<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Zanim dokupimy atomową konewkę	</title>
	<atom:link href="https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=zanim-dokupimy-atomowa-konewke</link>
	<description>ekologia - społeczeństwo - demokracja</description>
	<lastBuildDate>Thu, 31 Oct 2013 12:52:25 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Wojciech Klosowski		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-25</link>

		<dc:creator><![CDATA[Wojciech Klosowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Mar 2011 17:39:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=1531#comment-25</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-20&quot;&gt;Misza&lt;/a&gt;.

Dziękuję za rzeczowy i konkretny głos w dyskusji. Właśnie takiej wymiany pytań i argumentów brakuje bardzo w naszej przestrzeni publicznej. Odpowiadam po kolei. 

1. Rozumiem, że zgadzamy się obaj, że linie TRZEBA zmodernizować, tyko powstaje pytanie, w jakiej kolejności i za jakie pieniądze. Siedemsetpięćdziesiątkę na Ukrainę zostawiłbym w spokoju. I tak ostatnio niczego nie przesyła, a szkoda. Czterechsetki - także. Są jakie są, mają swoje plany remontów, tu nie ma nic pilnego ponad to. 

2. Linie 220 kV trzeba poddać analizie technicznej i ekonomicznej i wytypować odcinki, na których przesyły są największe i przebudowa na 400 kV da największy efekt ekonomiczny. W tym celu PSE Operator powinien zamówić wstępne studium wykonalności (na przykład u mnie, służę, wykonuję takie analizy, ale nie pogniewam się, jak zamówi je u wybranych przez siebie ekspertów ;))). Takie studium daje porównanie efektywności ekonomicznej i finansowej modernizacji linii porównuje jego efektywność ekonomiczną w stosunku do alternatywnych sposobów zainwestowania pieniędzy. Mówiąc prosto: analiza taka wykaże czy taniej jest uzyskać dodatkową energię w bilansie przez przebudowę linii i zmniejszenie obecnie ponoszonych strat, czy - poprzez budowę nowych źródeł atomowych. Nie kłóćmy się, tylko to policzmy: jak wyjdzie, że atom jest efektywniejszy, to ja się zgodzę. Ale - zmartwię Pana - trochę już to liczyłem. Pierwsza gigawatogodzina z modernizacji wychodzi... DWADZIEŚCIA DWA RAZY TANIEJ, niż pierwsza gigawatogodzina z atomu. Z pokorą czekam na inne obliczenia, które to podważą. 
Podobne postępowanie ze stodziesiątkami: nie wszystkie na raz, tylko stopniowo, począwszy od odcinków o największych przesyłach. To właśnie jedna z zalet tego kierunku inwestowania: da się to robić STOPNIOWO, etapami. A zysk energetyczny jest od razu po włączeniu każdego odcinka do sieci.

3. Sprawa modernizacji linii SN we wschodniej części Polski to absolutny dramat, tu się z Panem zgadzam. Wiemy obaj, że są całe gminy, gdzie napięcie w gniazdkach rzadko przekracza 170 V. Po prostu mamy tam za duże odległości przesyłowe. To jest dramat. Mamy tam faktycznie XIX wiek. Odpowiadam szczerze: NIE WIEM, co
z tym zrobić, ale obaj zdajemy sobie sprawę, że coś trzeba. 
 
4. Oczywiście, straty na przesyłach zawsze będą, tu się zgadzamy. Ograniczamy je tylko. Przez podwojenie napięcia przesyłowego ograniczamy je czterokrotnie. 

3. Kolejna rzecz w której zgadzamy się, to - nie należy pielęgnować monokultury węglowej. O tym właśnie piszę odrębny artykuł.

W ogóle Pański komentarz zasługuje na szerszą odpowiedź, którą postaram się zamieścić w najbliższym czasie. Pozdrawiam serdecznie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-20">Misza</a>.</p>
<p>Dziękuję za rzeczowy i konkretny głos w dyskusji. Właśnie takiej wymiany pytań i argumentów brakuje bardzo w naszej przestrzeni publicznej. Odpowiadam po kolei. </p>
<p>1. Rozumiem, że zgadzamy się obaj, że linie TRZEBA zmodernizować, tyko powstaje pytanie, w jakiej kolejności i za jakie pieniądze. Siedemsetpięćdziesiątkę na Ukrainę zostawiłbym w spokoju. I tak ostatnio niczego nie przesyła, a szkoda. Czterechsetki &#8211; także. Są jakie są, mają swoje plany remontów, tu nie ma nic pilnego ponad to. </p>
<p>2. Linie 220 kV trzeba poddać analizie technicznej i ekonomicznej i wytypować odcinki, na których przesyły są największe i przebudowa na 400 kV da największy efekt ekonomiczny. W tym celu PSE Operator powinien zamówić wstępne studium wykonalności (na przykład u mnie, służę, wykonuję takie analizy, ale nie pogniewam się, jak zamówi je u wybranych przez siebie ekspertów ;))). Takie studium daje porównanie efektywności ekonomicznej i finansowej modernizacji linii porównuje jego efektywność ekonomiczną w stosunku do alternatywnych sposobów zainwestowania pieniędzy. Mówiąc prosto: analiza taka wykaże czy taniej jest uzyskać dodatkową energię w bilansie przez przebudowę linii i zmniejszenie obecnie ponoszonych strat, czy &#8211; poprzez budowę nowych źródeł atomowych. Nie kłóćmy się, tylko to policzmy: jak wyjdzie, że atom jest efektywniejszy, to ja się zgodzę. Ale &#8211; zmartwię Pana &#8211; trochę już to liczyłem. Pierwsza gigawatogodzina z modernizacji wychodzi&#8230; DWADZIEŚCIA DWA RAZY TANIEJ, niż pierwsza gigawatogodzina z atomu. Z pokorą czekam na inne obliczenia, które to podważą.<br />
Podobne postępowanie ze stodziesiątkami: nie wszystkie na raz, tylko stopniowo, począwszy od odcinków o największych przesyłach. To właśnie jedna z zalet tego kierunku inwestowania: da się to robić STOPNIOWO, etapami. A zysk energetyczny jest od razu po włączeniu każdego odcinka do sieci.</p>
<p>3. Sprawa modernizacji linii SN we wschodniej części Polski to absolutny dramat, tu się z Panem zgadzam. Wiemy obaj, że są całe gminy, gdzie napięcie w gniazdkach rzadko przekracza 170 V. Po prostu mamy tam za duże odległości przesyłowe. To jest dramat. Mamy tam faktycznie XIX wiek. Odpowiadam szczerze: NIE WIEM, co<br />
z tym zrobić, ale obaj zdajemy sobie sprawę, że coś trzeba. </p>
<p>4. Oczywiście, straty na przesyłach zawsze będą, tu się zgadzamy. Ograniczamy je tylko. Przez podwojenie napięcia przesyłowego ograniczamy je czterokrotnie. </p>
<p>3. Kolejna rzecz w której zgadzamy się, to &#8211; nie należy pielęgnować monokultury węglowej. O tym właśnie piszę odrębny artykuł.</p>
<p>W ogóle Pański komentarz zasługuje na szerszą odpowiedź, którą postaram się zamieścić w najbliższym czasie. Pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Misza		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-20</link>

		<dc:creator><![CDATA[Misza]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Mar 2011 08:57:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=1531#comment-20</guid>

					<description><![CDATA[Jak pan sobie wyobraża modernizację takich długości linii:
       napowietrzne[km] kablowe[km] 
linie 750 kV 114              0
linie 400 kV 4 832            0
linie 220 kV 8 127            0
linie 110 kV 32 248           79 
linie SN 233 921 61           839 
linie nN 287 415            122 094 
źródło: http://www.ptpiree.com.pl/html/center.html
Może mniej demagogii? Poza tym - czy bierze Pan pod uwagę przy okazji postulatu zastapienia linii (powiedzmy) 110kV linią 220kV odpowiednie obostrzenia dotyczące trasy przebiegu takich linii? Co będzie szybsze - modernizacja elementu systemu energetycznego odpowiedzialnego za wytwarzanie, czy też może &quot;zastąpienie linii przesyłowych liniami o wyższych parametrach&quot;? O ile mi wiadomo - modernizacja linii WN (aczkolwiek bardzo powolna) to jednak następuje. Poza tym - mówi Pan o eliminacji strat przesyłowych - każdy elektryk Panu powie, ze to niemozliwe. Straty przesyłowe będą zawsze wystepowały, a my możemy je tylko ograniczać.
Czy bierze Pan pod uwagę ceny paliwa do elektrowni konwencjonalnych? Chce Pan dalej pielęgnować monokulturę węglową podatną na wszelkiej maści szantaze związkow zawodowych? Niestety nie ma w Polsce polityków klasy Żelaznej Lady, która potrafiła rozwiązać taki problem.
Pisze Pan o Pańskim przekonaniu co do możliwości generacji kilkunastu procent energii potrzebnej w naszym kraju z biomasy - kto wyprodukuje takie ilości tejże biomasy? Z czego? Ze specjalnych upraw, które ograniczą obszar produkcji zywności?
Pisze Pan również o przekonaniu, ze energetyka jądrowa będzie przestarzała - a co ją zastąpi? Elektrownie wiatrowe? Co zrobi Pan w sytuacji bezwietrznej pogody przez pewien okres czasu? Niestety - elektrownie wiatrowe NIGDY nie będą podstawą systemu energetycznego - są zbyt uzależnione od warunków meteo. No chyba, że chcemy włączać telewizor wtedy, gdy akurat wieje...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak pan sobie wyobraża modernizację takich długości linii:<br />
       napowietrzne[km] kablowe[km]<br />
linie 750 kV 114              0<br />
linie 400 kV 4 832            0<br />
linie 220 kV 8 127            0<br />
linie 110 kV 32 248           79<br />
linie SN 233 921 61           839<br />
linie nN 287 415            122 094<br />
źródło: <a href="http://www.ptpiree.com.pl/html/center.html" rel="nofollow ugc">http://www.ptpiree.com.pl/html/center.html</a><br />
Może mniej demagogii? Poza tym &#8211; czy bierze Pan pod uwagę przy okazji postulatu zastapienia linii (powiedzmy) 110kV linią 220kV odpowiednie obostrzenia dotyczące trasy przebiegu takich linii? Co będzie szybsze &#8211; modernizacja elementu systemu energetycznego odpowiedzialnego za wytwarzanie, czy też może &#8222;zastąpienie linii przesyłowych liniami o wyższych parametrach&#8221;? O ile mi wiadomo &#8211; modernizacja linii WN (aczkolwiek bardzo powolna) to jednak następuje. Poza tym &#8211; mówi Pan o eliminacji strat przesyłowych &#8211; każdy elektryk Panu powie, ze to niemozliwe. Straty przesyłowe będą zawsze wystepowały, a my możemy je tylko ograniczać.<br />
Czy bierze Pan pod uwagę ceny paliwa do elektrowni konwencjonalnych? Chce Pan dalej pielęgnować monokulturę węglową podatną na wszelkiej maści szantaze związkow zawodowych? Niestety nie ma w Polsce polityków klasy Żelaznej Lady, która potrafiła rozwiązać taki problem.<br />
Pisze Pan o Pańskim przekonaniu co do możliwości generacji kilkunastu procent energii potrzebnej w naszym kraju z biomasy &#8211; kto wyprodukuje takie ilości tejże biomasy? Z czego? Ze specjalnych upraw, które ograniczą obszar produkcji zywności?<br />
Pisze Pan również o przekonaniu, ze energetyka jądrowa będzie przestarzała &#8211; a co ją zastąpi? Elektrownie wiatrowe? Co zrobi Pan w sytuacji bezwietrznej pogody przez pewien okres czasu? Niestety &#8211; elektrownie wiatrowe NIGDY nie będą podstawą systemu energetycznego &#8211; są zbyt uzależnione od warunków meteo. No chyba, że chcemy włączać telewizor wtedy, gdy akurat wieje&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Wojciech Klosowski		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-14</link>

		<dc:creator><![CDATA[Wojciech Klosowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Mar 2011 11:13:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=1531#comment-14</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-12&quot;&gt;strg&lt;/a&gt;.

Dziękuję za rzeczowy głos. Właśnie takiej dyskusji bardzo brakuje w naszej przestrzeni publicznej. Odpowiem &quot;od końca&quot;, ale zacznę od tego, że strg ma w znacznym stopniu rację. 
1. Rzeczywiście &quot;modernizacja&quot; może brzmieć myląco. Podniesienie sprawności bloków węglowych z 30 do 45 czy nawet 55 procent, to nie sprawa drobnych zmian, ale sprawa zdemontowania części cieplnej starego bloku u wybudowania całkiem nowej instalacji na parametry nadkrytyczne czy ultranadkrytyczne. To drogie konstrukcje, korzystające z &quot;kosmicznych&quot; materiałów - wytworów najnowszej inżynierii materiałowej, bo pracują w bez porównania wyższych temperaturach i ciśnieniach i tradycyjne materiały by po prostu nie wytrzymały. Ale jednak przebudowy wymaga tylko część cieplna (kocioł) i częściowo mechaniczna (turbina). Natomiast cała część elektryczna (generator, przyłącze) zostaje bez zmian. To samo z częścią sterowniczą, paliwową, czy infrastrukturą towarzyszącą - zmiany są niewielkie, właśnie &quot;modernizacyjne&quot;. Więc nie jest tak, że &quot;trzeba zburzyć elektrownię i zbudować nową&quot;; trzeba zbudować nowy kocioł i turbinę. To dużo więcej, niż zwykła modernizacja, ale dużo mniej, niż nowa elektrownia.
Uzyskanie dodatkowej megawatogodziny energii na drodze takiej przebudowy elektrowni węglowych jest ZNACZNIE TAŃSZE i jednocześnie ZNACZNIE SZYBSZE, niż taka sama megawatogodzina z atomu. Kto twierdzi inaczej - zapraszam do policzenia tego.

2. Uwagę o 40-procentowej sprawności niektórych bloków węglowych przyjmuję z rezerwą: nie znam takich przykładów i wydaje mi się to mało prawdopodobne ze względów czysto fizycznych: trudno uzyskać wyższą sprawność bez podnoszenia ciśnień i temperatur. A to właśnie droga w kierunku parametrów nadkrytycznych. Czekam na konkretne przykłady bloków o 40-procentowej sprawności

3. Wreszcie sprawa zmniejszenia emisji CO2. Przypominam, że mówimy o emisji CO2 z całego systemu, a nie z jednego jego fragmentu (bo wówczas elektrownia jądrowa na etapie eksploatacji rzeczywiście jest praktycznie zero-emisyjna. Ale w systemie sprawa wygląda tak, że mamy nie tylko przepływy energii i emisje CO2, ale i przepływy pieniężne. Obecnie system spala tyle-a-tyle węgla, emituje z niego tyle-a-tyle CO2, wytwarzając tyle-a-tyle energii elektrycznej. Pytanie, jak zmieni się ten bilans, gdy dobudujemy blok atomowy? Nie wzrośnie emisja (ale też nie spadnie), za to dodatkowa energia (1600 MW mocy razy roczny czas pracy bloku). A teraz - UWAGA - wariant alternatywny: te same pieniądze przeznaczamy na przebudowę bloków węglowych na parametry nadkrytyczne. Według moich pobieżnych obliczeń za te same pieniądze co jeden blok atomowy można mieć 6 tys MW w blokach węglowych na parametry nadkrytyczne. Jak łatwo policzyć, mamy wówczas możliwość uzyskać ten sam efekt energetyczny (1600 MW nowej mocy elektrycznej) przy jednoczesnym ograniczeniu spalania węgla (o mniej-więcej jedną czwartą w tym fragmencie systemu). Przy okazji: czas takiej przebudowy zamknąłby się pewnie w 4-5 latach, a blok atomowy to kwestia lat piętnastu, jak dobrze pójdzie. Reasumując: wszystko wygląda inaczej, kiedy zaczynamy liczyć możliwe alternatywne programy inwestycyjne za te same pieniądze.

Serdecznie zapraszam do dalszej dyskusji. Może skuszą się też inni dyskutanci? Przyjemniej est rozmawiać w szerszym gronie. :))]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-12">strg</a>.</p>
<p>Dziękuję za rzeczowy głos. Właśnie takiej dyskusji bardzo brakuje w naszej przestrzeni publicznej. Odpowiem &#8222;od końca&#8221;, ale zacznę od tego, że strg ma w znacznym stopniu rację.<br />
1. Rzeczywiście &#8222;modernizacja&#8221; może brzmieć myląco. Podniesienie sprawności bloków węglowych z 30 do 45 czy nawet 55 procent, to nie sprawa drobnych zmian, ale sprawa zdemontowania części cieplnej starego bloku u wybudowania całkiem nowej instalacji na parametry nadkrytyczne czy ultranadkrytyczne. To drogie konstrukcje, korzystające z &#8222;kosmicznych&#8221; materiałów &#8211; wytworów najnowszej inżynierii materiałowej, bo pracują w bez porównania wyższych temperaturach i ciśnieniach i tradycyjne materiały by po prostu nie wytrzymały. Ale jednak przebudowy wymaga tylko część cieplna (kocioł) i częściowo mechaniczna (turbina). Natomiast cała część elektryczna (generator, przyłącze) zostaje bez zmian. To samo z częścią sterowniczą, paliwową, czy infrastrukturą towarzyszącą &#8211; zmiany są niewielkie, właśnie &#8222;modernizacyjne&#8221;. Więc nie jest tak, że &#8222;trzeba zburzyć elektrownię i zbudować nową&#8221;; trzeba zbudować nowy kocioł i turbinę. To dużo więcej, niż zwykła modernizacja, ale dużo mniej, niż nowa elektrownia.<br />
Uzyskanie dodatkowej megawatogodziny energii na drodze takiej przebudowy elektrowni węglowych jest ZNACZNIE TAŃSZE i jednocześnie ZNACZNIE SZYBSZE, niż taka sama megawatogodzina z atomu. Kto twierdzi inaczej &#8211; zapraszam do policzenia tego.</p>
<p>2. Uwagę o 40-procentowej sprawności niektórych bloków węglowych przyjmuję z rezerwą: nie znam takich przykładów i wydaje mi się to mało prawdopodobne ze względów czysto fizycznych: trudno uzyskać wyższą sprawność bez podnoszenia ciśnień i temperatur. A to właśnie droga w kierunku parametrów nadkrytycznych. Czekam na konkretne przykłady bloków o 40-procentowej sprawności</p>
<p>3. Wreszcie sprawa zmniejszenia emisji CO2. Przypominam, że mówimy o emisji CO2 z całego systemu, a nie z jednego jego fragmentu (bo wówczas elektrownia jądrowa na etapie eksploatacji rzeczywiście jest praktycznie zero-emisyjna. Ale w systemie sprawa wygląda tak, że mamy nie tylko przepływy energii i emisje CO2, ale i przepływy pieniężne. Obecnie system spala tyle-a-tyle węgla, emituje z niego tyle-a-tyle CO2, wytwarzając tyle-a-tyle energii elektrycznej. Pytanie, jak zmieni się ten bilans, gdy dobudujemy blok atomowy? Nie wzrośnie emisja (ale też nie spadnie), za to dodatkowa energia (1600 MW mocy razy roczny czas pracy bloku). A teraz &#8211; UWAGA &#8211; wariant alternatywny: te same pieniądze przeznaczamy na przebudowę bloków węglowych na parametry nadkrytyczne. Według moich pobieżnych obliczeń za te same pieniądze co jeden blok atomowy można mieć 6 tys MW w blokach węglowych na parametry nadkrytyczne. Jak łatwo policzyć, mamy wówczas możliwość uzyskać ten sam efekt energetyczny (1600 MW nowej mocy elektrycznej) przy jednoczesnym ograniczeniu spalania węgla (o mniej-więcej jedną czwartą w tym fragmencie systemu). Przy okazji: czas takiej przebudowy zamknąłby się pewnie w 4-5 latach, a blok atomowy to kwestia lat piętnastu, jak dobrze pójdzie. Reasumując: wszystko wygląda inaczej, kiedy zaczynamy liczyć możliwe alternatywne programy inwestycyjne za te same pieniądze.</p>
<p>Serdecznie zapraszam do dalszej dyskusji. Może skuszą się też inni dyskutanci? Przyjemniej est rozmawiać w szerszym gronie. :))</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: strg		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/zanim-dokupimy-atomowa-konewke/#comment-12</link>

		<dc:creator><![CDATA[strg]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Mar 2011 16:44:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=1531#comment-12</guid>

					<description><![CDATA[Wszystko fajnie i ciekawie, tylko punkt drugi ma wniosek z kosmosu. &quot;Zainstalowanie nowej elektrowni jądrowej nie zmniejszy ani o tonę emisji CO2 z elektrowni węglowych; podniesienie sprawności może tę emisję zmniejszyć prawie o jedną trzecią.&quot;. 
Powyższy cytat sugeruje, ze autor wiąże sprawność siłowni cieplnej z emisją CO2. Natomiast emisja w sposób oczywisty zależy od ilości spalonego węgla. Zatem zwiększając sprawności w elektrowniach węglowych zmniejszyłoby emisję CO2 o 1/3, ale wybudowanie elektrowni jądrowych na miejscu węglowych zmniejszyłoby emisję o 3/3, czyli 100%.

Przyczepić też się muszę do prezentowanego poziomu sprawności. Wspomniane 30-31% zdarza się w polskiej elektroenergetyce, jednak wiele jednostek wytwórczych (i to niekoniecznie tych najnowszych na parametry nadkrytyczne, ale za to tych największych, działających w podstawie systemu) osiąga sprawność na poziomie 40%.

Mylne wrażenie sprawia też sformułowanie o &#039;modernizacji&#039; bloków węglowych. Nie da się elektrowni zmodernizować tak by jej sprawność zwiększyła się z 30 do 45 czy 50%. Realny potencjał modernizacji to pojedyncze punkty procentowe, a zeby osiągnąć sprawności znacznie wyższe starą elektrownię należy zburzyć a na jej miejscu wybudować nową.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko fajnie i ciekawie, tylko punkt drugi ma wniosek z kosmosu. &#8222;Zainstalowanie nowej elektrowni jądrowej nie zmniejszy ani o tonę emisji CO2 z elektrowni węglowych; podniesienie sprawności może tę emisję zmniejszyć prawie o jedną trzecią.&#8221;.<br />
Powyższy cytat sugeruje, ze autor wiąże sprawność siłowni cieplnej z emisją CO2. Natomiast emisja w sposób oczywisty zależy od ilości spalonego węgla. Zatem zwiększając sprawności w elektrowniach węglowych zmniejszyłoby emisję CO2 o 1/3, ale wybudowanie elektrowni jądrowych na miejscu węglowych zmniejszyłoby emisję o 3/3, czyli 100%.</p>
<p>Przyczepić też się muszę do prezentowanego poziomu sprawności. Wspomniane 30-31% zdarza się w polskiej elektroenergetyce, jednak wiele jednostek wytwórczych (i to niekoniecznie tych najnowszych na parametry nadkrytyczne, ale za to tych największych, działających w podstawie systemu) osiąga sprawność na poziomie 40%.</p>
<p>Mylne wrażenie sprawia też sformułowanie o 'modernizacji&#8217; bloków węglowych. Nie da się elektrowni zmodernizować tak by jej sprawność zwiększyła się z 30 do 45 czy 50%. Realny potencjał modernizacji to pojedyncze punkty procentowe, a zeby osiągnąć sprawności znacznie wyższe starą elektrownię należy zburzyć a na jej miejscu wybudować nową.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
