Trybunał Sprawiedliwości UE wydał zakaz wycinki w Puszczy Białowieskiej  – piły i harwestery muszą zostać wstrzymane bezzwłocznie. Oznacza to, że w opinii Trybunału zwiększona wycinka w Puszczy może spowodować poważne i nieodwracalne szkody w tym bezcennym przyrodniczo miejscu.

Dziś Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił, że nakazał Polsce wstrzymanie wycinki na obszarze Puszczy Białowieskiej.  W praktyce oznacza to nie tylko zawieszenie wykonywania decyzji  ministra środowiska Jana Szyszki z marca 2016 r. dopuszczającą zwiększenie wycinki na terenie Nadleśnictwa Białowieża, ale także zakaz usuwania starych, martwych drzew na terenie całej Puszczy. Zakaz wycinania drzew, których usuwanie grozi trwałości chronionych w puszczy siedlisk i gatunków, obowiązuje do ostatecznego rozstrzygnięcia  sprawy Puszczy przez Trybunał. Jedyny wyjątek stanowią bardzo rzadkie sytuacje związane z bezpieczeństwem publicznym.

By zatrzymać wycinkę Puszczy Białowieskiej, Trybunał skorzystał z tzw. środków tymczasowych. Jest to nadzwyczajny instrument prawny, który zawiesza działania, będące  przedmiotem sporu, ze skutkiem natychmiastowym. Trybunał wykorzystuje go bardzo rzadko – tylko w przypadkach, jeśli istnieje poważne zagrożenie, że działania te mogą spowodować znaczące i nieodwracalne szkody.

Koalicja organizacji pozarządowych (ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, Dzika Polska, Greenpeace, Greenmind, OTOP, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, WWF) oczekuje od rządu natychmiastowego zastosowania się do postanowienia Trybunału i zaprzestania wycinki, która jest prowadzona z niespotykaną intensywnością i powoduje coraz więcej szkód.

Decyzja Trybunału potwierdza to, o czym wcześniej alarmowała Komisja Europejska, UNESCO i większość środowiska naukowego – to zwiększona wycinka, nie kornik, zagraża chronionym w Puszczy siedliskom i gatunkom i powinna zostać wstrzymana natychmiast, zanim dojdzie do nieodwracalnych szkód.

W tym samym czasie w Puszczy trwają protesty aktywistów, którzy napływają z całego świata, by powstrzymać na miejscu wycinanie Puszczy przez harwestery. Jak alarmują  uczestnicy, zachowanie służb mundurowych, które zostały ściągnięte do Puszczy z całego kraju, by ochraniać harwestery, jest coraz bardziej brutalne i stanowi niejednokrotnie zagrożenie dla zdrowia i życia protestujących.

Kontakt:

Katarzyna Kościesza, ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, tel.: 733 206 135, kkosciesza@clientearth.org

Adam Bohdan, Dzika Polska, tel.: 697 583 699, adam.bohdan@wp.pl

Przemysław Chylarecki, Greenmind, tel. 604 555 862, pch@miiz.waw.pl

Krzysztof Cibor, Greenpeace Polska, tel. 737 492 266, krzysztof.cibor@greenpeace.org

Dorota Ochocinska , Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, tel.600 313 320, dorota.ochocinska@otop.org.pl

Radosław Ślusarczyk, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, tel. 660 538 329, suchy@pracownia.org.pl

Dariusz Gatkowski, WWF Polska, tel. 785 851 401, dgatkowski@wwf.pl

Źródło: Informacja prasowa Greenpeace PL

Czy Zjednoczone Królestwo spłonie w neoliberalnym ogniu? Czy Unia Europejska przejdzie na bardziej zielone tory? (więcej…)

Rozmowa z Gail Tverberg, badaczką energii i gospodarki. Jako aktuariuszka zajmowała się do roku 2007 modelowaniem finansowym branży ubezpieczeniowej. Ze względu na swoje doświadczenie zagadnienia energetyczne rozpatruje z innej perspektywy niż większość analityków. Pisze regularnie na swojej witrynie OurFiniteWorld.com. Publikuje również artykuły naukowe i jest częstym prelegentem na konferencjach międzynarodowych.
Redakcja: Najnowsze dane wskazują, że cywilizacja przemysłowa wykroczyła poza środowiskową pojemność planety o ponad 60%. Jakie są ekonomiczne symptomy tych realiów?

Gail Tverberg: Gospodarcze objawy przekroczenia nośności środowiska naturalnego odbiegają od naszych oczekiwań. Z jednej strony młodym ludziom jest coraz trudniej zdobyć odpowiednie dochody i założyć własną rodzinę. Z drugiej – bogactwo w coraz większym stopniu koncentruje się w rękach stosunkowo wąskiej grupy osób. Powiązaną kwestią jest to, że bardzo wysokie poziomy zadłużenia zmuszają do utrzymania niskich stóp procentowych, aby nie pojawił się problem ogromnej liczby upadłości przedsiębiorstw i państw.

Obserwujemy deflację surowców naturalnych. Dlaczego?

Koszty produkcji ropy i innych zasobów naturalnych rosną. Równocześnie ma miejsce stagnacja płac pracowników spoza kręgu elit. Ekonomiczna „pompa”, którą powinien napędzać wzrost zadłużenia i uposażeń, spowalnia, co wyhamowuje wzrost światowej gospodarki. Anemiczny wzrost zmniejsza z kolei popyt na surowce wykorzystywane do budowy domów i fabryk, produkcji samochodów i innych towarów. Spowolnienie gospodarki przynosi niskie ceny surowców.

Zaciąganie długów nie przynosi już spodziewanych efektów?

Nie moglibyśmy obsługiwać naszej aktualnej gospodarki bez długu. To on stymuluje gospodarczy wzrost. Dzięki niemu wydobywamy z ziemi paliwa kopalne czy tworzymy urządzenia takie jak turbiny wiatrowe i panele słoneczne. Co najistotniejsze, zadłużenie pomaga podnieść ceny wszelkiego rodzaju materiałów i towarów (w tym ropy naftowej i prądu), gdyż pozwala, by większą liczbę klientów stać było na wykonane z ich użyciem produkty. Prawdziwą bolączką konsumentów są niewystarczające zarobki; dodawanie zadłużenia (przy niskich stopach procentowych) może w pewnym stopniu ukryć kwestię niskiej płacy. Jednakże z biegiem czasu niedopasowanie staje się coraz większe. Ostatecznie piętrzenie długów nie może tak po prostu go zatuszować. Niskie ceny ropy, jakie obserwujemy od połowy 2014 roku, są znakiem, że świat nie dodaje dość pensji, aby nadążyć za rosnącymi kosztami produkcji energii.

Jednocześnie borykamy się z nadmiarem zadłużenia.

Trudno jest z nim się uporać, ponieważ zmniejszenie długu zmniejsza popyt i powoduje dalszą redukcję cen surowców. Niskie ceny prowadzą do obniżenia poziomu produkcji towarów i eksploatacji surowców. Na przykład produkcja żywności uzależniona od wkładu paliw kopalnych odnotuje z czasem ogromny spadek, podobnie jak produkcja ropy, gazu i węgla.

Czy oznacza to, że idea nieskończonego wzrostu gospodarczego – fundament naszego konsumpcyjnego modelu życia – jest urojeniem?

Istotnie trudno sobie wyobrazić dalsze trwanie nieskończonego wzrostu. Jest niemal pewne, że wpadniemy w finansowe kłopoty, najprawdopodobniej powiązane z zadłużeniem lub derywatami. Problemy, których byliśmy świadkami w 2008 roku, są prawdopodobnie preludium tego, co nadchodzi. Żyjemy na świecie, który ma naturalne granice. Nie jest rozsądne spodziewać się, iż nieskończony wzrost naprawdę się urzeczywistni. Wiemy z historii, że wiele cywilizacji przez jakiś czas przeżywało wzrost, po którym nastąpił ich nagły upadek. Najwyraźniej następował on wówczas, gdy zwrot z ludzkiej pracy był zbyt niski. Jego odpowiednikiem są teraz niskie płace pracowników spoza kręgu elit. Ilość surowców przypadająca na osobę ulega zbyt dużej redukcji. Zwiększanie zadłużenia mogło tymczasowo ukryć tę sytuację. Redukcja średniej płacy, zwłaszcza wśród ludzi młodych, jest jedną z oznak, że nasza gospodarka zmierza w stronę upadku śladem wcześniejszych gospodarek.

Wielu analityków i działaczy środowiskowych jest zdania, że odnawialne źródła energii będą zasilać gospodarkę przemysłową w nieskończoność i pozwolą nam utrzymać obecny poziom konsumpcji. Czy ich nadzieje są uzasadnione?

Wykorzystując wyłącznie odnawialne źródła energii, niewiele zdołamy zdziałać. Jeśli chcemy wyprodukować „nowoczesne” źródła odnawialne lub dostateczną ilość metalowych narzędzi i drutów, musimy sięgnąć po paliwa kopalne. Jedną część problemu stanowi wydobycie rud w odpowiedniej ilości, zaś drugą ich stopienie i nadanie uzyskanemu metalowi odpowiednią formę. Oba te procesy są niezwykle intensywne pod względem energetycznym. W pewnym zakresie możliwe jest uzyskanie wysokich temperatur koniecznych do wytopienia rud. Teoretycznie część uzyskanej energii może zostać wykorzystania do celów wydobywczych. Haczyk polega na tym, że oddając się tym praktykom, szybko wytniemy wszystkie lasy. Gdy Brytania zapoczątkowała eksploatację węgla w XVI i XVII wieku, głównym powodem było położenie kresu problemom związanym z wylesianiem. Nasza populacja jest obecnie znacznie liczniejsza. Zanim zaspokoilibyśmy zapotrzebowanie na metalowe narzędzia i części, zabrakłoby nam lasów na operacje hutnicze. Ponadto potrzebowalibyśmy ogromnej ilości energii na gotowanie, ogrzewanie domów i firm. Najprostszym i najtańszym sposobem na dostarczenie ciepła byłoby wycięcie drzew, które wywarłoby dodatkową presję na lasy.

Elektrownie wodne postrzegamy jako źródło energii odnawialnej, ale są one budowane przy pomocy paliw kopalnych. Beton wytwarza się dzięki intensywnemu ciepłu. Jego pozyskanie bez kopalin ponownie byłoby poważnym problemem. Maszyny zasilane ropą usuwają ziemię z miejsca przyszłej lokalizacji zapory. Gdy później sąsiadujący z hydroelektrownią obszar „zamula się”, warunkiem jej funkcjonowania jest usunięcie szlamu sprzętem napędzanym ropą. Brak paliw kopalnych oznaczałby utratę istniejących zapór, ponieważ nie bylibyśmy zdolni produkować części zamiennych oraz likwidować zamulenia.

