ISSN 2657-9596
Ekipa projektowo-wykonawcza Zdj: Ewa Janik

106 metrów sześciennych nadziei, czyli historia pewnego rowu konturowego

Ewa Janik
27/01/2026

Kiedy pod koniec kwietnia 2025 roku na Pogórze Ciężkowickie zjechało się ponad dwudziestu projektantów permakultury, ich zagęszczenie na metr kwadratowy wzrosło do najwyższego poziomu w Polsce. Na zboczu niewielkiego wzgórza, z którego do tej pory woda deszczowa nieuchronnie uciekała w dół stoku, powstał rów konturowy – element, który pomóc ma zarówno podczas suszy, jak i powodzi. 

Dla tych, którzy pierwszy raz spotykają się z terminem „permakultura”, wyjaśnię, że jest to nauka o projektowaniu siedzib ludzkich i systemów rolnych, tak aby posiadały zdolność do samoregulacji i odnawiania się na wzór ekosystemów naturalnych. Co istotne, nauka ta zakorzeniona jest w trzech zasadach etycznych, uniwersalnych dla każdej społeczności na świecie: trosce o Ziemię, trosce o ludzi i sprawiedliwym podziale. Wykorzystuje przy tym zdobycze wielu dyscyplin, również najnowsze osiągnięcia inżynierii. Pierwiastek społeczny jest jednak nie mniej ważny.

W permakulturze jako pierwsze projektuje się elementy związane z wodą – żywiołem, od którego jesteśmy uzależnieni pod wieloma względami. W optymalnej sytuacji wszystkie pozostałe elementy projektu powinny być jej podporządkowane. Położenie nacisku na wodę, jest o tyle istotne, że w wielu miejscach obserwujemy systematycznie pogarszające się warunki hydrologiczne, połączone z radykalizacją klimatu. Przykładowo w latach 2024 i 2025 na wielu polskich rzekach zanotowano rekordowo niskie stany, m.in. Wisła 4 cm (Warszawa-Bulwary 2025), Narew 57 cm (Piątnica-Łomża 2024), Warta 61 cm (Burzenin 2024), Czarna 95 cm (Połaniec 2024)).

Rów konturowy po ulewnych deszczach
Rów konturowy po ulewnych deszczach

Paradoksalnie, wieloletnie dane nt. poziomu opadów w wielu regionach naszego kraju wcale nie wykazują tendencji malejącej lub są one nieznaczne. Problemem staje się jednak występowanie długotrwałych susz i fali upałów, po których spada nawalny deszcz. Sytuacja hydrologiczna na nizinach w dużej mierze zależy zaś od sposobu gospodarowania wodą na obszarach wyżynnych.

Innym istotnym problemem jest fatalna kondycja zlewni rzek. Podczas opadów deszczu woda nie znajduje miejsc, w których mogłaby się naturalnie zbierać i wsiąkać, lecz zamiast tego szybko spływa do dolin. Woda opadowa, nie napotykając na swojej drodze elementów retencyjnych, takich jak mokradła, lasy czy gleby bogate w materię organiczną, bardzo szybko odpływa do sieci cieków wodnych. Dodatkowo rzeki te często mają uregulowane brzegi pozbawione roślinności. Skutkuje to zwiększeniem prędkości nurtu, szybkim odprowadzaniem wody i erozją, co pogłębia problemy hydrologiczne, prowadząc z jednej strony do suszy, a z drugiej do błyskawicznych powodzi. Z punktu widzenia permakultury jest to ogromne marnotrawstwo. Wodę należy bowiem spowolnić, rozproszyć, zinfiltrować i zgromadzić (ang. slow it, spread it, sink it, store it), gdyż jest to najcenniejszy zasób. Tam gdzie jest woda, tętni życie.

O pustynnieniu Polski mówi się już od dłuższego czasu. W obliczu globalnych zmian środowiskowych, wdrażanie rozwiązań proponowanych przez permakulturę ma coraz większe znaczenie jako rozwiązanie adaptacyjne do zmian klimatu, będąc zabezpieczeniem przed ekstremami dla każdego z nas, a w szczególności osób pracujących z ziemią. 

O efektach jakie można osiągnąć przez dobry projekt permakulturowy przekonać się można zapoznając się z projektem Greening the Desert. Projekt został zrealizowany na jordańskiej pustyni, ponad 200 m poniżej poziomu morza. Panuje tu bardzo surowy klimat, z niewielkimi opadami deszczu i temperaturami przekraczającymi latem 50 ºC. Dodatkowym utrudnieniem jest erozja spowodowana intensywnym wypasem kóz oraz wysokie zasolenie gleby. Mimo tych warunków, powstała tu zielona oaza, pełna cienia, kojącej zieleni i produkująca niezwykłą żyzność i żywność. Twarzą projektu jest uczeń ojca permakultury Billa Mollisona – światowej sławy projektant Geoff Lawton.

Jednym z elementów zastosowanych w projekcie Greening the Desert są rowy konturowe (ang. swales). Nie należy ich mylić ze zwykłymi rowami melioracyjnymi, które często osuszają okoliczny teren i odprowadzają wodę. Przebieg rowów konturowych wytycza się zgodnie z poziomicami. Urobek z wykopanego rowu usypuje się w formie wału poniżej rowu. Dzięki takiej konstrukcji rowy konturowe robią coś zupełnie odwrotnego do rowów melioracyjnych – przechwytują wodę opadową spływającą z górnej partii zbocza (zlewnia), gromadząc ją w samym rowie i pozwalając jej na powolne wsiąkanie w glebę (szczególnie w usypany wał i glebę poniżej). Z tak zgromadzonej wody korzystają posadzone na wale drzewa.

Wytyczanie poziomu i kierowanie pracy koparkowego Zdjęcie: Ewa Janik

Warto tu zaznaczyć, że w projekcie każdego rowu konturowego przewiduje się posadzenie drzew. Ich korzenie rozluźniają glebę i potęgują możliwości infiltracji. Zazwyczaj są to gatunki jadalne, paszowe, produkujące drewno w systemie odroślowym, czy o dowolnym innym zastosowaniu. Często system takich rowów konturowych tworzy różnorodny jadalny, wielopiętrowy las. Przestrzenie pomiędzy kolejnymi rowami mogą być przykładowo wykorzystane jako pastwisko. 

Tak właśnie został zaprojektowany rów konturowy w Jodłówce Tuchowskiej – malowniczo położonej osadzie na wspomnianym we wstępie Pogórzu Ciężkowickim. Region ten, chociaż piękny, nie należy do najpopularniejszych polskich destynacji. Lokalny krajobraz jest mozaiką pól, łąk i lasów nierzadko poprzecinanych głębokimi jarami żłobionymi przez wodę, które tutejsi nazywają „paryją”.

Wspomniany rów, o długości 55 metrów i głębokości 0,5 metra licząc od dna do poziomu przelewu, został zaplanowany w górnej części siedliska. Dzięki temu w pierwszej kolejności woda gromadzona będzie powyżej upraw, co pozwoli na powolne zasilanie w wodę dolnej części zbocza. Z kolei teren powyżej i poniżej rowu użytkowany będzie jako pastwisko dla owiec.

Osiem miesięcy później, w listopadzie, po obfitych opadach śniegu i następnie łagodnej odwilży, rów osiągnął niemal maksimum swojej pojemności. Znajdujące się w nim 106 m3 wody unaocznia jak sprawny jest to system mimo swej prostoty. Jednocześnie, zebrany opad nie ogranicza się do wody widocznej na powierzchni. Znaczna jej część zdążyła wcześniej wsiąknąć w glebę i zasilić wody gruntowe. Gdy drzewa urosną, ich tkanki także stanowić będą żywy magazyn wody, a rozpostarte korony będą dawały cień, co spowolni parowanie i pozwoli na jeszcze wydajniejszą akumulację. Im ten system jest starszy – tym bardziej wydajny i bioróżnorodny. Dorosłe drzewa będą dawały plon człowiekowi, paszę i cień wypasanym zwierzętom, oraz cały szereg innych usług ekosystemowych.

Ręczne wygładzanie nierówności Zdjęcie: Ewa Janik

Nie sposób pominąć także społecznego wymiaru tego przedsięwzięcia. Absolwenci szkoły Permisie.pl tworzą dziś swoistą, rozszerzoną rodzinę – społeczność ludzi z całej Polski, którzy potrafili się ze sobą zintegrować, mimo że dla wielu był to pierwszy kontakt na żywo. Każdy z nas posiada inne wykształcenie, doświadczenia i perspektywę, dzieląc się swoją wiedzą, a jednocześnie czerpiąc z doświadczeń pozostałych.

Zaplanowane są już kolejne zjazdy i spotkania, dlatego jeśli chcesz dołączyć do tej społeczności projektantów permakultury, serdecznie zachęcamy do udziału w tegorocznej edycji Kursu Projektowania Permakulturowego (PDC) w szkole Permisie.pl.

Do zobaczenia na kolejnym zjeździe! 

W zaprojektowaniu i wykonaniu rowu konturowego udział brali: Aleksander Zych, Anna Juchnowicz, Anna Sobczuk, Edyta Konopka, Elżbieta Kubajek, Ewa Janik, Ewa Wojciechowska, Jacek Winckiewicz – nadzór, Joanna Albin, Marcin Iwankiewicz, Marcin Krzeszewski- gościnnie, Marta Kulczyńska, Natalia Widańska.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Odkryj więcej z Zielone Wiadomości

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej