunatnego na wody i jakość powietrza. W końcu, w październiku b.r. Ministerstwo Klimatu zapowiedziało kontrolę, którą ma przeprowadzić Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.
— Jako Koalicja „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” od ponad 10 lat zawsze stoimy po stronie poszkodowanych przez odkrywki węgla brunatnego. Nie ważne gdzie one są: w Polsce czy w Europie. Żadna kopalnia i elektrownia węglowa nigdy sama nie przyzna się, że szkodzi środowisku, truje ludzi, niszczy zasoby bezcennej wody. Dlatego mieszkańcy gmin przygranicznych słusznie domagają się naprawienia szkód i rekompensaty finansowej od właścicieli kompleksu energetycznego Jänschwalde. — komentuje Tomasz Waśniewski prezes Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” — Obowiązkiem polskich władz każdego szczebla jest pełne wsparcie dla tych żądań. Na początek choćby poprzez wykonanie kompleksowej i rzetelnej analizy wpływu kopalni na tereny gmin Gubin i Brody. Nie zaś, jak do tej pory, pozostawienie lokalnych samorządów samych sobie w starciu z potężnym koncernem, który od dziesięcioleci naraża na straty mieszkańców po obu stronach granicy.
— Temat wpływu górnictwa odkrywkowego na środowisko, na jakość życia ludzi nie kończy się ani na państwowych granicach, ani w momencie zamknięcia kopalni. Odkrywka Jänschwalde zostanie zamknięta za dwa lata, ale nadal aż do 2034 roku planowane jest odpompowywanie wody i obniżanie poziomu wód gruntowych w przygranicznym rejonie. Czy jesteśmy przygotowani na ten scenariusz? I kto poniesie wyższe koszty zaopatrywania lubuskich gmin w wodę? — pyta Anna Dziadek, mieszkanka lubuskiego, prezeska Stowarzyszenia NIE kopalni odkrywkowej.
— Zarówno w przypadku odkrywek w Turowie, Bełchatowie, Koninie, jak i Jänschwalde, leżącej blisko polskiej granicy, obowiązuje koncerny energetyczne konstytucyjna zasada „zanieczyszczający płaci”. Polski rząd jest zdecydowany zapłacić za ekologiczne skutki Turowa setki milionów złotych (to, choć społecznie i ekologicznie słuszne, stawia pod znakiem zapytania ekonomiczną opłacalność odkrywek). Można oczekiwać także determinacji rządu RP w przestrzeganiu powyższej zasady wobec polskich gmin jak Gubin i Brody, które roztropnie sprzeciwiły się odkrywce po polskiej stronie granicy, ale odczuwają negatywny wpływ na środowisko ze strony niemieckiej kopalni — mówi Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia EKO-UNIA, współzałożyciel Koalicji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”.
foto: Chris Grodotzki, Greenpeace Polska
Co najmniej 9 polskich kopalń węgla kamiennego otrzymało w ostatnich latach 16 zezwoleń na wydobycie węgla, bez wymaganej prawem oceny oddziaływania na środowisko. Zezwolenia te kolejno wydali byli ministrowie środowiska Henryk Kowalczyk oraz Michał Woś, a także obecny szef ministerstwa klimatu i środowiska Michał Kurtyka. Greenpeace zdecydował się podjąć kroki prawne i domagać się wstrzymania pozwoleń do czasu uzupełnienia przez właścicieli kopalń dokumentacji o oceny oddziaływania na środowisko. Organizacja wspiera też mieszkańców obszarów na których działają kopalnie w tym, by ich głosy zostały uwzględnione przy rozpatrywaniu koncesji.
Większość przedłużonych koncesji na wydobycie została pierwotnie wydana w latach 90., kiedy ocena oddziaływania kopalń na środowisko nie była wymagana. Na podstawie wprowadzonej w 2018 roku niezgodnej z prawem unijnym, specustawy, jednokrotnie przedłużono 16 zezwoleń na wydobycie bez konieczność dostarczenia ocen oddziaływania na środowisko oraz bez uwzględnienia stanowiska osób i samorządów bezpośrednio dotkniętych działalnością kopalni. Spółkom górniczym pozwolono na pominięcie procedury oceny oddziaływania na środowisko, której częścią są konsultacje społeczne.