Wykonanie nowoczesnych turbin wiatrowych i paneli słonecznych byłoby niemożliwością bez energii ze złóż węglowodorowych, częściowo z uwagi na obfitość ciepła niezbędną do wyprodukowania metali, betonu i materiałów wchodzących w skład tych urządzeń. Elektryczność można w teorii wykorzystać do uzyskania wysokiej temperatury, o ile źródła odnawialne byłyby w stanie same z siebie wytworzyć wystarczającą ilość energii elektrycznej pożądanego typu. Gdybyśmy spróbowali wygenerować potrzebną energię poprzez spalanie drewna i biomasy, zasoby leśne szybko uległyby wyczerpaniu. Co więcej, transport turbin i paneli do miejsca przeznaczenia zapewniają pojazdy na naftę.

Nie trzeba dodawać, że to paliwa kopalne utrzymują działanie sieci elektrycznej. Chociażby pozyskanie i zainstalowanie części zamiennych byłoby bez nich skomplikowane.

Czyli dodawanie źródeł odnawialnych do sieci elektrycznej nie ma sensu.

Jest to próba utrzymania dłużej stanu obecnego. Ale skoro tenże upada, cały plan jest daremny. Skończy się na wydobyciu większej ilości węgla i ropy, ażeby dodać turbiny wiatrowe lub panele słoneczne do tego, co wkrótce stanie się bezużytecznym systemem elektrycznym. Otrzymamy przede wszystkim krótkoterminowe niedogodności, bez spodziewanych korzyści długoterminowych.

Wśród coraz liczniejszej rzeszy decydentów istnieje przeświadczenie, że kolejna rewolucja przemysłowa jest tuż za rogiem. Robotyzacja ma przynieść niewyobrażalny dobrobyt dla wszystkich. Zastąpieni przez maszyny robotnicy będą otrzymywać od rządów darmowe pieniądze, by konsumować owoce automatyzacji i cieszyć się wypoczynkiem, rozwojem osobistym i głębokimi relacjami.

Próżno by szukać potwierdzenia tych założeń w dotychczasowej praktyce. Zamiast tego dzieje się tak, że korporacje unikają płacenia podatków ze względu na międzynarodowy zasięg, a swoją podatkową ojczyzną czynią państwa o niskim poziomie opodatkowania. Właściciele robotów bez wątpienia skorzystaliby z podobnego podejścia. Zatem jest co najmniej wątpliwe, by tego typu działalność przyniosła znaczące dochody z podatków. Przemysł paliw kopalnych zawsze płacił wysokie podatki. Sektor energii wiatrowej i słonecznej wymaga aktualnie dużych dopłat, które pochodzą pośrednio z bogactwa generowanego przez paliwa kopalne. Odejście od kopalin zredukuje wpływy podatkowe, co utrudni rządom realizację programów dla bezrobotnych. Pomysł, że ludzie będą mogli pozostać w domach, otrzymywać świadczenia i czerpać korzyści z automatyzacji jest jedynie pobożnym życzeniem.

Czy dezintegracja naszego systemu przemysłowego nastąpi szybciej niż upadki minionych cywilizacji?

Tak. Dawne cywilizacje nie były zależne od paliw kopalnych, energii elektrycznej i międzynarodowego handlu. Wszystkie te składowe są teraz bardzo istotne. Zaburzenie którejkolwiek z nich może zablokować całość. Na przykład bez systemu finansowego zasadniczo nie działa nic: wydobycie ropy naftowej, przesyłanie prądu, system emerytalny, zdolność giełdy do utrzymania swojej wartości. Przypomina to utratę systemu operacyjnego komputera lub wyłączenie lodówki z kontaktu. W przypadku zaprzestania podaży energii elektrycznej żaden z banków nie będzie mógł zrealizować wypłat pracowniczych. Co więcej, instytucje finansowe utraciłyby również informacje dotyczące bilansów obywateli i firm. Innym przykładem jest system dostaw handlu międzynarodowego bazujący na logistyce „dokładnie na czas” (ang. 'just-in-time’, JIT). Jego zakłócenie zatrzymałoby produkcję dóbr konsumenckich. Natomiast zmiany w zaopatrzeniu w paliwa kopalne mogą nadejść z niespodziewanej strony. Zmniejszenie wydobycia ropy może wyglądać na podyktowane sytuacją rynkową – nadprodukcją lub niskimi cenami. Ludzie reagują na nie entuzjastycznie, ale nie zdają sobie sprawy, że jego „cofnięcie” stanie się później niemożliwe ze względu na niedostateczne inwestycje długoterminowe.

Przewiduje pani, że rozkład światowej gospodarki przyspieszy w tym roku. Które symptomy wskazują na taki rozwój wydarzeń?

Chociażby gwałtowne zmiany w polityce, jakie obserwujemy. Wyborcy z coraz mniejszą aprobatą odnoszą się do kwestii przyjmowania imigrantów. Wzbiera w nich niepokój związany z różnicami w wynagrodzeniach. W minionym sezonie widzieliśmy zwycięstwa zarówno Donalda Trumpa, jak i zwolenników Brexitu. Globalizacja coraz mniej przypomina korzyść, a coraz bardziej brzemię. Źle rokuje znacząca redukcja chińskiej konsumpcji węgla w latach 2015-2016. Ilość zużywanej na świecie energii, przypadająca na osobę, jest ważnym czynnikiem determinującym gospodarczy wzrost. Jeśli jest niska lub spada, gospodarka światowa najpewniej się skurczy. Kolejnym negatywnym sygnałem są aktualnie niskie ceny paliw kopalnych i uranu. Mimo odnotowanego w ostatnim czasie nieznacznego ich wzrostu, nadal są zbyt niskie dla wielu producentów, którzy mierzą się ze stale rosnącymi kosztami wydobycia. Wielu pracowników (oraz potencjalnych pracowników) nie stać na dobra kapitałowe wytworzone przy udziale paliw kopalnych i uranu. Dzieci dłużej mieszkają z rodzicami, bo nie mają własnego mieszkania lub domu. Istnieje także duże prawdopodobieństwo, iż nastąpi spadek dostaw paliw kopalnych, ponieważ niskie ceny pozbawiają producentów środków na wymagane inwestycje eksploracyjne. Zmartwieniem są również wysokie poziomy zadłużenia – i komplikacje z nimi związane – w Europie, Chinach i Japonii.

Politycy, analitycy finansowi, klasyczni ekonomiści i inni eksperci wydają się być całkowicie nieświadomi tych dramatycznych trendów, ignorują kluczowe badania. Co jest przyczyną tej zbiorowej ślepoty?

Ogólny poziom wiedzy na temat samego funkcjonowania gospodarki oraz zależności między energią i gospodarką jest fatalnie niski. Większość analityków sądzi, że światowa gospodarka operuje dzięki zdyskontowanym przepływom pieniądza. A jej paliwem jest przecież energia. Nasza gospodarka to samo-organizujący się system sieciowy, który nieustannie rozprasza energię. Ekonomia zwykła negować bezpośredni związek między energią a gospodarką. Od 1800 roku populacja świata wzrosła od miliarda do ponad 7 miliardów, między innymi dlatego, że paliwa kopalne pozwoliły zwiększyć produkcję żywności i leków. Co gorsza, modelowanie ekonomii opiera się na analizie sposobu działania gospodarki z czasów, kiedy byliśmy daleko od granic środowiskowej pojemności planety. Wskazówki z tego modelowania w ogóle nie podlegają generalizacji, ponieważ zderzamy się z tymi granicami. Odwołując się do minionych warunków, ekonomiści oczekują, iż ceny wzrosną wraz z pojawieniem się niedoborów. Są w błędzie, ponieważ podstawową kwestią jest wspomniany brak odpowiednich wynagrodzeń pracowników spoza kręgu elit. Zwyczajnie nie stać ich na konsumpcję kosztownych towarów wytwarzanych przy użyciu surowców naturalnych. Niedostatecznie wysokie płace zamieniają się z kolei w „sprzężenie zwrotne” systemu w postaci niskich cen surowców. Sytuacja ta stanowi całkowite przeciwieństwo prognoz standardowych modeli ekonomicznych.

Na domiar złego badacze podążają śladami swoich poprzedników. Nie zaczynają od zgłębienia całego problemu. Istnieje mnóstwo badań, które sprawiały wrażenie trafnych, gdy je pisano, ale rozpatrywane w szerszej perspektywie okazują się całkowicie błędne. Publikacje naukowe bazujące na dotychczasowych ustaleniach po prostu powielają przeszłe błędy. Trudno to naprawić, gdyż dziedzina energii i gospodarki obejmuje liczne obszary dociekań badawczych. Zrozumienie pełnego obrazu nie jest rzeczą prostą.

W kwestii energetyki i gospodarki bardzo kuszące jest mówienie ludziom tego, co chcą usłyszeć. Jeżeli analityk nie rozumie, w jaki sposób działa system energii i gospodarki, a staje przed koniecznością zgadywania, z najbardziej przychylnym przyjęciem spotkają się następujące sformułowane przezeń domysły: „Wszystko jest w porządku. Uratuje nas innowacja”. Albo: „Uratuje nas substytut”. Prowadzi to do tendencyjnych badań ukierunkowanych na „Wszystko jest w porządku”. Dostępność dotacji finansowych na zagadnienia, które budzą nadzieję, wzmacnia ten efekt.

Jakie będą natychmiastowe konsekwencje rozpadu naszego systemu globalnego? Czego mogą spodziewać się zwykli ludzie?

Nigdy wcześniej nie zetknęliśmy się z tą sytuacją, dlatego tak naprawdę nie wiemy, czego oczekiwać. Konfrontujemy się z upadkiem globalnym, podczas gdy upadki wcześniejsze miały wymiar lokalny. Jedną z możliwości jest stopniowa likwidacja organizacji międzyrządowych, takich jak Unia Europejska. Kraje zmuszone będą w coraz większym stopniu radzić sobie same. Pozyskiwanie surowców, a nawet importowanej żywności, może stanowić coraz większe wyzwanie. Innym prawdopodobnym rezultatem jest krach finansowy i zamknięcie banków. Mógłby wówczas nastąpić rządowy paraliż i rozwiązanie władz centralnych, do jakiego doszło w Związku Radzieckim w 1991 roku. Pozostałyby jedynie samorządy. Możliwe zatrzymanie produkcji prądu byłoby równoznaczne z utratą dostępu do usług bankowych. Firmy nie realizowałyby pracowniczych wypłat. Funkcjonowanie wodociągów i kanalizacji zostałoby upośledzone na wiele sposobów. Być może niektóre społeczności korzystałyby nadal z instalacji grawitacyjnych, ale pompowanie i uzdatnianie wody pitnej byłoby problematyczne. Oczyszczanie ścieków zależy głównie od sieciowej elektryczności i dyspozycji pracowników, których wynagrodzenia przelewane są na bankowe konta. Ludzka populacja odnotowałaby spadek, przypuszczalnie o wiele procent.

