30 czerwca Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że polski rząd nie dokonał pełnego i prawidłowego wdrożenia Ramowej Dyrektywy Wodnej.
Komisja Europejska złożyła skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości w 2014 roku, zarzucając polskiemu rządowi niepełne i nieprawidłowe wdrożenie przepisów Ramowej Dyrektywy Wodnej .
Trybunał uznał za zasadne wszystkie stawiane przez Komisję zarzuty, m.in. brak prawidłowej kontroli stanu ekologicznego i chemicznego wód powierzchniowych i podziemnych, oraz monitoringu obszarów chronionych w aspektach wodnych.
Komisja Europejska po raz pierwszy wezwała Polskę do usunięcia uchybień w wywiązywaniu się z zobowiązań wynikających z Ramowej Dyrektywy Wodnej w 2008 roku.
Kwestia Iraku jest obecnie niezwykle istotna. Wojna i inne rodzaje zorganizowanej walki pojawiły się wraz z rozwojem ludzkiej cywilizacji. Wydaje się, że stały się nieodłączną częścią ludzkiej historii lub ludzkiego temperamentu. Jednocześnie nasz świat zmienia się niezwykle szybko. Mogliśmy zobaczyć, że za pomocą walki nie jesteśmy w stanie rozwiązać naszych ludzkich problemów. Problemy, których przyczyną jest różnica poglądów muszą być rozwiązywane przez stopniowy proces dialogu. Bez wątpienia na skutek wojen mamy zwycięzców i pokonanych, lecz tylko czasowo. Zwycięstwo lub przegrana będące rezultatem wojen nie trwają długo. Po drugie, współczesny świat jest tak współzależny, że przegrana jednego kraju musi mieć wpływ na resztę świata i w rezultacie wszyscy, w sposób bezpośredni lub pośredni, ponosimy straty.
W obecnych czasach świat stał się tak mały i tak bardzo współzależny, że wojna stała się anachronicznym, całkowicie przestarzałym sposobem rozwiązywania konfliktów. Zazwyczaj mówimy ciągle o reformach i zmianach. Wśród starych tradycji i sposobów postępowania jest wiele takich, które albo nie przystają już do naszej obecnej rzeczywistości, bądź ze względu na swoją krótkowzroczność przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych. Umieściliśmy je na śmietniku historii. Również wojna powinna się tam znaleźć.
Niestety, mimo że jesteśmy w XXI wieku, ciągle jeszcze nie potrafimy uwolnić się od nawyków starszych generacji. Mówię w tej chwili o przekonaniu lub wierze w możliwość rozwiązania naszych problemów za pomocą broni. To z powodu tego założenia świat doświadcza mnóstwa różnych problemów.
Ale co my możemy zrobić? Co możemy zrobić, gdy wielkie mocarstwa już podjęły decyzję? Jedyne, co możemy zrobić, to modlić się o stopniowe zanikanie tradycji wojen. Oczywiście tradycja militarystyczna może nie zaniknąć tak łatwo.
Zastanówmy się teraz, kto najbardziej cierpi na skutek wojen. Jeśli nastąpi rozlew krwi, ludzie posiadający władzę i ci, którzy są za to odpowiedzialni, zawsze znajdą dla siebie bezpieczne miejsce, unikną będącej jego konsekwencją niedoli. Zawsze się jakoś zabezpieczą, jak nie w ten sposób, to w inny. A co z biednymi, bezbronnymi ludźmi, dziećmi, ludźmi starymi i niedołężnymi? To oni właśnie najbardziej odczują skutki spustoszenia. Pociski i kule nie rozróżniają pomiędzy niewinnymi a winnymi. Pocisk, kiedy zostanie wystrzelony, nie okaże szacunku niewinnemu, biednemu, bezbronnemu ani godnemu współczucia. Tak więc prawdziwymi przegranymi będą biedni i bezbronni, ci, którzy są całkowicie niewinni, i ci, którzy ledwie wiążą koniec z końcem.
