W jaki sposób Europa powinna radzić sobie z kryzysem uchodźczym? Zielona Fundacja Europejska postanowiła porównać stanowiska sił ekopolitycznych na kontynencie. (więcej…)

Zieloną gospodarkę przedstawia się jako model przeciwdziałania kryzysom ekologicznym i gospodarczym. Czy może ona spełnić pokładane w niej nadzieje? Thomas Fatheuer, Lili Fuhr i Barbara Unmüßig z Fundacji im. Heinricha Bölla przyglądają się jej podstawowym założeniom, hipotezom i propozycjom oraz ukazują ich rzeczywiste konsekwencje.

Więcej o książce: Inside the Green Economy – Promises and Pitfalls

 

 1. Zielona gospodarka stanowi optymistyczną wizję stopniowego wycofywania paliw kopalnych i poszanowania środowiska dzięki technologiom i zwiększonej wydajności wykorzystywania zasobów

W zbiorowej świadomości zielona gospodarka jest próbą odejścia od naszych tradycyjnych sposobów działania opartych na paliwach kopalnych. Jej przesłanie jest miłe i optymistyczne – rozwój gospodarczy może trwać i być ekologiczny. Ma ona nawet nadzieję stać się siłą napędową dodatkowego wzrostu. Jednak pogodzenie niwelowania zmian klimatycznych i ochrony zasobów z rozwojem gospodarczym w świecie ograniczonych zasobów i niesprawiedliwości pozostaje złudzeniem. Pojęcie „zielonej gospodarki” nasuwa pozytywne skojarzenia i sugeruje, że świat, jakim znamy go dziś, będzie nadal istniał w dotychczasowej formie dzięki zielonemu paradygmatowi wzrostu charakteryzującego się większą wydajnością i mniejszym zużyciem zasobów.

Ktokolwiek składa takie obietnice, z pewnością celowo umniejsza złożoność problemu i mocno wierzy w obiecywane cuda gospodarki wolnorynkowej oraz postępu technologicznego, ignorując jednocześnie nierówności społeczne i unikając konfrontacji z istniejącymi strukturami władzy ekonomicznej i politycznej. Okazuje się więc, że zielona  gospodarka jest kwestią wiary i wybiórczej percepcji.

Może stać się realistycznym rozwiązaniem na przyszłość tylko wtedy, gdy uwzględni ograniczoną dostępność zasobów, przezwycięży niesprawiedliwości społeczne i polityczne oraz zapewni zarówno gwałtowną redukcję emisji i konsumpcji, jak również sprawiedliwą dystrybucję zasobów.

2. Powiększenie rynku remedium na jego zawodność – przedefiniowanie przyrody zamiast biznesu

Zielona gospodarka na nowo określa koncepcję prymatu ekonomii jako ostatecznej odpowiedzi na obecne kryzysy. Jej replika brzmi: „jeszcze więcej ekonomii”. Ekonomia stała się bowiem walutą polityki, jak twierdzą jej entuzjaści i zwolenniczki. W konsekwencji chcą oni zniwelować zawodność gospodarki wolnorynkowej poprzez zwiększenie rynku, tak by objął  sfery znajdujące się uprzednio poza jego zasięgiem poprzez ponowne ustalenie relacji między naturą a gospodarką.

W rezultacie nie zmienia się sposób, w jaki robimy interesy, lecz powstaje nowa koncepcja przyrody, w której mówi się o usługach ekosystemów oraz o przyrodzie jako kapitale. Zamiast redefinicji biznesu zielona gospodarka proponuje przemianować biosferę poprzez jej pomiar i rejestrowanie, wycenę i ujęcie w bilansie – w oparciu o abstrakcyjną globalną walutę, jaką stanowią jednostki węglowe.

Przesłania to wiele strukturalnych przyczyn kryzysu środowiskowego i klimatycznego, przez co nie są już one uwzględniane przy poszukiwaniu realnych i opłacalnych rozwiązań. Konsekwencje takiego podejścia znajdują swoje odzwierciedlenie w nowych mechanizmach rynkowych dotyczących obrotu zbywalnymi jednostkami bioróżnorodności. W wielu przypadkach nie powstrzymują one degradacji ekosystemów, lecz jedynie organizują je według zasad rynkowych.

Zielona gospodarka sprowadza fundamentalną i niezbędną transformację do kwestii czysto ekonomicznych i daje złudzenie, że jej wdrożenie może nastąpić bez większych wstrząsów i konfliktów.

3. Polityka ekologiczna to coś więcej niż tylko emisja dwutlenku węgla

Główna strategia dekarbonizacyjna zielonej gospodarki zawiera się w powtarzanym jak mantra haśle o konieczności „nałożenia ceny na węgiel”. Podejście sprowadzające wszystko do cen i jednolitej waluty (kredytów węglowych) jest ograniczone.