Powiązane badania/raporty:

W swojej pięcioletniej prognozie rynku naftowego z 6 marca 2017 Międzynarodowa Agencja Energetyczna (International Energy Agency) poinformowała, że okrojenie inwestycji wywołane niskimi cenami ropy może w znacznym stopniu spowolnić podaż surowca i doprowadzić do jego niedoborów. Jeżeli trend rekordowej zapaści finansowania nie zostanie odwrócony, wzrost światowego zaopatrzenia zatrzyma się przed rokiem 2020. Globalne inwestycje w poszukiwania i produkcję „czarnego złota” uległy redukcji o 25% w 2015 i kolejne 26% w 2016. Odkrycia nowych złóż ropy są na najniższym poziomie od lat 40. XX wieku. Ich tempo i charakter odnotowały na przestrzeni ostatnich dekad drastyczny spadek. Tymczasem raport banku HSBC z 2016 ustalił, iż 81% całkowitej światowej produkcji paliw ciekłych znajduje się już w fazie schyłkowej i wydobycie niekonwencjonalnej ropy łupkowej – które w głównej mierze odpowiada za obecną nadpodaż – po prostu nie zdoła w przyszłości wypełnić nieuchronnej luki w zaopatrzeniu.

https://www.iea.org, www.hsbc.com

Nawet częściowe załamanie globalnej gospodarki wywrze natychmiastowy wpływ na klimat. Aerozole przemysłowe blokują faktyczną wartość antropogenicznego ocieplenia Ziemi. Analiza opublikowana 20 maja 2013 przez Journal of Geophysical Research: Atmospheres dowiodła, że wystarczy zaledwie 35-procentowa redukcja globalnych emisji aerozoli – wywołana upadkiem gospodarczym jednego z motorów globalizacji (USA, Europy lub Chin) – aby średnia temperatura planety podniosła się o dodatkowy 1°C. Próg ocieplenia o wartości 2°C zostałby przekroczony. W grudniu 2013 czasopismo PLoS ONE udostępniło wyniki kompleksowej analizy, obejmującej szeroką gamę dyscyplin, której autorzy z zespołu Jamesa Hansena, byłego głównego klimatologa NASA, stwierdzili, iż wzrost średniej temperatury planety o 2°C w stosunku do epoki preindustrialnej to „przepis na katastrofę”.

http://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/hub/jgr/journal/10.1002/(ISSN)2169-8996/

http://journals.plos.org/plosone/

W swoim raporcie opublikowanym w Energy Journal badacze z Uniwersytetu A&M w Teksasie poinformowali, że szybkie tempo wdrażania alternatywnych źródeł energii nie spowolni zmiany klimatu i nie ograniczy wzrostu średniej temperatury Ziemi do 2°C. Naukowcy Centrum Międzynarodowych Badań nad Klimatem i Środowiskiem w Oslo (Center for International Climate and Environmental Research) podkreślili 30 stycznia 2017 w Nature Climate Change identyczny rezultat własnego dochodzenia: ekspansja energii odnawialnej nie zapobiegnie katastrofalnej zmianie klimatu. Nawet jeśli wydajność energii słonecznej i wiatrowej będzie rosła w zawrotnym tempie, nie uda się zatrzymać wzrostu średniej globalnej temperatury na poziomie poniżej 2°C.

https://www.iaee.org/en/publications/scope.aspx

Badanie Camilo Mory i Petera F. Sale’a, ekologów morskich, zamieszczone 28 lipca 2011 w piśmie Marine Ecology Progress Series, wykazało, że gdyby dzisiejszy model konsumpcji w świecie uprzemysłowionym miał zostać zachowany do roku 2050, skumulowane wykorzystanie zasobów naturalnych odpowiadałoby wówczas produktywności 27 planet Ziemia.

http://www.int-res.com/journals/meps/meps-home/

Analiza przedstawiona 14 grudnia 2016 w Technological Forecasting and Social Change stwierdziła, iż postęp technologiczny nie zdoła zmniejszyć zużycia materiałów i zapewnić zrównoważonego rozwoju świata. Naukowcy Instytutu Technologicznego w Massachusetts (Massachusetts Institute of Technology – MIT) ustalili, że nawet najbardziej wydajny i nierozbudowany proces wytwarzania danego produktu ostatecznie pomnoży całkowite nakłady materiałowe. Badacze odkryli te same tendencje w przypadku 56 tworzyw, towarów i usług – od podstawowych surowców, takich jak aluminium i formaldehyd, po akcesoria komputerowe i technologie energetyczne, takie jak dyski twarde, tranzystory, turbiny wiatrowe i panele słoneczne. Nie ma żadnych dowodów na obniżenie zużycia i eksploatacji materiałów, pomimo technologicznych udoskonaleń w ich produkcji i efektywności. Według stanowiska techno-optymistów zmiany technologiczne naprawią środowisko naturalne. Nasze ustalenia mówią, że raczej nie, powiedział Christopher Magee, współautor pracy, profesor systemów inżynieryjnych Instytutu Danych, Systemów i Społeczeństwa w MIT.

https://www.journals.elsevier.com/technological-forecasting-and-social-change/

Raport Międzynarodowego Zespołu ds. Zasobów Naturalnych (International Resource Panel IRP), będącego częścią Programu Środowiskowego ONZ, ujawnił 19 maja 2016, że ilość surowców wydobywanych przez cywilizację przemysłową wzrosła z 22 miliardów ton w 1970 do 70 miliardów ton w 2010. Dane dotyczą zasobów, czyli materiałów podstawowych, i obejmują biomasę, paliwa kopalne, rudy metali i minerałów niemetalowych. Autorzy ostrzegli, że wzrost zużycia ostatecznie doprowadzi do wyczerpania kluczowych materiałów, wywoła konflikty zbrojne i pogorszy zmianę klimatu – głównie z powodu potężnego wkładu energetycznego, który warunkuje ich wydobycie, wykorzystanie, transport i usunięcie. Konkluzja sformułowana przez 1203 naukowców, setki instytucji naukowych oraz ponad 160 rządów: Niszczenie i eksploatacja światowych zasobów naturalnych przez człowieka postępuje tak szybko, że wyprzedza zdolność planety do absorbowania szkód. Tempo degradacji rośnie na całym świecie.

http://web.unep.org/resourcepanel/

Badanie upublicznione 4 marca 2016 w czasopiśmie Environmental Research Letters wykazało, że wysiłki łagodzące skutki zmiany klimatu podejmowane przez system energetyczny doprowadzą do zwiększenia presji na zasoby wodne. Sektor energetyczny już teraz odpowiada za 15% światowego zużycia wody. Według autorów analizy globalne wykorzystanie wody w procesie generowania energii może zwiększyć się w tym stuleciu o ponad 600% w stosunku do roku bazowego (2000).

Zachowawcza prognoza ONZ z 21 marca 2016 alarmuje, iż przed rokiem 2025 około 1,8 miliarda ludzi stanie w obliczu braku wody, natomiast dwie trzecie populacji świata będzie żyć w warunkach regularnych jej niedoborów.

http://iopscience.iop.org/journal/1748-9326

Jak donoszą naukowcy Uniwersytetu Georgii (University of Georgia – UGA) w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences z 8 czerwca 2015, dalsza przemysłowa destrukcja planety zniszczy cywilizację globalną. O Ziemi można myśleć jako baterii, która była bardzo wolno ładowana przez miliardy lat, powiedział John Schramski, główny autor i profesor Wydziału Inżynierii UGA. Energia słoneczna jest magazynowana w roślinach i paliwach kopalnych, lecz tempo jej wyczerpywania przez ludzi znacznie przewyższa tempo jej naturalnego uzupełniania. Badacze oszacowali, że 2000 lat temu planeta zawierała około 1 000 miliardów ton węgla w żywej biomasie. Od tamtej pory zredukowaliśmy tę ilość o blisko połowę. Nawet jeśli nasz gatunek nie wymrze całkowicie za sprawą spadku biomasy poniżej zrównoważonych progów, nastąpi drastyczne zmniejszenie populacji i zostaniemy zmuszeni powrócić do egzystencji łowców-zbieraczy lub prostych ogrodników. Ziemia znajduje się w stanie poważnej nierównowagi energetycznej ze względu na ludzkie zużycie energii. Ta nierównowaga określa nasz najbardziej ewidentny konflikt z przyrodą. Rzeczywiście mamy do czynienia z konfliktem w tym sensie, że obecny brak równowagi energetycznej – kryzys bezprecedensowy w historii planety – jest bezpośrednią konsekwencją technologicznej innowacyjności. Po raz pierwszy w dziejach ludzkość stoi w obliczu globalnego limitu energii chemicznej. Żyjąca biomasa stanowi energetyczny kapitał, który napędza biosferę i utrzymuje człowieczą populację i gospodarkę. Po prostu nie istnieje zapasowy zbiornik biomasy Ziemi. Prawa termodynamiki nie mają litości. Równowaga jest czymś nieprzyjaznym, sterylnym i ostatecznym, napisali autorzy.

http://www.pnas.org/content/112/31/9511.abstract

Wywiad ukazał się w Zielonych Wiadomościach nr. 028/lipiec 2017, do ściągnięcia w formacie pdf: http://zielonewiadomosci.pl/wp-content/uploads/028.pdf

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Dzień piąty konferencji rozpoczęła Mystica z Azji, która w formie teatralnej prezentowała różne formy agresji, z jakimi spotykają się chłopi i chłopki na tym kontynencie. Niezwykły był moment, w którym wszyscy delegaci zebrani na sali zanucili chłopskie pieśni w swoich językach – salę konferencyjną wypełnił wielowymiarowy, nierozróżnialny chór głosów śpiewających melodie najbliższe sercom ludzi ziemi z całego świata.