Z dobrych rzeczy, mamy teraz wolontariuszy udzielających pomocy medycznej i innych rodzajów pomocy humanitarnej w rejonach dotkniętych wojną. Jest to podnoszące na duchu osiągnięcie obecnych czasów.
Okej, pomódlmy się teraz o to, aby jeśli to możliwe nie było więcej wojen, a jeżeli wojna jednak wybuchnie, o to, by przelew krwi i cierpienia były jak najmniejsze. Nie wiem, czy nasze modlitwy przyniosą jakiś rzeczywisty skutek. Lecz to jest wszystko, co w tej chwili możemy zrobić.
Przetłumaczone i wydane przez Departament Informacji i Stosunków Międzynarodowych Centralnej Administracji Tybetańskiej.
Tłumaczenie z angielskiego: Jan Skoczylas
źródło: www.tibet.net

Foto: Gavin-S/Flickr/Creative Commons
Greenpeace nie blokuje genetycznie zmodyfikowanego ryżu – produkt ten nie jest dostępny na rynku, gdyż nie spełnił pokładanych w nim nadziei – to odpowiedź ekologów na oskarżenia ponad setki noblistów. Greenpeace podkreśla, że istnieją inne metody walki z głodem i niedożywieniem niż kosztowne eksperymenty z genetycznym modyfikowaniem żywności, w tym przede wszystkim – wspieranie rozwoju rolnictwa ekologicznego.
Ponad stu laureatów nagrody Nobla różnych dziedzin napisało niedawno list do Greenpeace, w którym zaapelowali o zmianę stanowiska organizacji w sprawie „złotego” ryżu.
– Oskarżenia, że ktokolwiek blokuje rozwój genetycznie zmodyfikowanego ryżu są nieuzasadnione. Pomimo prowadzonych od ponad dwudziestu lat badań nad tym produktem, „złoty” ryż nie spełnił pokładanych w nim nadziei i wciąż nie jest dostępny na rynku. Międzynarodowy Instytut Badań Ryżu potwierdził, że nie udowodniono jeszcze, by „złoty” ryż rzeczywiście uzupełniał niedobory witaminy A. Dyskutujemy o czymś, co nie istnieje – powiedziała Wilhelmina Pelegrina, koordynatorka kampanii Greenpeace w południowowschodniej Azji.
– Koncerny agrochemiczne intensywnie promują „złoty” ryż, usiłując w ten sposób otworzyć sobie drogę do komercyjnych i bardziej opłacalnych upraw innych roślin transgenicznych. Ten kosztowny eksperyment przez ostatnie dwadzieścia lat nie tylko nie przyniósł pożądanych efektów, ale odwracał uwagę od już dostępnych i skutecznych metod walki z niedoborem witaminy A. Zamiast bawić się w kosztowną promocję nieistniejących rozwiązań, powinniśmy skupić się na sprawdzonych sposobach likwidacji problemu niedożywienia, takich jak zapewnienie potrzebującym bardziej zróżnicowanej diety, dostępu do zdrowej żywności oraz rozwijanie i wdrażanie metod rolnictwa ekologicznego, które jest w stanie dostosowywać się do zmieniającego się klimatu.
Pelegrina dodała, że Greenpeace wraz z lokalnymi organizacjami ekologicznymi i rolnikami działa na rzecz rozwoju ekologicznych metod uprawy roślin. Jest to szczególnie istotne w obliczu postępujących zmian klimatu, gdyż właśnie lokalne, zróżnicowane rolnictwo ma dużo większą zdolność adaptowania się do tych zmian niż wielkie przemysłowe monokultury. Celem rządów i instytucji powinno być więc wsparcie rozwoju rolnictwa ekologicznego, które daje rolnikom dostęp do zbilansowanej i zdrowej diety oraz zapewnia im samowystarczalność żywnościową, a nie finansowanie niekończących się prac nad „złotym” ryżem.
Więcej informacji:
1.Washington University of St Louis’, The Source:
„Jak wykazują Stone i Glover, wciąż nie wiadomo, czy zawarty w złotym ryżu beta-karoten przekształca się w witaminę A w organizmach dzieci cierpiących z powodu niedożywienia. Przeprowadzono też niewielką ilość badań na temat tego, na jakim poziomie beta-karoten będzie się utrzymywał w „złotym” ryżu podczas przechowywania w czasie długich okresów między żniwami lub w trakcie gotowania z użyciem metod lokalnej kuchni w oddalonych regionach wiejskich.” https://source.wustl.edu/2016/06/genetically-modified-golden-rice-falls-short-lifesaving-promises/
2. Międzynarodowy Instytut Badań Ryżu (instytucja odpowiedzialna za badania nad „złotym” ryżem) – wypowiedzi na temat „złotego” ryżu:
„Złoty” ryż nie jest dostępny:
http://irri.org/golden-rice/faqs/how-much-golden-rice-would-you-need-to-eat-to-prevent-vitamin-a-deficiency
Wstępne wyniki testów wciąż wymagają dodatkowych badań:
http://irri.org/golden-rice/faqs/what-is-the-status-of-the-golden-rice-project-coordinated-by-irri
Nie ma wystarczających dowodów na to, że „złoty” ryż zwiększa ilość witaminy A u osób z jej niedoborem:
http://irri.org/golden-rice/faqs/golden-rice-proven-to-reduce-vitamin-a-deficiency-and-its-health-consequences-like-blindness
3. Raport Greenpeace International, Twenty Years of Failure:
http://grnpc.org/20yearsFailure
4. Nowoczesne rolnictwo w zgodzie z naturą – rozwiązania: Smart Breeding and Building Climate Resiliency:
http://grnpc.org/EcoFarming
źródło: Greenpeace
Wyobrażając sobie “zieloną utopię” – idealny świat – pewne jest jedno. To, że miejsce to jest wolne od opresyjnych, ograniczających nas granic. (więcej…)
W mojej pamięci pozostają szczególnie historie, kiedy w trakcie pobytu w hostelu w życiu człowieka zachodzi duża zmiana. (więcej…)
Komisja Europejska przedłużyła zezwolenie na stosowanie kontrowersyjnego herbicydu, glifosatu o kolejne 18 miesięcy, pomimo braku poparcia wymaganej większości krajów członkowskich.
Obywatele Unii i organizacje pozarządowe od dawna sprzeciwiają się przedłużeniu wygasającej 30 czerwca autoryzacji na stosowane glifosatu, z powodu powszechnych obaw o jego bezpieczeństwo dla zdrowia i środowiska. Jest on najpowszechniej stosowanym rolniczym preparatem chemicznym na świecie, głównym składnikiem Roundupu firmy Monsanto, który przynosi tej amerykańskiej korporacji 5 miliardów dochodu rocznie. W zeszłym roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem Światowej Organizacji Zdrowia oficjalnie ogłosiła, że glifosat „jest prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi”. Odmiennego zdania jest Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który uznał, że nie stanowi on zagrożenia. Rezultaty badań EFSA są krytykowane przez organizacje pozarządowe, ponieważ opierają się na danych dostarczonych przez korporację Monsanto.
Badanie przeprowadzone w Niemczech wykryło ślady glifosatu u 99,6% populacji. Jego stężenie w pobranych próbkach moczu było od 5 do 42 razy większe od maksymalne ilości dozwolonej w wodzie pitnej w Europie.
Komentując decyzję Komisji, europoseł Zielonych, Bart Staes powiedział: „Decyzja Komisji o przedłużeniu zgody na stosowanie glifosatu, pomimo wyników zeszłotygodniowego głosowania, jest oznaką zlekceważenia sprzeciwu społeczeństw i rządów Unii Europejskiej wobec tego kontrowersyjnego, toksycznego herbicydu”.
„Ta prawdopodobnie pierwsza decyzja Unii Europejskiej po referendum w Wielkiej Brytanii pokazuje, że Komisja nie zrozumiała jasnej lekcji, że Unia Europejska musi w końcu zacząć znowu słuchać głosu swoich obywateli. To tymczasowe przedłużenie zezwolenia musi być początkiem końca glifosatu; chcielibyśmy zachęcić teraz rządy i regiony UE do zastosowania przysługującego im prawa do nałożenia poważnych restrykcji na jego użycie, tak abyśmy mogli rozpocząć proces wycofywania glifosatu”.
Eurodeputowany Marc Tarabella (Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów) potępił decyzję Komisji, nazywając ją „absurdalną”. Belgijski polityk dodał, że „zyski Monsanto uznano za ważniejsze od zdrowia 500 milionów Europejczyków” i oskarżył europejskie instytucje, międzynarodowe korporacje i rządy o to, że są odpowiednio „głuche, ślepe i nieme”.
„Unia Europejska zdecydowała się na przedłużenie zgody na stosowanie glifosatu, pomimo ostrzeżeń WHO, że substancja ta prawdopodobnie powoduje raka. Ta nieodpowiedzialna decyzja została podjęta przez Komisję, która straciła kontakt z obywatelami Europy, przy cichym poparciu wielu rządów narodowych. Koniec 2017 roku jest tuż za rogiem. Rządy narodowe i regionalne powinny zainicjować plan wycofywania glifosatu tak szybko, jak to tylko możliwe” – powiedziała dyrektorka Greenpeace’u ds. europejskiej polityki żywnościowej.
Opracował: Jan Skoczylas na podstawie: euractiv.com, greenpeace.org
Wicedyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej Ministerstwa Rozwoju, Adam Orzechowski, stwierdził wczoraj, że polski rząd opowiada się za tymczasowym wdrożeniem „Kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą a UE” (CETA), czyli przed jej ratyfikacją przez Polskę. Przyznał, że jest to ukłon w stronę wielkiego biznesu. Takie stanowisko wywołało protest organizacji zajmujących się tymi kwestiami.
Stanowisko Ministerstwa Rozwoju zostało wyrażone w trakcie debaty „Umowy TTIP, CETA – czy polska żywność i rolnictwo są zagrożone?”, zorganizowanej 29 czerwca 2016 przez Zielony Instytut, Instytut Spraw Obywatelskich i Instytut Globalnej Odpowiedzialności.
„Wprowadzenie umowy w życie zanim Polki i Polacy oraz nasz parlament wypowiedzą się na jej temat to zamach na fundamenty demokracji. Ratyfikacja umowy wpływającej na życie obywateli nie może być formalnością” – powiedział Piotr Trzaskowski z Akcji Demokracji.
Decyzja o tymczasowym wdrożeniu umowy CETA na szczeblu unijnym może zapaść na spotkaniu Rady UE w ciągu najbliższych tygodni. Oznacza to, że fragmenty umowy wejdą w życie po akceptacji tekstu przez Radę UE i Parlament Europejski, zanim w tej sprawie wypowiedzą się parlamenty krajów członkowskich UE. Na razie nie wiadomo, które punkty umowy mają być wdrożone w tym trybie. Komisja Europejska zabiega, aby to była jak największa część porozumienia.
Rafał Górski z Instytutu Spraw Obywatelskich podkreślił, że umowy z Kanadą nie przetłumaczono na język polski i że brakuje konsultacji społecznych na jej temat.
Większość uczestników debaty uznała, że planowana umowa z Kanadą wpłynie negatywnie na polskie rolnictwo. Duży napływ taniej żywności zza oceanu, wytwarzanej według niższych standardów niż w Europie, może spowodować upadek wielu gospodarstw i małych firm w Polsce. Osłabi też ochronę konsumentów przed GMO oraz szkodliwymi środkami chemicznymi używanymi w sektorze rolno-spożywczym w Ameryce Północnej.
Instytut Globalnej Odpowiedzialności i Akcja Demokracja, informacja prasowa, 30 czerwca 2016
Samochody osobowe oraz ciężarowe spalają niemal połowę oleju palmowego używanego w Europie – cały wzrost (34%) użycia biodiesla w Unii Europejskiej od 2010 r. opiera się na imporcie oleju palmowego. Biodiesel wykorzystywany w Unii Europejskiej obecnie jest o 80% bardziej szkodliwy dla klimatu aniżeli zwykły olej napędowy.
W 2014 r. 45% oleju palmowego wykorzystywanego w Europie trafiało do baków samochodów osobowych oraz ciężarówek, takie dane przekazało Europejskie Stowarzyszenie producentów olejów roślinnych Fediol i podobne dane uzyskała federacja nieomal 50 organizacji pozarządowych z Unii Europejskiej działających na rzecz czystego transportu i środowiska Transport&Environment. Taka ilość odpowiada czterem basenom olimpijskim oleju palmowego zużywanego dziennie w Europie.

We wcześniejszej analizie zleconej przez Komisję Europejskiej stwierdzono, że olej napędowy uzyskiwany z oleju palmowego wywiera trzykrotnie gorsze oddziaływanie na środowisko naturalne aniżeli ropa naftowa, ponieważ wzrost areału gruntów przeznaczonych pod uprawę oleju palmowego doprowadza do zaniku lasów i osuszania pól uprawnych w Płd-Wsch. Azji, Ameryce Łacińskiej oraz w Afryce.
W okresie 2010-14 zużycie oleju palmowego w Europie wzrosło sześciokrotnie. Ta eskalacja doprowadziła do 34% wzrostu popytu na biodiesla w analogicznym okresie czasu. Europa oczywiście nie produkuje oleju palmowego z racji klimatu – zatem pozostaje import.
Jos Dings, dyrektor zarządzający Transport& Environment, oświadczył:
Wiemy teraz dlaczego przemysł powstrzymywał publikację tych danych, one pokazują niewygodną prawdę o europejskiej polityce w zakresie biopaliw. Doprowadza ona do karczowania lasów, powoduje wzrost emisji spalin z transportu, nie okazuje żadnej pomocy europejskim rolnikom i nie przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa energetycznego Europy. Jakby mało było Dieselgate, to teraz mamy Biodieselgate.

Produkcja oleju palmowego wykorzystywanego w celach nieenergetycznych (np. w produkcji żywności, karm dla zwierząt, kosmetyków oraz mydła) w rzeczywistość spadła o 1/3 pomiędzy 2010-2014.
W 2014 r. 60% całkowitej produkcji oleju palmowego trafiło do transportu, produkcji energii elektrycznej oraz zostało przeznaczone do ogrzewania.
Biodiesel wytwarzany z tłoczonych na zimno olejów roślinnych jest najpopularniejszym biopaliwem na rynku europejskim, na którym ma 3/4 udziałów. Unia Europejska jest drugim największym importerem oleju palmowego na świecie.
Jos Dings podsumowuje: Powinniśmy zrezygnować z I generacji biopaliw po 2020 r. Co więcej, powinniśmy już skończyć z ekstrawagancją biopaliwową, która przynosi jedynie szkodę środowisku naturalnemu i pomimo tego nadal zaliczana jest do paliw o zerowym współczynniku emisji spalin jako element osiągnięcia naszych celów klimatycznych. Póki nie skończymy z subsydiami dla biopaliw, lepsze rozwiązania nie będą miały szansy zaistnieć.
Piotr Skubisz z INSPRO, organizacji zrzeszonej w federacji T&E:
Powinniśmy promować te biopaliwa, które nie pochodzą z surowców służących do produkcji żywności, jak rzepak czy słonecznik, na rzecz biopaliw zaawansowanych, inaczej nazywanych II i III generacją (np. z odpadów, glonów itp.). To są biopaliwa niekonkurujące o rynek z żywnością. Tym samym nie mogą one wpłynąć na ceny żywności w sklepach.
Szczególnie należy odchodzić od produkcji paliw ze szkodliwych społecznie i klimatycznie surowców, jak np. olej z palmy kokosowej, olej sojowy. Pod uprawy tych roślin wycinane są lub wypalane lasy tropikalne w Ameryce Południowej i Azji. By Europa spalała tzw. „eko” biopaliwa niszczy się wielopiętrowe lasy i zastępuje się je monokulturami. Pozbawia się w ten sposób ludność lokalną ziemi (landgrabbing) i niejednokrotnie zmusza do niewolniczej pracy, jednocześnie niszcząc lasy bezcenne dla bezpieczeństwa klimatycznego.
Obecnie Komisja Europejska dokonuje rewizji zapisów Renewable Energy Directive (RED), która zadecyduje o przyszłości obecnej 7% luki dla biopaliw I generacji po 2020, i kryteriami zrównoważonego rozwoju dla sektora bioenergetycznego – włącznie z biopaliwami. Najwyższe organy Unii Europejskiej opublikują propozycję w ostatnim kwartale 2016r.
Ubiegłoroczna reforma Unii Europejskiej w zakresie polityki biopaliwowej ustanowiła granice wzrostu konsumpcji biopaliw uzyskiwanych z pól uprawnych – których użycie, zamiast zmniejszenia emisji, powoduje ich zwiększenie. Powodem są emisje związane z efektem ILUC (pośrednie zmiany użytkowania gruntu). Niestety reforma dyrektyw RED i FQD zawiodła i nie włączyła czynnika ILUC przy uwzględnianiu emisji. Oznacza to, że szkodliwe biopaliwa, takie jak olej palmowy nadal mogą być zaliczane w ramy osiągania celów klimatycznych wyznaczonych przez Unię Europejską i otrzymywać wsparcie ze środków publicznych.
źródło: miastowruchu.pl
Bartłomiej Kozek odkurza publikację o życiu w metropoliach w 2030 roku. Czy zbliżamy się do spełnienia zapisanych w niej wizji? (więcej…)
W jaki sposób możemy wyzwolić oceany z logiki zysku? Na horyzoncie pojawiła się pewna ciekawa koncepcja… (więcej…)

Foto: Graffiti upamiętniające Jolantę Brzeską na kamienicy przy ul. Nabielaka 9/wikipedia.org
Warszawscy posłowie PiS: Maciej Wąsik, Paweł Lisiecki i Jarosław Krajewski wystosowali list do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, w którym proszą o wznowienie śledztwa w sprawie śmierci brutalne zamordowanej działaczki lokatorskiej, Jolanty Brzeskiej.
W liście m.in. czytamy: „Jolanta Brzeska była jedną z organizatorek ruchu lokatorskiego. Jej zwęglone zwłoki zostały znalezione w Warszawie w Lesie Kabackim 1 marca 2011 roku. Znane było jej zaangażowanie w działania środowisk lokatorskich, które z wielką determinacją do dziś zajmują się sprawami osób zagrożonych eksmisją ze zwracanych kamienic i piętnują patologię przy reprywatyzacji nieruchomości warszawskich”.
Śledztwo w sprawie zabójstwa Jolanty Brzeskiej, którego rzetelność budziła wiele uzasadnionych wątpliwości, zostało umorzone w kwietniu 2013 roku. Sprawców morderstwa nie wykryto. W lutym 2013 roku ujawniona została ekspertyza wykluczająca samobójstwo przez samospalenie, co było główną hipotezą lansowaną przez policję.
na podstawie: politykawarszawska.pl, warszawa.wyborcza.pl
W odróżnieniu od wielu moich znajomych jestem z natury optymistą i zawsze potrafię zauważyć to co pozostało w szklance, a nie tylko to co się z niej wylało. (więcej…)