106 metrów sześciennych nadziei, czyli historia pewnego rowu konturowego
Kiedy pod koniec kwietnia 2025 roku na Pogórze Ciężkowickie zjechało się ponad dwudziestu projektantów permakultury, ich zagęszczenie na metr kwadratowy wzrosło do najwyższego poziomu w Polsce. Na zboczu niewielkiego wzgórza, z którego do tej pory woda deszczowa nieuchronnie uciekała w dół stoku, powstał rów konturowy – element, który pomóc ma zarówno podczas suszy, jak i powodzi.
Dla tych, którzy pierwszy raz spotykają się z terminem „permakultura”, wyjaśnię, że jest to nauka o projektowaniu siedzib ludzkich i systemów rolnych, tak aby posiadały zdolność do samoregulacji i odnawiania się na wzór ekosystemów naturalnych. Co istotne, nauka ta zakorzeniona jest w trzech zasadach etycznych, uniwersalnych dla każdej społeczności na świecie: trosce o Ziemię, trosce o ludzi i sprawiedliwym podziale. Wykorzystuje przy tym zdobycze wielu dyscyplin, również najnowsze osiągnięcia inżynierii. Pierwiastek społeczny jest jednak nie mniej ważny.
W permakulturze jako pierwsze projektuje się elementy związane z wodą – żywiołem, od którego jesteśmy uzależnieni pod wieloma względami. W optymalnej sytuacji wszystkie pozostałe elementy projektu powinny być jej podporządkowane. Położenie nacisku na wodę, jest o tyle istotne, że w wielu miejscach obserwujemy systematycznie pogarszające się warunki hydrologiczne, połączone z radykalizacją klimatu. Przykładowo w latach 2024 i 2025 na wielu polskich rzekach zanotowano rekordowo niskie stany, m.in. Wisła 4 cm (Warszawa-Bulwary 2025), Narew 57 cm (Piątnica-Łomża 2024), Warta 61 cm (Burzenin 2024), Czarna 95 cm (Połaniec 2024)).

Paradoksalnie, wieloletnie dane nt. poziomu opadów w wielu regionach naszego kraju wcale nie wykazują tendencji malejącej lub są one nieznaczne. Problemem staje się jednak występowanie długotrwałych susz i fali upałów, po których spada nawalny deszcz. Sytuacja hydrologiczna na nizinach w dużej mierze zależy zaś od sposobu gospodarowania wodą na obszarach wyżynnych.
Innym istotnym problemem jest fatalna kondycja zlewni rzek. Podczas opadów deszczu woda nie znajduje miejsc, w których mogłaby się naturalnie zbierać i wsiąkać, lecz zamiast tego szybko spływa do dolin. Woda opadowa, nie napotykając na swojej drodze elementów retencyjnych, takich jak mokradła, lasy czy gleby bogate w materię organiczną, bardzo szybko odpływa do sieci cieków wodnych. Dodatkowo rzeki te często mają uregulowane brzegi pozbawione roślinności. Skutkuje to zwiększeniem prędkości nurtu, szybkim odprowadzaniem wody i erozją, co pogłębia problemy hydrologiczne, prowadząc z jednej strony do suszy, a z drugiej do błyskawicznych powodzi. Z punktu widzenia permakultury jest to ogromne marnotrawstwo. Wodę należy bowiem spowolnić, rozproszyć, zinfiltrować i zgromadzić (ang. slow it, spread it, sink it, store it), gdyż jest to najcenniejszy zasób. Tam gdzie jest woda, tętni życie.
O pustynnieniu Polski mówi się już od dłuższego czasu. W obliczu globalnych zmian środowiskowych, wdrażanie rozwiązań proponowanych przez permakulturę ma coraz większe znaczenie jako rozwiązanie adaptacyjne do zmian klimatu, będąc zabezpieczeniem przed ekstremami dla każdego z nas, a w szczególności osób pracujących z ziemią.
O efektach jakie można osiągnąć przez dobry projekt permakulturowy przekonać się można zapoznając się z projektem Greening the Desert. Projekt został zrealizowany na jordańskiej pustyni, ponad 200 m poniżej poziomu morza. Panuje tu bardzo surowy klimat, z niewielkimi opadami deszczu i temperaturami przekraczającymi latem 50 ºC. Dodatkowym utrudnieniem jest erozja spowodowana intensywnym wypasem kóz oraz wysokie zasolenie gleby. Mimo tych warunków, powstała tu zielona oaza, pełna cienia, kojącej zieleni i produkująca niezwykłą żyzność i żywność. Twarzą projektu jest uczeń ojca permakultury Billa Mollisona – światowej sławy projektant Geoff Lawton.
Jednym z elementów zastosowanych w projekcie Greening the Desert są rowy konturowe (ang. swales). Nie należy ich mylić ze zwykłymi rowami melioracyjnymi, które często osuszają okoliczny teren i odprowadzają wodę. Przebieg rowów konturowych wytycza się zgodnie z poziomicami. Urobek z wykopanego rowu usypuje się w formie wału poniżej rowu. Dzięki takiej konstrukcji rowy konturowe robią coś zupełnie odwrotnego do rowów melioracyjnych – przechwytują wodę opadową spływającą z górnej partii zbocza (zlewnia), gromadząc ją w samym rowie i pozwalając jej na powolne wsiąkanie w glebę (szczególnie w usypany wał i glebę poniżej). Z tak zgromadzonej wody korzystają posadzone na wale drzewa.

Warto tu zaznaczyć, że w projekcie każdego rowu konturowego przewiduje się posadzenie drzew. Ich korzenie rozluźniają glebę i potęgują możliwości infiltracji. Zazwyczaj są to gatunki jadalne, paszowe, produkujące drewno w systemie odroślowym, czy o dowolnym innym zastosowaniu. Często system takich rowów konturowych tworzy różnorodny jadalny, wielopiętrowy las. Przestrzenie pomiędzy kolejnymi rowami mogą być przykładowo wykorzystane jako pastwisko.
Tak właśnie został zaprojektowany rów konturowy w Jodłówce Tuchowskiej – malowniczo położonej osadzie na wspomnianym we wstępie Pogórzu Ciężkowickim. Region ten, chociaż piękny, nie należy do najpopularniejszych polskich destynacji. Lokalny krajobraz jest mozaiką pól, łąk i lasów nierzadko poprzecinanych głębokimi jarami żłobionymi przez wodę, które tutejsi nazywają „paryją”.
Wspomniany rów, o długości 55 metrów i głębokości 0,5 metra licząc od dna do poziomu przelewu, został zaplanowany w górnej części siedliska. Dzięki temu w pierwszej kolejności woda gromadzona będzie powyżej upraw, co pozwoli na powolne zasilanie w wodę dolnej części zbocza. Z kolei teren powyżej i poniżej rowu użytkowany będzie jako pastwisko dla owiec.
Osiem miesięcy później, w listopadzie, po obfitych opadach śniegu i następnie łagodnej odwilży, rów osiągnął niemal maksimum swojej pojemności. Znajdujące się w nim 106 m3 wody unaocznia jak sprawny jest to system mimo swej prostoty. Jednocześnie, zebrany opad nie ogranicza się do wody widocznej na powierzchni. Znaczna jej część zdążyła wcześniej wsiąknąć w glebę i zasilić wody gruntowe. Gdy drzewa urosną, ich tkanki także stanowić będą żywy magazyn wody, a rozpostarte korony będą dawały cień, co spowolni parowanie i pozwoli na jeszcze wydajniejszą akumulację. Im ten system jest starszy – tym bardziej wydajny i bioróżnorodny. Dorosłe drzewa będą dawały plon człowiekowi, paszę i cień wypasanym zwierzętom, oraz cały szereg innych usług ekosystemowych.

Nie sposób pominąć także społecznego wymiaru tego przedsięwzięcia. Absolwenci szkoły Permisie.pl tworzą dziś swoistą, rozszerzoną rodzinę – społeczność ludzi z całej Polski, którzy potrafili się ze sobą zintegrować, mimo że dla wielu był to pierwszy kontakt na żywo. Każdy z nas posiada inne wykształcenie, doświadczenia i perspektywę, dzieląc się swoją wiedzą, a jednocześnie czerpiąc z doświadczeń pozostałych.
Zaplanowane są już kolejne zjazdy i spotkania, dlatego jeśli chcesz dołączyć do tej społeczności projektantów permakultury, serdecznie zachęcamy do udziału w tegorocznej edycji Kursu Projektowania Permakulturowego (PDC) w szkole Permisie.pl.
Do zobaczenia na kolejnym zjeździe!
W zaprojektowaniu i wykonaniu rowu konturowego udział brali: Aleksander Zych, Anna Juchnowicz, Anna Sobczuk, Edyta Konopka, Elżbieta Kubajek, Ewa Janik, Ewa Wojciechowska, Jacek Winckiewicz – nadzór, Joanna Albin, Marcin Iwankiewicz, Marcin Krzeszewski- gościnnie, Marta Kulczyńska, Natalia Widańska.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.




