ISSN 2657-9596
Zdjęcie: Tania Malrechauffe / Unsplash

Zuzanna Borowska: Kulisy dyplomacji klimatycznej

Zuzanna Borowska , Artur Wieczorek
30/12/2025

Wywiad z Zuzanną Borowską, z którą rozmawia Artur Wieczorek. Negocjatorka UNFCCC i YOUNGO o kuluarach COP, tokenizmie, różnorodności i nadziei w ruchach klimatycznych

Uczestniczyłaś w kilku szczytach klimatycznych ONZ i sesjach organów pomocniczych UNFCCC (Ramowej Konwencji ONZ ws. Zmian Klimatu) w Bonn. Czego o dyplomacji klimatycznej nauczyłaś się „w kuluarach” szczytów klimatycznych?

Przede wszystkim nauczyłam się tego, że w dyplomacji klimatycznej nic nie jest tym, czym się wydaje.

Kiedy w 2018 roku, mając 16 lat i znacznie więcej zapału niż wiedzy, brałam udział w swoim pierwszym szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach, myślałam, że przedstawiciele poszczególnych państw i organizacji naprawdę mają na myśli to, co mówią i że wszyscy uczestnicy tego zamieszania są tam po to, aby ratować świat. Albo przynajmniej w jakimś bardziej pozytywnym celu niż zarabianie pieniędzy. Wierzyłam, że w tym miejscu zapadają decyzje o realnym wpływie, których efekty zobaczę już niedługo w swoim życiu. Bardzo chciałam stać się ich częścią.

Dzisiaj, 7 lat i ponad 10 szczytów klimatycznych później, wiem już, że to wszystko nie jest takie proste. Ambitne deklaracje, pozorna zgoda i logiczne wyjaśnienia to tylko jeden z języków negocjacji – ten, którym mówimy do mediów i szerszej publiczności. Są też inne języki. Ze swoimi sojusznikami rozmawia się o taktykach negocjacji, a czasem manipulacji. Z innymi państwami rozmawia się o interesach i pieniądzach. Z obserwatorami o partycypacji obserwatorów… Niewątpliwie negocjacje klimatyczne nauczyły mnie, jak ważne są słowa i jak wiele mogą zmienić. Doświadczyłam w praktyce, jak trudno jest mówić do różnych odbiorców i nie pogubić się w tłumaczeniu między poszczególnymi językami. Przekonałam się, jak wiele ciężkiej pracy, umiejętności, a czasem zwykłego szczęścia stoi za każdym kompromisem. Kiedy uda się taki kompromis osiągnąć, to zawsze jesteśmy zachwyceni i naprawdę dumni. Jak wielu negocjatorów, często jestem rozdarta między dążeniem do funkcjonowania jak najlepiej w tym systemie a całkowitym odrzuceniem go.

Nauczyłam się również, że sama nie znaczę w tej skomplikowanej układance zupełnie nic, jednak razem możemy znaczyć naprawdę wiele. Kiedy mówisz coś na COPie, nigdy nie reprezentujesz sam siebie – reprezentujesz swoją delegację, a miarą twojego wpływu jest to, jak dobrze potrafisz ją reprezentować i ile stoi za tobą osób, które wierzą w to samo co ty i są w stanie o to walczyć. Twoje słowa zostaną usłyszane tylko przez tyle osób, ile ma interes w tym, żeby je usłyszeć. Jako reprezentantka młodzieży w UNFCCC[a], musiałam bardzo się postarać, aby ktoś mnie usłyszał, a na przemyślenie treści moich wypowiedzi często nie starczało już czasu i energii. Zawsze jednak miałam za sobą setki młodych ludzi i innych organizacji społeczeństwa obywatelskiego, które przychodziły z pomocą w potrzebie. Nawet już jako negocjatorka w rządowych delegacjach, reprezentując słabo rozwinięte kraje, takie jak Liberia i Republika Dominikany, nie miałam silnej pozycji ani wielu argumentów. A jednak czasem wystarczyło, żebym konsekwentnie wspierała moich sojuszników i wspominała wciąż od nowa o jednej małej rzeczy. Kiedy 142 inne państwa skupione w grupie negocjacyjnej Globalnego Południa robiły dokładnie to samo i kiedy udało nam się wypracować wspólne stanowisko w najważniejszych sprawach, to nagle okazywało się, że naprawdę potrafimy zmienić przebieg rozmów. Jak jednak nietrudno się domyślić, taka jedność nie zdarzała nam się często w tak wielkiej i zróżnicowanej grupie.

Negocjacje klimatyczne to zatem opowieść o wytrwałości, niepoddawaniu się i zaufaniu do siebie nawzajem. O tym, jak wspólnie iść dalej w systemie, który nas nie wspiera, który jest zbudowany na historycznych nierównościach i niesprawiedliwości, który działa zdecydowanie za wolno, ale wciąż jest najlepszym systemem, jaki mamy – bo jedynym.

W swojej działalności aktywistycznej stykasz się z młodymi aktywistami i aktywistkami klimatycznymi z całego świata. Czego się od nich nauczyłaś?

Przede wszystkim tego, że różnorodność jest wartością, a nie zagrożeniem.

To przekaz, który może wydawać się oczywisty, a jednak jest niezwykle potrzebny w naszym dzisiejszym świecie, pełnym podziałów i strachu przed tym, co inne. Politykom wyznającym skrajne ideologie oraz korporacjom dążącym do niekończącego się zysku zależy na tym, aby ludzie bali się siebie nawzajem, nie współpracowali ze sobą, nie buntowali się, kłócili się zamiast wspólnie weryfikować informacje i organizować się przeciwko tym prawdziwym zagrożeniom, a nie tym wykreowanym przez polityków czy media. To strategia “divide and conquer” – dobrze znana z codzienności wszystkim negocjatorom, zwłaszcza tym z Globalnego Południa. Jeśli jesteśmy zamknięci ciągle w tej samej bańce, wśród tych samych ludzi i tego samego otoczenia, to o wiele łatwiej jest uwierzyć w historie o tym, że osoba z innego kraju może być niebezpieczna, zagraża naszej własnej tożsamości narodowej, albo że zabierze nam pracę czy zmusi do wyznawania innej religii. Właściwie dobrowolnie oddajemy władzę nad sobą kilku sprytnym, charyzmatycznym liderom i pozwalamy się podzielić i skłócić ze sobą nawzajem.

Jeśli jednak odważymy się wyjść z naszej bańki, poznać inną kulturę, porozmawiać z kimś z Indii, Nigerii, Kolumbii, Konga, a nawet Rosji czy Chin… okazuje się, że na całym świecie są tacy sami ludzie jak my. Wszyscy potrzebują jedzenia, schronienia, bezpieczeństwa i trochę miłości, i w znacznej większości przypadków nie chcą wojny i zła, nawet jeśli chcą tego ich przywódcy. Wszyscy mają podobne problemy. A jednak mają też swoje wyjątkowe doświadczenia, zupełnie inne od naszych – i to jest niezwykle cenne. Dzięki tej różnicy doświadczeń powstają różnice w spojrzeniu na świat, wiedzy, pomysłach i rozwiązaniach. Te różnice popychają świat do przodu i to dzięki nim wspólnie, ponad podziałami inspirujemy się i tworzymy projekty, których sami nawet byśmy nie wymyślili. Swoją fundację oraz inicjatywę Open Dialogues on Climate Change zbudowałam wspólnie z młodymi ludźmi z kilkudziesięciu krajów na pięciu różnych kontynentach. Spotykamy się regularnie na spotkaniach online, a raz lub dwa razy w roku na międzynarodowych wydarzeniach, i po prostu ze sobą rozmawiamy. Staramy się nieść przez świat przesłanie, że to właśnie szczera rozmowa i otwarty dialog są najlepszymi sposobami na rozwiązanie naszych największych problemów i konfliktów.

