Zachem w Bydgoszczy – kłopotliwy spadek po upadłym przedsiębiorstwie chemicznym jest ogromnym terenem prawie całkowicie zatrutym produkowanymi przez wiele lat chemikaliami.
Historia

Zanieczyszczeniae terenów na obszarze bydgoskiego Łęgnowa sięga okresu II Wojny Światowej i produkcji na cele machiny wojennej III Rzeszy. W latach 1939-45 znajdowała się tutaj niemiecka fabryka DAG Fabrik Bromberg, która zajmowała się produkcją materiałów wybuchowych i elaboracja amunicji na potrzeby wojskowe. Wytwarzano tutaj nitrocelulozę, prochy bezdymne, trotyl, nitroglicerynę, dinitrobenzen, a także miny i bomby. Ze względu na charakter produkcji, znajdowały się tutaj substancje niebezpieczne i powodujące skażenie środowiska.

Po II Wonie Światowej spróbowano ponownie uruchomić zakład. Początkowo postanowiono przywrócić produkcję materiałów wybuchowych na terenie fabryki dla celów górnictwa. Jednak po rozpoczęciu Zimnej Wojny, w podbydgoskich zakładach zaczęto powracać także do produkcji na potrzeby wojenne. W 1948 roku fabryka znów zaczęła działać. Wytwarzano tu m.in. heksogen dla całego Układu Warszawskiego. Materiały tu produkowane eksportowano także do Chin. Od 1956, m.in. przez problemy rynkowe, rozpoczęto na terenach zakładu także produkcję na potrzeby cywilne – m.in. barwników, pigmentów, laków, klejów, aniliny, folii PCW, czy fenolu. U szczytu rozwoju zakład zatrudniał bezpośrednio ponad 7 tysięcy pracowników, a w firmach współpracujących pracowało ich około 6 tysięcy. Łącznie – około 13 tys. pracowników. Zakład zajmował 484 ha powierzchni i się rozwijał.

W 1990 zakład znalazł się na liście przedsiębiorstw przeznaczonych do prywatyzacji, czego jednak nie udało się dokonać. W latach 90-ych zaniechano produkcji najbardziej szkodliwych dla środowiska: fenolu, nitrobenzenu, aniliny i części barwników. Rozwijano procesy produkcyjne TDI (2, 4-dwuizocyjanian toluilenu). Udało się także zredukować część zanieczyszczeń przenikających do środowiska. Powstało kilka składowisk odpadów oraz centralna stacja neutralizacji ścieków. Powstała oczyszczalnia ścieków Kapuściska. Zakłady chemiczne zaczęto także dzielić na mniejsze spółki i prywatyzować, łączyć z innymi zakładami lub likwidować. W 2006 roku Zachem ostatecznie sprywatyzowano i firma ta trafiła w ręce firmy Ciech. Przez pierwsze dwa lata firma przynosiła zyski, następne lata przyniosły już tylko straty. Produkcję zaczęto likwidować – dokonano tego ostatecznie w 2012 roku. Część technologii produkcyjnych sprzedano – m.in. technologię produkcji TDI firmie BASF. Zmieniono nazwę firmy na „Infrastruktura Kapuściska S.A.”. 30 grudnia 2013 roku zarząd spółki zgłosił wniosek o upadłość. W 2015 tereny po fabryce zaczęło przejmować miasto.

Zachem znajduje się w południowo-wschodniej części Bydgoszczy, na skarpie powyżej ujścia Brdy do Wisły. Około 2 kilometrów na południe od koryta rzeki Brdy i ponad 4 kilometry na zachód od koryta Wisły. Brama wjazdowa dawnego Zachemu bezpośrednio graniczy z osiedlem Kapuściska. Obszar dawnych zakładów zajmuje 2,5 tysiąca hektarów. Szacuje się, że nawet i ponad 60% tych terenów jest zanieczyszczonych.

Skażenie gruntu i wód podziemnych

Pierwsze poważne zdarzenie na terenie podbydgoskiego Zachemu miało miejsce 19 listopada 1952 roku. Tego dnia doszło do eksplozji przy produkcji trotylu, w wyniku której zginęło 15 pracowników zakładu, a 84 zostało rannych. Zniszczeniu uległy 132 budynki na terenie kompleksu. Część substancji wykorzystywanych przy produkcji mimowolnie przedostała się do gruntu i atmosfery. Skutki wybuchu odczuwano w promieniu 10 km od zakładu. Do podobnego incydentu doszło także w 1968 roku, choć na mniejszą skalę. W 1963 stwierdzono, iż woda w Dolinie Wisły (poniżej wysokości zakładu) nie nadaje się do picia. Okolicznym mieszkańcom bydgoskiego Łęgnowa i pod bydgoskiego Otorowa zaczęto dostarczać wodę pitną za darmo i zobowiązano się do naprawy sytuacji. Winą za stan rzeczy obarczono Zachem. Działania naprawcze nigdy nie zostały w pełni zrealizowane, choć mieszkańcy wspomnianych terenów zyskali darmowy dostęp do wody pitnej. W 1989 roku oceniono, że skażonych chemicznie jest około 30% terenu zajmowanego przez Zachem. Firma emitowała do atmosfery około 1300 różnych gazów rocznie. Zakład był w setce największych trucicieli kraju. Szacuje się, że na terenie bydgoskiego Łęgnowa wszystkie studnie i naturalne źródła wody są skażone i niezdatne do picia. Zdają się to potwierdzać prowadzone przez AGH od 2010 roku badania – skażenie nawet i 60% terenu. Za najbardziej niebezpieczne dla środowiska uznano składowiska Zielona i Lisia. W składzie gruntu i wody znajduje się przede wszystkim fenol, anilina i toluidyna. Powołując się na badania WHO, ocenia się, że zawartość fenolu w 1 litrze wody przekracza 45 razy dopuszczalną dawkę.

W ramach badań przeprowadzanych przez AGH (dr. hab. Inż. Mariusz Czop, dr. inż. Dorota Pierri, dr. inż. Ewa Kret, mgr. inż. Wiesław Knap) przebadano 77 próbek wody. Pobrano wodę z 57 studni. Próbki te pieniły się, miały typowo chemiczny zapach i ciemne zabarwienie (w zależności od miejsca, z którego zostały pobrane). Wiele z zanieczyszczeń nie zostało uwzględnionych w polskich normach, mimo uznania za szkodliwe przez różne organizacje specjalistyczne, ze względu na zbyt rzadkie występowanie. Łącznie, na badanym obszarze, zdiagnozowano 17 ognisk zanieczyszczeń.

