<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Nowicjusze i barbarzyńcy	</title>
	<atom:link href="https://zielonewiadomosci.pl/zw/nowicjusze-i-barbarzyncy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://zielonewiadomosci.pl/zw/nowicjusze-i-barbarzyncy/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nowicjusze-i-barbarzyncy</link>
	<description>ekologia - społeczeństwo - demokracja</description>
	<lastBuildDate>Thu, 27 Dec 2012 13:04:36 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Agata		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/zw/nowicjusze-i-barbarzyncy/#comment-4376</link>

		<dc:creator><![CDATA[Agata]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Oct 2012 19:45:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=7518#comment-4376</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://zielonewiadomosci.pl/zw/nowicjusze-i-barbarzyncy/#comment-4371&quot;&gt;doktor&lt;/a&gt;.

To smutna historia o złej polityce kadrowej i  pewnej nielojalności ze strony pracodawcy, ale wydaje się, że to akurat nie ma nic wspólnego z ostatnią reformą, tylko z 1) niżem demograficznym (mniej studentów na niektórych kierunkach, szczególnie mniej studentów niestacjonarnych - mniej kasy w jednostce) 2) brakiem pomysłu na zarządzanie jednostką (skąd wziąć pieniądze na to, żeby zatrzymać szczególnie cennych pracowników?). Życzę powodzenia w znajdowaniu nowego zatrudnienia &quot;w branży&quot; - może się uda.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://zielonewiadomosci.pl/zw/nowicjusze-i-barbarzyncy/#comment-4371">doktor</a>.</p>
<p>To smutna historia o złej polityce kadrowej i  pewnej nielojalności ze strony pracodawcy, ale wydaje się, że to akurat nie ma nic wspólnego z ostatnią reformą, tylko z 1) niżem demograficznym (mniej studentów na niektórych kierunkach, szczególnie mniej studentów niestacjonarnych &#8211; mniej kasy w jednostce) 2) brakiem pomysłu na zarządzanie jednostką (skąd wziąć pieniądze na to, żeby zatrzymać szczególnie cennych pracowników?). Życzę powodzenia w znajdowaniu nowego zatrudnienia &#8222;w branży&#8221; &#8211; może się uda.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: doktor		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/zw/nowicjusze-i-barbarzyncy/#comment-4371</link>

		<dc:creator><![CDATA[doktor]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Oct 2012 08:45:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=7518#comment-4371</guid>

					<description><![CDATA[Negatywne skutki reformy nauki już zaczynają być widoczne. Jestem na to dobrym przykładem. Cztery lata temu, po uzyskaniu tytułu doktora zostałam zatrudniona, zgodnie z nowymi przepisami, na 4 lata na stanowisku adiunkta w państwowej uczelni. Zapewniano mnie, że jeżeli będę się rozwijać naukowo, to z pewnością moja umowa zostanie przedłużona na kolejne 4 lata, po których powinnam uzyskać habilitację. W jednostce, w której byłam do wczoraj jeszcze zatrudniona, byłam najefektywniejszym pracownikiem, i mam tu na myśli nie tylko największy (za te 4 lata) dorobek naukowy (w postaci książki, artykułów naukowych, tłumaczeń, udziału w konferencjach polskich i zagranicznych, organizacji konferencji), lecz także pracę na rzecz popularyzacji filozofii, pracę organizacyjną na rzecz uczelni, udział praktycznie we wszelkich inicjatywach podejmowanych przez uczelnie. Proszę sobie więc wyobrazić jakie było moje zdziwienie gdy dwa tygodnie przed końcem mojej umowy dowiedziałam się, że uczelnia z powodu słabej rekrutacji i związanym z tym drastycznym zmniejszeniem się liczby godzin dydaktycznych, jednak nie przedłuży ze mną umowy. Na pytanie, dlaczego pozbywają się najlepszego pracownika, gdy tymczasem wielu innych przez te cztery lata nie tylko niewiele zrobiło naukowo, lecz także nie włączało się w jakiekolwiek inicjatywy – nie tylko nic nie organizowali, lecz nawet nie brali udziału w organizowanych przez nas młodych konferencjach, dyskusjach i innych wydarzeniach, dostałam bardzo jasną i prostą odpowiedź: ponieważ oni mają umowy na stałe (zostali zatrudnieni jeszcze według dawnych zasad), więc nie można ich zwolnić, mimo że nic nie robią (Nie liczy się nawet to, że część osób z umową na stałe nie ma nawet odpowiedniego kierunkowego wykształcenia). Ze mną natomiast można po prosty bez żadnych konsekwencji (sic!) nie przedłużyć umowy. Do rektora usłyszałam, że „nic się nie liczy, tylko godziny” i „gdybyśmy mieli stanowiska dla pracowników naukowych, to z pewnością byśmy Panią zatrudnili”. Wraz ze mną pracę stracił jeszcze drugi młody doktor, który również swoim zaangażowaniem wyróżniał się spośród innych, a ponieważ uczelnia ma coraz mniej i mniej studentów, także inni młodzi zostaną odesłani z kwitkiem, gdy tylko ich umowy dobiegną końca. O tym, kto zostanie nie decydują więc żadne inne względy, poza tym, jaką kto ma umowę o pracę i kogo w związku z tym łatwiej zwolnić. Rozumiem, że wprowadzane przez Ministerstwo zmiany mają przynieść plony dopiero za pewien czas, nie za kilka, lecz raczej za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, lecz pytanie moje brzmi: ale co będzie z nauką i z Uniwersytetem przez te najbliższe lata? Co będzie się działo z jakością kształcenia na polskich uczelniach w najbliższych latach? Uniwersytet nie tylko może zamienić się w szkołę, ale w dodatku w dość słabą szkołę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Negatywne skutki reformy nauki już zaczynają być widoczne. Jestem na to dobrym przykładem. Cztery lata temu, po uzyskaniu tytułu doktora zostałam zatrudniona, zgodnie z nowymi przepisami, na 4 lata na stanowisku adiunkta w państwowej uczelni. Zapewniano mnie, że jeżeli będę się rozwijać naukowo, to z pewnością moja umowa zostanie przedłużona na kolejne 4 lata, po których powinnam uzyskać habilitację. W jednostce, w której byłam do wczoraj jeszcze zatrudniona, byłam najefektywniejszym pracownikiem, i mam tu na myśli nie tylko największy (za te 4 lata) dorobek naukowy (w postaci książki, artykułów naukowych, tłumaczeń, udziału w konferencjach polskich i zagranicznych, organizacji konferencji), lecz także pracę na rzecz popularyzacji filozofii, pracę organizacyjną na rzecz uczelni, udział praktycznie we wszelkich inicjatywach podejmowanych przez uczelnie. Proszę sobie więc wyobrazić jakie było moje zdziwienie gdy dwa tygodnie przed końcem mojej umowy dowiedziałam się, że uczelnia z powodu słabej rekrutacji i związanym z tym drastycznym zmniejszeniem się liczby godzin dydaktycznych, jednak nie przedłuży ze mną umowy. Na pytanie, dlaczego pozbywają się najlepszego pracownika, gdy tymczasem wielu innych przez te cztery lata nie tylko niewiele zrobiło naukowo, lecz także nie włączało się w jakiekolwiek inicjatywy – nie tylko nic nie organizowali, lecz nawet nie brali udziału w organizowanych przez nas młodych konferencjach, dyskusjach i innych wydarzeniach, dostałam bardzo jasną i prostą odpowiedź: ponieważ oni mają umowy na stałe (zostali zatrudnieni jeszcze według dawnych zasad), więc nie można ich zwolnić, mimo że nic nie robią (Nie liczy się nawet to, że część osób z umową na stałe nie ma nawet odpowiedniego kierunkowego wykształcenia). Ze mną natomiast można po prosty bez żadnych konsekwencji (sic!) nie przedłużyć umowy. Do rektora usłyszałam, że „nic się nie liczy, tylko godziny” i „gdybyśmy mieli stanowiska dla pracowników naukowych, to z pewnością byśmy Panią zatrudnili”. Wraz ze mną pracę stracił jeszcze drugi młody doktor, który również swoim zaangażowaniem wyróżniał się spośród innych, a ponieważ uczelnia ma coraz mniej i mniej studentów, także inni młodzi zostaną odesłani z kwitkiem, gdy tylko ich umowy dobiegną końca. O tym, kto zostanie nie decydują więc żadne inne względy, poza tym, jaką kto ma umowę o pracę i kogo w związku z tym łatwiej zwolnić. Rozumiem, że wprowadzane przez Ministerstwo zmiany mają przynieść plony dopiero za pewien czas, nie za kilka, lecz raczej za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, lecz pytanie moje brzmi: ale co będzie z nauką i z Uniwersytetem przez te najbliższe lata? Co będzie się działo z jakością kształcenia na polskich uczelniach w najbliższych latach? Uniwersytet nie tylko może zamienić się w szkołę, ale w dodatku w dość słabą szkołę.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