Po tym rozpoczęciu nastąpiła również poruszająca i trudna sesja, poświęcona globalnej kampanii „Stop the Violence Against Women” (Stop Przemocy Wobec Kobiet). Sesja rozpoczęła się od wspomnienia indyjskiego Dnia Męczenników, 37. rocznicy śmierci dwóch rolników zastrzelonych  przez policjantów podczas protestu w Karnatace w Indiach. Zgromadzeni uczcili pamięć wszystkich zamordowanych chłopów minutą ciszy – po czterech dniach zgiełku rozmów i okrzyków wypełniających budynek Old Seminary ta chwila skupienia i obecności uświadomiła uczestnikom, że nie ma głośniejszego okrzyku, niż milczenie.

Tytuł porannej sesji – panelu dyskusyjnego — brzmiał „Space of equity and diversity” (Przestrzeń równości i różnorodności), w jego trakcie podsumowano jeszcze raz wnioski ze Zgromadzenia Kobiet, a następnie 9 uczestniczek z każdego regionu opowiedziało o sytuacji kobiet w ich regionie oraz o postępach w globalnej kampanii przeciw przemocy wobec kobiet. Delegatki połączyły się w solidarnym wyrazie współczucia i troski wobec obecnej sytuacji imigrantek w Europie i w basenie Morza Śródziemnego, a także w Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Podkreślono trudne okoliczności losu imigrantek opuszczających swoje domy ze względu na konflikt zbrojny lub ubóstwo i brak perspektyw. Uciekając ze swoimi dziećmi, często będąc też w ciąży, kobiety docierają na miejsce i nie znajdują tam obiecanej przez przewodników pracy i schronienia. Zamiast tego muszą walczyć o przetrwanie i chwytać się wszystkich dostępnych rozwiązań – handel ludźmi i ciałem to jeden z najbardziej niedopowiedzianych i najbardziej palących problemów zachodniego społeczeństwa.

Z drugiej strony wspomniano o protestach w Madrycie w ubiegłym roku, które odbywając się pod hasłem omawianej kampanii zjednoczyły różne grupy i ruchy społeczne pokazując wyraźnie, że problem przemocy wobec kobiet jest dostrzegany oraz że w szerokiej części społeczeństwa europejskiego nie ma dla niej akceptacji. Gorzej sytuacja wygląda w państwach islamskich, gdzie rząd utożsamiony jest z instytucją religijną, a kobiety w ramach interpretacji religijnej są obywatelkami drugiej kategorii i nawet jeśli pojawiają się ustawy przywracające im część praw, to w rzeczywistości kulturowej nie ma miejsca na równość. Przykładem może być niedaleka Tunezja, gdzie mimo prawa o obowiązku posiadania dokumentów przez wszystkich obywateli, kobiety często ich nie otrzymują lub utrudnia się im złożenie wniosku o ich otrzymanie. Nie mają więc możliwości głosowania, nie wspominając o perspektywie kandydatury i aktywnej partycypacji w lokalnych instytucjach i innych mechanizmach decyzyjnych. Reprezentantka Bliskiego Wschodu wskazywała też na inne wymiary koszmaru kobiet w tym regionie, gdzie nieposłuszne czy niewierne kobiety sprzedawane są do Syrii i Libii do radykalnych organizacji islamskich lub palone żywcem.

Reprezentantka Ameryki Łacińskiej również wskazywała na przemoc wobec kobiet jako jeden z głównych problemów społecznych oraz apelowała, by to w ten sposób go określać — jako kwestię społeczną, a nie tylko kobiecą. Ogromnym krokiem naprzód byłoby przeznaczenie części środków publicznych na promowanie równej partycypacji kobiet na wszystkich poziomach społeczeństwa; o to obecnie walczą kobiety tego regionu. Delegatka z Afryki wskazała na migracje młodych kobiet w poszukiwaniu lepszego życia oraz – w następstwie – pogłębiający się problem handlu ciałem, przestępstw seksualnych i niewolnictwa. W Korei Południowej problem niewolnictwa seksualnego został uznany za zbrodnię przeciw kobietom; jednocześnie przez obecność wojsk amerykańskich kobiety nie są bezpieczne we własnych wsiach, są legitymowane i kontrolowane przez obcych żołnierzy, którzy cieszą się autorytetem u władz lokalnych i działają z pozycji dominacji.

Te i wszystkie pozostałe wypowiedzi i przykłady dobitnie podkreślały, że sytuacja kobiet i jej poprawa to jedno z najważniejszych wyzwań, przed jakimi stoi dziś świat. Niewątpliwie, jeśli chcemy tworzyć świadome, pokojowe i szczęśliwe społeczeństwo, musimy komunikować się i działać na zasadach równości i różnorodności, tworząc i egzekwując równe prawa dla wszystkich obywateli i obywatelek oraz wcielając je w życie na wszystkich poziomach struktury społecznej, od rodziny, przez państwo, po społeczność globalną.

Druga sesja tego dnia była również rozpięta między lokalnym i globalnym, mówiąc o roli społeczeństwa obywatelskiego w procesach pokojowych i rozwiązywaniu konfliktów. Na początku naświetlono rolę, jaką społeczność La Via Campesina, jej realne działania i międzynarodowe wyrazy solidarności w trudnych momentach odgrywały i odgrywają w różnych krajach i częściach świata. Wypowiadali się przedstawiciele krajów, w których aktywny udział i współpraca LVC pomogły w przywróceniu lub stabilizacji pokoju. Delegat z Hondurasu wyraził wdzięczność dla La Via Campesina za wsparcie polityczne podczas zamachu stanu w 2009 roku i po nim, kiedy legalny prezydent Manuel Zelaya walczący o przywileje chłopskie został usunięty przez wojsko i zesłany na wygnanie. Podkreślano rolę LVC w Kolumbii, gdzie jest gwarantem negocjacji i postanowień pokojowych pomiędzy grupami rządowymi i partyzanckimi bojówkami ludowymi pozostającymi w konflikcie.

Jako wyjątkowy przykład udziału społeczeństwa obywatelskiego w rozwiązywaniu konfliktów podano przykład kraju Basków, w którym odbywa się tegoroczna konferencja. W 2011 roku doprowadzono do ostatecznego zawieszenia broni i podpisania wstępnych traktatów pokojowych przez rząd Hiszpanii i wolnościowe środowiska baskijskie. Konsultacje były prowadzone przez grupę organizacji pozarządowych i był to pierwszy w historii przykład rozwiązania tak trudnego i wieloletniego konfliktu zbrojnego przez społeczeństwo obywatelskie, w ramach konsultacji społecznych o pionierskim charakterze. W marcu tego roku nastąpiło potwierdzenie deklaracji ostatecznego zawieszenia broni, kiedy organizacja ETA dokonała ostatecznego rozbrojenia, przekazując policji francuskiej 3,5 tony broni i materiałów wybuchowych.

Po południu odbyły się sesje poświęcone przyszłym wyzwaniom dla La Via Campesina, zarówno na poziomie organizacyjnym, jak i na poziomie praktycznego działania – dyskutowano o planowanych kampaniach, projektach współpracy z innymi dużymi organizacjami oraz o nadchodzących wydarzeniach politycznych, w ramach których La Via Campesina chce mieć swój udział i głos.

Polska delegacja nie brała udziału w tych panelach. Przy natłoku informacji i bodźców oraz przy intensywności przyjmowanych komunikatów potrzebny był czas na odpoczynek, wycofanie i refleksję. W ramach rozmów poza konferencją Edyta Jaroszewska-Nowak i Joanna Bojczewska omówiły swoje wrażenia i odbiór konferencji, dostrzegając w niej rosnące pokłady inspiracji i motywacji do działania na gruncie polskim. Rolniczki omawiały sytuację w polskim rolnictwie oraz na polskiej wsi z dwóch różnych perspektyw – zaangażowanej od wielu lat aktywistki chłopskiej, rolniczki z dużym doświadczeniem i długim stażem w walce politycznej o prawa rolników na wszystkich poziomach decyzyjnych oraz młodej, świadomej chłopki zaangażowanej we wzmacnianie relacji pomiędzy miastem a wsią i pomiędzy grupami wspólnych interesów, w kraju i międzynarodowo. Pojawił się projekt organizacji polskiego Nyeleni, międzypokoleniowego spotkania drobnych rolników ekologicznych z powiększającą się grupą młodych ludzi, którzy chcą wrócić na wieś i uprawiać ziemię w zrównoważony sposób. W ostatnim czasie w Polsce licznie pojawiają się rozmaite projekty i inicjatywy, które wychodząc z różnych środowisk i realizując różne potrzeby, spotykają się w obszarze suwerenności żywnościowej. Wspomnieć tu należy choćby silne organizacje rolników ekologicznych w całej Polsce, rozwijającą się sieć rodzinnych gospodarstw czerpiących z tradycji polskiej wsi, kooperatywy spożywcze, RWS-y i lokalne sieci dystrybucji, targi lokalnych produktów i usługi internetowe łączące konsumentów z producentami, a także takie inicjatywy, jak Karta Gospodarstw Rodzinnych, Deklaracja Belwederska zapoczątkowana przez ICPPC czy zainicjowany pod koniec ubiegłego roku przez grupę środowisk związanych z ekologicznym rolnictwem ruch na rzecz suwerenności żywnościowej Nyeleni Polska. Spotkanie miałoby służyć rozpoznaniu wspólnych wartości i wspólnych terytoriów, w obronie których środowiska wiejskie i miejskie mogłyby się zjednoczyć, zacząć efektywnie walczyć o swoje prawa i realizować wizję zdrowszego rolnictwa i zdrowszego społeczeństwa.

źródło: Nyeleni Polska

O szerszym, antropologicznym spojrzeniu na sferę gospodarowania oraz współczesny kapitalizm z dr Kacprem Pobłockim rozmawia Jan Chudzyński.

(więcej…)

20.07 był drugim dniem głównej konferencji. Kontynuowano rozmowy w grupach regionalnych i tematycznych, podczas których delegatki i delegaci chłopscy pogłębiali swoją wiedzę o światowym systemie produkcji żywności i rozszerzali perspektywę o wątki z bardzo nieraz odległych rejonów świata.