Zawsze jestem też pod wrażeniem siły tych młodych ludzi, pomimo wszystkich przeciwności i trudnych okoliczności. Właśnie osoby z Globalnego Południa to najbardziej pozytywne, pełne energii i empatii osoby, jakie znam. Kiedy my w “rozwiniętych krajach” wciąż rywalizujemy ze sobą, kłócimy się o błahostki i coraz mniej sobie ufamy, oni wspólnie ciężko pracują i pokonują przeciwności, nie skarżąc się, dzieląc się wszelkimi zasobami i uśmiechając się do siebie nawzajem. Wymyślają genialnie proste rozwiązania największych globalnych problemów i robią to w zgodzie z przyrodą i otoczeniem. Nauczyć się od nich możemy naprawdę wiele i powinniśmy w końcu zacząć to robić.

Czym dla Ciebie jest sprawiedliwość klimatyczna?

Sprawiedliwość klimatyczna to dla mnie taki świat, w którym żaden człowiek na Ziemi, niezależnie od tego gdzie mieszka i kim jest, nie musi bać się o swoją przyszłość ani uciekać z domu przed kryzysem klimatycznym. To świat, w którym nasz system gospodarczy przeszedł głęboką transformację i już nie opiera się na nieskończonym wzroście, bezmyślnej konsumpcji i kapitalistycznym wyzysku. W świecie sprawiedliwości klimatycznej ludzie żyją w harmonii z przyrodą i z szacunkiem do niej, a nasze systemy edukacji i rynek pracy zostały dostosowane do neutralności klimatycznej. Ci, którzy posiadają odpowiednie zasoby i mają swój udział w historycznej odpowiedzialności za emisje gazów cieplarnianych potrafią przyznać się do tej odpowiedzialności i naprawdę wspierać tych najbiedniejszych i najbardziej pokrzywdzonych. W świecie sprawiedliwym klimatycznie ludy rdzenne, lokalne społeczności, kobiety, dzieci i młodzież, osoby niepełnosprawne oraz wszelkie mniejszości i zmarginalizowane grupy nie tylko mają prawo głosu, ale są najważniejszymi głosami w swojej sprawie. Konflikty i problemy społeczne rozwiązuje się poprzez partycypacyjną i otwartą politykę, opartą na dialogu ze wszystkimi grupami społecznymi.

Wszystkie te elementy współistniejące razem oznaczają prawdziwą sprawiedliwą transformację.

Na międzynarodowych szczytach i konferencjach klimatycznych można spotkać reprezentantów i reprezentantki ponad 190 krajów i usłyszeć głosy aktorów społeczeństwa klimatycznego – od młodzieży, przez przedstawicieli ludów rdzennych po lobbystów sektora paliwowego. Czy masz poczucie, że wszystkie te głosy są w równym stopniu brane pod uwagę?

Oczywiście, że nie są brane pod uwagę w równym stopniu. Gdyby były, to system negocjacji klimatycznych działałby o wiele lepiej i byłby w stanie rzeczywiście realizować swoje ambitne cele i obietnice, a ci, którzy łamią swoje zobowiązania, zostaliby pociągnięci do odpowiedzialności. Jak wiemy, jest zupełnie inaczej. I nie będzie o wiele lepiej, dopóki głosy tych najbardziej dotkniętych skutkami zmian klimatu nie zostaną potraktowane nie tylko równo, ale priorytetowo.