Tymczasem wydobycie węgla kamiennego metodą na zawał, często stosowaną w tych kopalniach, powoduje szereg problemów ekologicznych i społecznych. Mieszkańcy śląskich miejscowości skarżą się na powodowane przez kopalnie szkody. Przykładem jest zabytkowa dzielnica Murcki w Katowicach, w obrębie której od lat fedruje spółka Polska Grupa Górnicza, powodując potężne wstrząsy i osiadanie gruntu bezpośrednio zagrażając domom, które nie zostały zabezpieczone przed działalnością górniczą. Zabudowa dzielnicy Murcki składa się w jednej trzeciej z ponad 100-letnich domów wpisanych do rejestru zabytków. Mieszkańcy na drodze sądowej domagają się od spółki PGG naprawy swoich nieruchomości w związku z powstałymi szkodami górniczymi.
– Już teraz jesteśmy mocno poszkodowani przez działalność górniczą. Są to odkształcenia budynku, popękane ściany czy podłogi. Kopalnia tylko częściowo zgodziła się pokryć szkody wywołane działalnością górniczą. Życie w takich warunkach nie jest normalne. Zainwestowaliśmy nasze oszczędności kupując mieszkanie w zabytkowej kamienicy i zależy nam, by jak najdłużej była w dobrym stanie technicznym, w końcu to nasz dom. Nie chcemy, aby kopalnia przestała wydobywać węgiel. Domagamy się jednak, aby spółki węglowe rzetelnie oceniły swój wpływ na środowisko i architekturę, ponieważ aktualnie nie wiemy jak dalsze działania wpłyną na naszą kamienicę. Dom to miejsce, w którym powinniśmy czuć się bezpiecznie i chcemy mieć pewność, że nasze mieszkania przetrwają kolejne dziesięciolecia – powiedział członek Wspólnoty Mieszkaniowej przy ul. Kołodzieja 42.
Negatywne stanowisko w sprawie dalszego wydobycia pod Murckami wyraził prezydent miasta Katowic, jednak zostało ono pominięte w procesie przedłużania koncesji. Zapytany o proces przedłużania koncesji oraz konsultacje społeczne przewodniczący Rady Jednostki Pomocniczej Murcki, Gabriel Tomczak powiedział:
– O przedłużeniu koncesji mieszkańcy dowiedzieli się po fakcie. Także my, jako rada dzielnicy, zostaliśmy pominięci w całym procesie przedłużania pozwolenia na wydobycie. Nie odbyły się także konsultacje społeczne. Spowodowało to duży niepokój społeczny co doprowadziło do akcji protestacyjnej w lutym bieżącego roku na której licznie zjawili się mieszkańcy Murcek walczący o swój dobytek.
Większość koncesji została w bezprawny sposób przedłużona o 20-25 lat, czyli nawet do połowy lat 40-tych. Kopalnie, o których mowa należą do Polskiej Grupy Górniczej (12), Jastrzębskiej Spółki Węglowej (2), Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia oraz do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (po jednej kopalni). Bezprawne przedłużenie koncesji miało miejsce pomiędzy 2018 a 2021 rokiem.
– Mamy postępujący kryzys klimatyczny a Ministerstwo Klimatu i Środowiska zamiast stawać w obronie prawa i obywateli, pomaga lobby górniczemu obchodzić prawo. Jak się wydaje rządzący z pełną premedytacją nie dostosowali polskich przepisów do unijnych wymogów tak długo, aż wszystkie zainteresowane kopalnie nie otrzymały przedłużenia koncesji. To skandal. Minister Kurtyka powinien wstrzymać te koncesje i zobligować spółki górnicze do uzupełniania dokumentacji o brakujące oceny oddziaływania na środowisko – powiedziała Anna Meres z Greenpeace.
Greenpeace domaga się, aby spółki górnicze dopełniły wymaganych prawem formalności i zbadały swój wpływ na środowisko. Postępowania koncesyjne muszą odbyć się też w sposób, który umożliwi wypowiedzenie się mieszkańcom i organizacjom ekologicznym na prawach strony.
Dziś Greenpeace uruchomił też stronę https://act.gp/koncesjebezoos dzięki której można wysłać maila do ministra Kurtyki popierającego postulaty mieszkańców.
