<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Głęboki żal: Jak poradzić sobie ze stratą naszego świata	</title>
	<atom:link href="https://zielonewiadomosci.pl/tematy/ekologia/gleboki-zal-jak-poradzic-sobie-ze-strata-naszego-swiata/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/ekologia/gleboki-zal-jak-poradzic-sobie-ze-strata-naszego-swiata/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=gleboki-zal-jak-poradzic-sobie-ze-strata-naszego-swiata</link>
	<description>ekologia - społeczeństwo - demokracja</description>
	<lastBuildDate>Mon, 11 Jan 2016 00:54:43 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Ewa Sufin-Jacquemart		</title>
		<link>https://zielonewiadomosci.pl/tematy/ekologia/gleboki-zal-jak-poradzic-sobie-ze-strata-naszego-swiata/#comment-122045</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ewa Sufin-Jacquemart]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2016 04:20:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zielonewiadomosci.pl/?p=14494#comment-122045</guid>

					<description><![CDATA[Głęboka prawda wyziera z tego artykułu. Osobiście tak to właśnie odczuwam, jako Wielki Żal. 
Martwię się jak nieprzyjazny i wrogi może być świat jeszcze za życia moich dzieci. Świata +4st.C nawet sobie nie jestem w stanie wyobrazić. Czy przyroda jest sobie w ogóle w stanie z takim zjawiskiem poradzić? Upały nie do wytrzymania, przede wszystkim susze. Czy nasza kultura dobrobytu, ale i złości i wrogości,  jest w stanie żyć z wydzielanymi racjami wody, tak, żeby ludzie się nie pozabijali? Przeżyłam wielką wichurę we Francji w 1998 roku. Taką, która położyła wielką część lasów. Np. lasy bukowe zamieniły się w wielkie przestrzenie sterczących dwumetrowych kikutów. Ale nawet w naszym podparyskim mieszkaniu też bardzo się baliśmy. Szczelnie zamknęliśmy metalowe zewnętrzne story, ale odgłosy, które słyszeliśmy, z powodu latających mebli ogrodowych naszych i sąsiadów, łamanych gałęzi, wyjącego wiatru, trzeszczących złowieszczo targanych wiatrem stor, były przerażające. Rano znaleźliśmy wokół nas straszny widok. W naszym pięknym parku Parc de Sceaux, po kilku dniach gdy już zaczęto wpuszczać ludzi po uprzątnięciu potencjalnie niebezpiecznych  elementów, odkryliśmy obraz nędzy i rozpaczy: cały rząd starych topoli wzdłuż kanałku leżał co do jednego drzewa równiutko położony w tym samym kierunku z wyrwanymi korzeniami, a piękne dostojne cisy nie miały czubków. Podobny lęk przeżyłam 28 lutego 2010 roku. Była wielka wichura rosnąca od Atlantyku wgłąb kontynentu, a ja leciałam do Luksemburga z przesiadką we Frankfurcie. Tego lotu nie zapomnę do końca życia. Nie wiadomo dlaczego wieża kontrolna dała nam polecieć. W każdym razie w Luksemburgu nie mogliśmy się nawet ustawić równo nad pasem startowym, na szczęście dolecieliśmy na resztce paliwa do Brukseli, gdzie jakoś wylądowaliśmy. A co będzie gdy takie wichury będą na porządku dziennym, na zmianę z ulewami, ekstremalnymi upałami, powodziami, inwazjami nowych owadów, znikaniem znanych nam gatunków, milionami włóczących się z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent uchodźców klimatycznych. Co się będzie działo w miastach? Do jakiego poziomu zdziczenia dojdą ludzie? Patrząc już dziś na rosnącą nienawiść i wrogość trudno sobie wyobrazić świat za 50 lat. Te biedne zwierzęta. Arktykę bez lodowców, góry bez lodowców, całe miliony ludzi bez wody z topniejącego na wiosnę lodu. Mój żal jest wielki ale wokół mnie tylko kilka świadomych ekologów o tym rozmawia i się martwi. Nasz cichy głos się nie przebija. Nadal młodzież uczy się w szkołach, że zmiany klimatu to kontrowersja naukowa, a publiczne media ten drażliwy temat po prostu ignorują. I ta sytuacja się nie poprawi w mediach PISu, nie ma na co liczyć. Pozostaniemy z naszym żalem jeszcze długo osamotnieni w kręgu garstki zainteresowanych przyszłością planety ludzi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Głęboka prawda wyziera z tego artykułu. Osobiście tak to właśnie odczuwam, jako Wielki Żal.<br />
Martwię się jak nieprzyjazny i wrogi może być świat jeszcze za życia moich dzieci. Świata +4st.C nawet sobie nie jestem w stanie wyobrazić. Czy przyroda jest sobie w ogóle w stanie z takim zjawiskiem poradzić? Upały nie do wytrzymania, przede wszystkim susze. Czy nasza kultura dobrobytu, ale i złości i wrogości,  jest w stanie żyć z wydzielanymi racjami wody, tak, żeby ludzie się nie pozabijali? Przeżyłam wielką wichurę we Francji w 1998 roku. Taką, która położyła wielką część lasów. Np. lasy bukowe zamieniły się w wielkie przestrzenie sterczących dwumetrowych kikutów. Ale nawet w naszym podparyskim mieszkaniu też bardzo się baliśmy. Szczelnie zamknęliśmy metalowe zewnętrzne story, ale odgłosy, które słyszeliśmy, z powodu latających mebli ogrodowych naszych i sąsiadów, łamanych gałęzi, wyjącego wiatru, trzeszczących złowieszczo targanych wiatrem stor, były przerażające. Rano znaleźliśmy wokół nas straszny widok. W naszym pięknym parku Parc de Sceaux, po kilku dniach gdy już zaczęto wpuszczać ludzi po uprzątnięciu potencjalnie niebezpiecznych  elementów, odkryliśmy obraz nędzy i rozpaczy: cały rząd starych topoli wzdłuż kanałku leżał co do jednego drzewa równiutko położony w tym samym kierunku z wyrwanymi korzeniami, a piękne dostojne cisy nie miały czubków. Podobny lęk przeżyłam 28 lutego 2010 roku. Była wielka wichura rosnąca od Atlantyku wgłąb kontynentu, a ja leciałam do Luksemburga z przesiadką we Frankfurcie. Tego lotu nie zapomnę do końca życia. Nie wiadomo dlaczego wieża kontrolna dała nam polecieć. W każdym razie w Luksemburgu nie mogliśmy się nawet ustawić równo nad pasem startowym, na szczęście dolecieliśmy na resztce paliwa do Brukseli, gdzie jakoś wylądowaliśmy. A co będzie gdy takie wichury będą na porządku dziennym, na zmianę z ulewami, ekstremalnymi upałami, powodziami, inwazjami nowych owadów, znikaniem znanych nam gatunków, milionami włóczących się z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent uchodźców klimatycznych. Co się będzie działo w miastach? Do jakiego poziomu zdziczenia dojdą ludzie? Patrząc już dziś na rosnącą nienawiść i wrogość trudno sobie wyobrazić świat za 50 lat. Te biedne zwierzęta. Arktykę bez lodowców, góry bez lodowców, całe miliony ludzi bez wody z topniejącego na wiosnę lodu. Mój żal jest wielki ale wokół mnie tylko kilka świadomych ekologów o tym rozmawia i się martwi. Nasz cichy głos się nie przebija. Nadal młodzież uczy się w szkołach, że zmiany klimatu to kontrowersja naukowa, a publiczne media ten drażliwy temat po prostu ignorują. I ta sytuacja się nie poprawi w mediach PISu, nie ma na co liczyć. Pozostaniemy z naszym żalem jeszcze długo osamotnieni w kręgu garstki zainteresowanych przyszłością planety ludzi.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