Obecny system ONZ bardzo stara się tworzyć przestrzenie do dialogu oparte na równości i idzie mu to coraz lepiej, jednak przed nami wciąż daleka droga. UNFCCC to jedna z najbardziej inkluzywnych i partycypacyjnych części tego systemu. Istnieją w niej takie mechanizmy jak oficjalne przedstawicielstwa różnych grup społecznych z oficjalnym prawem głosu w negocjacjach, otwarte dla wszystkich zainteresowanych podmiotów procesy konsultacyjne, cykliczne spotkania informacyjne dla obserwatorów, czy darmowe szkolenia dla młodych negocjatorów z państw rozwijających się. W innych agendach ONZ można tylko pomarzyć o tego rodzaju rozwiązaniach. Wciąż jednak są to tylko drobne ulepszenia, które nie naprawiają istoty problemu – systemu zbudowanego na historycznych nierównościach i powielającego je wciąż od nowa. Formalnie głosy wszystkich państw są równe, a w rzeczywistości kilku największych graczy wciąż rozdaje karty i decyduje. Formalnie młodzież czy ludy rdzenne mają swoje miejsce przy stole i mogą wywierać wpływ, a w rzeczywistości ich zdanie pozostaje w tle. Lobbyści sektora paliwowego i kraje zbijające fortuny na paliwach kopalnych (w ostatnich latach na przykład Zjednoczone Emiraty Arabskie, a potem sprzyjający Rosji Azerbejdżan) przejmują kontrolę nad procesem i łamią jego ciężko wynegocjowane zasady w sposób jawny i nie budząc niczyjego sprzeciwu, bo prawie każdemu się to trochę opłaca, nawet jeśli nie chce tego przyznać.

Sprawiedliwość klimatyczna zaczyna się od sprawiedliwego systemu podejmowania decyzji i tworzenia międzynarodowej polityki. Oczywistym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się jego reforma w kierunku większej otwartości, partycypacyjnego i demokratycznego zarządzania z poszanowaniem dla mniejszości, struktury odpowiadającej rzeczywistemu rozkładowi ludności na świecie, szacunku dla różnorodności kulturowej oraz wiedzy i mądrości społeczności lokalnych, mechanizmów realnej odpowiedzialności za odstępstwa od wspólnie podjętych decyzji… A jednak stare struktury i instytucje, zbudowane na latach wyzysku i niesprawiedliwości sięgających aż do czasów kolonialnych, bronią się zawzięcie i nie będzie tak łatwo ich zmienić. Nikt nie chce oddać swojej władzy, a każda poprawka międzynarodowych traktatów wymaga przecież zgody tych, którzy je tworzyli. Moim zdaniem jednak zmiana prędzej czy później jest nieunikniona i powinna wydarzyć się już wiele lat temu. Im szybciej ludzkość to zrozumie, tym większa nasza szansa na wyjście z obecnego kryzysu, nie tylko tego środowiskowego.

Roger Hart ukuł pojęcie tokenizmu, żeby wskazać sytuacje, w których młodzież pozornie jest włączana w dialog z decydentami i ma możliwość wypowiadania się na różnych forach, debatach i konferencjach, ale jej opinie nie są brane pod uwagę. Jesteś częścią YOUNGO (oficjalnej reprezentacji młodzieży w UNFCCC). Czy masz poczucie, że wasz udział w negocjacjach jest realny, a głosy młodzieży brane pod uwagę, czy raczej jest to forma tokenizmu?

To zdecydowanie zależy od kontekstu i danej sytuacji. Brałam udział w takich wydarzeniach czy rozmowach, gdzie młodzi ludzie naprawdę byli traktowani na równi i z szacunkiem, a z ich zdaniem liczyli się decydenci najwyższego szczebla. Uczestniczyłam również w takich, gdzie młodzieży obiecywano realny wpływ, a kończyło się na robieniu zdjęć i uściskach dłoni. Te pierwsze nierzadko były najbardziej inspirującymi momentami naszego życia. Te drugie podcinały nam skrzydła i dawały poczucie straconego czasu. Niestety w ciągu tych kilku lat mojej działalności było ich o wiele więcej. Nie raz i nie dwa siedziałam przy stole w pięknej sali, wśród głów państw i kamer, na “ważnym spotkaniu z młodzieżą”. Siedziałam i ładnie wyglądałam – w programie nie przewidziano bowiem czasu na to, aby ktokolwiek oprócz głów państw się wypowiedział lub zadał pytanie.