Źródło: Greenpeace Polska
Fot. Klaumich49
Aktywiści i aktywistki Greenpeace po raz kolejny wzywają polski rząd do ogłoszenia planu odejścia od węgla do 2030 r. i ponownie uniemożliwiają rozładunek transportu węgla w gdańskim porcie. W środę, 11 września ekolodzy wspięli się na dźwigi w terminalu węglowym portu w Gdańsku i zatrzymali ich pracę. Ten pokojowy protest odbywa się 2 dni po tym, jak aktywiści i aktywistki namalowali na burcie statku węglowego ogromny napis „Węgiel stop”, a żaglowiec Rainbow Warrior wpłynął do portu i rzucił kotwicę przy terminalu węglowym, blokując transport węgla do Polski.
–Premier Mateusz Morawiecki tłumaczył wczoraj, że uzależnienie naszej gospodarki od węgla i rosnący import tego surowca jest winą poprzednich rządów. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość ma władzę od czterech lat. W tym czasie rząd zatrzymał rozwój energetyki słonecznej i wiatrowej, minister energii Krzysztof Tchórzewski rozpoczął budowę nowej elektrowni węglowej w Ostrołęce, a import węgla w ostatnich dwóch latach wzrósł ponad dwukrotnie. Łukasz Schreiber z kancelarii premiera przyznał, że Polska nie jest już w stanie wydobywać węgla w ilościach niezbędnych, by zaspokoić potrzeby obecnego systemu energetycznego. Najwyższy czas, aby premier przestał udawać, że nie rozumie co się wokół niego dzieje i przyznał, że odejście od węgla jest niezbędne i nieuniknione. Rząd powinien skupić się na wyznaczeniu konkretnej daty i przygotowaniu planu sprawiedliwej transformacji – powiedział Paweł Szypulski, dyrektor programowy Greenpeace Polska.
Tymczasem premier Morawiecki w czerwcu zablokował unijną strategię mającą na celu osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Osiągnięcie neutralności klimatycznej przez Europę ma znaczenie nie tylko w walce z kryzysem klimatycznym, ale też uniezależniłoby Polskę od importu paliw kopalnych – węgla, gazu i ropy.
W ostatnich latach bijemy rekordy w imporcie „polskiego czarnego złota”. W zeszłym roku import węgla wzrósł do blisko 20 milionów ton. Co czwarta tona węgla kamiennego używana nad Wisłą pochodzi już z zagranicy. Zdecydowana większość trafia do nas z Rosji, a reszta z krajów tak odległych, jak Australia, Stany Zjednoczone, Kolumbia czy Mozambik.
Jak wykazują analizy eksperckie, jeśli nie odejdziemy od spalania węgla, import będzie w kolejnych latach rosnąć [1]. Według ostatnich danych Państwowego Instytutu Geologicznego rachunek za importowany węgiel w 2018 roku wyniósł prawie 8 mld zł i był ponad 3-krotnie wyższy niż 2 lata wcześniej. Pieniądze te wypływają z naszej gospodarki zamiast finansować na miejscu rozwój czystych i zdrowych odnawialnych źródeł energii.
– Nie damy się uciszyć. Za kilka tygodni odbędą się w Polsce wybory, a politycy zajmują się wszystkim, tylko nie kryzysem klimatycznym. Jesteśmy w porcie w Gdańsku, bo domagamy się od rządu konkretnego planu odejścia od węgla. Tutaj widać najlepiej jak absurdalne są efekty obecnej polityki energetycznej. Przez port w Gdańsku trafiają do Polski miliony ton węgla z całego świata Te pieniądze powinny zainwestować w krajowe źródła i dać Polakom pracę w sektorze energetyki odnawialnej – komentuje Marek Józefiak, jeden z aktywistów protestujących w porcie.
W poniedziałek, 9 września przed północą zamaskowani funkcjonariusze straży granicznej z bronią automatyczną wtargnęli na pokład żaglowca Rainbow Warrior. Kapitan oraz jedna z aktywistek biorących udział w proteście zostali zatrzymani. Do chwili obecnej wciąż nie zostały postawione im zarzuty.
[1] https://forum-energii.eu/public/upload/articles/files/4%20scenariusze(2).pdf (str. 56)
Źródło: Materiały prasowe Greenpeace Polska
Jakie zmiany w systemach energetycznych w krajach Europy Środkowej zaszły w ostatnich latach? Jak wiele o polityce, realizowanej przez sąsiadów wie się w Czechach, Niemczech i w Polsce? Fundacja im. Heinricha Bölla postanowiła to sprawdzić. (więcej…)