Dekarbonizacja może przyjmować różne formy  – stopniowe wycofywanie węgla, ropy i gazu, wyrównywanie szkód wynikających z emisji gazów poprzez składowanie „ekwiwalentnych” ilości węgla w roślinach lub glebie czy też wykorzystanie technologii sekwestracji dwutlenku węgla (ang. CCS – Carbon Capture and Storage) na skalę przemysłową. Ze społecznego i ekologicznego punktu widzenia alternatywy te przynoszą zupełnie odmienne skutki.

Globalny kryzys nie dotyczy jedynie klimatu. Powszechnie już uznawane pojęcie „ograniczonych zasobów planety”, stworzone przez Stockholm Resilience Centre, wskazuje trzy obszary, w których ludzkość przekroczyła już bezpieczne granice w zakresie samej tylko ekologii, mianowicie:

  • zmiany klimatu,
  • utrata bioróżnorodności,
  • rosnący poziom zanieczyszczenia azotem (szczególnie z  powodu wykorzystywania nawozów w rolnictwie).

Zielona gospodarka pomija złożoność i interaktywny charakter tych kryzysów, redukując ratowanie świata do prostej narracji o modelu biznesowym i jednej globalnej abstrakcji – ekwiwalentu węgla.

4. Fetysz innowacji – bez uwzględnienia ukrytych interesów i struktur władzy

Wiara w udoskonalenia inżynieryjne jest kluczowa dla obietnic programu zielonej gospodarki. Bez wątpienia potrzebujemy nowatorstwa na każdym poziomie – społecznym, kulturowym i technologicznym – w celu urzeczywistnienia globalnych przemian.

Pomysły na ulepszenia, szczególnie te natury technologicznej, należy jednak zawsze rozpatrywać w ujęciach społecznych, kulturowych i środowiskowych. Wszak nie zachodzą w sposób automatyczny czy oczywisty. Kształtują ją interesy oraz struktury władzy podmiotów społecznych. Dlatego też wiele innowacji nie przyczynia się do gruntownych przemian, legitymizując status quo i przedłużając często okres stosowania produktów i systemów nieprzystosowanych do przyszłościowych wyzwań.

Na przykład przemysł motoryzacyjny produkuje więcej wydajnych silników spalinowych niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie wytwarza jednak większe pojazdy o wyższej mocy i masie. Ponadto branża motoryzacyjna wykazała się wielką innowacyjnością, również w manipulowaniu testami emisyjnymi, co ukazała niedawna afera „dieselgate”. Należy też wspomnieć o śmiałym zastąpieniu paliw kopalnych biopaliwami, które są wysoce problematyczne zarówno pod względem społecznym, jak i ekologicznym.

Czy możemy spodziewać się, że taka branża odegra wiodącą rolę w przemianach, które radykalnie zrestrukturyzują nasz system transportu, w dodatku ograniczą liczbę prywatnych samochodów?

Innowacje zmieniają nasze życie, lecz nie czynią cudów. Technologia jądrowa nie rozwiązała światowych problemów energetycznych, zaś zielona rewolucja nie położyła kresu głodowi na świecie. Przykłady energii atomowej, biologii syntetycznej (będącej nową ekstremalną formą inżynierii genetycznej) i geoinżynierii pokazują, jak kontrowersyjne mogą okazać się technologie, jeżeli ich ograniczenia i związane z nimi ryzyka społeczne i ekologiczne nie zostały zawczasu poddane dokładnej i wielowymiarowej analizie.

5. Fałszywa obietnica efektywności

Prawdą jest, że nasza gospodarka staje się coraz bardziej wydajna, co jest zjawiskiem pozytywnym. Przy obecnym tempie rozwoju nie jest to jednak wystarczające. Na przykład poszczególne artykuły gospodarstwa domowego zużywają wprawdzie mniej energii, ale w naszych mieszkaniach znajduje się więcej sprzętu elektrycznego niż kiedykolwiek wcześniej. Ten efekt odbicia zmniejsza pozytywny wpływ wyższej wydajności.

Względne uniezależnienie wzrostu gospodarczego od zużycia energii jest możliwe. Aby doprowadzić do potrzebnych przemian, potrzeba jednak dużo więcej – radykalnego i absolutnego ograniczenia zużycia energii i zasobów, w szczególności w krajach uprzemysłowionych. To bezwzględne ograniczenie będzie realistyczne wyłącznie pod warunkiem zakwestionowania modelu dobrobytu opartego na wzroście.

Dla świata zamieszkanego przez dziewięć miliardów ludzi nie istnieje realny scenariusz, który w wiarygodny sposób łączyłby wzrost, bezwzględne ograniczenie eksploatacji środowiska i zwiększenie poziomu globalnej sprawiedliwości.

6. Zielona gospodarka jest apolityczna – ignoruje prawa człowieka oraz partycypację w procesie podejmowania decyzji

Scenariusz zielonej gospodarki posiada wiele białych plam – niespecjalnie interesuje się polityką, ledwie dostrzega prawa człowieka, nie uznaje partnerów społecznych i sugeruje możliwość bezkonfliktowych reform. Konflikty społeczne – w związku z budową farm wiatrowych lub wielkich tam bądź wynikające ze sporu o to, kto dysponuje potencjałem magazynowania dwutlenku węgla w lasach – są pomijane.

Wychodząc z założenia, że status quo nie wchodzi w grę zielona gospodarka dostarcza pozornie apolitycznych narzędzi służących do przejęcia kontroli nad ścieżką przemian przy jednoczesnym odwróceniu uwagi od kwestii interesów gospodarczych i politycznych, struktur władzy i własności, praw człowieka oraz zasobów władzy.

7. Realizm zamiast myślenia życzeniowego – przyszłość potrzebuje polityki środowiskowej, która potrafi radzić sobie z konfliktami

Aby sprostać wyzwaniom jutra, potrzebujemy realistycznego spojrzenia na świat, którego nie zniekształca myślenie życzeniowe. Innymi słowy – nie będzie ani prostych rozwiązań, ani sytuacji, gdy zawsze wygrywają obie strony. Nie zawsze da się pogodzić ekologię z biznesem. Wymagane przemiany wpłyną na interesy władzy, co spowoduje, że pojawią się przegrani. Doprowadzenie do przemian nie będzie możliwe bez twardych negocjacji, konfliktu i oporu.

Jest to wezwanie do działania, w szczególności dla decydentów i decydentek. Kluczem do większych sukcesów ekologicznych jest dobrze rządzenie. Ukierunkowana i egzekwowana ochrona siedlisk ludzkich i naturalnych jest dużo bardziej skuteczna niż monetyzacja przyrody i siedlisk ludzi, którzy chronią swoje ekosystemy od tysiącleci.

Nie trzeba regulować każdego szczegółu. Czasami jednak zakazy – m.in. używania takich substancji jak benzyna ołowiowa, wysoce toksyczne pestycydy czy freony – są nieuniknione, podobnie jak niezależny monitoring oraz bezwzględne limity i cele ograniczenia emisji.

8. Alternatywy są możliwe

Nie brakuje ani alternatyw, ani dobrych przykładów. Rolnictwo ekologiczne rozwija się na szeroką skalę – to wysoce produktywny sektor gospodarki. Teoretyczne podstawy alternatywnych systemów mobilności usieciowionej, które nie bazują na autach prywatnych, lecz integrują pojazdy o zerowym poziomie emisji, zostały już opracowane i znajdują się we wczesnej fazie wdrażania.

Przede wszystkim do innowacji poza technologiami należą nowe style życia i zarządzania miastem. Zdecentralizowane dostawy energii odnawialnej znajdują się w zasięgu Realpolitik, podobnie jak eliminacja dotacji szkodliwych dla środowiska.

W gruncie rzeczy nie brakuje progresywnych rozwiązań, ale władzy gotowej do ich urzeczywistnienia, w szczególności wobec oporu ze strony głęboko zakorzenionych interesów mniejszości. W takich warunkach obsesja na punkcie pytania o to, jak osiągnąć ekologiczny wzrost, przynosi skutki odwrotne do zamierzonych.

Świat, w którym za jedyną uznaną odpowiedź uchodzi „więcej rynku” i innowacje technologiczne nastawione na dalszy wzrost, udaje, że istotna kwestia stworzenia lepszej przyszłości przy odmiennym i różnorodnym wykorzystaniu mniejszej ilości zasobów jest już nieaktualna.

9. Kwestia władzy – ponowne upolitycznienie polityki środowiskowej

Radykalny realizm ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia ekologii politycznej jako niestroniącej od niewygodnych pytań i poszukującej w społeczeństwie większości, która pozwoli doprowadzić do przemian sprawiedliwych pod względem społecznym i ekologicznym. Autorki i autor wzywają do ponownego upolitycznienia kwestii środowiskowych i powrotu do pojęcia „ekologii politycznej” jako sposobu zrozumienia złożonych relacji między polityką a ekologią oraz pomiędzy ludźmi jako częścią przyrody. Takie świeże ujęcie da polityce środowiskowej i administracji prymat nad interesami gospodarczymi.

Więcej uwagi należy koniecznie poświęcić związkom między innowacjami społecznymi, kulturowymi i inżynieryjnymi. Technologie – a szczególnie ich wpływ na społeczeństwo i ekologię – powinny stać się przedmiotem szerokiej debaty oraz demokratycznej kontroli.

Zazielenienie gospodarki poprzez ochronę zasobów, odnawialne źródła energii, efektywność energetyczną i skuteczne bodźce gospodarcze w postaci np. ulg podatkowych stanowi niewątpliwie element rozwiązania. Jednakże projekt globalnych przemian społeczno-ekologicznych sięga dużo dalej – musi zakwestionować obowiązującą władzę, nadać priorytet demokratycznie legitymizowanym procesom i strukturom podejmowania decyzji, a także skupić się na zgodności z podstawowymi normami ochrony środowiska i praw człowieka.