Tokenizm jak najbardziej istnieje i wcale nie jest go coraz mniej, jest jednak coraz lepiej ukrywany. Często sami nie zauważamy, że padamy jego ofiarą. Dla młodego aktywisty, szczególnie bez międzynarodowego doświadczenia, samo zaproszenie na konferencję czy spotkanie z decydentami jest często już ogromnym wyróżnieniem. Bojąc się stracić szansę, przyjmuje każde zaproszenie, nie zastanawiając się już, jaki będzie ciąg dalszy. Tego zresztą nikt młodym nie mówi, a możliwości długotrwałego zaangażowania próżno szukać. Są zapraszani zwykle wtedy, gdy komuś się to opłaca. Ulegają magii politycznego przedstawienia i uczą się mówić nie to, co naprawdę chcieliby powiedzieć, lecz to, co należy powiedzieć, aby zostać zaproszonym na kolejne spotkanie. Kiedy rzeczywiście dostają szansę realnego wpływu, to często są nieprzygotowani, bo nikt ich wcześniej nie uprzedził i nie dał przestrzeni na przygotowanie. Powtarzają więc ogólne hasła, a media i politycy utwierdzają się w przekonaniu, że z młodymi nie ma po co rozmawiać. Koło się zamyka.

Optymizmu dodaje jednak fakt, że młodzi ludzie mają swoje sposoby, aby radzić sobie z tokenizmem i radzą sobie z nim coraz lepiej. Jednym z przykładów są właśnie takie grupy jak YOUNGO. To całkowicie oddolny i niezależny ruch, w którym sami tworzymy sobie przestrzenie prawdziwego wpływu, nie czekając na niczyje zaproszenie. Uczymy się dyplomacji klimatycznej i strategii rzecznictwa sami, poprzez swoje doświadczenia i doświadczenia innych. Organizujemy własne wydarzenia i debaty, gdzie to my decydujemy, kogo zaprosić. Miesiące przed każdym szczytem klimatycznym przygotowujemy nasze strategie. Wspólnie piszemy przemówienia czy propozycje zmian w tekstach porozumień międzynarodowych, przychodzimy na sesje negocjacyjne i odzywamy się. Nikt nam za to nie płaci. Nie działamy tylko w opozycji, a nasze działania to nie tylko protesty i żądania. Staramy się zrozumieć wszystkie strony problemu, dbamy o merytoryczne wypowiedzi, budujemy mosty ponad podziałami i tworzymy najbardziej prawdziwe, inkluzywne przestrzenie do dialogu. To jest piękne i to daje nadzieję. I może zmienić świat, ale do tego już niezbędne są zasoby i dobra wola, nie tylko po stronie młodych aktywistów, ale całego systemu.

Zaczynałaś swoją przygodę z aktywizmem jako członkini Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Czy uważasz, że formuła protestów ulicznych już się wyczerpała? W jaką stronę powinny teraz zmierzać ruchy klimatyczne? Jakie, Twoim zdaniem, aktywiści i aktywistki mają możliwości wywarcia jak największego wpływu?

Myślę, że to nie jest tak, że protesty uliczne się wyczerpały – raczej ich formuła jest bardziej krótkotrwała, wymagająca odpowiedniej sytuacji politycznej, uwagi mediów i zaangażowania odpowiednich osób. Protesty uliczne to najbardziej podstawowa forma demokratycznego sprzeciwu, która potrafi przynosić bardzo dobre efekty, zwłaszcza jeśli protestom towarzyszą też inne formy działań. Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odegrał w swoim czasie bardzo ważną rolę, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Zwrócił uwagę, zainteresował sobą opinię publiczną i spowodował, że klimat stał się “popularny” i rozmawiało się na ten temat już nawet poza gronem aktywistów i działaczy. Poszło za tym całkiem sporo realnych zmian na lepsze, zwłaszcza na poziomie lokalnym. W 2019 roku, gdy strajki klimatyczne osiągały szczyt swojego zasięgu i widoczności, znacznie łatwiej było dostać dofinansowanie na projekt o klimacie czy zorganizować debatę z lokalnymi i krajowymi decydentami na ten temat. Dziś rozmawiamy głównie o strachu przed biedą i wojną, wydatkach na obronność i kryzysie ekonomicznym, a o energetyce mówimy raczej w kontekście zagrożeń wynikających z zależności Europy od rosyjskiego gazu. Sytuacja polityczna się zmieniła, a klimat zszedł na dalszy plan jako temat “mniej niebezpieczny”, bardziej odległy… Jednocześnie czas naturalnego zainteresowania fenomenem protestów klimatycznych powoli zaczął się kończyć, ruch zaczął maleć, a jego członkowie zaczęli szukać innych sposobów wywierania wpływu. To nie jest wina Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.