Od około 2014 roku przedostawanie się zanieczyszczeń odbywa się w sposób niekontrolowany. Syndyk masy upadłościowej sprzedał dotychczasowe składowiska w prywatne ręce, a infrastruktura dotychczas służąca blokowaniu przedostawania się substancji kancerogennych i mutagennych przestała być nadzorowana. Nie ma też prowadzonego bieżącego monitoringu terenu. Zanieczyszczenia przesuwają się zgodnie z nachyleniem terenu w kierunku Brdy i Wisły. Zagrożone są więc nie tylko najbliższe rzeki, ale pośrednio także i południowe wybrzeże Bałtyku, gdzie Wisła ma ujście. Zgodnie z szacunkami RDOŚ, działania mogące zapobiec katastrofie ekologicznej wymagają wydania około 2 miliardów złotych. Jednak do dokładnego oszacowania kosztów i sprecyzowania niezbędnych działań potrzebne są dokładne badania terenów wokół bydgoskiego Zachemu, a na te brakuje środków. Aktualnie, zgodnie z raportem przygotowanym przez AGH, proponuje się m.in.:

  • wykonanie szczelnego sarkofagu wokół skażonego terenu (wierzchniej warstwy izolacyjnej i przesłon)
  • sieci piezometrów
  • studnie do odbioru nadmiaru wód z wnętrza sarkofagu

Ponadto postuluje się stworzenie sieci stałego monitoringu wokół pozostałych składowisk substancji zanieczyszczających. Działania zespołu AGH zyskują coraz większe wsparcie lokalnej społeczności i instytucji politycznych, choć nie tak znaczne, jakiej wymagają.

Sytuacja społeczno-polityczna

Obecnie specjalne stanowisko w tej sprawie przyjął sejmik województwa kujawsko-pomorskiego. Sejmik apelował w nim do ministerstwa o osobisty nadzór nad skażonym terenem i podjęcie większych starań dla rozwiązania kwestii zanieczyszczenia środowiska na terenie po bydgoskim Zachemie.

Od początku roku bardziej zintensyfikowane działania podjęła także administracja państwowa i samorząd lokalny, które jeszcze nie tak dawno nie były przychylne włączeniu się w rozwiązanie problemu. Za sprawą społecznej działaczki – p. Renaty Włazik, doszło do spotkania strony społecznej z przedstawicielami Ministerstwa Środowiska. Minister z kolei przekazał sprawę wojewodzie kujawsko-pomorskiemu, a ten w marcu 2018 roku powołał specjalny zespół do zbadania sprawy zanieczyszczenia terenu pozachemowskiego. Wojewoda zapewnia też, że już niedługo pozyskane zostaną dodatkowe 14 milionów złotych, które będą wykorzystywane na rzecz poprawy stanu środowiska na rzeczonym terenie. Swoje obowiązki stara się wykonać także RDOŚ – na syndyka nałożono obowiązek zabezpieczenia składowiska „Zielona”. Instytucja ta pozyskuje także środki na walkę ze skutkami zanieczyszczenia terenu. Na dzień dzisiejszy udało się pozyskać ok. 93 milionów złotych. Sprawą zajęła się także bydgoska Rada Miejska, ze względu na rosnący szum wokół sprawy. Podczas sesji Rady Miasta 28 marca 2018 roku przedstawiono sytuację bydgoskim radnym, a także obecnym na posiedzeniu posłom i stronie społecznej. Miasto zobowiązało się do podjęcia wszystkich dostępnych prawnie działań, które pomogłyby rozwiązać problem rodzącej się katastrofie naturalnej.

Co chcemy i co możemy zrobić?

Najważniejsze dla sprawy jest nagłaśnianie tematu i dokończenie badań przeprowadzanych na tym terenie. Warto, więc zainteresować tematem innych badaczy z różnych ośrodków badawczych w Unii. Ponadto niezbędnym jest zapewnienie funduszy na wprowadzenie działań naprawczych postulowanych przez badaczy z AGH. Ważny jest również bieżący monitoring działań instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska w kraju i doprowadzenie do dostosowania polskich parametrów do standardów światowych, jeżeli chodzi o podejście do substancji trujących.

Niezbędne jest też wsparcie dla rolników – umożliwienie im przebranżowienia się lub wsparcie upraw roślin energetycznych. Słusznym jest również wsparcie starań mieszkańców o przywrócenie darmowej wody na trenach skażonych.

Fot. D. Kaszubowski: Centralna Stacja Neutralizacji. Jeden z obiektów wybudowanych dla ratowania środowiska w latach 90.


Zdjęcia autorstwa p. Renaty Włazik

Już w kwietniu w Warszawie oraz wybranych miastach Polski ponownie zawita Festiwal AfryKamera.
Początek: 13.04 – 21.04.2018 Kinoteka, Warszawa
(więcej…)

15 marca rząd opublikował projekt tzw. Specustawy mieszkaniowej, która miała służyć rozwojowi programu Mieszkanie+ i zwiększyć liczbę dostępnych i niedrogich mieszkań na wynajem. Tymczasem w zapisach projektu brak jakiejkolwiek wzmianki o budownictwie społecznym, natomiast otwiera on szeroką furtkę dla nadużyć, które są od lat zmorami polskich miast: chaotycznej zabudowy, złej dostępności do transportu, szkół czy terenów zieleni.

Jest to pierwsza specustawa wspierająca całkowicie komercyjne inwestycje prywatne, kosztem samorządów i mieszkańców miast. Ustanawia ona niespotykany dotąd bezwzględny prymat deweloperów nad polską przestrzenią. Dlatego jako Kongres Ruchów Miejskich zdecydowanie sprzeciwiamy się jej zapisom, wzywając też do działania samorządowców, naukowców i wszystkie środowiska przyjazne polskim miastom.

