Gdzie bawią się dzieci

Andrzej Gąsiorowski
5 marca 2018
W ubiegłym roku grupa entomologów amatorów wspierana przez naukowców z kilku europejskich uczelni, prowadząca badania na terenie Niemiec, stwierdziła ogromny spadek liczby owadów latających na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat.

Badania, opublikowane na łamach portalu „Plos One”, były prowadzone na terenie Niemiec, ale z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia praktycznie wszędzie. Wyniki badań, same w sobie szokujące, wydają się daleko mniej szokujące od tego, że zachodzące na naszych oczach wymieranie gatunków zwierząt i roślin pozostaje niezauważone do czasu, aż naukowcy nie przedstawią podobnie miażdżących ustaleń. Drastyczny spadek liczby owadów potwierdzają inne instytucje i ośrodki naukowe z całego świata.

Ustalenia zespołu naukowców amatorów z szanowanego niemieckiego Stowarzyszenia Entomologicznego z Krefeld, wspieranego przez Holenderską Organizację ds. Badań Naukowych oraz naukowców z całej Europy, wskazują, iż w ciągu ostatnich dwudziestu siedmiu lat biomasa owadów latających na terenie Niemiec zmniejszyła się o 76%. Wartość ta, choć sama w sobie jest zatrważająca, musi zostać jeszcze skorygowana o dynamikę zmiany, a ta utrzymuje się na poziomie 6% rocznie. Martin Sorg ze Stowarzyszenia z Krefeld mówił o dramatycznej i przygnębiającej redukcji dotyczącej wszystkich owadów, wliczając motyle, dzikie pszczoły, bzygi i owady nocne. Co istotne i równie szokujące, badania prowadzone były w obszarach chronionych, a badacze potwierdzali, że ochrona ta jest prowadzona prawidłowo (co warto podkreślić w świetle choćby polskich praktyk w obszarach chronionych).

Badanie oparte na 26 pułapkach na owady wskazywało, że ich spadek jest podobny we wszystkich lokacjach, gdzie je prowadzono. Badacze podkreślali, że i w poprzednich latach pojawiały się okresowe wahania liczby owadów, jednak nic nie wyjaśnia tak gwałtownego załamania, kiedy to w ciągu 27 lat biomasa owadów latających spadła o 76% (do 82% w okresie lata). Co więcej, badania wykazały, że odnotowywane do tej pory spadki liczebności poszczególnych gatunków obejmują teraz… wszystkie gatunki owadów latających, które, jak czytamy w badaniu, były „dziesiątkowane” w ostatnich latach. I – co wydaje się najbardziej istotne – wyniki badania okazały się być prawie niezależne od konfiguracji gruntu czy typu siedlisk. Jak podkreślali naukowcy – wskazuje to na szeroki zakres czynników zaangażowanych w dramatyczny spadek owadziej populacji. Pośród nich wymieniali zmiany klimatyczne, szeroki zakres stosowania środków ochrony roślin i nawozów sztucznych, zwłaszcza na dużych obszarach, brak pożywienia, niszczenie obszarów dzikiej przyrody oraz ogólny spadek bioróżnorodności.

Dave Goulson z Uniwersytetu w Sussex, który pomagał w ocenie wyników zbierania danych, zwracał uwagę, że zamiana wszelkich półnaturalnych siedlisk na pola uprawne powoduje, że na tego typu polach praktycznie znika życie. Wraz z rozrostem upraw i zanikaniem żywopłotów oddzielających pola, izolowane „wyspy”, które mogą stanowić siedliska dla owadów, są w stanie zapewniać życie coraz mniejszej liczbie gatunków. Preferowanie nawet na pastwiskach trawy w miejsce kwiatów polnych również nie pozostaje bez wpływu, podobnie jak zanieczyszczenie świetlne, mające z kolei wpływ na rozmnażanie owadów nocnych. Jednak, jak podkreślał, „to nie eksperyment. To obserwacja masowego spadku populacji. Dane są bardzo mocne. Ich zrozumienie i wiedza, co z tym zrobić, to kolejna trudność”.

Przywoływanie w tym miejscu roli owadów w ekosystemach wydaje się zbędne. Tym niemniej, przy całkowitej inercji najbardziej zainteresowanych, czyli ludzi – nas, warto za Davem Goulsonem powtórzyć, że owady, z puntu widzenia biomasy, tworzą dwie trzecie życia na Ziemi. Poprzez tworzenie coraz bardziej rozległych obszarów nie nadających się do zamieszkiwania przez większość form życia wchodzimy na kurs ekologicznego Armagedonu. Jeśli stracimy owady – upadnie wszystko. Są one nie tylko zapylaczami ogromnej ilości roślin, ale zapewniają pokarm wielu zwierzętom ptakom, nietoperzom, ssakom, rybom, gadom i płazom. Muchy, żuki i osy są również drapieżnikami, odpowiadają za procesy rozkładu, kontrolują szkodniki i ogólnie pełnią rolę sanitarną w ekosystemach.