Dzień rozpoczął się od bardzo ważnego dla polskich delegatek — Edyty Jaroszewskiej-Nowak ze stowarzyszenia Ekoland, oddz. zachodniopomorski, i Joanny Bojczewskiej, działaczki ruchu Nyeleni Polska — spotkania przedstawicieli krajów wschodniej Europy. Zorganizowała je i prowadziła Ramona Dominicloulu z rumuńskiej organizacji EcoRuralis, a jego głównym celem było rozpoznanie wspólnych kontekstów i zapoczątkowanie współpracy w ramach regionu wschodnioeuropejskiego. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele z Polski, Rumunii, Gruzji, Turcji, Rosji i Białorusi, czyli krajów dzielących podobną przeszłość (zależność od dawnego Związku Radzieckiego i wieloletnie funkcjonowanie systemu komunistycznego) i przez to również wiele cech w strukturze dzisiejszego społeczeństwa i wsi, na których można budować wspólną pozycję. Ramona podkreślała konieczność współpracy tych krajów w celu silnego artykułowania głosu chłopskiego w europejskiej debacie publicznej — Rumunia i Polska mają bardzo duży odsetek rodzinnych gospodarstw, wraz z Włochami stanowią połowę rodzinnych gospodarstw w Europie. Jednocześnie interesy chłopów i rolników z tych krajów praktycznie nie mają swojej reprezentacji ani miejsca w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, która wciąż stawia przede wszystkim na uprzemysłowienie rolnictwa, zmniejszanie zatrudnienia w sektorze rolniczym, dofinansowywanie upraw monokulturowych i wielkich graczy biznesowych na rynkach rolnych.

Spośród uczestników spotkania Rumunia i Gruzja to jedyne kraje mające swoją stałą reprezentację w ramach ruchu La Via Campesina — aktywistów walczących o prawa chłopów na poziomie europarlamentu i rządów regionalnych. Dla przykładu główną organizacją zrzeszającą rolników w Polsce to Copa Cogeca, związek organizacji mający reprezentować rolników na poziomie europejskim. Udział polskich organizacji w tej metastrukturze jest finansowany z budżetu narodowego i zapewnia głos “nowoczesnym” rolnikom, prowadzącym wielkoobszarowe, uprzemysłowione gospodarstwa.

Obecna na spotkaniu Lynn Davis z Land Workers Alliance, UK, podkreślała wyjątkowość sytuacji krajów takich jak Polska czy Rumunia, które wciąż zachowują tak dużą liczbę tradycyjnych gospodarstw, przechowujących wiedzę i praktyki uprawy sprzed “Zielonej Rewolucji” i wprowadzenia na masową skalę nawozów sztucznych, przechowujących nasiona i dbających o własną ziemię, gospodarstw wiejskich i chłopskich, których w zachodniej Europie już praktycznie nie ma.

Wśród tematów omawianych przez uczestników spotkania znalazła również Deklaracja Praw Chłopów i Chłopek, dokument wielkiej wagi, który mógłby znacząco wpłynąć na negocjowanie pozycji rolnictwa chłopskiego w naszym regionie, gdyby został finalnie zaakceptowany przez ONZ (co ma duże szanse wydarzyć się w niedalekiej przyszłości).

Ogólny odbiór spotkania przez polskie delegatki był bardzo pozytywny, a współpraca w ramach grupy krajów wschodnioeuropejskich wydaje się na obecną chwilę najbardziej sensownym posunięciem. Po spotkaniu wyczuwało się entuzjazm i otwartość na dalszą komunikację i współpracę.

Po rozpoczęciu posiedzeń plenarnych (Mystica była tym razem przygotowana przez region afrykański) odbyło się kolejne spotkanie relacjonujące sytuację mieszkańców wsi i społeczności rolniczych na wszystkich kontynentach. Sesje te służą głównie aktualizacji wiedzy i rozszerzaniu perspektywy przedstawicieli środowisk chłopskich z całego świata, którzy potem zanoszą tę wiedzę i świadomość polityczną na swoje ziemie. To bezcenne relacje naocznych świadków z najodleglejszych czasem rejonów świata, do których nasz dostęp jest zapośredniczony przez media o zawsze niejasnym poziomie niezależności i rzetelności. Wśród relacji znalazła się między innymi niepokojąca relacja delegatki z Japonii o powstającej w Korei Południowej tarczy antyrakietowej, narastającej atmosferze zbrojenia się oraz próbach implementacji nowych praw, umożliwiających m.in. nagłe wprowadzanie wojsk na terytoria sąsiedzkie. Wypowiedź delegatów z nowo przyjętej do LVC Palestyny dotyczyła dramatycznej sytuacji na Bliskim Wschodzie, totalnej destabilizacji regionu i wciąż podsycanych konfliktów zbrojnych, które utrzymują kraje w stagnacji, bez perspektyw na pokój, nie mówiąc o reformie rolnej, która od lat jest potrzebna. Jak apel o pomoc brzmiała relacja o sytuacji palestyńskich chłopów znajdujących się pod ciągłym ostrzałem ze strony izraelskich sił zbrojnych.

Sesja przedpołudniowa odbyła się w grupach tematycznych. Delegaci mieli do wyboru cztery obszary – Agroekologia i sprawiedliwość klimatyczna; prawa chłopskie i problem migracji; polityka publiczna i rynki; ziemia, woda i terytoria a Transnarodowe Korporacje (TNC’s). Delegatki z Polski brały udział w dyskusjach tej ostatniej grupy, która w najszerszym kontekście mówiła o prawie do terytorium, rozumianego jako całość zasobów naturalnych i kulturowych. Powracającym problemem w tym kontekście, również w Polsce, jest grabież ziemi i jej masowe wykupywanie przez wielkie korporacje, które działając międzynarodowo, a właściwie trans-narodowo, nie podlegają w całości żadnemu prawodawstwu i wykorzystują tę okoliczność w celu zdominowania globalnych i lokalnych rynków żywności.

Spotkanie było bardzo zróżnicowane narodowościowo, pojawiały się mocne głosy  z Indii, Nepalu, Bliskiego Wschodu, a także z Rumunii. Delegatki z Ameryki Środkowej i Południowej przedstawiały sytuację postępującego rozwarstwienia między rządzącymi elitami z klas posiadających a klasą chłopską, stopniowo tracącą swoje prawa. Przykładem jest Dominikana, gdzie ludziom odebrano istniejące wcześniej prawo do zasiedlania i uprawiania publicznej ziemi. W Ameryce Południowej narasta opór środowisk rdzennych mieszkańców, którzy stają w obronie naturalnych ekosystemów i zrównoważonego użytkowania zasobów, łącząc się w tej walce z przedstawicielami organizacji chłopskich. Tymczasem w Brazylii prezydent, który doszedł do władzy poprzez przewrót, wstrzymał oznaczanie rdzennych terytoriów. Tym samym zatrzymano zabezpieczanie ich dla lokalnych społeczności. W Chile brutalne reformy rolne oddają ziemię za bezcen korporacjom, te zalesiają je eukaliptusami, powstają kopalnie i wielkie fermy rybne, które pozbawiają lokalne społeczności dostępu do ziemi i innych zasobów. W bliższym sąsiedztwie, w Andaluzji, coraz większy areał ziem uprawnych przejmowany jest przez małą liczbę dużych podmiotów. Ziemia jest często zabezpieczeniem kredytów. Banki stają się właścicielami farm.

Po obiedzie przedstawiono deklaracje, wypracowane podczas Zgromadzenia Kobiet i Zgromadzenia Młodzieży, które odbyły się na początku tygodnia. Poniżej zamieszczamy przetłumaczony fragment z deklaracji młodzieży:

„Agroekologia chłopska to droga do suwerenności żywnościowej i rozwiązanie wielowarstwowego kryzysu globalnego. Nasza wizja agroekologii to wizja polityczna, styl życia oraz wiedza pochodząca od naszych przodków, sprzeciwiamy się jakiemukolwiek zawłaszczaniu tego pojęcia przez agrobiznes. Zapoczątkowaliśmy w naszym ruchu sieć szkół i projektów agroekologicznych na całym świecie, które funkcjonują i odnoszą rozmaite sukcesy. Potwierdzamy, że szkolenie agroekologiczne powinno mieć wymiar integralny, zbierać w jedno wizję techniczną, polityczną i ideologiczną, włączając w to umiejętności komunikacyjne oraz odpowiednie narzędzia metodologiczne. (…)

Nie ma suwerenności żywnościowej bez feminizmu i równości wszystkich ludzi. Musimy rozpoznawać i szanować różnorodność we wszystkich jej formach, włączając w to rasę, płeć oraz klasę. Wykorzenimy patriarchat i dyskryminację na wszystkich poziomach, gdziekolwiek istnieją. Podejmujemy trudną pracę nad własną postawą i sposobami, na jakie możemy czasem podtrzymywać podejście patriarchalne oraz rasizm. (…)

Utrzymujemy naszą walkę o ziemię, nasze terytoria i nasze wspólne prawo do zasobów niezbędnych do praktykowania chłopskiej agroekologii jako sposobu życia. Potwierdzamy naszą zdolność, determinację i prawo, by spełniać naszą kluczową rolę w budowaniu Suwerenności Żywnościowej. Ziarno, które siejemy dzisiaj, będzie karmić nas w przyszłości. Ziemia jest żyzna i gotowa”.

Podczas ostatniej sesji tego dnia odbyło się spotkanie regionu europejskiego. Omawiana była przede wszystkim kwestia mediów i utrudnionej komunikacji zewnętrznej w ramach LVC w sytuacji zależności mediów od różnych instancji, od rządowych po biznesowe. Poruszany był wątek Turcji, w której praktycznie nie istnieją niezależne media i nawet największe zrywy społeczne (jak marsz z Ankary do Istambułu, który zgromadził ponad 2 mln obywateli tureckich) przechodzą bez echa w mediach publicznych. Poszukiwano alternatywnych kanałów komunikacyjnych oraz sposobów mierzenia się z niepełnym i często nieprzychylnym odbiorem działań La Via Campesina przez media publiczne w różnych krajach Europy.

Z ogólnych obserwacji tego dnia należy wspomnieć doskonałą organizację pracy w strukturach LVC, rygor i dyscyplinę prowadzonych spotkań, pilnowanie, aby każdy, kto tego potrzebuje, mógł się wypowiedzieć i aby odbyło się to w danym czasie. Silna retoryka lewicowa, na której oparty jest cały dyskurs La Via Campesina, ma swoje źródło – jak już zostało wspomniane – w krajach Ameryki Południowej i przekłada się na ogólny ton, czy raczej melodię komunikacji. Jednak przekazywana treść, słowa wspólnej piosenki, to twardy konkret wynikający z doświadczenia rzeczywistości. To wartości wynikające z głębokiej troski o człowieka i o środowisko. To także realne problemy i ich realne rozwiązania. Słowem – spójna, dająca się obronić, rozwijać i kultywować wizja lepszego świata, o który toczy się gra.