Koń trojański dla samorządów

Specustawę mieszkaniową rząd przedstawia jako panaceum na brak mieszkań i skomplikowane procesy inwestycyjne. Tymczasem jest to prawdziwy koń trojański dla polskich miast, który zniszczy zasady (i tak wątłego) planowania przestrzennego i umożliwi niekontrolowaną zabudowę: wielkie bloki będą mogły powstać w środku jednorodzinnego osiedla czy w przysłowiowym “polu buraków”. Koszty specustawy poniosą gminy, którym odbiera się prawo do decydowania o tym, co dzieje się na ich terenie. Negatywną opinię Rady Gminy może łatwo złamać wojewoda odwołując się do enigmatycznych “potrzeb mieszkaniowych”. Z drugiej strony samorządy obciąża się koniecznością stworzenia i utrzymania infrastruktury oraz dostarczenia usług publicznych do chaotycznie umieszczanych osiedli. Projekt sprowadza ochronę zabytków czy przyrody jedynie do opinii, co daje prywatnym inwestorom możliwość poważnej ingerencji w wygląd miast czy dziedzictwo kulturowe. Oznacza to, że pejzaż, funkcjonalność, zieleń, zabytki miast oddaje się decyzji prywatnych podmiotów nastawionych jedynie na zysk.

NIE DLA LOKATORA

Specustawa nie poprawi również sytuacji mieszkaniowej Polek i Polaków. Miała ona służyć realizacji programu Mieszkanie+, jednak nie ma w niej śladu rozwiązań dla publicznych form mieszkalnictwa. Nie wiadomo, jak w pełni komercyjne inwestycje wsparte specustawą mają posłużyć osobom, których nie stać na kredyt hipoteczny. Autorzy projektu bazują na błędnym założeniu, że transfer środków publicznych w prywatny sektor budowlany rozwiąże problemy mieszkalnictwa, tymczasem doświadczenia programów Rodzina Na Swoim i Mieszkanie Dla Młodych pokazują, że tego typu interwencja publiczna nie zwiększa dostępności mieszkań tylko marże deweloperów. Projekt w żaden sposób nie wygeneruje więc mieszkań dostępnych dla osób, których nie stać na ich kupno. Niepokoi natomiast fakt, że poluzowana pół roku temu ochrona lokatorów Mieszkania+ pozwala na eksmisje “na bruk”. Skutki bezdomności czy zaspokojenia potrzeb bytowych tych osób poniesie w całości gmina. Specustawa nie przynosi w tej kwestii żadnych rozwiązań oprócz możliwości spłaty zadłużenia zgromadzonym kapitałem, co tylko odsuwa w czasie wyrzucenie lokatora.

DEWELOPER PLUS

Jedynym beneficjentem specustawy mieszkaniowej są deweloperzy. Według specustawy będą oni mogli realizować zabudowę, gdzie chcą, pomimo że w gminie są inne tereny mieszkaniowe. Powstaną osiedla w polu, wśród przemysłu lub innych funkcji uciążliwych, gdzie działki są tańsze. W praktyce oznacza to gigantyczny chaos przestrzenny. Wskutek lokowania inwestycji niedostosowanych do otoczenia powstanie też wiele konfliktów z właścicielami istniejących budynków. Brak drogi, przedszkola, szkoły czy przychodni mieszkańcy odczują dopiero po zakupie mieszkania, ponieważ wymagane przez projekt odległości od usług publicznych (np. 3 km do szkoły, 1 km od przystanku) nie zapewniają ich realnej dostępności. Skorzystają na tym jedynie deweloperzy, stracimy my wszyscy.

BRAK GRUNTÓW CZY ZŁA DIAGNOZA?

Wbrew forsowanym przez twórców specustawy tezom, nasz kraj nie cierpi na niedobór gruntów pod zabudowę. Polska jest „przeplanowana” w zakresie terenów pod zabudowę mieszkaniową – wyzwaniem nie jest liczba mieszkań, ale ich niska jakość i słabość rynku najmu.  W obowiązujących planach miejscowych jest tyle terenów pod zabudowę mieszkaniową, że zamieszkać w nich może ponad 60 milionów osób. Studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin przewidują miejsce dla 314 milionów mieszkańców. Obecna renta planistyczna w samych drogach sięga już 80 miliardów zł.

PO TWOIM OGRÓDKU, BEZ TWOJEJ ZGODY

Budowa infrastruktury liniowej, np. dróg czy sieci infrastruktury podziemnej dla nowych osiedli, będzie możliwa nawet przy braku zgody właścicieli nieruchomości. Wysokość odszkodowania narzuci wojewoda. Projekt narusza tym samym zasadę pomocniczości, zrównoważonego rozwoju, zasadę równości wobec prawa, ale również zasadę ochrony prawa własności. Odbiera właścicielom nieruchomości narzędzia sprzeciwu wobec wyłącznego interesu dewelopera.

Rada gminy ma wydawać zgodę na ominięcie ustaleń planów miejscowych, a przy braku planu zgodę wyda wójt, burmistrz, prezydent. W przypadku niezgodności z MPZP to jedyny moment dopuszczający jakikolwiek udział społeczny – składanie uwag. Udział stron jest zredukowany do inwestora i właścicieli terenów objętych inwestycją, ale już nie np. dla posiadaczy sąsiednich działek. Są to działania o niskiej transparentności i minimalnym udziale służb planistycznych, które budują potężny mechanizm korupcyjny, a tym samym kompromitują autorów projektu.

CHCEMY DOBREGO PLANOWANIA I DOSTĘPNYCH MIESZKAŃ!

Kongres Ruchów Miejskich wnosi o niezwłoczne zaprzestanie prac nad tzw. specustawą mieszkaniową i powrót do realizacji dokumentów rządowych (Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, Narodowy Program Mieszkaniowy) zgodnie ze słowami Premiera Morawieckiego wyrażonymi w Expose: „Obecne prawo niestety, nie zapobiega inwestycjom mieszkaniowym w szczerym polu, inwestycjom odciętym od komunikacji, szkół i przedszkoli i nawet podstawowej infrastruktury technicznej. (…) Dlatego zaproponujemy pakiet korzyści dla samorządów, które zadbają o ład przestrzenny. O ład i estetykę.” Jesteśmy gotowi do współpracy przy opracowaniu nowego projektu, realizującego politykę dostępności mieszkań bez szkody dla Polek i Polaków.

