Książki kucharskie przybierają dziś formy modowych żurnali. Żywność jest modna, rolnicy mniej. W szale mody na organic, bio, vegan, gluten-free i fair trade, mało kto dostrzega mechanizmy działania branży spożywczej.

Produkcja i dystrybucja żywności poddana jest tym samym regułom kapitalistycznej gry, co inne sektory gospodarki (kumulacja kapitału, prywatyzacja zysków, uspołecznienie kosztów i eksploatacja środowiska). Tym co ją wyróżnia, jest stosunkowa łatwość uchwycenia zmian i ich wpływu na wszystkie grupy społeczne w Polsce po 1989 roku. W końcu wszyscy coś jemy. Codziennie.

Coraz trudniej jest kupić nieprzetworzoną, świeżą i zdrową żywność za przystępną cenę – to fakt. Widzimy to niezależnie od tego, w jak dużym mieście mieszkamy i jaki mamy budżet. Produkcja i dystrybucja żywności podlega dynamicznym zmianom, wynikającym z podporządkowania mechanizmom globalnego rynku. Mechanizmom szkodliwym dla ludzi i środowiska, w którym żyją. Powszechność tych zjawisk daje szansę mobilizacji grup dotąd nie utożsamiających się z działaniami kontestującymi neoliberalny porządek.

Miasto

Polska jest jednym z nielicznych państw w Unii Europejskiej, które nie regulują rozwoju sektora handlu wielkopowierzchniowego, zwłaszcza tzw. dyskontów. Tą sferą rządzi „niewidzialna ręka”, czyli budżety ponadnarodowych koncernów. Jak okazało się niedawno koncerny te były też bezpośrednio wspierane przez pieniądze publiczne (Bank Światowy i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju przyznały się, że udzielały pożyczek na finansowanie ekspansji sieci LIDL i KAUFLAND w Europie Środkowej (1)). Z taką konkurencją niezależne, rodzime sklepy błyskawicznie tracą klientów. Są wypychane z rynku artykułów spożywczych oraz drobnej chemii gospodarczej, bo w sprzedaży tych właśnie towarów specjalizują się sieci dyskontowe.

Konsekwencje tego procesu są typowe dla kapitalizmu –  wyzysk pracowników(2), maksymalizacja zysków kosztem kontrahentów i przede wszystkim kreatywna księgowość pozwalająca uniknąć opodatkowania. Oferta takich sklepów przyczynia się także do „od-lokalnienia” codziennych zakupów, bowiem przy tak dużej skali działalności koszty transportu są mało istotne w porównaniu z kosztami produkcji. Na półkach dominują towary od dużych dostawców, zunifikowane, często wysoce przetworzone lub wzbogacone w konserwanty ułatwiające ich przechowywanie i transport.

Droga żywności od producenta jest długa i nieprzejrzysta. Konsumenci są nieświadomi społecznych i środowiskowych konsekwencji kupowania importowanej i przemysłowo produkowanej żywności, nie mówiąc już o znajomości kalendarza plonów.  Przyzwyczajeni do dumpingowo niskich cen, nie rozumieją zwyżki cen związanej z klęskami naturalnymi (susza 2015). Brak kontaktu między rolnikami, a mieszkańcami miast nie tworzy podstaw do budowy zaufania i wspierania się, kiedy to potrzebne. Przypomnijmy – wiosną 2015r., w czasie gdy mieszkańcy stolicy odwiedzają kolejne eko targi i bazary w poszukiwaniu zdrowej żywności, pod Kancelarią Premiera protestują rolnicy domagający się m.in. zakazu spekulacji ziemią i regulacji umożliwiających sprzedaż bezpośrednią produktów wytwarzanych w ich gospodarstwach. Poparcie czy choćby zainteresowanie protestem ze strony mieszkańców miast jest znikome. Solidarność jawi się jako jakieś abstrakcyjne pojęcie.

Wieś

Na wsi postępuje uprzemysłowienie rolnictwa i upadek małych gospodarstw. Wraz z rosnącym udziałem dużych sieci handlowych na polskim rynku, wzrasta znaczenie producentów żywności działających na tak dużą skalę, by móc stać się ich partnerem. Ten rodzaj gospodarowania opiera się na intensywnym wykorzystaniu maszyn i agrochemii, co skutkuje zanieczyszczeniem środowiska, pogorszeniem jakości wytwarzanej żywności, czy niekorzystnymi zmianami w krajobrazie. Mniejsze gospodarstwa, wykorzystujące bardziej przyjazne dla środowiska metody gospodarowania, nie są w stanie sprostać wymogom pośredników i narzucanym przez nich warunkom (m.in. odroczona płatność, wielkość dostaw itp.). Dodatkowo, łatwość transportu i dominacja wielkich sieci powoduje, że konkurencja w rolnictwie staje się globalna. Trudności małych gospodarstw chcących utrzymywać się ze sprzedaży żywności są potęgowane przez stopniowe zanikanie skupów produktów rolnych oraz słabą kondycję rolniczej spółdzielczości. W efekcie obserwujemy masowy odpływ młodych mieszkańców z polskiej wsi, a w wielu miejscach kraju – zanikanie specyficznej kultury związanej z wsią rolniczą. Pamiętam rozmowę z Marcinem, jednym z rolników z Zielonego Miasteczka. Pochodzi z zachodnio-pomorskiego. „W moim regionie kiedyś było 2000  gospodarstw, teraz jest 100. Gdzie mamy pracować? Jak byłem dzieckiem w  podstawówce, było nas 30 osób w klasie rolniczej – dzieci rolników.  Dzisiaj zostało nas trzech. Reszta wylądowała na zmywaku w Irlandii”.

 BIO

W dużych miastach zauważalny staje się rozwój sektora „ekologicznego”, oferującego żywność uprawianą bez nawozów sztucznych, ograniczającą opryski, produkowaną z poszanowaniem środowiska, zwykle bogatszą w wartości odżywcze i smakowe. Niestety jest ona pozycjonowana na rynku jako luksusowa, a zatem niedostępna dla większości osób ze względu na wysoką marżę (dodawaną do i tak relatywnie wysokiego kosztu produkcji). Zawyżona cena nie tylko ogranicza dostęp do takiej żywności dla konsumentów, ale przyczynia się także do tworzenia bariery popytowej dla rozwoju rolnictwa ekologicznego w Polsce. W rezultacie mniej rolników – napotykających  opisane przez nas wcześniej problemy – może wzmocnić swoją pozycję na rynku, dzięki przestawieniu się na ekologiczne metody produkcji. Szansą na przełamanie tej sytuacji jest nawiązanie bezpośrednich relacji między producentami i konsumentami oraz zwiększenie świadomości tej drugiej grupy.

Zalążki współpracy Miasto-wieś

Budowanie świadomości i odpowiedzialności konsumenckiej poprzez nawiązywanie bezpośrednich relacji (także handlowych) między rolnikami i konsumentami staje się ważną płaszczyzną aktywizmu społecznego. W ten sposób, podstawowa potrzeba biologiczna (dostęp do zdrowej żywności) łączy się z działaniem obywatelskim (współdziałanie na rzecz realizowania ważnej potrzeby społecznej).

Kooperatywy Spożywcze

Kooperatywny model współdziałania pozwala konsumentom wziąć odpowiedzialność za sposób zaspokajania swojej potrzeby, a przy tym wspiera sprawiedliwą wymianę handlową (domestic fair trade). Dodatkowo część kooperatyw odwołując się do wartości spółdzielczych, kładzie nacisk na zasady demokratycznej samoorganizacji i współpracy, a także próbuje odzyskać i nadać znaczenie pojęciu wspólnoty.