Odwrócenie trendu będzie musiało być bardziej radykalne niż oferta zielonej gospodarki. Będzie wymagać pasji i optymizmu, a także wiązać się z kontrowersjami i walką. Książka „Zielona gospodarka od środka – obietnice i pułapki” jest częścią światowych poszukiwań i zaprasza czytelników i czytelniczki do udziału w debacie.

źródło: Fundacja Heinricha Bölla

Artykuł udostępniony na podstawie  licencji Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License

Obrazek: Creator: ManuDs. Creative Commons License LogoZdjęcie na licencji Creative Commons License.

15 października w Warszawie odbędzie się Wielka Demonstracja przeciwko przyjęciu umów o wolnym handlu TTIP i CETA. Manifestacja zacznie się o godzinie 13:00 pod Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi na ul. Wspólnej 30, skąd wyruszy ulicami Marszałkowską i Piękną pod siedzibę Premier Beaty Szydło w Al. Ujazdowskich.

Demonstrację organizuje Komitet, w skład którego wchodzą: Akcja Demokracja, Instytut Globalnej Odpowiedzialności, OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych oraz Strefa Zieleni.

Udział potwierdziły związki zawodowe: Forum Związków Zawodowych, Inicjatywa Pracownicza i OPZZ oraz partie i inicjatywy polityczne: Razem, Kukiz’15, Zieloni, Inicjatywa Polska, SLD. Organizatorzy podkreślają, że szczególnie ważna jednak jest obecność samych rolników i konsumentów, m. in. ze Stowarzyszenia Polska Wolna od GMO, Stowarzyszenia Rolników i Konsumentów Kukiz’15, NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych  oraz ruchu kooperatystów spożywczych. Dołączą również organizacje przedsiębiorców, pacjentów i aktywiści na rzecz wolnego internetu.

– Na demonstracji spodziewamy się kilku tysięcy uczestników z różnych środowisk z całej Polski – mówi organizatorka, Maria Świetlik z Akcji Demokracji – To ogromne osiągniecie, że udało nam się przezwyciężyć różnice światopoglądowe i stanąć wspólnie w obronie bardziej demokratycznej i sprawiedliwej przyszłości. Takiego „porozumienia ponad podziałami” nie było od protestów przeciw ACTA – dodaje.

Pod petycją „STOP TTIP & CETA: Bronimy polskiego rolnictwa i żywności” podpisało się w ostatnich dniach ponad 80 tysięcy nowych osób, w sumie prawie 100 tysięcy osób.

CETA (umowa o wolnym handlu UE-Kanada) razem z TTIP (umowa UE-USA) mają utworzyć transatlantycką strefę wolego handlu. Podpisanie CETA przez Radę Unii Europejskiej, w której zasiadają ministrowie państw UE planowane jest na 18 października. Polskę reprezentować będzie szef MSZ, Witold Waszczykowski.

źródło: Akcja Demokracja, komunikat prasowy,  12 października 2016 r.

Więcej informacji na stronie www.stopttipceta.pl

cuj7kjouiaa_yn_-jpglarge

Szukając źródeł wzrostu prawicowego populizmu warto cofnąć się do początków globalnego kryzysu ekonomicznego w 2007-2008. Ile z ówczesnych nadziei na zmianę się zmaterializowało? (więcej…)

Foto: puszcza.pracownia.org.pl

Foto: puszcza.pracownia.org.pl

Premier Beata Szydło podziękowała profesorom z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, przede wszystkim specjalizującemu się w użytkowaniu lasu prof. Januszowie Sowie, za wsparcie polskiego rządu w dyskusji o przyszłości Puszczy Białowieskiej – jak powiedziała – „naszego wielkiego zasobu leśnego”.

5 października podczas uroczystej inauguracji roku akademickiego 2016/2017 na rolniczej uczelni w Krakowie Szydło, rozpoczynając przemówienie, podziękowała za to, że „w trudnych momentach, kiedy były dyskusje na forum europejskim, ale i również krajowym, dotyczące przyszłości Puszczy Białowieskiej, przyszłości naszego wielkiego zasobu leśnego, właśnie profesorowie z Uniwersytetu Rolniczego postanowili pomóc polskiemu rządowi w tej dyskusji. Pomóc swoim wsparciem, swoim autorytetem. Serdecznie dziękuję panu profesorowi Sowie i całemu zespołowi” – oznajmiła Szydło.

Prof. Janusz Sowa z UR – specjalista od pozyskania drewna i ergonomii, a przede wszystkim pilarek (jego rozprawa doktorska nosiła tytuł „Badania zmienności dopuszczalnego czasu ekspozycji na drgania mechaniczne i hałas pilarek PS-180”, a stopień naukowy doktora habilitowanego nauk leśnych z zakresu użytkowania lasu uzyskał na podstawie rozprawy „Badania nad określeniem modeli funkcji stanu zagrożeń od drgań pilarek spalinowych w procesie pozyskania drewna”) – jest przewodniczącym powołanej przez Szydło w marcu 2016 roku Rady Naukowej Leśnictwa. Zasiada w niej jeszcze trzech przedstawicieli wydziału leśnego krakowskiej uczelni.

„Okazało się, że ta przygoda, która miała być jednorazową ekspertyzą dotyczącą właśnie losu Puszczy Białowieskiej, kiedy zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby tę wspaniałą puszczę ratować, a jednocześnie, żeby nie ulegać pewnym zakusom budowania przy tej okazji nie merytorycznych, ale politycznych dyskusji, okazało się, że dzięki zaangażowaniu zespołu, rady, która w tej chwili działa w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, możemy nadal działać i robić dużo dobrego” – powiedziała Beata Szydło.

Wypowiedź pani premier to kpina z opinii międzynarodowej, bo dyskusja o Puszczy wcale nie jest zakończona. Zaledwie w połowie września Parlament Europejski skrytykował decyzję o zwiększeniem wycinki, sprawą Puszczy Białowieskiej zajmuje się Komisja Europejska i UNESCO. W Polsce też nie milkną głosy oburzenia planami zwiększonej wycinki w Puszczy

– komentuje Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

To kompromitujące, że pani premier w podjęciu decyzji o przyszłości naszego przyrodniczego skarbu, najcenniejszego nizinnego lasu w Europie korzysta z opinii specjalisty od pozyskania drewna. Szkoda, że nie skorzystała z wiedzy wielu wybitnych profesorów z wydziałów biologii uniwersytetów czy z Polskiej Akademii Nauk, którzy apelują o ochronę Puszczy Białowieskiej. Wielka szkoda, że pani premier nie wybrała się na inaugurację roku akademickiego, na którymś z wydziałów biologii renomowanych uczelni, bo może wtedy zrozumiałaby, jaka jest wartość Puszczy Białowieskiej i objęła ją ochroną

– dodaje Ślusarczyk.

Na wielu wydziałach biologii podczas inauguracji mówiono o Puszczy Białowieskiej. Na Uniwersytecie Jagiellońskim wykład inauguracyjny „Ekosystem puszczy” wygłosił prof. January Weiner, członek Polskiej Akademii Nauk. Natomiast na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego wykład inauguracyjny dra hab. Bogdana Jaroszewicza nosił tytuł „Puszcza Białowieska – spór o wartości”.

Więcej o opiniach naukowców ws. Puszczy Białowieskiej

O ochronę Puszczy apeluje do szefowej rządu także społeczeństwo. Petycję „Kocham Puszczę” podpisało już prawie 165 tys. Polek i Polaków.

źródło: puszcza.pracownia.org.pl logo

Za „szczególne osiągnięcia” został nagrodzony James Thornton, dyrektor generalny i założyciel organizacji. Cała organizacja otrzymała zaś znaczące wyróżnienie za innowacyjność – tytuł “New Model Legal Business” (Nowy Model Działalności Prawnej). Prestiżowe nagrody zostały nadane podczas oficjalnej gali w środę 5 października.

Co roku Financial Times w ramach programu “Innowacyjni prawnicy” wybiera osobę, która miała “nadzwyczajny wkład” w rozwój prawa i zawodu prawnika. W swoim przemówieniu James przyznał, że nigdy nie sądził, że biorąc pod uwagę ścieżkę jego kariery – od zawziętego prawnika procesowego do sojusznika środowiska, kiedykolwiek zdobędzie takie wyróżnienie. Dodał, że jest to niezwykle pouczające i ekscytujące.

Wyróżnienia zostały przyznane w czasie, gdy ClientEarth rozpoczęło szereg spraw sądowych, których celem jest zmuszenie rządów państw i władz miast w różnych częściach Europy do skutecznej walki z zanieczyszczeniem powietrza, które przekracza prawnie przyjęte normy. ClientEarth wykorzystuje także pionierskie strategie prawne, żeby wpłynąć na sektor finansów oraz firmy wydobywcze i energetyczne, aby uwzględniały ryzyko klimatyczne w swoich strategiach biznesowych i inwestycyjnych. ClientEarth apeluje także o większą transparentność w zakresie wpływu biznesu na zagrożenia klimatyczne.

– To niezwykły zaszczyt – podkreślił Thornton po ceremonii wręczenia nagrody. – Jestem amerykańskim prawnikiem procesowym mieszkającym w Londynie, który otrzymuje nagrodę za innowacyjną działalność w Europie. ClientEarth to nowatorska organizacja, która dalej będzie przekraczać granice, wykorzystując prawo, aby chronić środowisko, ludzi i naszą planetę – dodał.

Michael Skapinker, zastępca redaktora w Financial Times, stwierdził, że „założenie i dziewięcioletni rozwój ClientEarth spełnia wszelkie nasze kryteria autentycznej prawniczej innowacyjności”.