#LexDeweloper, graf: Stow. Akcja Miasto

#LexDeweloper – osiedla w polu kukurydzy, graf.:Stow. Akcja Miasto

Źródło: Informacja prasowa KRM

Stanowisko Kongresu Ruchów Miejskich: https://kongresruchowmiejskich.pl/lexdeweloper/

Związek Stowarzyszeń „Kongres Ruchów Miejskich” jest organizacją społeczną skupiającą ruchy miejskie działające w zgodzie z zapisami głównego dokumentu programowego: „15 Tez Miejskich” http://kongresruchowmiejskich.pl/tezy-miejskie/

Ilustracje: Stowarzyszenie Akcja Miasto/Wrocław

W ubiegłym roku grupa entomologów amatorów wspierana przez naukowców z kilku europejskich uczelni, prowadząca badania na terenie Niemiec, stwierdziła ogromny spadek liczby owadów latających na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. (więcej…)

Za nieco ponad rok Zjednoczone Królestwo (najprawdopodobniej) wystąpi z Unii Europejskiej. Co to oznacza dla obu stron – i czy możemy liczyć na zmiany idące w kierunku bardziej zrównoważonego rozwoju kontynentu? (więcej…)

3 marca organizujemy Socjalny Kongres Kobiet – pracownic, lokatorek, matek, bez względu na miejsce zamieszkania czy wiek. Chcemy rozmawiać o wspólnych doświadczeniach i potrzebach. O tym jak się bronić przed pracą, która zmienia nasze życie w koszmar, przed drożyzną, która zmusza nas do jeszcze cięższej pracy, przed politykami i szefami, którzy ignorują nasze potrzeby.

Żądamy podwyżek płac i stabilnego zatrudnienia bez względu na to, czy pracujemy w fabryce, instytucji kultury, żłobku czy w markecie. Żądamy opłacania pracy, którą musimy wykonywać za darmo we własnych gospodarstwach domowych. Żądamy skrócenia długości dnia roboczego, co oznacza więcej czasu wolnego dla nas i naszych bliskich. Zakończenia eksmisji i powszechnego dostępu do mieszkań, w których nie będziemy zamarzały zimą. Rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych dla dzieci i osób starszych. Darmowej komunikacji miejskiej i nieograniczonego dostępu do opieki medycznej.

Mamy dosyć bycia tanią siłą roboczą. Mamy dosyć pełnienia funkcji darmowego zaplecza socjalnego w efekcie wprowadzania kolejnych cięć i restrukturyzacji. Nie będziemy pokornie przyjmować kolejnych obciążeń pod pretekstem służby krajowi, biznesowi czy rodzinie. Jeżeli wymówimy pracę w fabrykach, szpitalach, instytucjach kultury i opieki, jeżeli przestaniemy zapewniać za pół darmo posiłki czy opiekę, to cała gospodarka stanie w miejscu. Chcemy rozmawiać o praktycznym znaczeniu tego faktu. O tym, jak przeciwdziałać codziennemu wyzyskowi. Musimy się wzajemnie inspirować do działania i zdobywać siłę, aby walczyć o godne życie dla wszystkich, a nie tylko dla bogatych.

Od dwóch lat liberałowie, którzy utracili władzę, próbują wykorzystywać niezadowolenie kobiet, aby ponownie zdobyć poparcie społeczne. Głosowanie nad projektem “Ratujmy Kobiety” dobitnie potwierdziło, ile warta jest liberalna opozycja. Nie potrzebujemy polityków i polityczek. Hasło “władza jest kobietą” to fałsz. Czy nasza sytuacja uległa zmianie od kiedy w parlamencie pojawiło się więcej kobiet? Czy nasze płace są wyższe, kiedy to kierowniczki a nie kierownicy nadzorują naszą pracę? Co jest przyczyną niskich płac kobiet, cięć zabezpieczeń społecznych, zakazu aborcji – brak kobiet u władzy czy system gospodarczy, który działa tylko dzięki utrzymywaniu nierówności społecznych. Czy ludzie sprawujący kontrolę nad instytucjami władzy, które od wieków ograniczają wolność kobiet, mogą nas wyzwolić i doprowadzić do zniesienia nierówności społecznych?

Grupy inicjatywne:

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza

Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów

Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów

Socjalny Kongres Kobiet  odbędzie się 3 marca  w Teatrze Ósmego Dnia w Poznaniu , ul. Ratajczaka  44.

Program

11:00-11:10 Przywitanie

11:10-13:00 I część – kim jesteśmy, jak działamy, czego oczekujemy

Nie jesteśmy przedstawicielkami biznesu, czy polityki. Nie chcemy występować w roli ekspertek, liderek czy businesswomen. Działamy w związkach zawodowych, stowarzyszeniach lokatorskich i innych grupach walczących z wyzyskiem, biedą i brakiem wpływu na otaczającą nas rzeczywistość. Kongres ma być otwartą przestrzenią umożliwiającą zabranie głosu i wymianę doświadczeń niezależnie od pozycji społecznej osób w nim uczestniczących. Zamiast typowego panelu proponujemy otwartą dyskusję o problemach, z którymi borykamy się w naszych miejscach pracy i w miejscach zamieszkania. Chcemy przedyskutować, na jakie przeszkody organizacyjne natrafiamy w codziennej działalności i o co musimy walczyć.

13:00-13:30 Przerwa

13:30-15:00 II część – nasze plany, jak je realizować, dyskusja nad dotychczasowymi formami protestu.

W drugiej części spotkania będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób rozwijać mobilizacje o wyższe płace czy tanie mieszkalnictwo komunalne. Zastanowimy się jakie postulaty są dla nas najważniejsze oraz jak je realizować. Przedyskutujemy także nasz stosunek do mobilizacji środowisk liberalnych czy wyborów samorządowych. W oparciu o jakie priorytety, zasady i idee budować ruchy społeczne, jakie strategie na teraz i na jutro są właściwe.

15:00-15:15 Przerwa

15:15-16:00 Podsumowanie oraz przedstawienie listy postulatów

W trakcie dyskusji głos zabiorą m.in.:

•Renata Stolarska (Inicjatywa Pracownicza przy Teatrze Ósmego Dnia)

•Justyna Kurzawska, Agnieszka Zakrzewska-Matuszak, Katarzyna Korcz (Inicjatywa Pracownicza przy żłobkach publicznych)

•Renata Bernas, Kornelia Piotrowska, Karolina Skrzypczak (Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów)

•Dorota Grobelna, Sylwia Czubała (pracownice sektora kultury)

•Katarzyna Górna (Komisja Pracowników Sztuki)

•Przedstawicielki Warszawskiego Stowarzyszenie Lokatorów

•Przedstawicielki Inicjatywy Pracowniczej przy Centrum Kultury Zamek

•Przedstawicielki Inicjatywy Pracowniczej przy Amazon Polska

Zapraszamy wszystkich do aktywnego udziału w dyskusji. Poniżej przygotowaliśmy pomocnicze pytania, przybliżające na jakich kwestiach chcemy się skoncentrować.

