Krzyk w imieniu milczących – Protest w Sobolewie
W mroźny, styczniowy poranek, 24 stycznia 2026 r., Sobolew, niewielka gmina w powiecie garwolińskim, stała się centrum ogólnopolskiej uwagi. Pod Urzędem Gminy, a później przed bramami schroniska „Happy Dog”, rozegrał się finał wieloletniej walki o godność tych, którzy sami o pomoc nie poproszą.
12:00 – Głosy pod Urzędem Gminy
Punktualnie w południe przed budynkiem Urzędu Gminy w Sobolewie zaczęły gęstnieć szeregi protestujących. Około 200 osób – aktywistów, mieszkańców oraz ludzi, którzy przyjechali z najdalszych zakątków Polski – przyniosło ze sobą nie tylko transparenty z hasłami: „Zamknąć patoschronisko!” czy „Stop mordowni!” , ale przede wszystkim ogromny ładunek emocjonalny.
W tłumie widoczni byli przedstawiciele wielu organizacji zajmujących się m.in. OTOZ Animals, Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ) oraz Pogotowia dla Zwierząt. Obecność posła Łukasza Litewki oraz wielu osób publicznych nadała zgromadzeniu dodatkowej dynamiki, choć – jak podkreślali sami uczestnicy – to psy z Sobolewa były tu jedynymi bohaterami.
„Jesteśmy tu, bo system zawiódł. Gmina przez lata przymykała oko na to, co działo się za tymi murami. Dziś mówimy: dość!” – krzyczała przez megafon jedna z aktywistek, a jej głos drżał z zimna i wzruszenia.
13:30 – Przemarsz pod bramy „piekła”
Jak relacjonują uczestnicy wydarzenia, po burzliwych wystąpieniach pod urzędem, tłum ruszył w stronę samego schroniska. Atmosfera gęstniała. Policja, która od rana apelowała o zachowanie spokoju, od rana zabezpieczała miejsca protestu. Na drodze prowadzącej do schroniska stworzył się paro kilometrowy korek. Ludzie tłumnie opuścili samochody kierując się na piechotę do znacznie oddalonego schroniska.
Zza płotu schroniska “Happy Dog” dobiegało szczekanie, które dla wielu obecnych brzmiało jak wołanie o ratunek. Z relacji uczestniczki: “W powietrzu unosił się zapach, którego nie da się zapomnieć – mieszanka wilgoci, odchodów i choroby.” To tutaj, według licznych relacji wolontariuszy i wolontariuszek, psy miały żyć w rażąco złych warunkach, cierpiące z powodu wyziębienia, braku wody i niedożywienia.
15:00 – Przełom i euforia
Kiedy wydawało się, że protest utknie w martwym punkcie, przez tłum przeszła elektryzująca wiadomość. Premier Donald Tusk opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie: Schronisko w Sobolewie zostaje zamknięte. Decyzja Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie, podjęta pod ogromnym naciskiem społecznym i w wyniku stwierdzonych uchybień, stała się faktem. W tłumie wybuchły oklaski, niektórzy płakali.
„To dowód na to, że presja ma sens. Koniec Sobolewa stał się faktem” – komentował na gorąco poseł obecny na proteście poseł Litewka.
Wielka ewakuacja
Uczestnicy protestu relacjonują dalszy przebieg wydarzeń i początek akcji ratunkowej. Brama schroniska, dotychczas zamknięta dla organizacji społecznych, w końcu stanęła otworem. Na teren schroniska weszli aktywiści DIOZ. Zostało podpisane porozumienie, na mocy którego DIOZ formalnie przejął opiekę nad wszystkimi zwierzętami znajdującymi się na terenie schroniska. Pomimo tego właściciel schroniska Marian D. oraz Wójt Gminy Sobolew Maciej Błachnio utrudniali przekazanie zwierząt gasząc oświetlenie. Pomimo tego udało sie z powodzeniem ewakuować zwierzęta.
Jak podaje DIOZ w swojej relacji na Facebooku przez cały czas aktywistów wspierała adwokatka Katarzyna Topczewska, Fundacja Judyta oraz Pogotowie dla Zwierząt OTOZ. Gmina Sobolew odmówiła pokrycia kosztów jakiejkolwiek w transporcie, leczeniu czy utrzymaniu zwierząt.
W niedzielę 25. 01. 26 r. ze schroniska “Happy Dog” wyprowadzono ostatnie psy.
Link do relacji:
https://www.facebook.com/reel/1258408042852750
Co dalej?
Choć „Happy Dog” pozornie przechodzi do historii, sprawa Sobolewa nie kończy się na zamknięciu bram. Właściciel placówki, Marian D., ma usłyszeć kolejne zarzuty, a w lutym stanie przed sądem.
Według relacji aktywistów i aktywistek
Dla środowisk ekologicznych i prozwierzęcych to jednak sygnał do szerszej debaty – o systemowym nadzorze nad gminnymi schroniskami i o tym, by zwierzęta nigdy więcej nie stawały się „towarem” w przetargach.
Zwycięstwo w Sobolewie to dopiero początek drogi do godnego traktowania zwierząt w całej Polsce
Patologia systemu: Pies jako faktura
Sobolewo to tylko wierzchołek góry lodowej. Bezdomność zwierząt w Polsce to wciąż dochodowy interes dla zbyt wielu nieuczciwych przedsiębiorców. Gminy płacą tysiące złotych za „uprzątnięcie problemu” z ulicy. Pieniądze idą za psem, ale rzadko trafiają do jego miski. System, w którym schronisko zarabia na przetrzymywaniu, a nie na wydawaniu zwierząt do adopcji, jest chory. Sobolewo stało się symbolem walki z tym procederem.
Schroniska dla zwierząt w liczbach
Według najnowszych danych Głównego Lekarza Weterynarii oraz raportów z początku 2026 roku:
- W Polsce funkcjonuje obecnie około 230 zarejestrowanych schronisk dla zwierząt.
- Liczba ta jest dynamiczna, ponieważ w styczniu 2026 r. MSWiA oraz Inspekcja Weterynaryjna prowadziły intensywne kontrole (ponad 200 placówek) w związku z trudnymi warunkami pogodowymi, co może skutkować czasowym zamykaniem niektórych obiektów niespełniających norm.
- Najwięcej zwierząt przebywa w dużych obiektach miejskich, takich jak warszawski „Paluch”, gdzie stan na koniec 2025 roku wynosił około 500 psów i 200 kotów.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.





























