Kryzys ukraiński, rosyjska interwencja zbrojna oraz niewypowiedziana wojna na wschodzie kraju doprowadziły do zmian w unijnej polityce zagranicznej. (więcej…)

Aż sześć tysięcy agencji pracy tymczasowej (APT) powstało na terenie Polski od 2003 r., kiedy prawo zezwoliło na funkcjonowanie takich instytucji. Oznacza to, że polski rynek APT  rozwija się najszybciej w całej Europie, i już teraz jest znacznie większy niż w krajach, gdzie istnieje wieloletnia tradycja pracy tymczasowej.

Ponad połowa ze skontrolowanych w zeszłym roku agencji jednak łamie prawo (najczęściej nie wypłacając pensji pracownikom), a niektóre działają nielegalnie. Główna inspektor pracy Iwona Hickiewicz postulowała, aby objąć pracowników tymczasowych większą ochroną i zaostrzyć sankcje wobec firm łamiących prawo.

Pracownicy agencyjni są z reguły gorzej traktowani od etatowych, mają zaledwie tygodniowy okres wypowiedzenia (przy umowach o pracę), a przy umowach zlecenie często jedn0-dwudniowy. Umowy cywilnoprawne często są zawierane mimo istnienia stosunku pracy. Jednocześnie praca tymczasowa nie powinna trwać dłużej niż 18 miesięcy, jednak agencje wykorzystały lukę prawną i przerzucają między sobą pracownika, pracującego dla tego samego pracodawcy. W ten sposób pracownicy zatrudnieni przez agencje pracują w ten sposób całymi latami.

Agencje jednak są popularne wśród pracodawców z branży detalicznej, przemysłu i właścicieli magazynów. Ta ostatnia branża bije w Polsce rekordy wzrostu. Jest to efektem głównie usprawnienia infrastruktury i niskich kosztów pracy, a także centralnego umiejscowienia Polski na mapie Europy. Jednocześnie ten dział gospodarki ma bardzo negatywny wpływ na otoczenie społeczne. Nie zapewnia stałej pracy, stałych dochodów, nie tworzy też powiązania mieszkańców okolicznych terenów z pracodawcą. Przede wszystkim jednak przestrzeń magazynowa jest ostatnim ogniwem łańcucha produkcyjnego, co powoduje peryferyjność gospdarki w globalnym układzie i utrudnia jej modernizację.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Na podstawie badań naukowców z Uniwersytetu w Oulu w Finlandii udało się udowodnić szereg niekorzystnych fizycznych konsekwencji dla synów matek palących w czasie ciąży.

Osoby, których matki paliły w ciąży więcej niż jednego papierosa dziennie gorzej radzą sobie z ćwiczeniami aerobowymi. Wyniki te są niezależne od aktywności fizycznej i masy ciała badanych mężczyzn.

W ostatnich miesiącach udowodniono też związek palenia w czasie ciąży ze skłonnościami do tycia, cukrzycy i astmy dzieci.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Kandydatura Jedności Ludowej (Candidatura d’Unitat Popular – CUP), lewicowa, proniepodległościowa partia katalońska odmówiła poparcia dla Generalitatu (rządu katalońskiego) Artura Masa, lidera koalicji Razem na rzecz Tak (Junts pel Sí – JxSí), która wygrała wybory do katalońskiego parlamentu w końcu października, zdobywając 62 mandaty w 135-osobowej izbie.

Mas, chcąc przeprowadzić proces niepodległości Katalonii, potrzebował większości w parlamencie. Z tego powodu rozpoczął negocjacje koalicyjne z CUP, gdyż inne ugrupowania, które się do Parlamentu Katalonii dostały (Ciudadanos, Socjalistyczna Partia Katalonii, Partia Ludowa) są idei niepodległości wrogie lub (w przypadku opartej o Podemos koalicji Catalunya Sí que es Pot) chcą przed ogłoszeniem niepodległości rozpisania referendum.

Głosowanie w kierownictwie CUP jednak nie przyniosło rezultatów, w związku z czym zwołano zjazd partii, na którym o przyszłości rządu Masa miało zdecydować 3 tysiące delegatów. Postanowili oni nie wspierać słynącego z polityki cięć Masa. Oznacza to, że na wiosnę Katalonię czekają przedterminowe wybory parlamentarne.

Podobny los może spotkać również Hiszpanię, która znajduje się w patowej sytuacji po ostatnich wyborach parlamentarnych. Wygrała je Partia Ludowa, ale nie jest ona w stanie stworzyć większościowej koalicji z Ciudadanos i centroprawicowym planktonem regionalnym. Z kolei Podemos opiera się propozycjom stworzenia wspólnego rządu z socjalistami, stawiając warunki, będące nieakceptowalne dla PSOE.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Organizacja Akcja dla Kolei (Action for Rail – AfR), związana z centralą związkową Trade Union Congress, zorganizowała na 60 stacjach kolejowych w całym kraju akcję protestacyjną, w ramach której domaga się powtórnego przejęcia przez państwo przewoźników kolejowych z rąk prywatnych firm.

Według aktywistów z powodu zachłanności prywaciarzy Brytyjczycy płacą za transport kolejowy znacznie więcej niż mieszkańcy innych krajów zachodnich, także po uwzględnieniu różnic zarobków. W ramach porównania przedstawili zestawienie procentowych kosztów miesięcznego biletu na trasie Chelmsford – Londyn z podobnymi trasami z Francji, Hiszpanii, Niemiech i Włoch. Okazało się, że pasażerowie brytyjscy płacą dziesięć razy tyle co Włosi, siedem razy tyle co Hiszpanie, trzy i pół raza tyle co Niemcy i 30% więcej niż Francuzi.

Reprezentanci prywatnych przewoźników bronią cen brytyjskich, argumentując, że przejazdy w ich kraju są znacznie wyższej jakości pod względem komfortu jazdy i częstotliwości połączeń niż w innych krajach Zachodu. Kolejne podwyżki opłat z kolei są spowodowane wycofywaniem przez konserwatywny rząd Davida Camerona subwencji budżetowej dla kolejnictwa. Rząd Camerona prowadzi politykę zmierzającą do całkowitego usamodzielnienia finansowego kolei brytyjskich i przesunięcia wszystkich kosztów z nimi związanych na pasażerów.

Od 1 stycznia ponownie wzrosły ceny biletów kolejowych. Wzrost wyniósł jeden procent przy zerowej inflacji. Od 2010 r. ceny biletów wzrosły o jedną czwartą, ale na niektórych liniach (jak choćby Walsall-Nuneaton) o blisko 40%.

Kolejnictwo w Wielkiej Brytanii narodziło się jako inicjatywa prywatna. W 1945 r. jednak rząd labourzystowski Clementa Atlee zdecydował się znacjonalizować kolej i utworzyć British Railways. W latach 1994-97 została sprywatyzowana przez torysowski rząd Johna Majora. Według sondaży aż 62% Brytyjczyków, także głosujących na Torysów, popiera postulat przywrócenia publicznej własności kolei.

Dodał: Łukasz Markuszewski

W pierwszym kwartale 2016 roku wchodzą w życie istotne zmiany Kodeksu pracy. Wprowadzają one limity w stosowaniu umów o pracę na czas określony, doprecyzowują zasady stosowania umów na okres próbny, wprowadzają także zmiany w zakresie okresów wypowiedzenia umów o pracę.

Od 2016 roku pracodawca będzie mógł zawrzeć z pracownikiem tylko trzy umowy na czas nieokreślony, a łączny czas stosowania takich umów może wynieść maksymalnie 33 miesiące.

Zmiany w kodeksie pracy dotyczące umowy na okres próbny dopuszczają stosowanie tego typu kontraktu tylko raz, uniemożliwiając tym samym pracodawcom obchodzenie prawa i zawierania umowy na okres próbny wiele razy, co często miało do tej pory miejsce. Wyjątkiem od tej zasady jest sytuacja, gdy pracodawca podpisuje z pracownikiem nową umowę, a od wygaśnięcia poprzedniej minęły już trzy lata, oraz gdy pracownik zmienia stanowisko pracy na inne i wymagające innych kompetencji.

Zgodnie z nowymi przepisami zmieniają się także zasady dotyczące okresu wypowiedzenia, który przestaje być powiązany z rodzajem podpisywanej umowy o pracę, staje się za to zależny od czasu jej trwania. Jeśli wynosi on mniej niż sześć miesięcy, okres wypowiedzenia wynosi 2 tygodnie, jeśli umowa o pracę zawarta jest na okres od pół roku do trzech lat, okres wypowiedzenia wydłuża się do jednego miesiąca, a powyżej trzech lat – do trzech miesięcy.

 

Dodał: Jakub Krzyżanowski

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski zapowiedział, że polski rząd gotowy jest zgodzić się na ograniczenie świadczeń socjalnych dla imigrantów w Wielkiej Brytanii. Jako warunek minister wymienił poparcie Londynu dla zwiększenia obecności sił NATO na wschodniej flance Sojuszu, w tym w Polsce.

Według danych brytyjskiego Narodowego Biura Statystycznego (ONS) Polacy są największą mniejszością narodową w Wielkiej Brytanii i jest ich ok. 853 tysięcy. Na drugim miejscu znajdują się Hindusi, których liczbę szacuje się na ok. 365 tysięcy oraz Irlandczycy – 331 tysięcy.

 

Dodał: Jakub Krzyżanowski

Od 1 stycznia 2016 roku na Węgrzech obowiązuje prawo zakazujące trzymania psów na łańcuchu. Według niego właściciel zobowiązany jest pilnować psa w taki sposób, aby ten nie uciekł. Za nieprzestrzeganie przepisu przewidywane są kary finansowe w wysokości 150 000 forintów, czyli 2000 zł. Za niedopilnowanie psa i umożliwienie mu ucieczki kara wynosi 100 000 forintów.

Mimo, iż zmiany w prawie zapowiadane były od 2012 roku, oczekuje się, że w pierwszym okresie obowiązywania nowego przepisu zwiększy się ilość doniesień dotyczących pogryzienia przez psy, którym udało się uciec.

 

Dodał: Jakub Krzyżanowski

Najnowsza literatura badawcza, dane i obserwacje dowodzą, że zmiana klimatu Ziemi nie przebiega już w sposób stopniowy, lecz wkroczyła w fazę określaną mianem „nagłej”. W poniższych komentarzach Paul Beckwith, badacz systemu klimatycznego planety i wykładowca Uniwersytetu w Ottawie (Ontario), przybliża w skrócie potwierdzające ten fakt symptomy i formułuje własne prognozy w oparciu o wyłonione na przestrzeni ostatnich dekad trendy.

Maksymalne tempa zmian klimatycznych są systematycznie zaniżane w zapisie geologicznym tytuł badania opublikowanego 10 listopada 2015 w Nature Communications

Paul Beckwith: Naukowcy całkowicie zaniżyli swoją ocenę zagrożeń wynikających ze zmiany klimatu. Jeśli przyjrzymy się prognozom i oczekiwaniom, to zawsze mają one charakter zachowawczy.  Problem polega na tym, że eksperci są przesadnie podzieleni, tkwią w swoich specjalizacjach. Nie biorą pod uwagę całego systemu klimatycznego. Glacjolodzy nie dzielą się swoimi ustaleniami z badaczami atmosfery, ci ostatni nie konsultują się ze specjalistami od metanu itd. Aby zrozumieć, co się dzieje i uzyskać pełniejszy obraz, należy podejść do systemu klimatycznego w sposób całościowy. To istota moich dociekań badawczych, które koncentrują się na nagłej zmianie klimatu – obecnej oraz z epok minionych. Informacje o zamierzchłym klimacie pozyskujemy z zapisów instrumentów pomiarowych sprzed stu/kilkuset lat lub wydobywamy je bezpośrednio z układów fizycznych: słojów drzew, rdzeni lodowych (nośników dawnych temperatur atmosfery), morskich osadów, pierścieni koralowców, stalagmitów/stalaktytów itp. Pokazują nam one, że system klimatyczny był zdolny do niezwykle gwałtownych zmian temperatury w bardzo krótkim czasie.

Konfrontujemy się z nagłym przeobrażeniem klimatu Ziemi. Doświadczamy go mniej więcej od 2010 roku – Dr Jim Salinger (główny autor z nagrodzonego Noblem w 2007 Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, listopad 2015)

Paul Beckwith: Zmiany w składzie chemicznym atmosfery, które spowodowaliśmy poprzez spalanie paliw kopalnych i przemysłowe użytkowanie gruntów, są znacznie większe od wszystkiego, co odczytaliśmy z zapisów paleoklimatycznych. Przebiegają co najmniej 10-20 razy szybciej od którejkolwiek ze zmian w historii planety. Zatem sytuacja bardziej przypomina teraz klimat odmienny pod względem stanu atmosfery, oceanów i lodu morskiego. Następuje amplifikacja (inaczej wzmocnienie) ocieplenia w Arktyce ze względu na zanikający lód morski (12% objętości na dekadę) i pokrywy śnieżnej (22% pokrycia na dekadę). Region ociepla się o wiele bardziej niż równik: w wysokiej Arktyce tempo ocieplenia jest do 8 razy szybsze niż na pozostałych obszarach planety. Zmniejsza to gradient temperatury; prądy oceaniczne i atmosfera przenoszą mniej ciepła od równika do bieguna. W efekcie wiejące z zachodu na wschód prądy strumieniowe stają się nieregularne, falują i zwalniają, co wydłuża czas trwania, zwiększa częstotliwość i nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych. Widzimy więcej upałów i susz, ulewnych deszczów i powodzi. Jesteśmy świadkami coraz intensywniejszych burz, ponieważ w atmosferze znajduje się więcej pary wodnej. Przyczyną wszystkich tych zdarzeń jest zmiana cyrkulacji atmosferycznej.

Wzrost temperatury o ponad 1°C może wywołać szybkie, nieprzewidywalne i nieliniowe reakcje, które mogą prowadzić do rozległych uszkodzeń ekosystemu Grupa Doradcza ONZ ds. Gazów Cieplarnianych (1990)

Paul Beckwith: Często słyszeliśmy, że od początku rewolucji przemysłowej w 1750 roku Ziemia ogrzała się o 0,85°C. Jeśli wykorzystamy średnią z trzydziestu lat, od 1979 do 2009 roku, a następnie odejmiemy wartości z 1750 roku, otrzymamy 0,85°C. Sięgnijmy teraz po temperaturę z 2014 roku i porównajmy ją z rokiem 1750. Rezultat to 1,17°C. A gdy weźmiemy tegoroczną średnią – od stycznia do września – i obliczymy różnicę, uzyskamy 1,26°C. Tak więc planeta ociepliła się o wartość przekraczającą 1°C. Branie średniej z trzydziestu lat w trakcie nagłej zmiany klimatu wprowadza w błąd.

Ziemia traci swój klimatyzator: lód morski Arktyki Dr Walt N. Meier (badacz z Laboratorium Nauk o Kriosferze Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda NASA, 2012)

Paul Beckwith: Morska pokrywa Oceanu Arktycznego zamienia się w lodowy koktajl. Arktyka była dotychczas jednolicie suchym miejscem, ponieważ jej zimne powietrze nie zatrzymywało wilgoci. Z powodu raptownej amplifikacji temperatury i szalonych jej anomalii dochodzi do opadów deszczu. Kiedy deszczówka zamarza i następuje skroplenie pary wodnej, uwalnia się mnóstwo energii. Nisko położona pokrywa chmur zatrzymuje ciepło. Następnie mamy niezmiernie ciepłe wody Północnego Pacyfiku. Przedostają się one przez Cieśninę Beringa i podmywając lód redukują go. Po stronie Atlantyku, u wybrzeży Svalbardu i na dalekiej północy, utrzymują się bardzo wysokie temperatury. Ląd otaczający Ocean Arktyczny jest mocno rozgrzany, w związku z tym mnóstwo słodkiej wody z rzek w Kanadzie i Azji trafia do Atlantyku. Na intensywności przybierają pożary w obrębie koła podbiegunowego. Popiół przyciemnia region. Ciemniejąca Arktyka pochłania dużo energii.

Czynniki te zmieniają zachowanie lodu. Odbiega ono zupełnie od tego, co obserwowaliśmy wcześniej. W okresie zimowym lód uformuje się ponownie, ale nie odzyska swojej dawnej grubości. Został w bieżącym roku przygotowany na całkowite rozbicie w przyszłym i następnym sezonie. Eksperci byli zdania, że na północ od Archipelagu Arktycznego pokrywa zachowa swą grubość, a tak zwany lód „szybki” – przytwierdzony do linii brzegowej – pozostanie bez szwanku. Tymczasem oderwał się całkowicie.

Wkrótce Ocean Arktyczny będzie we wrześniu wolny od lodu [ciągłego] Prof. Peter Wadhams (dyrektor Grupy ds. Fizyki Oceanu Polarnego Wydziału Matematyki Stosowanej Uniwersytetu Cambridge, listopad 2014)

Paul Beckwith: Na Pacyfiku zachodzi teraz zjawisko El Niño, zaś anomalia temperatury u wybrzeży Ameryki Południowej sięga aż 5,7°C. Nawet przy El Niño jest ona bez precedensu. U brzegów Alaski utrzymuje się „plama” ciepłych wód. W połowie drogi do równika mamy kolejną w pobliżu Kalifornii. Sprzyjają one generowaniu potężnych cyklonów/tajfunów. Niektóre z nich udają się na północ w ślad za prądami strumieniowymi. Mogą zostać zaniesione w górę do Arktyki, gdzie spowodują dalszą dezintegrację lodu morskiego. Jeśli zasięg pokrywy spadnie do 1 miliona kilometrów kwadratowych, to lód zniknie w całości. W 2012 roku w ciągu jednego tygodnia cyklon skrócił pokrywę o blisko milion kilometrów kwadratowych. Para dużych cyklonów może wyprowadzić cały ten koktajl z regionu. Jest bardzo prawdopodobne, iż „błękitny ocean” – czyli akwen pozbawiony lodu (ciągłego) przed zakończeniem sezonu topnienia – zobaczymy przed 2020. Pokazuje to bieżący rok.

Gwoli zachowania okrągłych liczb powiedzmy, że pierwszy „błękitny ocean” zdarzy się w 2020. W pierwszym roku stan otwartego Oceanu Arktycznego potrwa tylko przez kilka tygodni. Lód powróci zimą, ale w mniejszej ilości. Do 2022 „błękitny ocean” być może utrzyma się w sierpniu, wrześniu i październiku. A potem, po upływie kolejnych dwóch lub trzech lat, lodu nie będzie w ogóle przez około pięć lub sześć miesięcy w roku. Dekadę później, przed 2030, wody Arktyki utracą lód ze względu na dodatnie sprzężenia zwrotne. Bez niego w rejonie Arktyki nie będzie już chłodzenia w postaci ciepła utajonego, a więc ocieplenie przyspieszy. Emisje metanu z podmorskiej wiecznej zmarzliny Oceanu Arktycznego ulegną znacznej eskalacji.

Nagłe uwolnienie 50 miliardów ton metanu z klatratów Arktyki jest wysoce prawdopodobne w każdej chwili Dr Natalia Szakowa (badaczka Wschodniego Syberyjskiego Szelfu Kontynentalnego, nadzoruje rosyjsko-amerykańskie Studia nad metanem m.in. w Międzynarodowym Centrum Badań nad Arktyką, lipiec 2013)

Paul Beckwith: Temperatura i ciśnienie były w przeszłości wystarczające, aby z zamrożonych cząsteczek wody stworzyć rodzaj krystalicznej komory. W jej środku znajduje się uwięziona molekuła metanu. Wraz ze wzrostem temperatury cząsteczki wody topią się i uwalniają metan z morskiego dna. Ucieczka gazu z tych klatratów stanowi wielkie planetarne zagrożenie. Jeśli przyjmiemy 20-letnią skalę czasową, potencjał cieplarniany metanu jest 86 razy większy niż w przypadku dwutlenku węgla. Na skali kilkuletniej jest on nawet 150/200 razy silniejszy. Jego atmosferyczne poziomy rosną teraz wykładniczo. Kiedy metan zdoła już się wydostać z morskiego dna, jego rozpad zajmuje co najmniej dziesięć lat. Jako że w Arktyce przez większą część roku panują suche warunki, metan pozostaje tam i krąży w wysokich stężeniach. Rozproszenie gazu nad resztą planety zajmuje trochę czasu. Arktyka po prostu się ugotuje. Co oznacza przyspieszone topnienie Grenlandii i raptowny wzrost poziomu morza.

W końcowej fazie interglacjału eemskiego – około 121,000 lat temu – poziom morza wzrósł o 2-3 metry w ciągu kilku dekad autorzy badania zamieszczonego 23 lipca 2015 w Atmospheric Chemistry and Physics

Paul Beckwith: W tegorocznej przełomowej pracy pt. „Topnienie lodu, wzrost poziomu mórz i super-burze: dowody z danych paleoklimatycznych, modelowania klimatu i współczesnych obserwacji wskazujące, że globalne ocieplenie o 2°C jest bardzo niebezpieczne” zespół Jamesa Hansena (były dyrektor należącego do NASA Instytutu Badań Kosmicznych im. Goddarda; przyp. tłum.)  przedstawia dowody z zapisów paleoklimatycznych, które pokazują, że za ten katastrofalny wzrost poziomu morza odpowiadało spowolnienie Atlantyckiej Południkowej Cyrkulacji Wymiennej. Ogrzało ono Ocean Południowy, uruchomiło proces cielenia się (odłamywania) lodowych szelfów, zwiększyło topnienie pokrywy lodowej i wzrost poziomu morza w tempie nieliniowym (wykładniczym). Doszło również do powstania rozległych obszarów zimnej wody, co z kolei wywołało duże gradienty temperatury. Natomiast woda cieplejsza przyniosła znaczne różnice ciśnienia i burze z wiatrami o 10%-20% silniejszymi niż obecnie; wywołały one potężne, długie fale, które zgodnie z geologicznymi dowodami (m.in. z wysp Bahama) osiągnęły 30 metrów wysokości. Najnowsze dane z różnych źródeł sugerują, że temperatura była w tamtym okresie wyższa od dzisiejszej zaledwie o parę dziesiątych stopnia – 0,2°C lub 0,3°C. Brakuje nam niewiele. Opublikowana w marcu bieżącego roku analiza, której głównym autorem jest Stefan Rahmstorf demonstruje, że cyrkulacja oceaniczna zwalnia. Aktualne tempo zdarzeń jest nieporównanie szybsze, ponieważ atmosferyczne koncentracje gazów cieplarnianych są wyższe. Niedawno zadałem pytanie: Czy może dojść do wzrostu poziomu morza o około 7 metrów przed rokiem 2070? Jeżeli spojrzymy na blisko 7-letni okres podwajania tempa topnienia Grenlandii i Antarktydy z ostatnich dwóch dekad i przeniesiemy go w przyszłość, otrzymamy mniej więcej 7 metrów przed rokiem 2070.

Zmiany zachodzące w lodowcach polarnych Ziemi są oszałamiające. Prognozy Piątego Raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu dotyczące wzrostu poziomu morza uważam za nierealistycznie zaniżone Prof. Eric Rignot (glacjolog i główny badacz z Sekcji Nauk Radarowych i Inżynierii w Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA, listopad 2015)

Paul Beckwith: Szacunki klimatyczne w modelach są zawsze chybione. W oparciu o nie formułuje się prognozę, jednakże w ciągu kilku lat podwojenie tempa topnienia ulega zmianie i konieczne staje się opublikowanie nowej. Model Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu oczywiście przygląda się przypadkowi linearnemu. Autorzy szacują wzrost poziomu morza o 0,74 metra do roku 2100. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, aby zakładać liniowy wzrost topnienia lodu i poziomu morza, tym bardziej, że nie widzieliśmy go na przestrzeni minionych 20 lat. I dysponujemy dostatecznymi dowodami, które potwierdzają, iż jest to już proces nieliniowy. Być może w Grenlandii tempo zwolni, ale jeśli morski lód Arktyki zaniknie, nie widzę szansy na taką ewentualność. Na Antarktydzie Zachodniej lodowce Morza Amundsena posiadają kilkumetrowy potencjał wzrostu poziomu morza. System lodowcowy Tottena w regionie basenu podlodowcowego Aurora Antarktydy Wschodniej może podnieść poziom morza o ponad 6-7 metrów. Zanikanie lodowej masy Grenlandii, Antarktydy Zachodniej i basenu Aurora w Antarktydzie Wschodniej bez wątpienia przebiega nieliniowo.

Przyjrzyjmy się dokładnym danym NASA z satelitów GRACE. W ciągu ostatniej dekady utrata lodu Grenlandii wynosiła średnio 287 gigaton rocznie. Kilka lat temu temperatura przy lodzie utrzymywała się powyżej zera nad 95/96% całej powierzchni wyspy. Antarktyda traciła w tym samym czasie około 134 gigaton rocznie. Gigatona zawiera w sobie miliard ton. Łączny wynik topnienia, które podnosi poziom morza to 5 bilionów ton od 2002. Co oznacza bilion? Wyobraźmy sobie kostkę lodu wielkości 18 kilometrów. Szczyt atmosfery, gdzie pojawia się pogoda znajduje się na wysokości 11 kilometrów. Kostka ta sięgałaby dość daleko w kosmos.

Proces komunikacji o zmianie klimatu zawiódł całkowicie. Nie obchodzi ona ani opinii publicznej, ani większości rządowych oficjeli Dr Chris Shaw (interdyscyplinarny badacz z Uniwersytetu w Sussex, specjalista w komunikacji o zmianie klimatu, wrzesień 2015)

Paul Beckwith: Arktyczna amplifikacja temperatury, emisje metanu, falowanie prądu strumieniowego i wzrost poziomu morza wywrą druzgocący wpływ na ludzkość. Podczas gdy planeta doświadczać będzie tej zmiany, cywilizacje pogrążą się w tragicznym zamęcie i konfliktach. Ekstremalne zjawiska pogodowe sprowokują rozpaczliwe próby adaptacji i łagodzenia skutków. Kurczące się zasoby słodkiej wody i żywności obalą rządy, wiele państw wprowadzi stan wojenny.

Dokąd byśmy się nie udali, na całym świecie zobaczymy oznaki gwałtownej zmiany klimatu. Ludzie nie dostrzegają powiązań lub odmawiają ich zauważenia. Około 6 lat temu, jeszcze przed rozpoczęciem pracy na Uniwersytecie w Ottawie, przygotowywałem e-maile pt. „Kondycja planety”. Pozyskałem adresy poczty elektronicznej wszystkich członków kanadyjskiego parlamentu, regionalnego parlamentu i rad miast. Robiłem zestawienia wszystkich zachodzących zjawisk pogodowych o ekstremalnym charakterze i wysyłałem je do kilkuset polityków. W większości były ignorowane. Ludzie nie chcą o tym słyszeć. Ludzie nie potrafią oceniać zagrożeń. Martwią się przesadnie tym, czym nie powinni, tymczasem zostaną zalani lub zderzą się z niedoborami żywności i wody.

Kiedy głód, choroby i katastrofy pogodowe uderzą z powodu nagłej zmiany klimatu, potrzeby wielu krajów przekroczą ich zdolność do utrzymania populacji. Wywoła to desperację, która najpewniej doprowadzi do ofensywnej agresji w celu odzyskania równowagi. – cytat z raportu pt. Scenariusz nagłej zmiany klimatu i jej konsekwencji dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych sporządzonego na zlecenie rządu USA w 2003 roku

Opracowanie M.Rz. / Źródło: paulbeckwith.net

W dniu 24 grudnia 2015 r. francuski minister ds. finansów Michel Sapin wydał dekret „udzielający Komisji Energii Atomowej i alternatywnych źródeł energii gwarancji państwa w zakresie odpowiedzialności cywilnej w dziedzinie energii jądrowej”.

Zapewnia on gwarancję państwa w zakresie odpowiedzialności cywilnej w dziedzinie energii jądrowej. Od 18 lutego 2016 roku do 31 grudnia 2020 roku państwo francuskie bierze na siebie gwarancję na wypadek awarii jądrowej do wysokości 700 milionów euro dla każdej instalacji jądrowej, 80 milionów euro przy awarii na skutek transportu substancji radioaktywnych na terytorium Francji i 700 milionów euro w transporcie międzynarodowym.

Od 1 stycznia do 17 lutego 2016 roku kwoty objęte gwarancją są niższe dla instalacji jądrowych i transportu krajowego. Wynoszą odpowiednio 91 469 410,34 euro i 22 867 352,59 euro, jednakże  dla transportu międzynarodowego już teraz gwarancja opiewa na 700 mln euro.

Możemy tylko spekulować czy niższe kwoty gwarancji krajowych na początku roku powiązane są ze stanem wyjątkowym ogłoszonym po atakach terrorystycznych w Paryżu 13 listopada ubiegłego roku.

Instalacja jądrowa do jakiej odnosi się dekret to w uproszczeniu każde geograficzne miejsce pod nadzorem jednego i tego samego operatora, w którym znajdują się substancje radioaktywne. Jeżeli w danym miejscu znajduje się kilka obiektów zawierających tego typu substancje i obiekty te należą do tego samego operatora, wówczas uważa się to za jedną i tą samą instalację. Instalacje jądrowe objęte dekretem to nie tylko same elektrownie, ale też składowiska odpadów, zakłady przerobu odpadów jądrowych itp.

Trudno wycenić na jaką maksymalną kwotę opiewa gwarancja państwa (czyli podatników francuskich), ale jest to niemało miliardów. To jeszcze jeden argument rozwiewający mit o taniej energetyce jądrowej.

Tego typu gwarancja nie jest konieczna dla nowych elektrowni słonecznych i w ogóle dla energetyki ze źródeł odnawialnych.

Dodała: Ewa Sufin-Jacquemart

Źródło: http://legifrance.gouv.fr

Z raportu przeprowadzonego przez Nowojorski Departament Konsumencki wynika, że produkty przeznaczone dla kobiet osiągają ceny wyższe nawet o 42%, w porównaniu do artykułów dla mężczyzn.

Badanie o nazwie ,,Gender Tax” miało na celu prześwietlenie różnic cenowych, Departament sprawdził ponad 800 produktów 90 firm oferowanych w mieście Nowy Jork.

Co ciekawe, różnica obejmuje płeć żeńską w każdym wieku, od ubrań dla noworodków różniących się jedynie kolorem, po maszynki do golenia czy suplementy dla kobiet starszych.

 

Dodała: Martyna Nowak

Źródło: http://www.telegraph.co.uk

Polki i Polacy tradycje wyjazdów z rodzinnych stron w poszukiwaniu lepszego życia mają opanowaną całkiem nieźle. (więcej…)