I część

1. Gdzie pracujesz/mieszkasz/ czy należysz do jakiejś grupy (związek zawodowy, stowarzyszenie, grupa nieformalna itp.)?

2. Czy wszystkie potrzeby twoje i twoich bliskich są zapewnione? Jakie problemy napotykasz w miejscu pracy, zamieszkania lub innym? (wysokie czynsze, brak ogrzewania, za długi czas pracy i zbyt duże obciążenie obowiązkami domowymi, problem z dojazdami, problem z pogodzeniem życia prywatnego z pracą, niskie płace, brak infrastruktury opiekuńczej dla dzieci oraz osób niepełnosprawnych i starszych, brak odpowiednich zabezpieczeń socjalnych, drożyzna, wykorzystywanie i brak tolerancji w stosunku do osób trans lub narodowości itd.)?

3. Jakie działania podjęliście do tej pory i jakie podejmujecie obecnie, jak je oceniacie (poprzez związek zawodowy, naciski na miasto, negocjacje, wejście w spór zbiorowy, groźby strajku, manifestacje i pikiety, samoobniżkę czynszów, blokady eksmisji, procesy sądowe, regularne opracowywanie materiałów na dany temat, naciski na zmianę regulacji prawnych itd.)?

II część

4. Jakie konkretnie macie postulaty, z czego one wynikają i w jaki sposób argumentujecie ich zasadność (wyższe płace, niższe czynsze, wynagrodzenie za pracę domową, skrócenie czasu pracy, zmiana poszczególnych regulacji prawnych, np. dotyczących zwolnienia z pracy ze względu na opiekę na dziecko, więcej miejsc w żłobkach i przedszkolach, rozwój stołówek szkolonych i zajęć poza lekcyjnych, dłuższe urlopy, rozwój mieszkalnictwa komunalnego, przyłączenie mieszkań komunalnych do cieplików, obniżenie opłat za energię itd.)

5. Jakie przeszkody organizacyjne napotykacie podejmując działania na rzecz waszych postulatów? (brak świeżych pomysłów i nowych narzędzi, ignorancja władz, przeciąganie dyskusji i negocjacji przez władze/urzędy/szefów, represje, brak czasu, za długie godziny pracy, podziały wśród mieszkańców oraz wśród pracowników, przeciągające się procesy sadowe, niekorzystne regulacje prawne, zmęczenie i wypalenie, brak interakcji i kontaktów z innymi grupami oraz małe zainteresowanie oraz wsparcie ze strony innych środowisk itd.)?

6. W jaki sposób usprawnić wasze działania? czy w ich rozwoju może pomóc koalicja różnych grup (m.in pracownic i lokatorek) walczących o poprawę jakości naszego życia?

źródło: Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza

Joanna Bojczewska i Jędrzej Cyganik o największej światowej organizacji zrzeszającej drobnych rolników, La Via Campesina (pol.Chłopska Droga) i zeszłorocznej VII Konferencji tej organizacji, w której po raz pierwszy wzięła udział delegacja z Polski.

Żywimy ludzi i budujemy ruch, który odmieni świat” — to hasło przewodnie VII międzynarodowej konferencji ruchu La Via Campesina, która zgromadziła ponad 450 delegatów z organizacji rolniczych na całym świecie.

W dniach 16–24 lipca w Derio w Kraju Basków polscy rolnicy po raz pierwszy byli reprezentowani na międzynarodowej konferencji globalnego ruchu społecznego, który zrzesza drobnych rolników i producentów żywności – La Via Campesina. Podczas trwającego tydzień wydarzenia chłopi i drobni rolnicy ze wszystkich zakątków globu dzielili się doświadczeniami życia na swojej ziemi, problemami, z którymi się borykają, oraz inspirującymi przykładami walk o własne prawa i byt. Globalny system żywności oparty na logice zysku nie sprzyja zachowaniu kultur wiejskich – na całym świecie prowadzi on do wyludnienia wsi i koncentracji ziemi w rękach wielkich graczy agrobiznesowych. Ukryte koszty środowiskowe i społeczne przemysłowej produkcji żywności pozwalają maksymalizować zysk finansowy i minimalizować cenę, wykluczając konkurencję drobnych rolników i odbierając im środki do życia. Wysiedlani ze swoich rodzinnych wsi i pozbawiani dostępu do ziemi i zasobów, chłopi i rolnicy trafiają do miast, gdzie zasilają szeregi miejskiej biedoty. Jednocześnie lokalne ekosystemy są niszczone przez uprawy monokulturowe, a rolnictwo pozostaje jedną z głównych przyczyn postępującego ocieplenia klimatu i degradacji środowiska na Ziemi.

Globalny ruch chłopski La Via Campesina

Wobec tych zagrożeń i w trosce o bezpieczeństwo ludzi i przyszłych pokoleń, ruch La Via Campesina (pol. Chłopska Droga) stawia sobie za cel obronę rolnictwa opartego na małych gospodarstwach rolnych, prowadzonych  w sposób zrównoważony, z poszanowaniem człowieka i przyrody. Przeciwstawia się rolnictwu przemysłowemu, które nie jest w stanie odpowiedzieć na współczesne wyzwania bezpieczeństwa żywnościowego, utraty bioróżnorodności, zagrożeń dla zdrowia czy zmian klimatycznych.

Dla La Via Campesina zmiana systemu żywności to również szeroka zmiana społeczna i polityczna oparta o zasady sprawiedliwości, obywatelskiego zaangażowania, demokracji uczestniczącej, poszanowania pracy i praw człowieka, a także równości i przywracania głosu kobietom, młodym, migrantom, ludności rdzennej i innym wykluczonym przez panujący system neoliberalny, przez kapitalistyczną gospodarkę i kulturę patriarchalną.

Ruch powstał w 1993 roku z inicjatywy rolników i lokalnych organizacji rolniczych z Ameryki Południowej. Obecnie La Via Campesina zrzesza około 164 organizacji w 73 krajach wszystkich kontynentów. Uważana jest za największy ruch społeczny na świecie (liczący około dwustu milionów członków), a także jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych globalnych ruchów społecznych, biorących udział w debatach na temat żywności i rolnictwa. Jej stanowisko jest brane pod uwagę podczas spotkań i negocjacji Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), Międzynarodowego Funduszu Rozwoju Rolnictwa (IFAD), Światowej Organizacji Handlu (WTO), Światowego Forum Społecznego, Rady Praw Człowieka ONZ czy Parlamentu Europejskiego. La Via Campesina jest ruchem niezależnym od jakichkolwiek politycznych ugrupowań czy ekonomicznych powiązań. Finansowany jest z wpłat członków, prywatnych darowizn, wsparcia organizacji pozarządowych oraz ze środków pochodzących od władz lokalnych i państwowych.

Struktura La Via Campesina ma charakter zdecentralizowany. Oparta jest na 9 regionach, których współpracę koordynuje zmieniający się rotacyjnie Międzynarodowy Komitet Koordynacyjny. Każdy z dziewięciu regionów ma w Komitecie dwoje reprezentantów – jednego mężczyznę i jedną kobietę – wybieranych przez organizacje członkowskie z danego regionu. Międzynarodowy sekretariat ruchu zmienia swą siedzibę co cztery lata, zgodnie z decyzją podejmowaną wspólnie podczas międzynarodowych konferencji, organizowanych również co cztery lata. Od 2013 roku międzynarodowy sekretariat znajduje się w Zimbabwe. Ruch charakteryzuje się niezwykłą różnorodnością kulturową i językową oraz jednością głosu i promowanych wartości. Wobec wykluczenia ludności wiejskiej z procesów politycznych na całym świecie – sposób organizacji i działania La Via Campesina oraz jej efektywność są imponujące, a zdolność ruchu do wpływania na decyzje polityczne pozwala myśleć, że zmiana w obecnym systemie jest możliwa.

Kontekst globalny współczesnych walk chłopów i drobnych rolników

Przez siedem dni w Kraju Basków chłopi i rolnicy opisywali sytuację ze swoich lokalnych kontekstów oraz omawiali procesy polityczne rozgrywane na międzynarodowym poziomie, wytyczając wspólną politykę i strategię działań na kolejne cztery lata.

Obecnie trzy najważniejsze obszary, na jakich koncentruje się energia aktywistów LVC, to:

Deklaracja Praw Chłopów i Chłopek negocjowana w ONZ;

– walka o suwerenność żywnościową jako nowy model systemu żywnościowego – organizacji rynków zbytu i dysponowania ziemią;

– promowanie agroekologii jako alternatywnego modelu rolnictwa, który może zaspokoić potrzeby żywieniowe wszystkich ludzi, minimalizując jednocześnie zużycie zasobów naturalnych i przyczyniając się do poprawy kondycji globalnego ekosystemu.

Poszczególne regiony LVC zaprezentowały również swoje kluczowe działania, np. w Europie — prace nad nową Wspólną Polityką Rolną i reformę przeciw koncentracji ziemi w rękach agrobiznesu; w Afryce — walkę o suwerenność nasienną, przeciwko prawom patentowym i biopiractwu; w Ameryce Łacińskiej – walkę o powszechną reformę rolną oraz sprzeciw wobec przywilejów korporacji; w Azji — kampanie przeciw umowom handlowym (FTAs), GMO i przeciw efektom kryzysu spowodowanego zmianami klimatycznymi.

Odnotowano zauważalną poprawę w zakresie poziomu świadomości obywatelskiej, w wypowiedziach powracały jednak również bardzo wyraźne problemy i przeszkody, między innymi destabilizacja procesów demokratycznych (głównie w krajach Globalnego Południa, ale również na północy), dochodzenie do władzy radykalnej prawicy, stosowanie różnych form nacisku, przemocy i agresji przez lokalne rządy, podsycanie lokalnych konfliktów w celu destabilizacji regionalnych gospodarek, utowarowienie żywności i spekulowanie nią na światowych rynkach. Dodatkowo dostrzeżono niepokojące zjawisko zawłaszczania pojęć suwerenności żywnościowej i agroekologii przez agrobiznes, kryminalizację ruchu oraz zdarzające się zabójstwa jego liderów.

La Via Campesina w Polsce

Dla polskich rolników współpraca z LVC ma strategiczne znaczenie, jeśli chodzi o reprezentację polskich interesów na szczeblu europejskim i globalnym. Polska wraz z Rumunią i Włochami stanowi połowę wszystkich drobnych gospodarstw w Europie, powinna i może zatem mieć kluczową pozycję w wypracowywaniu ponadlokalnej polityki rolnej, opartej na niedużych gospodarstwach rolnych, agroekologii oraz na koncepcjach suwerenności żywnościowej i energetycznej. Obecnie nasz kraj nie ma reprezentacji w oficjalnych strukturach LVC, ale w ubiegłym roku Stowarzyszenie Rolników Ekologicznych EKOLAND wyraziło wolę przystąpienia do organizacji. Na konferencję zostały zaproszone rolniczki i aktywistki Edyta Jaroszewska-Nowak (EKOLAND Zachodnio-Pomorski, NSZZiR Solidarność) oraz Joanna Bojczewska (Nyeleni Polska, Ekologiczny Uniwersytet Ludowy). Delegatki uczestniczyły również w światowym Kongresie Kobiet Rolniczek, odbywającym się bezpośrednio przed konferencją. Zbliża się czas formułowania nowej treści Wspólnej Polityki Rolnej w Europie, mocny głos europejskich środowisk skupionych wokół idei suwerenności żywnościowej jest więc niezbędny, by skorygować dotychczasowy kształt WPR i na szerszą skalę wdrażać strategie zrównoważonego i ekologicznego rolnictwa, opartego o drobne gospodarstwa.

Spotkanie Wschodniej Europy

Podczas konferencji kilkakrotnie odbyło się również spotkanie przedstawicieli organizacji ze wschodniej Europy, między innymi z Polski, Rumunii, Gruzji, Turcji, Serbii Rosji i Białorusi. Większość tych krajów dzieli podobną przeszłość (zależność od dawnego Związku Radzieckiego, wieloletnie funkcjonowanie systemu komunistycznego i agresywne reformy neoliberalne lat dziewięćdziesiątych), a przez to również wiele elementów w strukturze dzisiejszego społeczeństwa i wsi, na których można budować wspólną wizję i postawę. Wśród tematów omawianych przez uczestników spotkania znalazła się Deklaracja Praw Chłopów i Chłopek, dokument wysokiej wagi, który mógłby znacząco wpłynąć na negocjowanie pozycji rolnictwa chłopskiego w naszym regionie, gdyby został finalnie zaakceptowany przez ONZ (co ma duże szanse wydarzyć się w niedalekiej przyszłości). Spośród państw biorących udział w spotkaniu tylko Rumunia i Gruzja mają swoją stałą reprezentację w ramach organizacji La Via Campesina. Przykład Rumunii jest tu dobrym punktem odniesienia – w podobnych okolicznościach ekonomicznych i społecznych rozwinął się tam bardzo silny ruch drobnych rolników, m.in. działa tam organizacja EcoRuralis, która dystrybuuje corocznie darmowe nasiona starych i tradycyjnych odmian do czterech tysięcy rolników w całym kraju. Temat suwerenności żywnościowej i kultury wiejskiej powoli wraca do debaty publicznej i świadomości społeczeństwa. Współpraca z LVC wzmocniła wiejskie organizacje w Rumunii i stworzyła dla rumuńskich aktywistów możliwość walki o prawa chłopów na poziomie Europarlamentu oraz silniejszą pozycję negocjacji z rządem krajowym. Dla porównania – główną organizacją międzynarodową zrzeszającą organizacje rolników w Polsce jest Copa Cogeca. Udział polskich organizacji w tej meta-strukturze jest finansowany z budżetu narodowego i na poziomie międzynarodowym zapewnia głos “nowoczesnym” rolnikom prowadzącym wielkoobszarowe, uprzemysłowione gospodarstwa.

Uczestnictwo Polski w ruchu La Via Campesina otwiera przed polskimi rolnikami szeroką perspektywę globalnej walki o suwerenność żywnościową, o dobrostan ludzi i innych organizmów oraz zachowanie środowiska naturalnego. W ostatnim czasie w Polsce licznie pojawiają się rozmaite inicjatywy, które, realizując potrzeby różnych środowisk i grup, spotykają się w obszarze suwerenności żywnościowej, Warto wspomnieć choćby funkcjonujące od trzydziestu lat organizacje rolników ekologicznych w całej Polsce, rozwijającą się sieć rodzinnych gospodarstw czerpiących z tradycji polskiej wsi, kooperatywy spożywcze, RWS-y (Rolnictwo Wspierane przez Społeczność), lokalne sieci dystrybucji, targi lokalnych produktów i usługi internetowe łączące konsumentów z producentami, a także takie inicjatywy, jak Karta Gospodarstw Rodzinnych, Deklaracja Belwederska zapoczątkowana przez ICPPC czy – zainicjowany pod koniec ubiegłego roku przez grupę środowisk związanych z ekologicznym rolnictwem – ruch na rzecz suwerenności żywnościowej Nyeleni Polska. Obecnie przygotowywane jest spotkanie tych środowisk, które odbędzie się na początku przyszłego roku.* Pozwoli ono ustalić, na ile idee propagowane przez La Via Campesina oraz ruch suwerenności żywnościowej może zaistnieć w Polsce i jaką alternatywę dla obecnego systemu rolnego wyobrażają sobie jego zwolennicy.

* Forum Suwerenności Żywnościowej w Warszawie odbyło się w dniach 25-28 stycznia 2018 roku.

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Dyskutując dziś na temat „sharing economy” zapominamy o ewolucji tego terminu, mającego pierwotnie oznaczać coś zupełnie innego niż Uber czy Airbnb. (więcej…)

Czy zielony przekaz jest w stanie być atrakcyjny zarówno w mieście, jak i na wsi? (więcej…)

Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości wydał dziś opinię, w której potwierdza, że zwiększenie wycinki w Puszczy Białowieskiej przez ministra Szyszkę było niezgodne z prawem. Ostateczny wyrok w sprawie zapadnie najprawdopodobniej już w marcu.

Jako koalicja organizacji pozarządowych (ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, Fundacja Dzika Polska, Greenpeace Polska, Fundacja Greenmind, OTOP, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, WWF Polska) oczekujemy, że minister Henryk Kowalczyk niezwłocznie anuluje dokumenty zwiększające pozyskanie drewna i rozpocznie działania zmierzające do rozszerzenia parku narodowego.

Mamy nadzieję, że minister Kowalczyk będzie przestrzegał prawa i nie podda się naciskom tych, którzy pod pozorem bezpieczeństwa publicznego chcą wycinać w celach komercyjnych drzewa w najcenniejszych, naturalnych fragmentach Puszczy.

Zwiększenie wycinki w Puszczy łamie prawo, ponieważ minister Jan Szyszko nie tylko naraził unikalną przyrodę tego lasu na szkodę, ale nie sprawdził nawet, jaki wpływ będzie miała na nią wycinka. Taka ocena wpływu jest bezwzględnie wymagana przez unijne prawo. Wynika to z zasady, że żeby coś odpowiednio chronić, trzeba opierać się na badaniach, a nie domysłach.

Dla przypomnienia, w 2016 roku minister Szyszko, mimo licznych apeli naukowców, trzykrotnie podniósł limity pozyskania drewna w Nadleśnictwie Białowieża. W 2017 roku wycięto w Puszczy prawie 190 tysięcy metrów sześciennych drewna, czyli cztery razy więcej niż założony w planach średni, roczny limit. Tak wielkie roczne wyręby notowane były ostatni raz 30 lat temu w okresie PRL. Ponad połowę drzew wycięto w ponadstuletnich zespołach drzew, objętych ochroną. Pretekstem była walka z kornikiem, jednak wycinano drzewa już dawno opuszczone przez kornika, będące miejscem życia dla chronionych gatunków, zwłaszcza rzadkich sów i dzięciołów.

Opinie rzecznika generalnego Trybunału nie są wiążące dla Trybunału, ale praktyka pokazuje, że wyroki często się z nimi pokrywają.

źródło: Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Poniższy artykuł jest pierwszym z serii „Wizje na 2018 rok”, w której przywódcy – aktywiści odpowiadają na pytanie: „Czego byś pragnął/a, by zostało stworzone, zbudowane, wyobrażone lub rozpoczęte w tym roku?” Każdy z odcinków będzie się koncentrował na odważnej idei transformacji, aby dodać nam sił i zainspirować nas w rozpoczynającym się właśnie roku.

Zaledwie kilka lat temu dominująca narracja w naszym kraju brzmiała: „Jest coraz lepiej”. Ta mantra była nie tylko przesłaniem do homoseksualnej młodzieży, ale wyrazem wiary w kulturę opartą na idei nieustającego postępu. Ta podnosząca na duchu kampania rozpoczęła się w 2010 roku, w czasie gdy dla tych z nas, którzy z uwagą śledzili kryzys klimatyczny, stawało się coraz bardziej oczywiste, że w rzeczywistości sprawy nie zmierzają w dobrym kierunku. Następnie w roku 2017, duża część naszego społeczeństwa zmuszona była skonfrontować się z brutalnym faktem, że ten marsz postępu z pewnością nie jest czymś nieuniknionym. Być może 2018, mógłby stać się rokiem, w którym zaakceptowalibyśmy tego rodzaju realistyczną ocenę rzeczywistości i rozwinęlibyśmy model przywództwa zakorzeniony we wrażliwości.