Ponad 5,5 roku temu grupa warszawskich aktywistów założyła Warszawską Kooperatywę Spożywczą, pierwszą taką inicjatywę żywnościową w Polsce. Jej celem było omijanie pośredników. Od tego czasu w całym kraju powstało kilkanaście podobnych grup, które poprzez wspólne zakupy chcą odzyskać kontrolę nad łańcuchem dostaw. Poza kooperatywami powstało kilkadziesiąt grup zakupowych oraz kilka systemów RWS (rolnictwa wspieranego przez społeczność). Aktywizm „żywnościowy” stał się regularną praktyką społeczną i sposobem na omijanie patologii obecnego rynku dla kilkunastu/kilkudziesięciu społeczności w Polsce. Choć nadal jest nurtem niszowym, to obiecująco przybiera na sile.

 Obserwujemy w Polsce różne kierunki rozwoju kooperatyw. Aby były skuteczne w realizacji swojego podstawowego celu – odbudowywania partnerskich relacji na linii miasto-wieś,  muszą one przybrać formę sprawnie działających organizacji ze stosunkowo dużą siłą nabywczą. Skala zamówień żywności jest bowiem podstawą do tego, aby stać się partnerem w relacjach z rolnikami uprawiającymi ziemię w sposób zrównoważony, gdyż koszty wytwarzania takiej żywności są wysokie. Między innymi dlatego Kooperatywa Spożywcza „Dobrze” w sierpniu 2014 r. otworzyła pierwszy w Polsce oddolny sklep spółdzielczy.

Założyliśmy społecznościowy sklep, który obok zaopatrywania w lokalną żywność, tworzy wspólnotę praktykującą demokrację bezpośrednią. Po roku funkcjonowania sklepu stowarzyszamy i zaopatrujemy w żywność blisko 150 gospodarstw domowych*, i mamy niemal drugie tyle klientów. Stale współpracujemy bezpośrednio z ok. 15 gospodarstwami rolnymi, głównie z województwa mazowieckiego. Nasza Kooperatywa działa skutecznie i rozwija się m.in. dlatego, że za warunek funkcjonowania uznała stworzenie miejsc pracy dla najbardziej zaangażowanych członków i członkiń. Dzisiaj na płatnych stanowiskach udaje nam się zatrudniać 5 osób należących do „Dobrze”. Dodatkowym czynnikiem umożliwiającym nam działanie jest finansowa i fizyczna kontrybucja wszystkich członków i członkiń kooperatywy.

 *Sklep Kooperatywy „Dobrze” jest zarządzany i prowadzony przez członków i członkinie zrzeszone w stowarzyszeniu o tej samej nazwie. Jego działanie opiera się na finansowym i „czasowym” zaangażowaniu członków i członkiń. Wszyscy w Kooperatywie pracują min. 3 godziny w miesiącu (praca wolontariacka), wykonując rozmaite czynności związane z funkcjonowaniem sklepu lub Kooperatywy. Wypełnienie „dyżuru” w danym miesiącu jest warunkiem uzyskania zniżki członkowskiej w miesiącu kolejnym. Wszyscy w Kooperatywie płacimy składki członkowskie (min. 150zł/6miesięcy, uzależnione od wielkości gospodarstwa). Dzięki temu udaje nam się obniżyć koszty prowadzenia sklepu, a przez to i ceny produktów, które członkom i członkiniom sprzedawane są po cenie producenckiej plus koszty transportu i strat.  Jasno określone reguły i konsekwencje za niestosowanie się do nich sprawiają, że udaje nam się utrzymać wysokie zaangażowanie członków i członkiń (na poziomie 90-95%). Sklep Kooperatywy jest otwarty także dla „zwykłych” ludzi, niezrzeszonych. Klienci i klientki sklepu kupują żywność po cenach wyższych, z marżą. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy prowadzić przedsiębiorstwo (tak! przedsiębiorstwo społeczne)  w sposób bezpieczny, utrzymując płynność dzięki składkom członkowskim i zarabiając na swoje koszty dzięki sprzedaży dla klientów. Model ten choć niełatwy, daje możliwość ciągłego rozwoju, a przede wszystkim dla wielu osób tworzy praktyczną alternatywę wobec wszechobecnych sieciówek.
 RWS

