Zielone inwestycje dla Europy

Bartłomiej Kozek
23 stycznia 2015

Priorytetem nowego szefa Komisji Europejskiej, Jean-Claude’a Junckera jest projekt specjalnego pakietu inwestycyjnego, mającego rozruszać gospodarkę kontynentu. Jeszcze przed jego ogłoszeniem powstała zielona alternatywa.

O pomysłach Junckera głośno także i w polskim kontekście. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydencki Andrzej Duda wykorzystał niedawną debatę z udziałem Donalda Tuska, która odbyła się w Parlamencie Europejskim, do wypytania byłego premiera o to, czy pakiet inwestycyjny obejmie również polski sektor energetyczny.

Jeśli wierzyć analizom organizacji Bankwatch, europoseł nie powinien się martwić – władze w Warszawie zamierzają bowiem zaproponować mnóstwo nowych inwestycji, podtrzymujących dominację węgla w polskim miksie energetycznym. Nie zabrakło wśród nich zarówno nowych elektrowni węglowych, jak i odkrywkowego wydobycia węgla brunatnego w okolicach Gubina.

Na to, że plan Junckera, polegający na zgromadzeniu 300 mld euro funduszy prywatnych i publicznych w celu stymulowania inwestycji w UE, może sprzyjać podtrzymywaniu ekonomicznego status quo zamiast tworzeniu przestrzeni do rozwoju nowych sektorów gospodarki, zwracali również uwagę Zieloni w Parlamencie Europejskim. Na krytyce jednak nie poprzestali – i zaprezentowali swój własny plan inwestycyjny dla Unii.

Fundusze dla (eko)rozwoju

Zdaniem ekopolityczek i ekopolityków przede wszystkim trzeba wiedzieć, w co inwestować. Prezentują zatem trzy polityczne priorytety, które ich zdaniem jednocześnie przyczynią się do ochrony klimatu (zapobieżenia wzrostowi globalnej temperatury o ponad 2 st. Celsjusza powyżej poziomów notowanych w okresie przed rewolucją przemysłową), jak i generować będą nowe zatrudnienie, innowacje oraz przychody podatkowe.

Wybór priorytetów nie powinien być niespodzianką. Pierwszym z niech jest zielona unia energetyczna, umożliwiająca zaoszczędzenie olbrzymich środków na imporcie nieodnawialnych źródeł energii. Działaniem, które może na dłuższą metę zredukować te koszty, jest ambitny plan termorenowacji budynków publicznych na terenie UE. Według szacunków mógłby on przyczynić się do oszczędności rzędu 270 mld euro rocznie oraz do powstania nawet 530 tys. nowych miejsc pracy w całej Unii.

Co więcej, zdaniem Zielonych miałby on dodatkowe korzyści społeczne – fundusze miałyby bowiem być kierowane m.in. na poprawę stanu budownictwa komunalnego, co pomogłoby zmniejszyć wskaźniki ubóstwa energetycznego.

Drugim istotnym komponentem zielonego projektu dla Europy są inwestycje regionalne. Transport publiczny, bliższe naturze rolnictwo, lepsza polityka rybna, inwestycje w ochronę zdrowia, zapewnienie opieki dzieciom do 6. roku życia czy specjalny fundusz umożliwiający zachowanie płynności finansowej małym i średnim przedsiębiorstwom – to tylko niektóre z działań z tego szeroko zakrojonego filaru.

Warto również wspomnieć przy okazji jego omawiania jeszcze jeden, ważny element, a mianowicie działania na rzecz gospodarki cyrkularnej i poprawy efektywności wykorzystania surowców w procesach produkcyjnych. Inwestycje w tym obszarze mogą przynieść wedle szacunków od 1,4 do 2,8 mln miejsc pracy oraz oszczędności dla unijnych przedsiębiorstw rzędu 600 mld euro. Niestety wiele wskazuje na to, że komisja Junckera pod pretekstem walki z przeregulowaniem UE będzie chciała zrezygnować podejmowania działań, mających wspierać wdrażanie tego modelu gospodarki.