Konwencjonalna mądrość zakłada, że aby zmotywować ludzi do działania lub wygrać wybory, przywódcy muszą przejawiać optymizm, jeśli chodzi o naszą zdolność do poradzenia sobie z wszelkim złem i zbudowania świata wolnego od biedy i nieszczęść. Widzimy to zarówno w organizacjach klimatycznych, jak u progresywnych polityków, którzy obiecują, że możemy powstrzymać zmiany klimatu i jednocześnie zwiększyć długoterminowy wzrost gospodarczy. Trzeźwa analiza mówi nam, że nie tylko nie jest możliwe osiągnięcie obu tych celów równocześnie, lecz również, że prawie na pewno osiągnęliśmy punkt, w którym żaden z nich z osobna nie jest już dłużej możliwy do zrealizowania. Ale publiczne wyrażenie tego rodzaju brutalnej prawdy uważa się za polityczne samobójstwo, indukowanie w ludziach paraliżu i uczucia bezsilności.

Jednak jest jedna ważna rzecz, jeśli chodzi o realizm, a mianowicie to, że odnosi się on do realiów miejsca, w którym faktycznie żyjemy. Możemy uparcie trzymać się bezbolesnych iluzji, lecz robiąc to, oddzielamy się od autentycznego doświadczenia tych, którzy nas otaczają. Poetka Andrea Gibson, do której czasami odnoszę się jako do największego teologa 21. wieku, mówi: „Wiem jedno o życiu – ból nigdy nie jest tylko nasz”.

Kiedy zaprzeczamy naszemu bólowi, zwątpieniu i rozpaczy, odrzucamy również możliwość solidarności z tymi, którzy czują to samo. Prowadzi to do przekonania, że jesteśmy mali, słabi i samotni. Biorąc pod uwagę nieprawdopodobnie potężne siły, które trzeba pokonać, żeby poradzić sobie z kryzysem klimatycznym, niesprawiedliwością społeczną i supremacją białych, nie ma nic bardziej beznadziejnego od myślenia o sobie jako o osamotnionych jednostkach.

Najczęściej dyskutowanym artykułem na temat klimatu w 2017 roku, był artykuł Davida Wallace- Wellsa zatytułowany „Ziemia nie nadająca się do zamieszkania” ( The Uninhabitable Earth). Wallace-Wells spotkał się z ogromną krytyką z powodu tego, co niektórzy odebrali jako pesymizm. Lecz artykuł stał się najczęściej czytanym tekstem w historii New York Magazine, i jednym z najczęściej czytanych artykułów na temat klimatu na świecie, pomagając wielu z nas uświadomić sobie, że, słowami Gibson, „Inni ludzie też to czują”. Dla mnie był to moment prawdziwej nadziei.

Po roku pełnym rozwianych iluzji, 2018 stwarza szansę na wyłonienie się modelu przywództwa zapewniającego przestrzeń dla naszej wspólnej wrażliwości. Zamiast składać fałszywe obietnice i próbować nakłonić nas do uwierzenia na nowo w te same iluzje, i mówić ludziom to, co ich zdaniem chcieliby usłyszeć, liderzy mogą pozbyć się tych złudzeń i uczciwie informować o ich ograniczeniach, a także związanych z nimi niewiadomych. Taki rodzaj przywództwa nie opiera się na czyjejś umiejętności kontrolowania sytuacji, lecz na odwadze koniecznej do zaangażowania się i pozostawania z nią w ciągłej relacji.

Tego rodzaju przywództwo może wyłonić się w tym roku zarówno na wysokich szczeblach władzy, jak i na małych zgromadzeniach lokalnych społeczności. Umożliwiając wyrażanie braku poczucia bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej, przywódcy mogą zaprosić innych, którzy czują podobnie, do doświadczenia autentycznej solidarności, ponieważ w tej solidarności jest nasza prawdziwa siła. Zbudowanie poczucia, że jesteśmy częścią czegoś znacznie większego i potężniejszego od naszych indywidualnych jaźni, i być może przyznanie, że niektóre rzeczy są niemożliwe, może przyczynić się do poszerzenia sfery tego, co jest możliwe.

Jeżeli wyzwolimy się w tym roku z dążenia do celów niemożliwych do osiągnięcia, będziemy mogli rozpocząć proces powrotu do działań, które są dla nas naprawdę ważne. Ponieważ nieskończony wzrost nie jest możliwy na ograniczonej planecie, pogoń za wzrostem gospodarczym zawsze wymagała ofiar – innych ludzi i innych części naszego ekosystemu. Porzucenie snu o niekończącym się wzroście gospodarczym pozwala na rozpoczęcie szerszej dyskusji publicznej na temat tego, jaki powinien być cel gospodarki i komu powinna ona służyć.

Jednakże w przeciwieństwie do porzucenia fałszywego bożka wzrostu gospodarczego, realność zmiany klimatu oznacza, że będziemy zmuszeni ponieść realne straty i cierpieć z powodu realnych trudności. Lecz tak jak w przypadku każdej prawdziwej straty, zaprzeczenie nie chroni przed żalem; sprawia jedynie, że zostajemy z nim sami. Jedynym sposobem, żeby poradzić sobie z tym żalem i kontynuować pracę, która musi zostać zrobiona, jest dzielenie się nim z innymi. Jest dużo pracy do zrobienia, a w trakcie nieskończenie długiej walki, która jest przed nami, nadal będzie jej mnóstwo. W roku 2018, w końcowym stadium kapitalizmu i na wczesnym etapie zmiany klimatu mamy wiele do udźwignięcia, więc miejmy nadzieję, że będzie to rok, w którym pojawią się przywódcy, chcący podjąć się tego zadania.

Tim DeChristopher

http://www.truth-out.org/opinion/item/43387-in-the-face-of-climate-crisis-let-s-make-2018-a-year-for-realism

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Copyright, Truth-out.org. Reprinted with permission. Dziękujemy redakcji „Truth-out” za zgodę na publikację.

Czescy Zieloni w Pradze, chcąc przeforsować swoje postulaty mieszkaniowe, przestrzenne czy transportowe, zmagać się muszą zarówno z dziedzictwem historii regionu, jak i konserwatywnymi, probiznesowymi siłami. (więcej…)