źródło: Nyeleni Polska

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.
BERLIN – Ostatnimi laty stopniowo rośnie poparcie dla idei „zielonej gospodarki”, która miałaby rozpocząć okres zrównoważonego wzrostu i uchronić świat przed ciągłym klimatycznym i gospodarczym kryzysem.

Poparcie to napotyka jednak opór, a wielu przewiduje, że ostatecznie nie ma co liczyć na głębokie zmiany, a co najwyżej na pudrowanie rzeczywistości na zielono. Czy okaże się, że pogodzenie celów gospodarczych i środowiskowych może okazać się trudniejsze, niż dotychczas sądzono?

W skrócie – tak. Obecnie dominuje przeświadczenie, że zielona gospodarka pozwoli nam skończyć z uzależnieniem od paliw kopalnych, a wzrost na tym nie ucierpi. Wielu uważa, że przejście na zieloną gospodarkę może nawet być nowym źródłem wzrostu. Choć taki pogląd może się wydawać atrakcyjny, nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością, czego dowodzimy w naszej ostatniej książce Inside the Green Economy.

Oczywiście nie oznacza to, że prawdziwie „zielona” gospodarka nie może prosperować. Jednakże obowiązujący dzisiaj model promuje rozwiązania szybkie i powierzchowne, a co więcej, uznaje prymat ekonomii, co uniemożliwia rozpoznanie, jak głębokiej transformacji potrzebujemy.

Zamiast zmieniać gospodarkę, tak by uwzględniała ograniczenia i wartość środowiska naturalnego, dzisiejsza wizja jej zazieleniania zmienia rozumienie natury, dostosowując je do istniejących systemów gospodarczych. Naturę można wycenić i wpisać w zestawieniach finansowych, w których uwzględnia się ochronę „kapitału naturalnego”, wytworzonego w ramach usług świadczonych przez ekosystemy, czy obciążenia z tytułu degradacji środowiska, mierzone przez abstrakcyjny globalny system pomiaru emisji dwutlenku węgla. Dobrymi przykładami takiego podejścia są nowe mechanizmy rynkowe, takie jak handel bioróżnorodnością. Takie rozwiązania nie zatrzymują niszczenia środowiska, podporządkowują tylko jego niszczenie rynkowi.

Z uwagi na liczne ograniczenia tego podejścia, do dzisiejszego rozumienia zielonej gospodarki można mieć tak wiele zastrzeżeń, że właściwie cała idea wydaje się kwestią wiary. Zbawienie ma nadejść wraz z jakąś innowacyjną technologią, która załatwi wszystko, pozostaje więc na nią spokojnie poczekać. Owszem, innowacje są istotne i mogą pomóc rozwiązać wiele problemów, nie tylko środowiskowych, nie należy ich jednak przeceniać.

Innowacyjne technologie są zawsze zależne od interesów podmiotu, który je wytwarza, muszą więc być oceniane ze względu na skutki społeczne, kulturowe i środowiskowe. Jeśli podmiotowi, który wprowadza nową technologię, nie zależy na transformacji, to innowacja może przysłużyć się zakonserwowaniu status quo, co często przedłuża życie rozwiązań i produktów, które nie służą potrzebom społeczeństwa.

Weźmy przemysł motoryzacyjny. Firmy produkują coraz oszczędniejsze silniki, ale montują je w coraz większych, cięższych i mocniejszych pojazdach, które marnują zaoszczędzoną energię przez tzw. efekt odbicia (rebound effect). Jest też pokusa, by więcej energii inwestować w naukę manipulowania odczytami emisji, tak jak to robi Volkswagen, niż w projektowanie prawdziwie „zielonych” pojazdów.

Biopaliwa też nie są rozwiązaniem. Stosowanie biomasy oznacza spustoszenie w środowisku i społeczeństwie krajów rozwijających się i de facto przedłuża żywot przestarzałej technologii silników spalinowych.

To jasne, że naiwna jest wiara, iż firmy motoryzacyjne będą stały na czele koniecznej radykalnej zmiany w sektorze transportu, czyli same zainicjują proces odejścia od indywidualnego transportu prywatnego. To kluczowa kwestia. Jeśli chcemy odseparować wzrost gospodarczy od zużycia energii i naprawdę efektywnie wykorzystywać zasoby w świecie zamieszkałym przez 9 miliardów ludzi, nie wspominając już nawet o sprawiedliwości, to nie możemy pozwolić, by do gospodarki należało ostatnie słowo.

Zieloną transformację należy postrzegać jako projekt polityczny. Tylko polityka jest w stanie zapanować nad różnicami poglądów i interesów – poprzez prawdziwie reprezentatywne instytucje oraz otwartą debatę, która angażuje społeczeństwo obywatelskie i stanowi rdzeń demokratycznego pluralizmu.

Oczywiście nie wszędzie panuje pluralistyczna demokracja. . W tych krajach, gdzie jej brak – nawet jeśli temu zaprzeczają – działaczki i działacze na rzecz równości społecznej, ekonomicznej i ekologicznej napotykają brutalny opór. Jeśli mają spełnić swoją niezbywalną rolę w napędzaniu transformacji,  to w krajach demokratycznych poszanowanie podstawowych praw człowieka, takich jak wolność słowa i prawa do pokojowych zgromadzeń, musi stać się priorytetem ich polityki zagranicznej. Prawa człowieka są normatywną podstawą, na której należy negocjować strategie transformacji.

Największą przeszkodą społeczno-ekologicznej transformacji, na którą czeka świat, nie jest technologia. Większość rozwiązań już mamy – choćby ekologiczne rolnictwo i sieci systemów transportowych, które nie bazują na pojazdach prywatnych. Prawdziwym problemem jest brak politycznej woli do wprowadzenia innowacji na szerszą skalę, bo sprzeciwiałoby się to żywotnym interesom oligarchów. Wyzwaniem na dziś jest więc pokonanie interesów mniejszości i obrona szeroko rozumianego dobra publicznego – zadanie zrzucone dzisiaj na społeczeństwo obywatelskie.

Słyszymy głosy, że nawoływanie do radykalnej transformacji, zamiast do stopniowej zmiany, to błąd. Kiedy świat boryka się z mnóstwem pilnych problemów – stagnacja gospodarcza, polityczne zamieszki, migracje na masową skalę – trzeba cieszyć się z każdego kroku w stronę bardziej zrównoważonego rozwoju. Nie ma sensu krytykować pragmatycznych i politycznie wykonalnych propozycji rozwiązania problemów związanych z klimatycznym kryzysem.

Takie podejście bagatelizuje skalę kryzysu, który przeżywa nasza planeta, i zakłada linearną zmianę, choć wymagana transformacja taka nie będzie. Choć niektóre elementy zielonej gospodarki – takie jak oszczędzanie zasobów, odnawialne źródła energii, innowacje, zachęty finansowe czy ulgi podatkowe – bez wątpienia odgrywają istotną rolę, to ich suma nie jest w stanie wywołać dalekosiężnych zmian, niezbędnych, by ochronić interesy zarówno obecnego,  jak i przyszłych pokoleń.

Zadanie, jakie dzisiaj stoi przed państwami demokratycznymi, to nie tylko kontynuacja projektu modernizacji z uwzględnieniem najnowszej wiedzy na temat granic możliwości planety. To także rozwijanie mechanizmów partycypacji społecznej, promocja sprawiedliwości społecznej oraz walka z ubóstwem. Do wykonania tego wielkiego zadania potrzeba pasji i uporu. Jesteśmy w stanie to zrobić. A pierwszym krokiem we właściwą stronę jest rozpoznanie ograniczeń, jakie idea „zielonej gospodarki” nakłada na myśl i działanie.

Przełożył: Robert Reisigová-Kielawski

Artykuł ukazał się w Zielonych Wiadomościach nr. 028/lipiec 2017, do ściągnięcia w formacie pdf: http://zielonewiadomosci.pl/wp-content/uploads/028.pdf

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

19.07 odbyło się otwarcie głównej części spotkania La Via Campesina — konferencji wszystkich delegatów i delegatek, ponad 450 osób z siedemdziesięciu paru krajów.

Mystica otwierająca konferencję została odtańczona przez zespół baskijskich artystów ludowych, którzy odziani w skóry owcze i obwieszeni wielkimi dzwonami, zabrali uczestników w prawdziwie mistyczną podróż w Pireneje, ich kraj rodzinny. Baskowie to naród głęboko kultywujący tradycje rodzinnego rolnictwa i hodowli oraz lokalnych rynków żywności, gdzie suwerenność żywnościowa jest elementem suwerenności narodowej.

Zgromadzonych powitała dalej Elizabeth Mpofu, rolniczka z Zimbabwe i Generalna Sekretarz La Via Campesina. W kilkuminutowym wystąpieniu streściła esencję działania ruchu oraz jego ewolucję, od ruchu oporu prezentującego przede wszystkim postawę defensywną wobec zagrażających drobnemu rolnictwu interesów wielkich korporacji, rządów lokalnych i agrobiznesu, do tworzenia nowej, pozytywnej kultury, najsilniejszej i najliczniejszej samoorganizującej się społeczności globalnej, dzielącej wspólne przekonania i wartości.

Podkreśliła, że LVC od zawsze stawiała człowieka w centrum swojej uwagi i troski — jego prawa, godność, bezpieczeństwo i wolność do samostanowienia.

Przez ponad dwie dekady La Via Campesina wykształciła swój własny etos, model postaw i wartości, które można określić właśnie jako nowoczesną “Drogę Chłopską”. “Idziemy La Via Campesina (Drogą Chłopską), odżywiamy się La Via Campesina, myślimy La Via Campesina”

Po jej wystąpieniu zgromadzonych przywitał Jose Graziano da Silva, Dyrektor Generalny FAO, Światowej Organizacji ds. Żywienia i Rolnictwa przy ONZ, wyrażając wdzięczność i podziw za pracę, którą wykonują aktywiści i członkowie LVC, by wpłynąć na poprawę sytuację ludzi i ziemi na całym świecie.

Następnie odbyło się oficjalne przyjęcie nowych organizacji członkowskich ze wszystkich kontynentów (między innymi z Palestyny) do struktur La Via Campesina.

W ramach wprowadzenia w kontekst polityczny i kulturowy organizacji grupa członków założycieli przedstawiła początki, główne założenia i cele ruchu. La Via Campesina powstała w 1993 r. w Południowej Ameryce, w odpowiedzi na kolejny traktat WTO oddający przywileje i zdejmujący ograniczenia z wielkich korporacji kontrolujących coraz większe obszary globalnego rynku żywności.