I wreszcie filar trzeci – badania i rozwój. Obecnie sektor publiczny finansuje 1/3 wydatków na B+R w Europie. Zieloni w Europarlamencie postulują zwiększenie nakładów publicznych, które wsparłyby uniwersytety, publiczne ośrodki badawcze, ale również mały i średni biznes. Co więcej, wsparcie to mogłoby stać się pretekstem do testowania nowych modeli finansowania innowacji – takich, które nie będą tak mocno jak dotąd oparte na patentowaniu wiedzy.

Nie zabrakło tu również miejsca na wspomnienie o konieczności budowy wspólnego unijnego rynku cyfrowego, co miałoby nastąpić m.in. dzięki inwestycjom w zapewnienie szerokopasmowego Internetu również na obszarach wiejskich. To wątek, w którym dostrzec można zbieżność między Zielonymi a komisją Junckera.

Miliardy euro dla lepszej Europy

W tym miejscu nie wypada nie zapytać o to, skąd Zieloni w PE wzięliby na wszystkie te inwestycje pieniądze. Pytanie to tym bardziej zasadne, że o ile plan Junckera opiewa na 300 mld euro, to ten zielony kosztowałby 750 mld, które miałyby zacząć być wydawane już w tym roku.

1/3 funduszy publicznych, 2/3 prywatnych – tak wyglądać miałyby proporcje zielonego pakietu inwestycyjnego. Co więcej, pieniądze te musiałyby być wydawane w zgodzie z przegłosowanymi w ostatnich latach zapisami unijnej architektury finansowej, które uznawane są za dość rygorystyczne.

Jednym z pomysłów jest praktyczne wykorzystywanie zapisów w unijnym pakiecie na rzecz wzrostu i stabilności, umożliwiających bardziej elastyczną politykę fiskalną państwom członkowskim. Umożliwienie im inwestowania w projekty, które zmniejszałyby np. koszty funkcjonowania instytucji publicznych czy wydatki na import surowców energetycznych, pomogłoby przywrócić ich długofalową stabilność finansową. Planowany na 2016 rok przegląd wieloletnich ram finansowych umożliwiłby z kolei przeniesienie części unijnych środków na projekty mieszczące się w obrębie trzech filarów zielonego planu inwestycyjnego.

Zielone certyfikaty, granty czy vouchery, jak również lepiej skoordynowana z unijną polityka Europejskiego Banku Inwestycyjnego miałyby z kolei umożliwić inwestycje proklimatyczne unijnym małym i średnim przedsiębiorcom. Prywatny kapitał na potrzebne Europie inwestycje miałby zostać pozyskany dzięki m.in. wspieraniu partnerstw między bankami a instytucjami ubezpieczeniowymi (zainteresowanymi wspieraniem bardziej długofalowych, perspektywicznych inicjatyw w gospodarce realnej), rozwoju crowdfundingu czy giełd obligacji dla małych i średnich firm.

Nie oznacza to, że Grupa Zielonych w Parlamencie Europejskim rezygnuje z długofalowej zmiany politycznych priorytetów „starego kontynentu”. W dokumencie znajdziemy również dobrze znane postulaty ekopolityczne, takie jak podatek od transakcji finansowych, powołanie do życia euroobligacji, dokończenie unii bankowej czy rozdzielenie bankowości detalicznej od inwestycyjnej.

Odchodzeniu od energetyki opartej na paliwach kopalnych sprzyjać miałoby wprowadzenie zmian w regułach dotyczących pomocy publicznej, dzięki którym wszelkie działania publiczne wspierające rozwój energetyki odnawialnej i efektywności energetycznej zostałyby uznane za niesprzeczne z unijnymi zasadami dotyczącymi konkurencji. Wycofywanie się z inwestycji w energetykę odnawialną oraz jej subsydiowania, jak również opodatkowanie zanieczyszczeń mogłoby uwolnić dodatkowe środki finansowe, umożliwiające ekologiczną transformację unijnej gospodarki.

Nowa czy stara Europa?

Na ile plan Junckera będzie uwzględniał zielone postulaty? Nie da się ukryć, że pozycja przetargowa partii ekopolitycznych w nowym Parlamencie Europejskim nie jest szczególnie wysoka. Wielka koalicja chadeków, socjalistów i liberałów dysponuje stabilną większością, umożliwiającą jej utrzymanie politycznego status quo. Zobaczymy, czy jego kurczowe trzymanie się nie poskutkuje dalszym wzrostem znaczenia prawicowych populistów przy okazji kolejnych wyborów do PE.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *