Nowe badanie wykazało, że oceany świata ocieplają się w coraz szybszym tempie, a ostatnie 20 lat odpowiada za połowę wzrostu zawartości  ciepła w oceanach, które zakumulowało się od początku rewolucji przemysłowej.

Amerykańscy naukowcy odkryli, że 35% dodatkowego ciepła z industrialnych emisji gazów cieplarnianych znajduje się na głębokości poniżej 700 metrów. Oznacza to, iż w najdalszych zakątkach oceanu jest obecnie nieporównanie więcej ciepła niż 20 lat temu – było go wówczas zaledwie 20%.

Praca opublikowana w Nature Climate Change rzuca dodatkowe światło na ogromne ilości ciepła wchłanianego przez oceany.

Wody oceanu, które mają znacznie większą pojemność cieplną niż powietrze, zmagazynowały ponad 90% ciepła i prawie 30% dwutlenku węgla wytworzonych przez konsumpcję paliw kopalnych. Tylko w 2011 roku Ocean Południowy przejął 1,2 miliarda ton węgla – ilość ta odpowiada mniej więcej rocznej jego produkcji w Unii Europejskiej.

Naukowcy z Narodowego Laboratorium Lawrence’a Livermore’a (Lawrence Livermore National Laboratory) i Narodowej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej (National Oceanic and Atmospheric Administration – NOAA) zanalizowali zmiany zawartości ciepła na różnych głębokościach oceanów z wykorzystaniem komputerowych modeli i danych sięgających 1865 roku.

Zawartość ciepła w górnej części oceanu wzrosła 32-krotnie od chwili, kiedy eksploatacja paliw kopalnych stała się powszechna.

„Zmiany, o których mówimy to naprawdę duże liczby. To nieludzkie liczby”, powiedział Paul Durack, oceanograf i współautor badania. Jednakże źródłem trwogi badaczy nie są same surowe liczby, tylko szybkość z jaką rosną. „Zwłaszcza po roku 2000 tempo naprawdę zaczęło galopować”, dodał Durack. Zdaniem Petera Gleckera, głównego autora badania, fakt ten wskazuje na to, że ilość energii uwięzionej w całym ziemskim systemie klimatycznym raptownie się zwiększa.

Ponieważ oceany są tak rozległe i zimne, wchłonięte ciepło podnosi temperaturę o zaledwie kilka dziesiątych stopnia, ale najistotniejszy jest bilans energetyczny, wyjaśniają uczeni. Zaabsorbowane ciepło zapobiega jeszcze większemu ogrzaniu powierzchni przez gazy cieplarniane będące rezultatem spalania węgla, ropy i gazu. Jednakże ogrzane oceaniczne wody będą wchłaniać coraz mniej ciepła, które pozostanie w powietrzu i na lądzie, powiedział Chris Las, współautor analizy i wykładowca Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii.

Ocieplające się oceany potęgują też intensywność burz, a gatunki morskie zmuszone są do opuszczenia swoich tradycyjnych obszarów występowania. Absorpcja dwutlenku węgla podniosła poziom zakwaszenia oceanów o 30% – w wyniku tego procesu nastąpił spadek pH wody, który utrudnia stworzeniom takim jak korale, ostrygi i małże formowanie skorup i struktur utrzymujących je przy życiu.

Naukowcy ogłosili już, że trwa trzecie globalne wybielanie koralowców, podczas którego giną one z powodu wysokiej temperatury. Analiza ponad 620 badań ustaliła w zeszłym roku, że łańcuchy pokarmowe oceanów świata zagrożone są upadkiem wskutek zmian klimatycznych, przełowienia i miejscowych zanieczyszczeń.

Według Jane Lubchenco, profesor nauk o morzu z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie i byłej dyrektor Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej, Wyniki pracy mają poważne konsekwencje dla życia w oceanach, a także dla wzorów cyrkulacji oceanicznej, tras i siły burz. Jeff Severinghaus z Instytutu Oceanografii Scrippsa (Scripps Institute of Oceanography) potwierdził, iż badanie przedstawia twarde dowody na to, że ludzie dramatycznie ogrzewają planetę. Natomiast Kevin Trenberth, szef sekcji analizy klimatycznej Narodowego Centrum Badań nad Atmosferą (National Center for Atmospheric Research), który również przygląda się zawartości ciepła w oceanach, ocenił, że zespół Glecklera znacznie zaniżył ilość ciepła, jaką wchłonął ocean.

Ocieplenia oceanów spowodowanego zmianą klimatu nie da się już zatrzymać

Ocieplenie oceanów będące konsekwencją zmiany klimatu jest już nie do zatrzymania w ślad za rekordowymi temperaturami w 2014 (i 2015) roku; przyczyni się ono do wzrostu poziomu morza i zwiększy ryzyko wystąpienia poważnych burz, poinformowali w lipcu 2015 klimatolodzy rządu USA.

Raport o stanie klimatu w 2014 roku, bazujący na badaniach przeprowadzonych przez 413 naukowców z 58 krajów, zidentyfikował rekordowe ocieplenie powierzchni lądu i górnych poziomów Oceanu Światowego, zwłaszcza północnego Pacyfiku, co pozostaje w zgodzie z wcześniejszymi ustaleniami, iż sezon 2014 był najcieplejszy w historii pomiarów.

Naukowcy stwierdzili, że skutki rosnących temperatur oceanu będą odczuwalne przez wiele stuleci, nawet jeśli podjęte zostałyby natychmiastowe działania celem ograniczenia emisji dwutlenku węgla – źródła zmian we Wszechoceanie.

Myślę o tym procesie jako o kole zamachowym lub pociągu towarowym. Aby wprawić go w ruch, potrzebny jest potężny impuls; teraz jest już w ruchu i będzie toczył się długo po tym, jak zaprzestaniemy dalszego popychania, powiedział podczas konferencji z dziennikarzami Greg Johnson, oceanograf z Laboratorium Środowiska Morskiego Pacyfiku NOAA.

Nawet gdybyśmy utrzymali koncentracje gazów cieplarnianych na obecnym poziomie, morze będzie ocieplać się przez wieki i tysiąclecia, a temu ociepleniu i ekspansji towarzyszyć będzie nieprzerwany wzrost poziomu morza, dodał Johnson.

Technologia nie powstrzyma zmian zachodzących w oceanach 

W badaniu opublikowanym 3 sierpnia 2015 na łamach Nature Climate Change niemieccy naukowcy udowodnili, że nawet niezwłoczne usunięcie ogromnych ilości dwutlenku węgla z atmosfery, które obniżyłoby jego koncentracje do poziomu bezpiecznego dla ludzkości, nie uratowałoby oceanów. Pozostałyby one cieplejsze i bardziej zakwaszone przez tysiące lat, a konsekwencje dla życia morskiego nadal byłyby katastrofalne.

Zespół badaczy pod kierunkiem Sabine Mathesius z Centrum Badań Oceanicznych Helmholtz w Kilonii (Helmholtz Centre for Ocean Research) Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu (Potsdam Institute for Climate Impact Research) rozważył hipotetyczny scenariusz, w którym świat nie zaprzestał spalania paliw kopalnych i zaadoptował (nieistniejącą) technikę usuwania dwutlenku węgla.

Wynik demonstruje po raz kolejny, że technologiczne panaceum nie pozwoliłoby na cofnięcie zgubnych skutków emisji gazów cieplarnianych.

W głębokim oceanie chemiczne echa postępującego w bieżącym wieku skażenia CO2 będą wybrzmiewać przez tysiące lat, powiedział Hans Joachim Schellnhuber, współautor pracy.

Źródła: The Guardian, CBC

Opracowanie: M.Rz.

Wydarzenia ostatnich tygodni nie są żadną peryferyjną aberracją. Są elementem globalnego trendu. (więcej…)

Europejscy rolnicy powinni mieć się na baczności. Według nowego badania, jeśli negocjowane obecnie Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne stanie się rzeczywistością, znacznie niższe amerykańskie standardy żywności w połączeniu z dominacją rolnictwa przemysłowego, mogą spowodować całkowity „upadek” europejskiego sektora rolniczego.

Zwracając uwagę na poważne różnice pomiędzy amerykańskim a europejskim przemysłem rolniczym autorzy studium analizują, w jaki sposób to porozumienie handlowe może prowadzić do „harmonizacji” standardów, dotyczących m.in. upraw zmodyfikowanych genetycznie (GMO), hormonów wzrostu w mięsie i pestycydów.

Badanie, przeprowadzone przez niemieckie federalne stowarzyszenie zielonej gospodarki, UnternehmensGrün, i zrecenzowane 11 stycznia przez Euractive, ostrzega, że „TTIP, w proponowanej formie, wzmocni pozycję wielkich przedsiębiorstw rolno-spożywczych”, zagrażając europejskim drobnym rolnikom.

Zgodnie z wynikami badania, gospodarstwa amerykańskie z powodu większych rozmiarów, a także „niższych standardów konsumenckich i produkcyjnych, którym podlegają”, znajdują się na uprzywilejowanej pozycji.

Autorzy raportu stwierdzają, że „Nikt nie jest w stanie wytwarzać produktów takich jak zboża taniej niż USA”.

W kwestii GMO i odmowy przez USA i Kanadę ich znakowania, Euractive stwierdza:

USA mają wyraźnie odmienne nastawienie do GMO – są one tam uważane za bezpieczne i z tego powodu produkowane znacznie taniej. Rolnicy europejscy będą zmuszeni w najlepszym przypadku do karmienia swoich zwierząt produktami modyfikowanymi genetycznie, mięso takich zwierząt nie podlega takim samym wymogom znakowania.

Raport ostrzega, że konwencjonalni, niestosujący GMO rolnicy mogą zostać wypchnięci z rynku. Co więcej rząd niemiecki przygotowuje nowe przepisy, zobowiązujące producentów wyrobów, takich jak mleko, mięso i jaja, do ich znakowania, jeśli wyprodukowano je z użyciem pasz GMO. TTIP może utrudnić przyjęcie takiego prawa.

Obowiązujący od dawna w Unii Europejskiej zakaz hormonów wzrostu w mięsie w razie przyjęcia nowej umowy handlowej może zostać zakwestionowany. Euractiv zauważa, że „Amerykański przemysł mięsny od dawna apeluje do rządu w Waszyngtonie o zlikwidowanie tej bariery w ramach negocjacji TTIP”.

Jeśli chodzi o amerykańskie liberalne przepisy odnoszące się do zastosowania pestycydów w uprawach, podczas zeszłorocznych negocjacji projektu porozumienia, Komisja Europejska debatowała nad zwiększeniem dopuszczalnych poziomów pestycydów, w celu zagwarantowania ratyfikacji umowy.

Obecna wartość eksportu produktów rolnych i żywności z USA do Europy to około 8 miliardów dolarów. Lecz analiza wykazała, że po usunięciu barier handlowych, amerykański agrobiznes uzyska „prawie nieograniczony dostęp do rynku europejskiego”.

„Z ekonomicznego punktu widzenia, europejscy rolnicy są na straconej pozycji” – czytamy w raporcie. „Będzie to oznaczało prawie automatyczny upadek części sektora rolnego”.

Amerykański Departament Rolnictwa wzmocnił ten argument w wydanym niedawno raporcie, który pokazuje, że jeśli taryfy zostaną usunięte w ramach TTIP, europejscy rolnicy będą eksportować mniej niż obecnie.

Krytycy od dawna ostrzegają, że sprzyjająca korporacjom umowa może mieć katastrofalny wpływ na rolnictwo, klimat i bezpieczeństwo żywności, a także wiele innych kwestii.

W zeszłym tygodniu urzędnicy biorący udział w rozmowach powiedzieli, że mają nadzieję na zakończenie negocjacji w 2016 roku, przed końcem kadencji prezydenta Obamy.

Lauren Mc Cauley, Common Dreams

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: Common Dreams

Tekst opublikowany na podstawie licencji  Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0

Nienawiść to emocja, która potrafi przesłonić nam realne walki. Jej siłę Quentin Tarantino pokazuje w swym najnowszym filmie. (więcej…)

„Rzeczpospolita” donosi, że podczas wyjazdowego posiedzenia klubu Prawa i Sprawiedliwości w Jachrance pod Legionowem, przedstawiono zarys reformy ordynacji wyborczej do Sejmu i Senatu.

W myśl zmian ma zostać wprowadzona jakaś forma ordynacji mieszanej, z częścią mandatów wyłanianych w systemie większościowym i częścią w systemie proporcjonalnym. Zmiany mają odpowiadać poglądom polityków ruchu Kukiz’15.

Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szed klubu PiS powiedział, że ma zostać powołany zespół ekspertów, który zajmie się opracowaniem konkretnego projektu.

PiS w 2006 r. zaproponował projekt reformy systemu wyborczego, polegającego na wprowadzeniu ordynacji mieszanej. Według niego połowa posłów miała być wybierana w JOW, a połowa systemem proporcjonalnym z zamkniętymi listami wyborczymi, czyli wyborca miał wybierać w tym przypadku partię na którą głosuje, a nie konkretnego kandydata z listy. Dzięki temu do Sejmu dostawaliby się politycy z kolejnych miejsc listy, a nie jak dzisiaj, ci, którzy dostali na liście największe poparcie. Zabezpieczyłoby to pozycje liderów partyjnych.

Dr hab. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego jednak zaznacza, że zgłoszenie podobnego projektu przez partię rządzącą jest mało prawdopodobne, bo gdyby proponowane w 2006 r. przepisy obowiązywałyby jesienią 2015, to PiS zdobyłby o 20 mandatów mniej niż przy obecnym systemie.

W tej chwili w Polsce funkcjonuje system propocjonalny z otwartymi listami wyborczymi, pięcio i ośmioprocentowym progiem wyborczym (oraz trzyprocentowym progiem uzyskania subwencji budżetowej) i metodą liczenia głosów d’Hondta, premiującą duże ugrupowania kosztem słabszych.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Amnesty International poinformowało, że nawet siedmioletnie dzieci pracują w kopalniach kobaltu Demokratycznej Republiki Konga, który to kobalt używany jest w przemyśle elektrotechnicznym, stanowiąc ważny element smartfonów, komputerów czy samochodów. Importerami są znane marki jak Apple, Microsoft czy Vodafone.

W kopalniach dzieciom płaci się dolara dziennie, pracują w bardzo niekorzystnych warunkach środowiskowych, bez odzieży ochronnej, po 12 godzin, z ciągłym zagrożeniem życia, przymuszane przemocą i zastraszaniem.

Właścicielem kopalni jest koncern Huayou Cobalt, którego lista klientów zawiera szesnaście pozycji. Spośród nich połowa ogłosiła, że nie pozyskuje kobaltu z Demokratycznej Republiki Konga lub nie jest klientem Huayou Cobalt. Reszta zgodziła się pomóc w śledztwie AI i przyjrzeć się łańcuchowi zaopatrzenia swoich koncernów.

Demokratyczn Republika Konga eksportuje ponad połowę światowego wydobycia kobaltu. 20% kongijskiego wydobycia pozyskiwana jest w kopalniach południa kraju, gdzie może pracować nawet 40 tysięcy dzieci.

Dodał: Łukasz Markuszewski

 

 

Narodowy Fundusz Zdrowia chce ruszyć z pilotażowym programem opieki nad kobietami w ciąży. Ma on polegać na każdorazowym tworzeniu zespołu, składającego się z lekarzy i położnych, który będzie się opiekował ciężarną przez cały okres ciąży i sześć tygodni po porodzie. Członkowie zespołu mają być ze sobą w kontakcie, co umożliwi wymianę informacji medycznych i usprawni opiekę oraz da poczucie bezpieczeństwa pacjentce i zmniejszy ryzyko powikłań. Dodatkowo ciężarne nie będą musiały czekać w kolejce na badanie czy na zwykłą wizytę lekarską.

Zespół ma być koordynowany przez szpital, który otrzyma do podziału na członków zespołu kwotę 5500 zł. Jeśli zostaną spełnione pewne wymagania co do jakości opieki (np. ciężarna nie zrezygnuje z tej formy pomocy) członkowie zespołu otrzymają premię.

Dotychczas ciężarne musiały same poszukiwać lekarzy i położnych, nosić ze sobą wyniki badań i w momencie porodu szukać szpitala, w którym mogłyby urodzić. Projekt ma szansę diametralnie zmienić tę sytuację.

Dodał: Łukasz Markuszewski

W niedzielę 17 stycznia 2016 roku ulicami Warszawy przeszedł Marsz Entów w obronie Puszczy Białowieskiej. Marsz był protestem przeciwko rządowym planom masowej wycinki drzew na terenie Puszczy Białowieskiej. (więcej…)

Szefowie dyplomacji Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, Federica Mogherini i John Kerry, ogłosili dziś rano, że w wyniku realizacji przez Iran postanowień lipcowego traktatu o ograniczeniu rozwoju technologii atomowej, USA i UE rozpoczynają proces znoszenia sankcji gospodarczych nałożonych na Iran dekadę temu.

Przede wszystkim ma zostać zdjęte naftowe embargo, które kosztowało Iran 40 mld dolarów rocznie. Kraj ten ma obecnie zmagazynowane 40 mln baryłek ropy, które mogą natychmiast trafić na rynek, co obniży i tak niskie ceny tego surowca. Iran chce ponadto odbić straty wynikłe z sankcji i deklaruje zwiększenie wydobycia ropy do 6 mln baryłek dziennie.

Z niepokojem zdjęcie sankcji przyjął Izrael. „Izrael nie przestanie obserwować negatywnych działań Iranu i będzie podejmował wszelkie niezbędne środki, by zapewnić sobie bezpieczeństwo”, oświadczył premier Izraela, Benjamin Netanjahu.

Traktat antyatomowy dotyczył m.in. wyłączenia większości wirówek do wzbogacania uranu oraz przekazania całości tego surowca za granicę, z czego się Iran wywiązał. Sankcje mają być zdjemowane stopniowo przez kolejne dziesięć lat.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Unia Europejska stała się arena ideologicznej wojny o jej model ekonomiczny i polityczny. (więcej…)

Ministerstwo Energii poinformowało, że doszło do spotkania wiceministrów resortu z węgierskim sekretarzem stanu z ministerstwa rozwoju narodowego. Spotkanie dotyczyło współpracy obu państw w zakresie energetyki, także energetyki jądrowej.

Węgry rozwijają swą energetykę jądrową we współpracy z Rosją. Realizowany obecnie projekt budowy dwóch nowych reaktorów elektrowni atomowej Paks zostanie sfinansowany za kredyt w wysokości do 10 miliardów euro, jaki Węgrom udzieliła Rosja. Elektrownia będzie też rozbudowywana przez Rosjan, którzy zostali wyznaczeni do budowy z pominięciem przetargu. Zgodność z prawem procedury bada obecnie Komisja Europejska.

 

Dodał: Jakub Krzyżanowski

Według raportu Japońskiej Agencji Meteorologicznej w okresie od grudnia 2014 do grudnia 2015 nastąpił oszałamiający skok średniej temperatury globalnej o 0,36°C. Znaczenie tego faktu najlepiej ilustruje porównanie wyniku ze średnim dekadowym tempem wzrostu temperatury z ostatnich trzydziestu pięciu lat, które wynosi 0,15°C.

Porozumienie zawarte w Paryżu podczas Konferencji Stron ramowej konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu za cel postawiło sobie uniknięcie wzrostu średniej temperatury globalnej o 1,5°C powyżej poziomu odnotowanego na początku epoki przemysłowej. Kiedy uwzględnimy wzrost temperatur, jaki nastąpił do 1900 roku, staje się oczywiste, że przekroczyliśmy już 1,5°C. Klimatolog Michael Mann wykazał, iż industrialne emisje gazów cieplarnianych zdążyły ogrzać Ziemię o ~0,3°C przed nadejściem XX wieku. Wystarczy teraz zsumować poszczególne dane: wzrost o ~0,3°C przed 1900, kolejny skok o 0,3°C od 1900 do wartości bazowej z lat 1951-1980 oraz dalszy wzrost o ponad 1°C do grudnia 2015. Rezultat to ~1.6°C.

Źródła: Arctic News, The Huffington Post, Japan Meteorological Agency, NASA