Walki w Ratuszu. Wyzwanie zazieleniania Pragi

Morgan Henley
14 lutego 2018

Czescy Zieloni w Pradze, chcąc przeforsować swoje postulaty mieszkaniowe, przestrzenne czy transportowe, zmagać się muszą zarówno z dziedzictwem historii regionu, jak i konserwatywnymi, probiznesowymi siłami.

W jaki sposób mogą oni stworzyć pozytywną wizję trwałego, zrównoważonego rozwoju stolicy kraju, która będzie atrakcyjna również poza rogatkami miasta?

Praga jest jednym z nielicznych miejsc w Czechach, w których ekopolityczne postulaty mogą być testowane i wcielane w życie. Tamtejsi Zieloni są częścią szerokiej koalicji współrządzącej miastem, która w wyborach lokalnych w roku 2014 zdobyła 11% głosów. To spore osiągnięcie dla partii bez mandatów w izbie niższej parlamentu.

Walcząc o powiązanie ze sobą poszczególnych postulatów muszą zmagać się z dziedzictwem historycznym regionu – starając się zachować pewne pozytywne trendy z okresu realnego socjalizmu – ale również z probiznesowymi, niechętnymi regulacjom postawami, które wykształciły się w ostatnich dekadach, kiedy to rządy krajów Europy Środkowej i Wschodniej uwierzyły w neoliberalizm. Starają się odpowiedzieć na dwa, stojące przed stolicą wyzwania – mobilności i rozwoju – i stworzyć wizję miasta, którego pozytywny wpływ rozciąga się na okoliczne rejony i na ekosystem.

Rozwój regulowany

Praga, tak jak spora część Europy Środkowej, wciąż pozostaje całkiem przyjaznym miejscem dla deweloperów i realizowanych przez nich projektów, dając im często decydujący głos w sprawie strategii rozwoju miasta. W roku 2010 raport dotyczący graczy na rynku nieruchomości odnotował, iż „asymetryczne relacje władzy między samorządem a sektorem prywatnym mogą prowadzić do osłabienia kontroli nad projektami rewitalizacyjnymi, które służyć przez to będą przede wszystkim zyskom międzynarodowego kapitału, nie zaś odpowiedzi na palące problemy lokalne, takie jak budowanie przystępnych cenowo mieszkań”. [1]

W trakcie wyborów samorządowych w roku 2014 [2] Zieloni weszli w skład koalicji, która współrządzi dziś miastem. Matej Stropnický, były lider czeskich Zielonych, został dzięki temu wiceburmistrzem miasta – jednym z najwyżej postawionych zielonych polityków w kraju. [3] Nie trwało to długo. Po roku od zaprezentowania budzącego kontrowersje planu ograniczenia władzy deweloperów poprzez zwiększenie ilości regulacji budowlanych pozostali członkowie praskiego samorządu wezwali do jego rezygnacji ze stanowiska.

„Nie brak ludzi, którzy pozwoliliby deweloperom robić co im się żywnie podoba i czerpać zyski z czego tylko by sobie zażyczyli. Na barki miasta spada później cała reszta – zapewnienie szkół, parków czy transportu publicznego”, tłumaczy Stropnický.

„Zacząłem kwestionować ten system, bowiem przyczyniał się do powstawania dodatkowych kosztów dla miejskiego budżetu. Tłumaczyłem, że skoro deweloperzy cieszą się zyskami to powinni również współpracować z Ratuszem na rzecz dobra wspólnego. Spotkało się to z oporem sektora finansowego, który w szybko rozwijającej się Pradze jest bardzo silny”.

Po odrzuceniu planu Stropnickiego został on zastąpiony na fotelu wiceburmistrza przez Petrę Kolinską, również z Zielonych. Partia pozostała w koalicji rządzącej miastem. Kolínská – lokalna polityczka od roku 2006 – jest bardziej dyplomatyczna niż jej poprzednik, nadal jednak zmaga się z ostrożnym podejściem koalicjantów, przez które tak obywatele, jak i biznes zaczynają prześcigać władze samorządowe w realizowaniu progresywnych zmian w mieście.

„Widać to choćby w obszarze aktywizmu i działań obywatelskim – często z bardzo interesującymi skutkami”, tłumaczy Kolínská. „Praska parada równości, festiwale muzyczne i poświęcone prawom człowieka, pianina na ulicach, nowe inicjatywy start-upowe w rodzaju dzielenia się rowerami czy partyzantka ogrodnicza… Widać, że ludzie korzystają z przestrzeni publicznej z dużo większą radością niż 10 lat temu. Lokalne firmy i obywatele są dziś często bardziej aktywni i progresywni niż władze miasta. Czuję, że Ratusz jest w tej materii zbyt ostrożny”.

Zieloni w Radzie Miasta starali się zapewnić, by nowe inwestycje realizowane były z poszanowaniem interesu publicznego i by rosło znaczenie bardziej trwałego, zrównoważonego rozwoju miasta. Jak tłumaczy Kolínská „10 lat temu deweloperzy byli przyzwyczajeni do korupcji w Ratuszu, wysyłania pieniędzy na prywatne konta w zamian za wydawanie pozwoleń na budowę – rzecz jasna z pominięciem zdania opinii publicznej. Udało się nam usprawnić reguły współpracy i komunikacji między urzędnikami a sektorem budowlanym.

Jesienią 2017 otworzyło się nowe miejskie centrum planistyczne, w którym władze miasta i deweloperzy prezentują swoje projekty, a każdy może je zobaczyć, zadać pytania i uzyskać na nie odpowiedź jeszcze przed realizacją inwestycji.

Na Smichovie (Praga 5) mamy spore tereny uzbrojone, na których realizowany jest pilotażowy projekt współpracy między deweloperami, obywatelami i politykami. W jego trakcie poproszono mieszkańców o wzięcie udziału w projektowaniu przestrzeni publicznych dla prywatnego projektu. Prywatne firmy cieszyły się głosami uznania – partycypacja społeczna pozwoliła im poprawić ich projekty.

Deweloperzy stanowią część miejskiego życia, muszą jednak przestrzegać reguł. Powoli uczą się oni odkładać część swoich pieniędzy na przestrzenie i usługi publiczne, takie jak szkoły czy przedszkola. Dziesięć lat temu było to nie do pomyślenia”.

Uwaga, stopień!

Inną zieloną walką była ta o obniżenie cen transportu publicznego. W Pradze można obecnie nabyć roczny bilet miejski za 3.650 koron (140 euro). Była to wyborcza obietnica z roku 2014 i Zieloni chwalą się jej realizacją jak tylko mogą. I słusznie. Punktualny i efektywny transport zbiorowy, dziedzictwo przeszłości miasta, stanowi kluczowy element życia w nim.

„Praga zajmuje wśród europejskich stolic czołową pozycję, jeśli chodzi o transport publiczny”, mówi Stropnický. „Ponad 60% wszystkich podróży, odbywających się tu każdego dnia, przypada na transport zbiorowy. To dwa razy tyle, co na przykład w Kopenhadze. Uważam, że musimy go rozwijać – ludzie nie uważają korzystania z jego usług za coś stygmatyzującego. Każdy go używa, jest bardzo popularny. Większość mieszkańców jest wręcz z niego dumna”.

Pomimo tego faktu Zieloni muszą mierzyć się z oporem w radzie miasta. „Kwestie transportowe generują najwięcej kontrowersji w Radzie Pragi. Tłumaczymy, że ulice powinny być dostępne dla różnych form transportu, a nie tylko dla samochodów”, dodaje Stropnický.

Poprawa stanu transportu publicznego i odchodzenie od dominacji samochodu nieuchronnie napotyka na opór ze strony grup probiznesowych, ale też i deweloperów. „Mamy tu do czynienia z sytuacją konfliktową. Próbujemy nie poszerzać miasta o jego przedmieścia i zamiast tego koncentrować nowe budynki w centrum Pragi i jego najbliższych okolicach”, tłumaczy Stropnický.

„Rosnąca liczba podróżujących autami – szczególnie z przedmieścia – staje się problemem. Konflikt pojawia się również na innym froncie – sporów z deweloperami, którzy kupili tanio grunty na obrzeżach miasta i teraz chcą tam budować. Staramy się temu sprzeciwiać”.

Kolínská uznaje transport publiczny za jeszcze bardziej istotną kwestię – jeden ze sposobów, w jaki Zieloni mogą stać się atrakcyjni dla wiejskiego elektoratu. To grupa wyborców, co do której nie mają wiele szczęścia i która pozostaje dla nich ważnym wyzwaniem. W trakcie ostatnich wyborów parlamentarnych w roku 2013 udało się im zdobyć w Pradze dwukrotnie więcej głosów niż w reszcie kraju. Żadna inna czeska partia polityczna nie ma równie asymetrycznego poparcia.

„Transport publiczny w minionym ustroju docierał do prawie każdej wsi i do każdego małego miasta”, tłumaczy Kolínská. „Po zmianie systemu szybko zmienił się również mechanizm finansowania oraz wizerunek transportu publicznego. Kupowanie stało się jednym z pierwszych kroków do pokazywania, że jest się wolnym i bogatym. Ludzie odwrócili się od pociągów i autobusów w kierunku samochodów.

Dziś widoczna jest chęć do przywrócenia transportowi zbiorowemu znaczenia, nie idą za nią jednak odpowiednie środki. Jako Partia Zielonych chcemy wspierać transport publiczny nie tylko w wielkich miastach, ale również w mniejszych ośrodkach. Uważam, że to najważniejszy obszar, w którym nasze postulaty stykają się z oczekiwaniami osób żyjących na terenach wiejskich”.

Połączenia międzynarodowe

Próba znalezienia postulatów atrakcyjnych zarówno dla mieszkańców wsi, jak i miasta jest wyzwaniem nie tylko dla Zielonych w Czechach. To kwestia ważna na całym kontynencie. Jak tłumaczy Stropnický „reakcja ludzi żyjących na obszarach wiejskich w Wielkiej Brytanii na Brexit jest całkiem podobna do odczucia panującego na wsi w Europie Środkowej – to poczucie odsunięcia na boczny tor. Czujemy się porzuceni i że trafiają do nas jedynie okruchy z pańskiego stołu. Zwracamy się zatem w stroną ludzi, którzy zauważają ten problem.

Kwestia miejska nie kończy się na realizowanej w Czechach polityce samorządowej. Kraj jest najbardziej eurosceptyczny w regionie – jedynie 35% ankietowanych wierzy tu, że pozostawanie w Unii Europejskiej jest dobrym pomysłem.

„UE jest zdecydowanie bardziej popularna w stolicy i dużych miastach niż w reszcie kraju”, wyjaśnia Kolínská. Czescy Zieloni są tu jedną z nielicznych partii (jeśli nie jedyną) o wyraziście proeuropejskim nastawieniu. Duże ośrodki miejskie mogą być świetnymi miejscami do głoszenia pozytywnego przekazu na temat Europy – oczywiście pod warunkiem, że nie oderwą się one od swojego wiejskiego i małomiasteczkowego otoczenia.

Praga, tak jak wiele innych miast, jest przestrzenią umożliwiającą eksperymentowanie zarówno na polu postulatów politycznych, jak i ich testowania w praktyce. Wydaje się, że jak do tej pory Zieloni w Czechach z tej okazji korzystają. Walcząc ze skorumpowanymi deweloperami czy poprawiając jakość transportu publicznego mogą pokazać, czym w praktyce jest zielona wizja rządzenia miastem i co może dać jego mieszkańcom, czego nie będą w stanie zrealizować inne ugrupowania.

(1) Cook, Andrew, ‘The Expatriate Real Estate Complex: Creative Destruction and the Production of Luxury in Post‐Socialist Prague’, International Journal of Urban and Regional Research 34.3 (2010): 611-628.

(2) Samorząd lokalny w Pradze ma dwustopniowy charakter. Władzę nad miastem sprawuje magistrat, pod nim znajdują się zaś dzielnice. W gestiach ogólnomiejskich znajduje się transport publiczny, zbiórka odpadów, policja, ochrona zabytków oraz inne, ważne z punktu widzenia całej Pragi kwestie. Dzielnice zajmują się parkami, szkołami, częścią programów społecznych i zdrowotnych, a także budownictwem mieszkaniowym.

(3) Zieloni obecni są w Senacie, dysponują również szeregiem radnych regionalnych i lokalnych w różnych częściach kraju.

Artykuł „Taking on City Hall: The Challenges of Greening Prague” ukazał się na łamach Zielonego Magazynu Europejskiego. Tłumaczenie: Bartłomiej Kozek

Zdj. Peter K Burian na licencji CC BY-SA 4.0

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Walki w Ratuszu. Wyzwanie zazieleniania Pragi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.