James założył ClientEarth – pierwszą w Europie prawniczą organizację środowiskową – w 2007 r. Organizacja działa w wielu państwach świata i ma biura w Londynie, Brukseli, Warszawie i Nowym Jorku. Warszawski oddział działa jako odrębna Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. ClientEarth wykorzystuje narzędzia prawne, rzecznictwo oraz naukę, aby podjąć próbę rozwiązania największych wyzwań współczesnego świata – utraty bioróżnorodności, zmian klimatu oraz wykorzystywanie toksycznych substancji.

Thornton został w tym roku umieszczony na liście 1000 najbardziej wpływowych londyńczyków, a sama organizacja została nagrodzona brytyjską nagrodą Sustainable City Awards (Nagroda Zrównoważonych Miast) za działalność prawniczą w zakresie zanieczyszczeń i eksponowania ryzyka, które zmiany klimatu niosą dla świata biznesu.Thornton został także nazwany „Liderem Roku”, a ClientEarth „Organizacją Pozarządową Roku” na Business Green Awards w 2016 r.

Wśród najbardziej precedensowych spraw prowadzonych przez CE jest zwycięstwo z z rządem brytyjskim przed Sądem Najwyższym w sprawie o jakość powietrza. Niedawno zaś ClientEarth rozpoczęło postępowania sądowe w Brnie, Pradze i Brukseli, a przed sądem w Dusseldorfie rozpoznawane będzie 10 spraw dotyczących niedawnego zakazu korzystania z samochodów dieslowych na najbardziej zanieczyszczonych ulicach miasta.

Źródło: Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi

Władze NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” jednoznacznie sprzeciwiły się umowie CETA. Związek przyjął i wysłał do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów uchwałę, w której napisano: Prezydium RK NSZZ RI „Solidarność” wyraża swój sprzeciw wobec ewentualnego podpisania i ratyfikacji przez Polskę kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej pomiędzy UE a Kanadą (CETA). Podpisanie ww. umowy stanowi realne zagrożenie dla żywotności polskich gospodarstw rodzinnych i polskiego rolnictwa oraz wpłynie niekorzystnie na bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństwa.”

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność” to jeden z najstarszych związków rolniczych w Polsce, założony w 1981 r. Liczy 100 tys. członków i posiada swoje oddziały niemal w całej Polsce.

Przypominamy, że wcześniej również Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, będącej krajowym reprezentantem wszystkich rolników, stwierdził w swoim oświadczeniu, że „CETA spowoduje zniszczenie rolnictwa w Polsce i w Europie, a co za tym idzie ogromne negatywne skutki ekonomiczne dla Polski.”

Rolnictwo stanowi bardzo ważny segment polskiej gospodarki i krajowego rynku pracy, znajdują w nim zatrudnienie ponad cztery miliony ludzi.

Informacja dostępna na stronie NSZZ RI „Solidarność”

http://www.solidarnoscri.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2022:uchwaa-prezydium-rady-krajowej-nszz-ri-qsolidarnoq-w-sprawie-umowy-ceta 

źródło: Instytut Globalnej Odpowiedzialności – informacja dla prasy, Warszawa, 05 października 2016

I Ogólnopolski Kongres Energetyki Obywatelskiej był okazją do policzenia szabel zwolenników rozproszonej, odnawialnej energetyki w Polsce. Jak wypadła? (więcej…)

Najnowszy raport na temat CETA jednoznacznie stwierdza, że przyjęcie tej umowy w proponowanym brzmieniu będzie miało poważny negatywny wpływ na żywność i wszelkie powiązane z tym obszarem unormowania prawne. Raport „Bezpieczeństwo żywności, rolnictwo i współpraca regulacyjna według Kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą a Unią Europejską (CETA)” przygotowała organizacja The Council of Canadians. Instytut Globalnej Odpowiedzialności wyraża głębokie zaniepokojenie faktem, że polski rząd zamierza poprzeć CETA w trakcie unijnego szczytu, który rozpoczyna się dziś w Bratysławie.*

Umowa CETA ma wejść w życie przed zatwierdzeniem jej przez krajowe parlamenty, w tym polski Sejm. Proces ratyfikacji może potrwać kilka lat, a do tego czasu jej zapisy będą obowiązywać i mieć poważne konsekwencje gospodarcze i prawne. Autorzy raportu alarmują: „historia pokazuje, że umowy handlowe zagrażają bezpieczeństwu żywności poprzez harmonizację norm oraz sprowadzając przepisy do najmniejszego wspólnego mianownika”.  Zdaniem wielu ekspertów, nie ulega wątpliwości, że ratyfikacja CETA stworzy zagrożenie dla unijnych norm i przepisów dotyczących żywności.

CETA doprowadzi do zanikania małych gospodarstw rodzinnych w UE i Kanadzie, a wraz z nimi tradycyjnych form uprawy roślin i chowu zwierząt. Najdotkliwiej odczują to państwa z taką strukturą rolnictwa, jak w Polsce.

Wprowadzenie CETA ma skłonić Unię do zwiększenia importu kanadyjskiej wołowiny i wieprzowiny. Kanadyjskie przepisy dopuszczają mycie i przetwarzanie tusz wołowych i drobiowych w chlorowanej wodzie. Kontyngenty taryfowe dla mięsa z Kanady zwiększą się do 80 tys. ton wieprzowiny i 65 tys. ton wołowiny. Zdecydowano o tym, zanim Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem Unii. Większość analityków rynkowych uważa, że bez Wielkiej Brytanii – największego partnera eksportowego Kanady w UE – kontyngenty te są zbyt duże i będą miały istotny wpływ na europejskich rolników, którzy już teraz zmagają się z niskimi cenami skupu produktów rolnych.

Jak podaje raport, Kanada jest jednym z trzech największych producentów żywności zmodyfikowanej genetycznie (GMO) na świecie. Umowa może więc doprowadzić do zwiększenia importu na rynek europejski zmodyfikowanego genetycznie oleju rzepakowego, kukurydzy, soi i buraków cukrowych.

Zagrożeń jest więcej. W ubiegłym roku Kanadyjczycy zezwolili na sprzedaż jabłek modyfikowanych genetycznie. Jest zatem prawdopodobne, że również i one trafią na europejski rynek, ponieważ Unia obniży zmienne cła wwozowe dla kanadyjskich jabłek z 9% do 0%. Pogorszy to i tak już trudną sytuację polskich sadowników, uważa Waldemar Fortuna z IGO.

W maju tego roku genetycznie zmodyfikowany łosoś firmy AquaBounty został dopuszczony do sprzedaży w Kanadzie jako produkt spożywczy. Jest to pierwsze zwierzę GMO dopuszczone w Kanadzie do spożycia przez człowieka i zwierzęta. Zezwolenie obejmuje filety, olej i mączkę rybną. CETA doprowadzi do zniesienia stawek celnych dla tej ryby, wynoszących obecnie 15 %, co przyczyni się do wzrostu sprzedaży łososia kanadyjskiego w Europie.

Marcin Wojtalik z IGO wskazuje na inne zagrożenie ze strony CETA: „Przedsiębiorcy będą mogli korzystać z mechanizmu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem członkowskim (ISDS), aby wnosić skargi dotyczące spraw handlowych. Mechanizm ISDS to potężne narzędzie, za pomocą którego przedsiębiorcy mogą zaskarżać wprowadzane przez rządy polityki i regulacje prawne, nawet jeśli leżą one w interesie publicznym.”

Również Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, będącej krajowym reprezentantem wszystkich rolników, stwierdził w swoim oświadczeniu, że „CETA spowoduje zniszczenie rolnictwa w Polsce i w Europie, a co za tym idzie ogromne negatywne skutki ekonomiczne dla Polski”.

Z pełnym tekstem raportu „Bezpieczeństwo żywności, rolnictwo i współpraca regulacyjna według Kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej między Kanadą a UE (CETA)”, zapoznać można się TUTAJ.

źródło: Instytut Globalnej Odpowiedzialności

*22 września na szczycie w Bratysławie rządy państw członkowskich UE zgodziły się na tzw. tymczasowe wdrożenie umowy o wolnym  handlu z Kanadą (CETA).

 

Komunikat prasowy, Akcja Demokracja, 22.09.2016 r.

CETA zostanie podpisana przez Radę Unii Europejskiej, ale ze względu na kontrowersje wokół tej umowy dodamy do niej deklarację, którą przedstawimy 12 października – takie decyzje ogłosiła wczoraj w Bratysławie komisarka UE Cecilia Malmström. Potwierdziła także, że rządy państw członkowskich UE zgodziły się na tzw. tymczasowe wdrożenie umowy handlowej z Kanadą. Umowa wejdzie więc częściowo w życie jeszcze zanim będą miały szansę wypowiedzieć się za jej przyjęciem parlamenty krajowe. W odpowiedzi przeciwnicy umów szykują w Warszawie protest 15 października.

Foto: Jakob Huber/STOP TTIP/Flickr/Creative Commons

Foto: Jakob Huber/STOP TTIP/Flickr/Creative Commons

– Czyli żaden z rządów, także Polski, nie zdobył się na odwagę by zawetować przyjęcie CETA. Wystarczyłby jeden głos. – komentuje Maria Świetlik z Akcja Demokracja, która wraz z aktywistami z 14 państw UE była dziś w Bratysławie by zaprotestować przeciw przyjmowaniu CETA. – To gorzka lekcja dla społeczeństw Europy. Ale przede wszystkim dla polskich rolników, którzy liczyli na to, że PiS będzie dbał o ich interesy i wspierał rodzimą produkcję rolną. A tymczasem wystawia ich na konkurencję z ponadnarodowymi koncernami spożywczymi- dodaje.

Nadal nie wiadomo, które części umowy obejmie „tymczasowe wprowadzenie”, choć jest to kwestia, która żywo interesuje opinię publiczną.

– Możemy teraz tylko spekulować, ale wygląda na to, że już w przyszłym roku rozpocznie się proces znoszenia ceł na import żywności z Kanady, bo to część handlowa umowy miała wejść jako pierwsza – tłumaczy Maria Świetlik. – Nie wiemy, czy równie szybko ruszy system przywilejów dla korporacji inwestor-przeciw-państwu, bo Komisja Europejska o tym nas nie poinformowała. I chyba to najbardziej nas, zgromadzonych tu w Bratysławie, dziś poruszyło – dodaje – To, że po raz kolejny zatrzaśnięto społeczeństwu drzwi przed nosem. Te umowy były tajnie negocjowane, ale nawet po ujawnieniu tekstu CETA nie jesteśmy informowani o kluczowych decyzjach – podkreśla.

W sprawie umowy TTIP Cecilia Malmström po raz pierwszy przyznała publicznie, że negocjacje nie idą pomyślnie i że z pewnością nie zostaną zamknięte za prezydentury Baracka Obamy.

– Oznacza to, że będzie je kontynuował już nowy prezydent lub prezydentka Stanów Zjednoczonych a zarówno Trump jak i Clinton nie uchodzą za zwolenników tego porozumienia – komentuje Świetlik – To obniża szansę na zakończenie negocjacji TTIP w najbliższym czasie.

Na 15 października Akcja Demokracja planuje w Warszawie protest przeciw TTIP i CETA. W skład komitetu organizacyjnego demonstracji wchodzą też OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, Instytut Globalnej Odpowiedzialności, Instytut Spraw Obywatelskich oraz Strefa Zieleni. – Nasz opór nie kończy się dziś. Polski rząd wciąż ma szanse sprzeciwić się TTIP i wycofać się w błędnej decyzji ws. CETA – komentuje Maria Świetlik.

Żródło: Akcja Demokracja

Sukces ruchu przeciwko TTIP – Transatlantyckiemu Partnerstwu Handlowo-Inwestycyjnemu – wydaje się w zasięgu ręki. (więcej…)

Zawłaszczanie ziemi, niszczenie środowiska i nielegalna  eksploatacja zasobów naturalnych będą traktowane i sądzone jak zbrodnie przeciwko ludzkości zapowiedział Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. To bardzo ważna i symboliczna zmiana w podejściu do międzynarodowego systemu sprawiedliwości, która jest swoistym sygnałem ostrzegawczym pod adresem wielkiego biznesu – uważa Instytut Globalnej Odpowiedzialności. Od 2002 roku Trybunał rozstrzyga najcięższe sprawy, dotyczące ludobójstwa i zbrodni wojennych.

Główna prokurator Trybunału, Fatou Bensouda ogłosiła w czwartek, że instytucja ta „ze szczególną uwagą” rozpatrywać będzie skargi dotyczące przymusowych wysiedleń i degradacji środowiska. W ostatnich latach narasta na świecie oburzenie wobec coraz liczniejszych przypadków brutalnego usuwania ludzi, zwłaszcza rdzennych mieszkańców z ich ziemi, która przekazywana jest firmom pod wydobycie surowców, wyrąb lasu lub wielkie uprawy rolne. Zapowiedź Trybunału ma szanse zmniejszyć skalę nadużyć dokonywanych przez korporacje, szczególnie w krajach globalnego Południa.

Przymusowe wysiedlenia ludności i dewastacja środowiska stały się nieomal standardowym sposobem robienia interesów w wielu krajach, które są biedne choć równocześnie zasobne w bogactwa naturalne. W tej sytuacji zapowiedź Trybunału jest nie do przecenienia. Oznacza ona, że winni tych czynów przedstawiciele biznesu i rządów mogą stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym obok dyktatorów i zbrodniarzy wojennych. Przekaz jest jasny i mocny: przestępstwa,  dokonywane dla zysku w czasie pokoju są porównywalne ze zbrodniami popełnianymi w czasie wojny” – mówi Ewa Jakubowska-Lorenz z IGO.

Trybunał formalnie nie zwiększa zakresu swojej jurysdykcji, a jedynie rozszerza zakres spraw priorytetowych. Znamienne jest, że Trybunał wprost odnosi się do przestępstwa zawłaszczania ziemi. Według danych zbieranych przez organizacje obywatelskie od 2000 roku na świecie ziemia o łącznej powierzchni równej obszarowi Niemiec została przekazana inwestorom, a miliony ludzi zostały brutalnie wysiedlone ze swych domów.

W najbliższym czasie Trybunał zdecyduje czy rozpatrzy wniesioną dwa lata temu sprawę zawłaszczania ziemi i łamania praw człowieka w Kambodży. Ocenia się że wciągu ostatnich 15-20 lat swoją ziemię straciło tam około 850 tysięcy osób, a władze – lokalne i krajowe – przekazały ją prywatnym firmom.

źródło: Instytut Globalnej Odpowiedzialności

Zawłaszczanie ziemi w Ugandzie. Foto: Friends of the Earth International/Flickr/Creative Commons

Zawłaszczanie ziemi w Ugandzie. Foto: Friends of the Earth International/Flickr/Creative Commons