Prelegenci podkreślali, że LVC od samego początku miała służyć przede wszystkim jako zwielokrotniony, doniosły głos tych pozbawionych głosu i niesłyszanych — drobnych rolników i chłopów zdanych na pastwę globalnych procesów handlowych i ekonomicznych. Ta grupa stopniowo otwierała się się na kolejne podgrupy wykluczonych — kobiet, młodych, migrantów, wysiedlonych i pozbawionych ziemi; do dzisiaj równościowa postawa wśród społeczności wiejskich jest promowana i wymagana od członków LVC.

Kontekst polityczny, w którym powstała i kształtowała się La Via Campesina to kraje Globalnego Południa, a przede wszystkim Ameryka Południowa — kraj, gdzie debata publiczna toczy się m.in. wokół pojęć socjalizmu, walki klasowej, gdzie lewica jest bardzo silna i opiera się właśnie o ludowe masy chłopskie. Trudno znaleźć tu połączenia ze specyfiką polskiego społeczeństwa, gdzie pojęcie klasy ludowej/chłopskiej zostało zdegradowane przez system komunistyczny, wykorzystujący je do kształtowania własnego obrazu rzeczywistości politycznej, a po jego upadku wypadło z oficjalnego dyskursu, zastąpione modelem nowoczesnego, wielkoobszarowego i przemysłowego rolnictwa. Niestety to, co Polska przyjęła jako nowy kierunek rozwoju wsi, w żaden sposób nie odpowiadało na potrzeby zachowania lub ukształtowania na nowo tożsamości wiejskiej, pozostawiając ją samej sobie, ignorując  w debacie publicznej i pogłębiając negatywne stereotypy na temat tożsamości chłopskiej. Już na poziomie języka kategoria chłopa i kultury chłopskiej funkcjonuje w znaczeniach dużo gorszych i niższych, niż nowoczesne jakości rozwoju rozumianego jako materialne bogacenie się, konsumpcjonizm i wygoda kojarzona z cywilizacją miejską. Syndromem tego zapomnienia i odrzucenia jest również polska lewica, z gruntu miejska i inteligencka, ignorująca kwestię klasy ludowej w równym stopniu, co opcje prawicowe i neoliberalne. Wezwanie do przywracania i wzmacniania chłopskiej tożsamości klasowej w ramach ruchu La Via Campesina odbiło się w tym kontekście echem również w odbiorze delegatek z Polski.

Przedstawiciele pierwszej grupy organizacyjnej LVC podkreślali też autonomiczność ruchu — jego niezależność finansową i organizacyjną, samodzielność i zasadę demokratycznego samostanowienia w oparciu o równe prawa wszystkich członków. LVC to dziś ogromny ruch społeczny, liczący ponad 200 milionów członków — chłopów i drobnych rolników — na całym świecie oraz współpracujący z innymi ruchami i organizacjami dzielącymi wspólne wartości.

Negatywną podstawą ruchu, źródłem jego oporu, był i pozostaje przede wszystkim model neoliberalnego kapitalizmu opartego na nieopanowanej chęci zysku i wzrostu gospodarczego, cywilizacyjny model patriarchatu wciąż obecny w naszej kulturze oraz częściowo wynikający z niego system wartości radykalnej prawicy.

W wizji LVC wartością pozytywną jest przede wszystkim rodzinne rolnictwo, które może nie tylko wyżywić wszystkich ludzi na ziemi, ale może również wydostać nas z kryzysu ekologicznego i społecznego, w którym pogrążona jest nasza cywilizacja. Oddanie ziemi pod opiekę tym, którzy żyją z jej uprawy i są od niej bezpośrednio zależni, jest gwarancją jej dobrostanu. La Via Campesina opowiada się za zorganizowaną, świadomą kulturą wiejską, gdzie zdrowe relacje z ziemią i troska o nią idą w parze ze zdrowymi relacjami między ludźmi, opartymi o równość, różnorodność i wolność do samostanowienia. To budowaniu takiej rzeczywistości służą wszystkie działania ruchu.

Obecnie trzy najważniejsze obszary, na jakich koncentruje się energia aktywistów LVC to:  Deklaracja Praw Chłopów i Chłopek negocjowana w ONZ (link); walka o suwerenność żywnościową jako nowy model systemu żywnościowego, organizacji rynków zbytu i dysponowania ziemią, a także promowanie agroekologii jako alternatywnego modelu rolnictwa, który może zaspokoić potrzeby żywieniowe wszystkich ludzi minimalizując jednocześnie zużycie zasobów naturalnych i przyczyniając się do poprawy kondycji globalnego ekosystemu.

Bieżąca konferencja znaczy również moment, w który dalsze kierowanie działaniami LVC zostaje przekazane przez grupę członków założycieli w ręce kolejnego pokolenia aktywistów, chłopów i chłopek, którzy będą mierzyć się z nowymi wyzwaniami XXI wieku.

Sesja popołudniowa zaczęła się od krótkiego sprawozdania delegatów ze wszystkich regionów świata na temat zmian, postępów, wyzwań i perspektyw w danych regionach. Poza zauważalną poprawą w zakresie poziomu świadomości obywatelskiej, powracały w wypowiedziach bardzo wyraźne problemy i przeszkody, między innymi destabilizacja procesów demokratycznych, głównie w krajach Globalnego Południa, ale również na północy, dochodzenie do władzy radykalnej prawicy, stosowanie różnych form nacisku, przemocy i agresji przez lokalne rządy, podsycanie lokalnych konfliktów w celu destabilizacji regionalnych gospodarek, utowarowienie żywności i używanie jej na światowych rynkach spekulacyjnych. Dodatkowo dostrzeżono niepokojące zjawisko zawłaszczania pojęć suwerenności żywnościowej i agroekologii przez agrobiznes na rzecz prywatnych interesów i dla zwiększenia zysków.

Następnie odbyło się spotkanie regionów, podczas którego reprezentanci krajów europejskich rozpoczęli kilkudniowy proces definiowania i spisywania najpilniejszych potrzeb i najbardziej palących problemów, którymi LVC powinna zająć się w ciągu nadchodzących czterech lat. Pierwszym dyskutowanym zagadnieniem była sytuacja imigrantów oraz polityka migracyjna poszczególnych państw w ramach wspólnoty europejskiej. Na podstawie tych spotkań zostanie spisana oficjalna deklaracja VII Konferencji LVC, dokument wiążący wszystkie organizacje w jednym głosie, będącym zapisem wytycznych i motywacją do działania w kolejnych latach (taki dokument powstawał po każdej z konferencji).

Na koniec dnia odbyły się dwa równoległe spotkania. Jedno poświęcone było organizacjom pozarządowym (NGO’s) i poruszało trudne zagadnienie komunikacji pomiędzy tymi organizacjami a środowiskami chłopskimi. Pracujące w tych obszarach organizacje pozarządowe często mają duży wpływ na procesy konsultacyjne na różnych poziomach decyzyjnych, a niestety nie odzwierciedlają perspektywy chłopskiej i często nie mówią głosem tych, w imieniu których się wypowiadają. Spotkanie miało na celu konfrontację tych dwóch punktów widzenia.

Drugie spotkanie, w którym uczestniczyły również delegatki z Polski, dotyczyło kwestii nasiennictwa. Nasiona to sprawa najwyższej wagi w kwestii budowania suwerenności żywnościowej i jedno z największych wyzwań obecnego systemu. Przedstawiciele LVC biorą czynny udział w trzech największych mechanizmach prawodawczych, które regulują produkcję i obrót nasionami na świecie. Delegaci podkreślali istnienie silnego lobby wielkich korporacji, które działają na rzecz ułatwienia procesów patentowania oraz ograniczania kontroli społecznej i dostępu do informacji na temat sposobu produkcji i pochodzenia danych nasion. Jednocześnie ograniczane są prawa chłopów do produkcji i dystrybucji własnych nasion.

Ramona Dominicloulu z rumuńskiej organizacji EcoRuralis zajmującej się m.in. dystrybucją ekologicznych nasion w nieformalnej sieci rolników, wskazywała również na zagrożenie zjawiskiem “new breeding techniques” (nowe techniki uprawy i hodowli). To technologie, które są w fazie testowej i przez to nie mają jeszcze własnej definicji ani odpowiednich regulacji prawnych. Ich niekontrolowany wyciek do środowiska naturalnego mógłby spowodować katastrofę ekologiczną o nieprzewidzianych konsekwencjach (mowa np. o organizmach z wbudowaną funkcją dominacji/eksterminacji innych gatunków).

Wobec tej sytuacji LA Via Campesina aktywnie walczy o suwerenność nasienną i oddanie prawa do zachowywania, reprodukcji i wymiany nasion rolnikom i chłopom, do tworzenia lokalnych sieci obrotu nasionami i dywersyfikacji gatunkowej dostępnych roślin.

Po zamknięciu oficjalnej części spotkań, rozmowy trwały w korytarzach Old Seminary i w przestrzeniach hotelowych. Silnie akcentowana jest obecność kilkudziesięcioosobowej grupy tłumaczy, dzięki którym wszystkie sprawy poruszane na konferencji mogą trafić do członków społeczności rolniczych z całego świata. Dziękujemy!

Jedynym wynagrodzeniem, jakie otrzymują tłumacze, jest wdzięczność oraz najlepsze miejscówki na konferencji.

źródło: Nyeleni Polska

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.
PROTEST
przeciw zamachowi na niezależne sądy i niezawisłość sędziów
Kongres Ruchów Miejskich, ogólnopolska apartyjna federacja organizacji społecznych i lokalnych inicjatyw miejskich z kilkudziesięciu miast, zdecydowanie protestuje przeciw zamachowi rządzącej partii na polskie sądownictwo!

Polega on na obaleniu konstytucyjnej zasady (trój)podziału i równowagi władz przez podporządkowanie sądownictwa upartyjnionej, monolitycznej władzy rządzącej partii. Przyjęte lub procedowane ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustroju sądów powszechnych oraz o Sądzie Najwyższym naruszają podstawy ustroju państwa polskiego bez dostatecznej ku temu legitymizacji, czyli są uzurpacją. Jednocześnie, co najważniejsze, przynoszą realne zagrożenie dla zachowania prawa obywateli do bezstronnego sądu i rzetelnego procesu, zagrażają gwarancjom przestrzeganiu praw i wolności człowieka i obywatela oraz demokratycznym ramom ustroju państwa polskiego.

Nie ma i nie może być na to zgody!

Ogromne obawy budzi uzależnienie od partii rządzącej i jej rządu Krajowej Rady Sądownictwa i skrócenie, wbrew Konstytucji, kadencji jej członków, upartyjnienie trybu powoływania sędziów oraz podporządkowywanie Ministrowi Sprawiedliwości prezesów sądów. Szczególny sprzeciw wywołuje projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Skrócenie kadencji Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego oraz arbitralne przeniesienie w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego uzależnione od widzimisię nowej, partyjnej protezy Krajowej Rady Sądownictwa są niekonstytucyjne, łamią prawo i nie mają precedensu w cywilizowanym świecie.

Występujemy przeciw zamachowi na sądownictwo jako obywatele, jednak jako ruchy miejskie, niezwiązane z żadnym środowiskiem partyjno-politycznym czy ideologicznym, mamy do protestu szczególne powody. Bezstronny, niezawisły i rzetelny sąd bywa ostatnią deską ratunku dla interesu publicznego, w imieniu którego jako ruchy miejskie występujemy – wbrew dobrze zorganizowanej i zasobnej komercji, partykularnym interesom upartyjnionej władzy miejskiej albo rządowej. Nie ma prawdziwej demokracji miejskiej bez oparcia w prawie, na którego straży stoją sądy!

Protest przeciw obecnie forsowanej „reformie” sądów i sądownictwa, nie oznacza akceptacji ani obrony status quo. Powszechne w Polsce przekonanie, że zwykły człowiek ma utrudniony dostęp do prawa i sprawiedliwości ma oparcie w rzeczywistości, podobnie jak opinia, że prawo jest silne wobec słabych oraz słabe wobec silnych. Nierzadko to interes publiczny jest tym przegrywającym „słabym” – względem partykularnego interesu biznesowego. Postępowania sądowe wloką się latami, wyroki i ich uzasadnienia są niezrozumiałe a środowisko sędziowskie nie rozliczyło się ze swoich błędów, jak np. uwikłanie w aferę reprywatyzacyjną albo „czyszczenie” kamienic.

Reforma sądownictwa jest konieczna. Dostęp zwykłych ludzi do prawa i sprawiedliwości nie ulegnie jednak zmianie na lepsze tylko dlatego że sądy przejmie, z pogwałceniem Konstytucji, partia polityczna, mająca w nazwie te właśnie słowa: Prawo i Sprawiedliwość. To parawan, raczej będzie odwrotnie, sądy staną się stronnicze, „przyjazne” tylko dla „swoich” i dominującej partii.

Uważamy, że protest przeciw zamachowi na sądownictwo byłby skuteczniejszy, bardziej przekonujący i uzyskałby bardziej masowe poparcie, gdyby towarzyszyły mu choćby wstępne propozycje zmian w sądownictwie, czytelne dla ogółu Polaków. Dobrze byłoby wiedzieć jaka reforma, alternatywna wobec PiSowskiej „deformy” znoszącej niezależność sądów – miałaby przynieść rozwiązanie problemów sądownictwa. Oczekujemy od opozycji, by oprócz głośnego i koniecznego „nie pozwalam”, pokazała, co ma konstruktywnego do zaoferowania jako antidotum na eksponowane z wielką przesadą przez rządzącą partię, ale jednak w istocie prawdziwe – słabości systemu sądownictwa w Polsce.

Kongres Ruchów Miejskich solidaryzuje się z sędziami i apeluje do wszystkich mieszkańców naszego kraju do udziału w proteście przeciw podporządkowaniu sądów i sędziów politykom!

Apelujemy do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie zmian w ustawach o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Prawa o ustroju sądów powszechnych i ewentualnej, obecnie procedowanej ustawy o Sądzie Najwyższym!

Żądamy by Parlament porzucił prace nad obecnie proponowanym kształtem nowej ustawy o Sądzie Najwyższym!

Związek Stowarzyszeń

KONGRES RUCHÓW MIEJSKICH

Poznań-Warszawa, 20 lipca 2017 r.

W burzliwych czasach trudno oderwać się od wielkiej polityki – nawet jeśli dyskusja toczyć się ma przede wszystkim wokół tej lokalnej. (więcej…)

Apel organizacji ekologicznych w sprawie niezależnych sądów

Dzięki niezależnym sądom, obywatel nie jest bezsilny w sporze z władzami. Dzięki niezależnym sądom, środowisko nie jest bezbronne w starciu z człowiekiem. Nie ma prawidłowej ochrony środowiska bez niezależnych sądów.

Niezależne sądy i środowisko są w Polsce zagrożone. Mamy do czynienia z próbą całkowitego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości politykom.

Jakość powietrza, legalność wycinki drzewa, prawidłowość funkcjonowania zakładów przemysłowych – to tylko kilka spraw, które niebawem mogą być rozstrzygane nie przez niezawisłego arbitra, a przez człowieka zależnego od polityków i ich interesów.

Dlatego jako osoby, dla których ważne jest dobro ludzi i środowiska, sprzeciwiamy się zmianom ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Prawa o ustroju sądów powszechnych, a także poselskiemu projektowi ustawy o Sądzie Najwyższym.

Dbając o niezależne sądy, dbamy o środowisko i podstawowe prawa każdego Polaka! Stańmy dzisiaj wszyscy razem w obronie tych wartości!

Podpisani:

Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi

Fundacja Dzika Polska

Fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju

Fundacja Frank Bold

Fundacja Greenmind

Fundacja Greenpeace Polska

Fundacja WWF Polska

Fundacja Zielony Instytut

HEAL Polska

Polski Klub Ekologiczny

Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA

Towarzystwo dla Natury i Człowieka

Związek Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć

Dzień 2. światowego zjazdu La Via Campesina należał również do kobiet rolniczek i traktował o ich sytuacji w społecznościach lokalnych na świecie. Odbyły się dwie sesje dyskusyjne — w pierwszej uczestniczki i uczestnicy rozmawiali w zróżnicowanych, mieszanych grupach, druga sesja odbyła się w grupach regionalnych. Głównym celem rozmów było omówienie politycznego udziału kobiet w życiu społeczności lokalnych i społeczności globalnej, dyskutowano strategie włączania kobiet w procesy decyzyjne na wszystkich szczeblach prawodawczych w instytucjach publicznych i organizacjach społecznych. Wskazywano również przeciwności, które napotykają kobiety-rolniczki w swoim codziennym życiu i propozycje ich zwalczania. Dyskusje stanowiły rozwinięcie problematyki zarysowanej dnia poprzedniego przez przedstawicielki ze wszystkich regionów świata.

O ile sytuacja kobiet w krajach Globalnego Południa znacznie różni się od doświadczeń rolniczek europejskich czy pochodzących z północnej Ameryki, o tyle ogólna sytuacja kobiety w społeczności wiejskiej ma wiele uniwersalnych wymiarów. Z doświadczeń, którymi dzieliły się uczestniczki spotkania, wyłaniał się obraz ciężkiej, codziennej pracy w polu, przy tych samych, fizycznych czynnościach, które wykonują mężczyźni, a następnie w domu — przy dzieciach i pracach domowych. Kobieta jest w rodzinie filarem opieki i troski, to ona wychowuje dzieci, uczy ich języka i miłości, stanowi oparcie dla mężczyzny, a jednocześnie karmi innych członków społeczności, nie tylko przygotowując pokarm, ale w tym przypadku również uprawiając go. Tym samym jej ciało i energia witalna wykorzystywane są do maksimum, kobietom nie wystarcza już sił na działalność wykraczającą poza własne gospodarstwo, samoorganizację, współdziałanie z innymi członkiniami i członkami społeczności w celu przekształcania rzeczywistości wedle własnych potrzeb — czy to przez uczestnictwo w lokalnych procesach decyzyjnych, czy przez doraźne działania, organizowanie rynków zbytu, komunikacji zewnętrznej.

Ze słów delegatek z Ameryki Łacińskiej wyłaniał się jeszcze trudniejszy obraz życia w krajach, gdzie wciąż działają nieformalne grupy paramilitarne i często nieprzychylne drobnym rolnikom i aktywistom rolniczym oddziały rządowe, gdzie jednocześnie kultura patriarchatu jest wciąż bardzo silna, a przemoc domowa wobec kobiet i ich wykorzystywanie są normą. Stąd zdecydowany i momentami rewolucyjny ton ich przekazu, propagującego “chłopski feminizm” jako postawę niezbędną do kształtowania zdrowych relacji na wsi, który w środowiskach polskich mógłby nie zostać zrozumiany bez odpowiedniego wprowadzenia w kontekst codzienności tych kobiet. Zważywszy jednak na skalę przemocy domowej na wsi polskiej, zjawiska o olbrzymim zasięgu, a nikłej obecności w dyskursie publicznym, waleczna postawa kobiet z Globalnego Południa daje do myślenia i motywuje do podjęcia tematu w naszym kontekście, za pomocą dostępnych nam danych i doświadczeń.

Jednym z głównych wniosków wyłaniających się z tych rozmów, była potrzeba organizacji szerokiej, międzynarodowej sieci szkoleń w ramach struktury La Via Campesina, dedykowanych kobiet oraz mężczyznom, podczas których kobiety mogłyby poznać swoje prawa i możliwości, oraz nauczyć się, jak adresować swoje problemy, jak o nich mówić i jak je rozwiązywać w danym kontekście socjokulturowym. Mężczyźni mogliby zapoznać się z perspektywą kobiet i nauczyć się mówić o sprawach kobiet — rządzący często mężczyźni powinni umieć rozpoznawać i adresować problemy kobiet oraz pomagać im w ich artykułowaniu i rozwiązywaniu.

W trakcie dwudniowego Zgromadzenia Kobiet mężczyźni mogli brać udział w rozmowach i przysłuchiwać się im, ale głosem tym razem dysponowały kobiety. Dużym sukcesem jest organizacja tłumaczeń — obecnie konferencja tłumaczona jest na kilkanaście języków, w tym polski.

Delegatki z Polski, Edyta Jaroszewska-Nowak i Joanna Bojczewska, uczestniczą w rozmowach w charakterze obserwatorek, dzieląc się również perspektywą kobiet ze środkowej Europy. Jednocześnie zapoznają się po kolei z działaczkami i działaczami European Coordination La Via Campesina i rozpoznają zakres działalności organizacji w Europie oraz możliwości, jakie ewentualnie otworzyłyby się przed polskimi rolnikami i rolniczkami, gdyby Polska aktywnie zaistniała w strukturach LVC.

19.07 Oficjalnie rozpoczyna się VII Konferencja La Via Campesina. Więcej szczegółów niebawem.

źródło: Nyeleni Polska

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.