Nieco nowszym i stale rozwijającym się sposobem na wsparcie drobnego rolnictwa jest system Rolnictwo Wspierane przez Społeczność (RWS). Zakłada on kontraktowanie upraw bezpośrednio u rolników/ek oraz współuczestnictwo w kosztach związanych z prowadzeniem gospodarstwa. W RWS-ie płaci się jakoby nie tylko za żywność, ale również za rolnictwo.

RWS to model współpracy między konsumentami i producentami żywności, który tworzy dogodne warunki działalności dla drobnych gospodarstw rolnych. Relacja między obiema grupami, zwykle zapośredniczona przez rynek, na którym główną motywacją jest zysk, zmienia się w osobisty, oparty na zaufaniu kontakt, w którym szacunek i obustronna opieka wypierają logikę rynkową. W RWS-ie konsumenci płacą rolnikom z góry na początku sezonu pewną ustaloną na podstawie budżetu kwotę. Dzięki takiemu rozwiązaniu rolnik zna swój roczny przychód, i niezależnie od urodzaju czy wahań cen rynkowych z powodzeniem prowadzi gospodarstwo. Płatności dokonywane wczesną wiosną dają gospodarstwu środki niezbędne do zakupu nasion i drobnego sprzętu, co pozwala uniknąć pożyczek, a tym samym zależności od kaprysów systemu bankowego.

Dodatkową zaletą RWS-u jest oszczędność czasu rolników. Wielu z nich, szczególnie jeśli produkują ekologicznie, sprzedaje swe produkty na targach. Dostarczając wszystkie produkty tylko raz w tygodniu, nie muszą tracić czasu na targowisku, szukać nowych odbiorców, ani spędzać czasu na reklamowaniu swoich warzyw.

Jest to system bez wątpienia korzystny najbardziej dla rolników, a jednakowoż jak do tej pory, niewiele gospodarstw zdecydowało się na taki model. Dla odbiorców model ten jest gwarancją lokalnego pochodzenia oraz walorów zdrowotnych żywności. Znaczną wadą jest jednak jego sezonowość. Jak dotąd powstało w Polsce około 5 grup RWS (3).

Zakończenie

Jedną z wyraźnie widocznych w Polsce przemian jest dynamiczny rozwój  sieci handlowych. Według badań CBOS z 2013 roku, już 88% Polaków większość swoich zakupów spożywczych realizuje w dyskontach, marketach lub supermarketach.

Nic dziwnego, że w kraju niskich zarobków i umów śmieciowych króluje dumpingowa i równie śmieciowa żywność. Jeszcze długo na ekologiczną żywność nie będzie stać większości społeczeństwa. Jednak dla tych, którzy chcą i mogą wspierać sprawiedliwy handel i zrównoważone rolnictwo, pojawia się coraz więcej alternatyw. Zdecentralizowany i swobodny rozwój „spożywczego aktywizmu” sprawił, że w całej Polsce istnieje kilkanaście-kilkadziesiąt modeli bezpośredniej współpracy na linii miasto-wieś. Każdy z nich jest niepowtarzalny.

Przypisy

(1) http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18508862,w-lidlu-zwiazkow-zawodowych-nie-bedzie.html

(2) http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18508862,w-lidlu-zwiazkow-zawodowych-nie-bedzie.html

(3) http://rws.waw.pl

Artykuł opublikowany po raz pierwszy w broszurce: ABC kapitalizmu – zeszyt drugi

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Bakterie morskie są pod silnym wpływem postępującego zakwaszenia oceanów, którego przyczyną jest emitowany przez ludzi dwutlenek węgla. Tego niepokojącego odkrycia dokonali szwedzcy uczeni z Uniwersytetu Linneusza wraz ze swoimi kolegami z Hiszpanii. Wyniki przedstawiono w artykule zamieszczonym przez czasopismo naukowe Nature Climate Change.

„Wiadomo powszechnie, iż zakwaszenie oceanów powoduje wyniszczanie raf koralowych i zaburza produkcję wapiennych muszli ważnego fitoplanktonu,” mówi Jarone Pinhassi, profesor mikrobiologii morskiej na Uniwersytecie Linneusza w Kalmar. „Negatywny wpływ zakwaszenia oceanów na bakterie jest czymś nowym.”

Naukowcy z Uniwersytetu Linneusza mogą teraz zademonstrować, że oceaniczne bakterie mające kontakt z zakwaszeniem zmuszone są w znacznym stopniu zmienić swój metabolizm; przestają koncentrować się na procesie degradowania i swoją energię przeznaczają na zmaganie się z obecnym w wodzie kwasem.

Drobnoustroje te odgrywają kluczową rolę w globalnym cyklu niezbędnych do życia pierwiastków.

Działają one przede wszystkim jako czynniki rozkładające materiał organiczny produkowany w oceanie przez mikroskopijne glony lub wprowadzany do akwenów ze ściekami. Gdy glony lub inne organizmy giną, zostają później zdegradowane przez bakterie, które funkcjonują jako oczyszczalnia ścieków oceanu. Jednocześnie pomagają one uwolnić niezbędne dla łańcucha pokarmowego składniki odżywcze takie jak azot i fosfor.

W każdym litrze wody morskiej znajduje się około miliard komórek bakteryjnych. Podobnie jak mikroflora jelitowa jest istotna z punktu widzenia dobrego stanu zdrowia ludzi, bakterie w oceanach determinują kondycję zdrowotną ekosystemów morskich. Bakterie syntetyzują na przykład witaminy, od których zależne są algi i inne organizmy.

Szacuje się, że przy obecnym tempie emisji dwutlenku węgla zakwaszenie światowych oceanów wzrośnie w tym stuleciu aż trzykrotnie.

Praca opublikowana 2 marca 2012 w Science zatytułowana „Geologiczny zapis zakwaszenia oceanu” ustaliła, że obecne tempo zakwaszenia jest najszybsze co najmniej od 300 milionów lat.

Żródła: Phys.org, Science

12507645_10153457584832695_7615919080454666400_nJESZCZE PUSZCZA NIE ZGINĘŁA – pod takim hasłem Partia Zieloni organizuje marsz w obronie Puszczy Białowieskiej przed masową wycinką. Ekolodzy i miłośnicy przyrody przebrani za Entów – strażników drzew ze świata J.R.R. Tolkiena – przejdą z Agrykoli pod Kancelarię Premiera.

Puszcza Białowieska jest dobrem narodowym, z której może być dumny każdy i każda z nas. Niestety Lasy Państwowe w porozumieniu z Ministerstwem Środowiska planują jej bezpowrotną dewastację, zwiększając wielokrotnie planowaną wycinkę drzew.

Dlatego, aby zaprotestować przeciw zniszczeniu Puszczy, w niedzielę 17 stycznia Partia Zieloni organizuje Marsz Entów: Jak las do opętanego żądzą władzy Makbeta, jak Entowie do mordercy lasów Sarumana, pójdziemy pod Kancelarię Premiera apelując o ochronę naszego narodowego dziedzictwa.

Na stronie wydarzenia na Facebooku swój udział potwierdziło do tej pory ponad 2 tys. osób, a zainteresowanych jest kolejne 5 tys. 

Marek Matczak, sekretarz Partii Zieloni i pomysłodawca wydarzenia, mówi: „Puszcza Białowieska to wielki skarb nie tylko dla Polski czy Europy ale również dla całego świata. To nie biznes na którym można sobie zarobić! Jesteśmy zniewoleni obecnym rynkowym sposobem myślenia który wymusza od nas czerpania do bólu z zasobów naturalnych naszej planety. Musimy wreszcie przełożyć wajchę gospodarczą i zmienić sposób życia bo inaczej nie wygramy ze zmianami klimatycznymi oraz z nadchodzącym kryzysem energetycznym.”

Marsz Entów rusza w niedzielę 17. stycznia o godz. 12.00 przy ul. Agrykoli, obok wejścia do Parku Łazienkowskiego. Stamtąd pochód przejdzie na plac Na Rozdrożu i Alejami Ujazdowskimi pod Kancelarię Premiera. Na liście zaproszonych gości znaleźli się m.in: Robert Cyglicki, dyrektor Greepeace Polska; prof. Wiesław Walankiewicz, biolog badający Puszczę Białowieską; Joanna Łapińska, aktywistka z Hajnówki; Radosław Gawlik, były wiceminister środowiska i prezes stowarzyszenia Eko-Unia; Nuria Selva Hernandez, ekolożka, żona Adama Wajraka; oraz Danuta Kuroń. W marszu wezmą udział również członkowie i członkinie Komitetu Obrony Demokracji, stowarzyszenia Miasto Jest Nasze oraz partii Razem.

Nasza gazeta „Zielone Wiadomości” jest współorganizatorem i patronem tego wydarzenia.

Organizatorzy/Organizatorki: Partia Zieloni, Fundacja Strefa Zieleni, Ostra Zieleń, Zielone Wiadomości, Stowarzyszenie Ekologiczne „Eko-Unia”

Okazuje się, że fragmenty plastiku stanowiące składnik wielu kosmetyków powszechnego użytku, takich jak peelingi czy pasty do zębów, są niezwykle problematyczne. Mikrogranulki, o których mowa, wykonane najczęściej z polietylenu (PE) w momencie zużycia trafiają do systemu kanalizacyjnego, lecz mechanizm oczyszczalni nie może ich wyłapać, więc finalnie te niepozorne drobinki zalegają w morzach nie poddając się biodegradacji, a co za tym idzie – są zjadane lub pochłaniane przez organizmy morskie. Stąd mogą także trafić na talerze konsumentów ryb.

Na szczęście, wielu producentów kosmetyków rezygnuje ze sztucznych tworzyw na rzecz organicznych zamienników. Holenderska North Sea Foundation we współpracy z Plastic Soup Foundation stworzyły aplikację, która za pomocą skanu wykrywa obecność mikrogranulek w składzie produktu. Więcej informacji na stronie http://www.beatthemicrobead.org/pl/

Dodała: Martyna Nowak

na podstawie http://www.beatthemicrobead.org/pl/

Bartłomiej Kozek rozmawia z Agnieszką Kościańską o źródłach siły polskiego kościoła katolickiego, jego bardziej otwartej wobec świata przeszłości i sposobach na to, jak wejść w dialog z jego bardziej progresywną częścią. (więcej…)

W Ministerstwie Sprawiedliwości powstaje projekt ustawy zmieniający zasady funkcjonowania zawodu komornika. Ma ona przywrócić stan z 1997 r., kiedy do komornicy byli pracownikami sądów. W końcówce rządów SLD-PSL Sejm uchwalił znaczną większością głosów (308 za) nowelizację ustawy, która przekształciła komorników w biznesmanów, zarabiających na procencie od wartości zajętego mienia.

Sytuacja ta doprowadziła w ciągu ostatnich dwudziestu lat do licznych nadużyć, o których było ostatnio głośno. Dochodziło m.in. do zajęcia mienia sąsiada dłużnika, tylko dlatego, bo znajdowało się ono obok posesji osoby, na której miało dojść do egzekucji komorniczej.

Podstawowa pensja komornika ma być odpowiednikiem pensji referendarza sądowego, czyli wynosić od 3,5 tys. zł do 6 tys. zł brutto. Oprócz tego komornik ma liczyć na swego rodzaju premię za efektywność, mają nie przekraczać zarobków sędziego sądu apelacyjnego, czyli wynosić maksymalnie 11 tys. złotych.

Ministerstwo potwierdza, że dojdzie do zmian w funkcjonowaniu zawodu komornika, ale nie zdradza szczegółowych planów. Gazeta Wyborcza podaje, że zmiany mają wejść w życie w 2017 r.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Królewski Bank Szkocji (Royal Bank of Scotland – RBS) doradził klientom, aby przygotowali się na „rok ekonomicznego kataklizmu” i globalnego kryzysu deflacyjnego, ostrzegając, że główne indeksy giełdowe mogą spaść o jedną piątą, a cena ropy do 16 dolarów za baryłkę. Zespół kredytowy banku poinformował, że z rynków docierają te same sygnały alarmowe, jakie poprzedziły upadek Lehman Brothers w 2008 roku. W nocie skierowanej do klientów napisał: „Sprzedajcie wszystko z wyjątkiem obligacji wysokiej jakości. Chodzi o zwrot kapitału, a nie zwrot z kapitału. W zatłoczonej sali drzwi wyjściowe są małe.” Andrew Roberts, szef sekcji kredytowej banku, powiedział, że kurczy się zarówno handel światowy, jak i pożyczki – to nieprzyjemny koktajl dla korporacyjnych bilansów i zysków kapitałowych; nieznane wody, zważywszy, że wskaźniki zadłużenia osiągnęły rekordowy poziom. […]

Źródło: The Sydney Morning Herald

Poniedziałek przyniósł kolejną złą wiadomość dla sypkich ładunków masowych, ponieważ Baltic Dry Index spadł o 14 punktów do rekordowo niskiego poziomu 415. Stało się to w ślad za piątkową, 16-punktową redukcją do rekordowo niskiej wartości 429, która nastąpiła po rekordowo niskich wynikach we wtorek, środę i czwartek; odpowiednio 468, 467 i 445. Wiadomość ta oznacza, że kluczowy benchmark sektora (transportu morskiego) nie tylko odnotował spadki każdego dnia w 2016, ale pozostał na rekordowo niskim pułapie przez pięć z sześciu sprawozdawczych dni bieżącego roku. Ubiegły sezon był wyjątkowo zły dla branży; zakończył się spadkiem Baltic Dry Index do 471 punktów – najniższego poziomu w historii, który i tak był o 13,5 procent wyższy od wyniku poniedziałkowego. […]

[Baltic Dry Index jest wskaźnikiem odzwierciedlającym koszt transportu morskiego dla suchych ładunków masowych, np. rudy, węgla, zboża. Obliczany jest codziennie przez giełdę Baltic Exchange mającą siedzibę w Londynie na podstawie aktualnych stawek frachtowych na całym świecie. Dla ekonomistów BDI posiada wysoką wartość prognostyczną, jest cennym wskaźnikiem wyprzedającym koniunktury na świecie. W przeszłości jego zmiany dawały trafne sygnały początku kryzysu lub ożywienia gospodarczego.]

Źródło: Ship and Bunker

Słabnący juan i malejący apetyt Chin na surowce rykoszetem uderzyły w państwowych stoczniowców, zwiększając prawdopodobieństwo rychłego zamknięcia kolejnych zakładów. W swoim raporcie z 6 stycznia 2016 Sokje Lee i Minsung Lee, analitycy JPMorgan & Co., napisali, że od 2010 roku w drugim pod względem liczby budowanych statków państwie świata swą działalność zakończyło około 140 stoczni, a likwidacja kolejnych spodziewana jest w ciągu najbliższych dwóch lat; w minionym roku zaledwie 69 zakładów zdobyło zamówienia. Dla porównania w 2014 zlecenia wypełniało 126 stoczni, natomiast rok wcześniej 147. […]

Źródło: Bloomberg Business

Globalne rynki akcji doświadczają burzliwego początku sezonu 2016. Jeden miernik pokazuje, jak brutalne były dotychczasowe sesje na giełdach papierów wartościowych. S&P Global Broad Market Index, który śledzi globalne wyniki akcji, utracił w tym roku 2,23 biliona dolarów wartości rynkowej. […]

Poważne giełdowe spadki w Chinach, załamanie cen ropy naftowej, niepokoje geopolityczne i inne czynniki spowodowały wyprzedaż akcji na całym świecie. S&P 500 odnotował najgorszy początek roku w historii; spadł o prawie 5 procent. Dow Jones również obniżył się o ponad 5 procent.

Indeks Shanghai Composite zmniejszył się w tym tygodniu o 15 procent, zaś niemiecki DAX osunął się o 7 procent. Dwukrotnie doszło do wstrzymania handlu na chińskim rynku akcji, kiedy spadki o ponad 7% uruchomiły giełdowy „bezpiecznik”. […]

Źródło: CNBC

Na niespełna sześć godzin przed terminem rozpisania nowych wyborów parlamentarnych w Katalonii doszło do porozumienia socjalistycznej Kandydatury Jedności Ludowej (Candidatura Unida Popular – CUP) i koalicji niepodległościowej Razem na rzecz Tak (Junts pel Sí – JxSí).

Na mocy umowy powstanie rząd JxSí, który będzie miał poparcie pozostającej poza rządem CUP. Na jego czele stanie Carles Puigdemont, były dziennikarz, były poseł do katalońskiego parlamentu oraz od 2011 burmistrz swojego rodzinnego miasta Girona. Puidgemont należy do liberalnej partii Demokratyczna Konwergencja Katalonii (Convergència Democràtica de Catalunya – CDC), jednej ze składowych JxSí.

W wyborach do parlamentu katalońskiego zwycięstwo odniosła JxSí, która zdobyła 62 mandaty, co oznaczało, że do większości brakowało jej sześciu miejsc. Razem na rzecz Tak to koalicja typu big tent, powołana w celu przeprowadzenia procesu uzyskania przez Katalonię niepodległości. Grupuje szerokie spektrum polityczne od lewicy socjalistycznej do prawicy narodowo-konserwatywnej. Na jej czele stoi prawicowy były premier Katalonii, Artur Mas, którego polityka cięć stała się główną kością niezgody między JxSí a CUP.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Jak poinformowały Wolne Konopie, stowarzyszenie działające na rzecz legalizacji użytku i handlu marihuaną w Polsce, w Sejmie trwają prace nad dwiema ustawami dopuszczającymi użytek medycznej marihuany. Środek ten ma być skuteczny w leczeniu lub uśmierzaniu symptomów takich chorób jak padaczka lekoodporna, glejaki czy nowotwory mózgu.

Autorem pierwszego projektu ma być Patryk Jaki z Solidarnej Polski, natomiast drugiego Piotr Liroy-Marzec z klubu Kukiz’15. Wcześniej Liroy-Marzec ogłosił, że poparcie dla legalizacji medycznej marihuany występuje we wszystkich klubach parlamentarnych. Andrzej Dołecki, lider Wolnych Konopii, twierdzi, że spotkał się w sprawie tych projektów z Jarosławem Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem, odbył „bardzo dobre” rozmowy i uzyskał zapewnienie, że ideę popiera rządzące i mające większość w Sejmie Prawo i Sprawiedliwość.

Jednocześnie zaznacza, że poparcie dla legalizacji medycznej marihuany nie oznacza poparcia dla legalizacji marihuany rekreacyjnej.

Dodał: Łukasz Markuszewski