Nie ulega jednak wątpliwości, że ruch klimatyczny potrzebuje nowych form działania i przekazu, jeśli nadal chce zachować swój realny wpływ. Osobiście od samego początku mojej działalności społecznej bardziej wierzyłam w dialog i porozumienie niż w protesty i krzyki. Wciąż uważam, że choć współpraca ponad podziałami to niełatwa droga, to jest ona jedyną drogą w obliczu problemów takich jak kryzys klimatyczny, które nie respektują już stworzonych przez ludzi podziałów na kraje czy społeczeństwa. Powinniśmy więcej słuchać siebie nawzajem i szukać wspólnego języka. Nie ulegać głosom wmawiającym nam, że wojna jest konieczna, tylko uczyć pokoju i szacunku do drugiego człowieka i do Ziemi. Mówić o tym jak najwięcej, nie tylko do innych aktywistów, ale do wszystkich dookoła nas.

Choć może to brzmieć zaskakująco, moja najważniejsza rada dla ruchu klimatycznego brzmi: musimy mieć nadzieję. Musimy tworzyć bardziej pozytywny przekaz, który zmotywuje ludzi do działania i zmiany na lepsze. Musimy iść razem, a nie osobno, organizować się w coraz większe grupy zamiast dzielić się na tysiące małych niezależnych organizacji. Musimy pokazywać, że nasza praca przynosi efekty, że w naszym ruchu jest miejsce dla każdego i że płyną z niego nie tylko straty, ale i korzyści. Strachu i złych wiadomości jest już wystarczająco dużo wokół nas. A to właśnie nadzieja, której jest w naszym świecie coraz mniej, pozwala nam się nie poddawać, podnosić się po porażkach i iść dalej z nową siłą, wpadać na nowe pomysły i je realizować. Nie zmienimy świata, jeżeli będziemy tylko siedzieć i płakać, że nam się nie uda. Jeśli wstaniemy i spróbujemy, to być może też się nie uda. Ale jest przynajmniej cień szansy, że jednak może się udać. A ten cień szansy czasem jest w stanie zmienić wszystko.

[a]UNFCCC (Ramowa Konwencja Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu) to kluczowy międzynarodowy traktat przyjęty w 1992 r., który stworzył ramy dla globalnej współpracy w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i zapobiegania niebezpiecznym zmianom klimatu, będąc podstawą dla późniejszych porozumień, takich jak Protokół z Kioto i Porozumienie Paryskie, oraz organizując coroczne Konferencje Stron (COP)

Zuzanna Borowska

Działaczka społeczna, oddana wartościom dialogu, zrównoważonego rozwoju i sprawiedliwości. Absolwentka Nauk Politycznych ze specjalizacją Stosunki Międzynarodowe na University of Amsterdam. Obecnie studentka Międzynarodowych Studiów Ekonomiczno-Politycznych na Uniwersytecie Karola w Pradze. Założycielka i Prezeska Zarządu Fundacji Open Dialogues International. Członkini Młodzieżowej Grupy Doradczej Sekretarza Generalnego ONZ do spraw Zmian Klimatu. Główna negocjatorka ds. sprawiedliwej transformacji dla Republiki Liberii w roku 2023 oraz negocjatorka ds. sprawiedliwej transformacji i mitygacji dla Republiki Dominikany w roku 2024. Aktywna członkini, a wcześniej Contact Point (osoba kontaktowa) ds. Action for Climate Empowerment i Sprawiedliwej Transformacji w YOUNGO. Ambasadorka Europejskiego Paktu na rzecz Klimatu od 2022 r.

 

 

 

 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Odkryj więcej z Zielone Wiadomości

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej