<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Uniwersytet w imadle rynku	</title>
	<atom:link href="https://zielonewiadomosci.pl/uniwersytet-w-imadle-rynku/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://zielonewiadomosci.pl/uniwersytet-w-imadle-rynku/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=uniwersytet-w-imadle-rynku</link>
	<description>ekologia - społeczeństwo - demokracja</description>
	<lastBuildDate>Fri, 17 Aug 2012 14:59:56 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: panda		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/uniwersytet-w-imadle-rynku/#comment-685</link>

		<dc:creator><![CDATA[panda]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Aug 2011 09:57:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=2945#comment-685</guid>

					<description><![CDATA[To, co piszesz, WAM, jest ciekawe i wnikliwe. Nic dziwnego, skoro &quot;was there, seen that&quot;:)

Masowa (a więc nieuchronnie gorsza) edukacja, aby spacyfikować bunt młodych? Kto wie, kto wie... Ale czy &quot;masowa&quot; na pewno i w każdych warunkach musi oznaczać: gorsza? 

Mnie kluczowe wydaje się spostrzeżenie autorki, że istota problemu tkwi w tym, iż uczelnie są obecnie na usługach korporacji i cała nauka to dostarczanie im SZKOLEŃ, które dawniej korporacje organizowały we własnym zakresie. No i to, że student, płacąc za naukę, w swoim przekonaniu KUPIŁ sobie dyplom i próby zainteresowania go czymkolwiek więcej niż niezbędne minimum to naruszanie jego praw konsumenta:/ Co zresztą wcale nie musi stać w sprzeczności z twoją interpretacją...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To, co piszesz, WAM, jest ciekawe i wnikliwe. Nic dziwnego, skoro &#8222;was there, seen that&#8221;:)</p>
<p>Masowa (a więc nieuchronnie gorsza) edukacja, aby spacyfikować bunt młodych? Kto wie, kto wie&#8230; Ale czy &#8222;masowa&#8221; na pewno i w każdych warunkach musi oznaczać: gorsza? </p>
<p>Mnie kluczowe wydaje się spostrzeżenie autorki, że istota problemu tkwi w tym, iż uczelnie są obecnie na usługach korporacji i cała nauka to dostarczanie im SZKOLEŃ, które dawniej korporacje organizowały we własnym zakresie. No i to, że student, płacąc za naukę, w swoim przekonaniu KUPIŁ sobie dyplom i próby zainteresowania go czymkolwiek więcej niż niezbędne minimum to naruszanie jego praw konsumenta:/ Co zresztą wcale nie musi stać w sprzeczności z twoją interpretacją&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: W.A.M.		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/uniwersytet-w-imadle-rynku/#comment-531</link>

		<dc:creator><![CDATA[W.A.M.]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Aug 2011 16:19:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=2945#comment-531</guid>

					<description><![CDATA[A w ogole, czy p. dr Cato ma cos przeciw chinskim i hinduskim studentom? Moje doswiadcznie pokazuje, ze akurat te dwie grupy studentow bardzo cenia sobie edukacje, i marszcza czola calkiem czesto. Edukacja w szkole p. Cato ma byc tylko dla &quot;bialego czlowieka&quot;? Jakies nutki rasizmu i wyzszosci wyczuwam :)

A spory wklad w rosnace ceny zywnosci maja biopaliwa...

Szkoda szklarni.... A mnie sie wydaje, ze zaoferownie szansy edukacyjnej moze spowodowac, ze powstanie calkiem sporo szklarni, gdy absolwenci szkoly p. Cato zaczna organizowac prace dla swoich wspolobywateli.
I moze wtedy idee p.n. &quot;rozwiazywanie problemow&quot; zostana przez nich zrealizowane.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A w ogole, czy p. dr Cato ma cos przeciw chinskim i hinduskim studentom? Moje doswiadcznie pokazuje, ze akurat te dwie grupy studentow bardzo cenia sobie edukacje, i marszcza czola calkiem czesto. Edukacja w szkole p. Cato ma byc tylko dla &#8222;bialego czlowieka&#8221;? Jakies nutki rasizmu i wyzszosci wyczuwam :)</p>
<p>A spory wklad w rosnace ceny zywnosci maja biopaliwa&#8230;</p>
<p>Szkoda szklarni&#8230;. A mnie sie wydaje, ze zaoferownie szansy edukacyjnej moze spowodowac, ze powstanie calkiem sporo szklarni, gdy absolwenci szkoly p. Cato zaczna organizowac prace dla swoich wspolobywateli.<br />
I moze wtedy idee p.n. &#8222;rozwiazywanie problemow&#8221; zostana przez nich zrealizowane.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: W.A.M.		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/uniwersytet-w-imadle-rynku/#comment-529</link>

		<dc:creator><![CDATA[W.A.M.]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Aug 2011 16:06:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=2945#comment-529</guid>

					<description><![CDATA[Jak wiekszosc nauczycieli akademickich, pani dr Cato jest nieco sfrustrowana, powiedzmy to lagodnie. Was there, seen that.

Moze problemy wziely sie z tego, ze wymusilismy na mlodziezy pogon za &quot;papierkami&quot; a nie za wiedza? Swiat pracodawcow, zarzadcow szkolnictwa wyzszego, rzady i roznego rodzaju osrodki opiniotworcze przekazaly wiadomosc, ze &quot;21 wiek jest wiekiem wiedzy, i bez niej nie mozna egzystowac&quot;. Prawda, ale czy 40%-60% populacji jest zdolne aktywnie przejsc i satysfakcjonujaco - wg standardow lat 70-80 - skonczyc uniwersytet? Obawiam sie, ze nie. W zwiazku z tym obnizanie wymagan, az do momentu postawienia nauczycieli &quot;pod sciana&quot; - &quot;nasi absolwenci musza wykazac sie pewnym minimum&quot;. Nie da sie. Aktywne studiowanie, dyskusje, ciekawosc, wymagaja pewnego minimalnego poziomu intelektualnego. Studia - prawdziwe, a nie &quot;dla papierka&quot; - sa wysilkiem i intelektualnym, i szkola wytrwalosci, samozaparcia, walki z oporem materii :). Gdyby 40%-60% mlodziezy mialo te cechy na poziomie oczekiwanym przez dr Cato, to wyniki testow gimnazjalnych czy matur bylyby WYSOKIE.
[Male pytanko: dlaczego nasze uniwersytety medyczne, tak oblegane, nie zadaja matury na rozszerzonym poziomie nie tylko z biologii i chemii, ale takze z polskiego, jezyka obcego, fizyki, matematyki...]

Mam swoja teorie spoleczna na ten temat (&quot;upowszechnienie edukacji wyzszej&quot;). Ze strony rzadow (i UE) jest lepiej, jak 40-60% mlodych samcow siedzi na uczelniach do czasu az ukoncza 23-25 lat. Po tym okresie ich agresja spada, a dodatkowo delikwenci maja dlugi do splacenia. Rzady unikaja rewolucji mlodziezy, ktora nie widzi siebie w spoleczenstwie, ktora byc moze nie chce sobie budowac miejsc pracy.
Ale, jest cos jeszcze, co p. Cato opisala. Niezly zarobek na studentach. Po prostu studiowanie - czy organizowanie studiowania - stalo sie doskonalym biznesem dla ludzi prowadzacych uczelnie (czy korepetycje). Mamy sprzezenie - profesoroie podkreslaja koniecznosc i walory edukacji, rzadzacy im przyklaskuja, student placi.
Dowod - Proces Bolonski - minimalna zawartsc programow studiow, byle te masy przepchac (i zabrac z ulic w najbardziej &quot;goracym&quot; okresie dojrzewania).

A co do oplat. Zdaje sie, ze pojecie czesnego (tutition) egzystowalo od zarania uniwersytetow. Byly to elitarne instytucje, dostepne dla dzieci elit.
Na szczescie, wprowadzono dofinansowanie z podatkow. Uwazam, ze slusznie. Byc moze model dunski dofinansowania szkolnictwa (studentow) jest OK - jakies 6-8 lat finansowania studiow, na cale zycie :), akademiki, jakies bezzwrotne stypendia. Jestem zdecydowanie przeciw &quot;wiecznym studentom&quot;.

A p. dr Cato chyba przesadza z rownaniem uniwersytetu do kolebki rewolucji. Nigdy takim miejscem nie byl, wylaczajac koniec lat 60.
Natomiast to studenci sami powinni byc krytyczni, probowac wielu sciezek zycia w czasie studiow (no, tylko czesc z nich to zrobi). Mysle, ze studenci cenia profesjonalizm wykladowcy, nie obrazaja sie za sprawiedliwie ocenione prace czy projekty, cenia wymagajacego - od siebie i od nich - nauczyciela.
W szkolach technicznych (moi, moi) raczej dyskutuje sie o projektach, i czasem, nieco &quot;oblique&quot; wychodza zagadnienia etyczne. Wiem, ze politechniki to nie miejsca na propagande polityczna i spoleczna.

A konformizm - moze byc i u p. dr Cato na zajeciach. Zastanawiam sie, jak zareagowalaby, gdyby ktorys z jej studentow powiedzial jej, ze dba o dobro ludzi na ziemi, o ich zdrowie i o ich rozwoj, a nie o Gaje. Gdyby powiedzial, ze jesli uwaza, ze uniwersytet nie powinien przyjmowac Chinczykow, bo produkuja 5 ton CO2, to jest nieludzka, bo uwaza tych ludzi za przedmioty.

Ladny tytul dala swojej ksiazce (doktorat?) o pracy (7 myths) - &quot;Arbeit Macht Frei&quot;. Prawdopodobnie zamierzony brytyjski humor, mysle, ze nieco obrzydliwa wersja. Pare banialuk juz tam wyczytalem - o szczesliwych Buszmenach - &quot;be my guest, one way ticket to Africa&quot;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak wiekszosc nauczycieli akademickich, pani dr Cato jest nieco sfrustrowana, powiedzmy to lagodnie. Was there, seen that.</p>
<p>Moze problemy wziely sie z tego, ze wymusilismy na mlodziezy pogon za &#8222;papierkami&#8221; a nie za wiedza? Swiat pracodawcow, zarzadcow szkolnictwa wyzszego, rzady i roznego rodzaju osrodki opiniotworcze przekazaly wiadomosc, ze &#8222;21 wiek jest wiekiem wiedzy, i bez niej nie mozna egzystowac&#8221;. Prawda, ale czy 40%-60% populacji jest zdolne aktywnie przejsc i satysfakcjonujaco &#8211; wg standardow lat 70-80 &#8211; skonczyc uniwersytet? Obawiam sie, ze nie. W zwiazku z tym obnizanie wymagan, az do momentu postawienia nauczycieli &#8222;pod sciana&#8221; &#8211; &#8222;nasi absolwenci musza wykazac sie pewnym minimum&#8221;. Nie da sie. Aktywne studiowanie, dyskusje, ciekawosc, wymagaja pewnego minimalnego poziomu intelektualnego. Studia &#8211; prawdziwe, a nie &#8222;dla papierka&#8221; &#8211; sa wysilkiem i intelektualnym, i szkola wytrwalosci, samozaparcia, walki z oporem materii :). Gdyby 40%-60% mlodziezy mialo te cechy na poziomie oczekiwanym przez dr Cato, to wyniki testow gimnazjalnych czy matur bylyby WYSOKIE.<br />
[Male pytanko: dlaczego nasze uniwersytety medyczne, tak oblegane, nie zadaja matury na rozszerzonym poziomie nie tylko z biologii i chemii, ale takze z polskiego, jezyka obcego, fizyki, matematyki&#8230;]</p>
<p>Mam swoja teorie spoleczna na ten temat (&#8222;upowszechnienie edukacji wyzszej&#8221;). Ze strony rzadow (i UE) jest lepiej, jak 40-60% mlodych samcow siedzi na uczelniach do czasu az ukoncza 23-25 lat. Po tym okresie ich agresja spada, a dodatkowo delikwenci maja dlugi do splacenia. Rzady unikaja rewolucji mlodziezy, ktora nie widzi siebie w spoleczenstwie, ktora byc moze nie chce sobie budowac miejsc pracy.<br />
Ale, jest cos jeszcze, co p. Cato opisala. Niezly zarobek na studentach. Po prostu studiowanie &#8211; czy organizowanie studiowania &#8211; stalo sie doskonalym biznesem dla ludzi prowadzacych uczelnie (czy korepetycje). Mamy sprzezenie &#8211; profesoroie podkreslaja koniecznosc i walory edukacji, rzadzacy im przyklaskuja, student placi.<br />
Dowod &#8211; Proces Bolonski &#8211; minimalna zawartsc programow studiow, byle te masy przepchac (i zabrac z ulic w najbardziej &#8222;goracym&#8221; okresie dojrzewania).</p>
<p>A co do oplat. Zdaje sie, ze pojecie czesnego (tutition) egzystowalo od zarania uniwersytetow. Byly to elitarne instytucje, dostepne dla dzieci elit.<br />
Na szczescie, wprowadzono dofinansowanie z podatkow. Uwazam, ze slusznie. Byc moze model dunski dofinansowania szkolnictwa (studentow) jest OK &#8211; jakies 6-8 lat finansowania studiow, na cale zycie :), akademiki, jakies bezzwrotne stypendia. Jestem zdecydowanie przeciw &#8222;wiecznym studentom&#8221;.</p>
<p>A p. dr Cato chyba przesadza z rownaniem uniwersytetu do kolebki rewolucji. Nigdy takim miejscem nie byl, wylaczajac koniec lat 60.<br />
Natomiast to studenci sami powinni byc krytyczni, probowac wielu sciezek zycia w czasie studiow (no, tylko czesc z nich to zrobi). Mysle, ze studenci cenia profesjonalizm wykladowcy, nie obrazaja sie za sprawiedliwie ocenione prace czy projekty, cenia wymagajacego &#8211; od siebie i od nich &#8211; nauczyciela.<br />
W szkolach technicznych (moi, moi) raczej dyskutuje sie o projektach, i czasem, nieco &#8222;oblique&#8221; wychodza zagadnienia etyczne. Wiem, ze politechniki to nie miejsca na propagande polityczna i spoleczna.</p>
<p>A konformizm &#8211; moze byc i u p. dr Cato na zajeciach. Zastanawiam sie, jak zareagowalaby, gdyby ktorys z jej studentow powiedzial jej, ze dba o dobro ludzi na ziemi, o ich zdrowie i o ich rozwoj, a nie o Gaje. Gdyby powiedzial, ze jesli uwaza, ze uniwersytet nie powinien przyjmowac Chinczykow, bo produkuja 5 ton CO2, to jest nieludzka, bo uwaza tych ludzi za przedmioty.</p>
<p>Ladny tytul dala swojej ksiazce (doktorat?) o pracy (7 myths) &#8211; &#8222;Arbeit Macht Frei&#8221;. Prawdopodobnie zamierzony brytyjski humor, mysle, ze nieco obrzydliwa wersja. Pare banialuk juz tam wyczytalem &#8211; o szczesliwych Buszmenach &#8211; &#8222;be my guest, one way ticket to Africa&#8221;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