Tyle faktów z niemieckiego badania, pierwszego tak rozległego, co do zasady potwierdzanego przez ustalenia prowadzone z mniejszym rozmachem w innych miejscach świata. Co znamienne, nawet jego autorzy, na czele z Goulsonem, przywoływali „fenomen przedniej szyby” jako kolejne potwierdzenie spadku liczby owadów, co samo w sobie jest dość znamienne. Należałoby bowiem zadać sobie pytanie, dlaczego dopiero raport o charakterze naukowym pozwala na potwierdzenie oczywistych spostrzeżeń. Moje pokolenie (a mam nieco ponad czterdzieści lat) jest być może ostatnim, którego dzieciństwo upływało niemal w całości na łonie natury. W czasach, na które przypadało, nawet w dużych miastach dzieci spędzały większość czasu na dworze.

A były to czasy, kiedy nie zwalczało się w tak bezwzględny sposób drzew, zarośli, a przede wszystkich dużych obszarów miejskich nieużytków, które w istocie były miejscami dzikiej, nieokiełznanej i niepilnowanej przez człowieka przyrody. Ilość owadów była wtedy oszałamiająca. Wystarczył spacer po jakiejkolwiek łące, żeby podrywały się z niej chmary koników polnych. Pod każdą lampą wisiała pajęczyna, w której nieustannie gromadziły się muchy, ćmy i motyle. Z nie zawsze dobrymi zamiarami zajmowaliśmy się łapaniem motyli. Wieczorne spotkania towarzyskie na dworze o różnym charakterze wiązały się z nieustannym oganianiem się od komarów, a pozostawione wieczorem otwarte okno wiązało się z dużą ilością ciem, z których niejedna potrafiła narobić dużego strachu domownikom. Dziś nic z tych rzeczy już nie ma. Muchy i komary mogą denerwować już tylko najbardziej wrażliwych przedstawicieli Homo sapiens, którzy co do zasady i tak cieszą się ze spadku liczby owadów, dając wyraz swojemu zadowoleniu w licznych internetowych komentarzach. Czy potrzeba było szyb samochodowych, żeby to ustalić? Czy dopiero wyniki prac naukowych pozwalają stwierdzić, że Arktyka rozpada się na naszych oczach, że znikają owady, ptaki, kolejne gatunki ryb i ssaków morskich wchodzą na wydłużającą się listę gatunków ginących, a łowione ryby są coraz mniejsze? Oczywiście to pytanie nie jest wymierzone w naukowców, którzy od wieków robią swoje – pokazują jak jest i co można z tym zrobić. W ostatnim czasie ich rola coraz częściej sprowadza się do poszukiwania wyjścia z rozkręcającej się spirali ekologicznej katastrofy.

W przypadku opisanych wyżej wyników badań wskazujących na to, że przyczyny ginięcia owadów są bardzo liczne i nie da się wyodrębnić jednego czy choćby dwóch-trzech czynników, praktycznie nie wiadomo, jak przeciwdziałać katastrofie. Badania wyraźnie wskazują, że tworzenie wyodrębnionych stref ochronnych nie daje gwarancji sukcesu, a w zasadzie pozostaje bez znaczenia, przynajmniej w odniesieniu do owadów. Czy z podobnymi problemami mamy do czynienia w innych przypadkach ochrony zasobów przyrodniczych? Jak bowiem chronić rafy w zakwaszonym wszechoceanie, jak chronić Arktykę, z jej unikalnym ekosystemem, skoro o wszystkim decydują czynniki globalne, geologiczne i klimatyczne? Podobne pytania można mnożyć, choć czas na ich zadawanie prawdopodobnie upłynął w ostatnich dekadach minionego stulecia. Warto jednak przypomnieć, że tam, gdzie bawiły się dzieci, było widać zmiany, które dziś potwierdzają naukowcy.

 

Andrzej Gąsiorowski – adwokat, filozof. Prowadzi blog „Dlaczego ludzie wycinają drzewa”

 

Źródła:

  1. Carrington, Warning of „ecological Armageddon” after dramatic plunge in insect numbers, “The Guardian” https://www.theguardian.com/environment/2017/oct/18/warning-of-ecological-armageddon-after-dramatic-plunge-in-insect-numbers
  2. More than 75 percent decline over 27 years in total flying insect biomass in protected areas, C.A. Hallmann , M. Sorg, E. Jongejans, H. Siepel, N. Hofland, H. Schwan, W. Stenmans, A. Müller, H. Sumser, T. Hörren, D. Goulson, H. de Kroon, “Plos One”, http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0185809
  3. Warwick, Where have all the insects gone?, “The Guardian”, https://www.theguardian.com/commentisfree/2017/may/13/where-insects-extinction-world-denuded-life
  4. Vogel, Where have all the insects gone?, “Science”, http://www.sciencemag.org/news/2017/05/where-have-all-insects-gone

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

2 thoughts on “Gdzie bawią się dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.