Zieloni, praca, Europa

Łukasz Moll
9 maja 2013

Co Zieloni w Parlamencie Europejskim robią dla pracowników i pracowniczek z nowych państw członkowskich? Złożona z zielonych i regionalistów frakcja Greens-EFA regularnie inicjuje i wspiera inicjatywy mające powstrzymać „wyścig na dno” pod względem praw pracowniczych i bezpieczeństwa socjalnego, na który przyzwala, a czasem nawet wspiera Unia Europejska.

Przeciw dumpingowi socjalnemu

Osiągnięciem, za które możemy być wdzięczni Zielonym, jest zablokowanie niekorzystnych zapisów w dyrektywie usługowej w 2006 r. Dokument znany także jako „dyrektywa Bolkesteina” (od nazwiska ówczesnego komisarza UE ds. rynku wewnętrznego, Fritsa Bolkesteina), zakładał likwidację barier w przepływie usług poprzez wprowadzenie „zasady kraju pochodzenia”, która de facto uniemożliwiłaby kontrolowanie przestrzegania standardów pracowniczych, ekologicznych itp. w firmach świadczących usługi. W pierwotnej wersji dyrektywa otwierała również drogę do całkowitego urynkowienia usług publicznych.

W Polsce media za sprzeciwem wobec dyrektywy usługowej widziały „niechęć do polskiego hydraulika”, bagatelizując w ten sposób i zaciemniając faktyczną stawkę sporu. Także polski rząd zajął przychylne stanowisko wobec dyrektywy, widząc w niej szansę na rozwiązanie wewnętrznych problemów bezrobocia. Zwolennicy dyrektywy przekonywali, że uczyni ona rynek pracy „bardziej konkurencyjnym”. Jej oponenci – Zieloni, lewica, związki zawodowe – mieli na to inne określenia: „dumping socjalny” czy „wyścig na dno”. Ostatecznie udało się wypracować kompromisową wersję dyrektywy: usunięto „zasadę kraju pochodzenia” i wyłączono z liberalizacji usługi publiczne. Dla neoliberalnych zwolenników pierwotnego kształtu dyrektywy było to jej „rozwodnienie”.

Nowym wydaniem sporu między Europą neoliberalną, zmuszającą pracowników z państw o różnych standardach społecznych do „konkurencyjności”, a Europą socjalną, stojącą na straży europejskiego modelu społecznego, są kontrowersje wokół dyrektywy o pracownikach delegowanych za granicę. Wskutek kilku kontrowersyjnych wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości stosowanie tej dyrektywy kłóci się z zasadą równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Komisja Europejska chce zrewidować dyrektywę, aby zmniejszyć skalę dumpingu socjalnego, proponując m.in. dotkliwsze sankcje, kontrolę i lepszą współpracę administracyjną w celu ochrony praw pracowników delegowanych. Zieloni wspierają tę propozycję, chociaż są zdania, że powinna być jeszcze dalej idąca: proponowane przez Komisję zmiany pozwoliłyby na zagwarantowanie pewnych minimalnych standardów, ale żeby faktycznie spełnić zasadę równej płacy za równą pracę, konieczna jest także skuteczniejsza kontrola przedsiębiorstw po stronie państwa przyjmującego.

Czas i bezpieczeństwo pracy

Zieloni mają na swoim koncie także istotną poprawkę do dyrektywy dotyczącej maksymalnego czasu pracy, którą udało im się przeforsować w Parlamencie Europejskim. Dzięki niej z dyrektywy usunięte zostały luki prawne, które umożliwiały nierespektowanie maksymalnego 48-godzinnego czasu pracy w tygodniu (liczonego w 4-miesięcznych okresach rozliczeniowych).

Szczególnym zainteresowaniem Zielonych cieszy się również bezpieczeństwo i higiena pracy. Zielona europosłanka Karima Delli przygotowała raport, przyjęty przez komisję zatrudnienia i spraw socjalnych w PE, który m.in. obejmuje ochroną osoby informujące opinię publiczną o zagrożeniach dla zdrowia swojego i innych w zakładach pracy; zwraca uwagę na problem ryzyka psychospołecznego u pracowników w związki z nieprzyjazną organizacją pracy i niepewnością zatrudnienia; domaga się od Komisji Europejskiej wymuszenia na państwach członkowskich przyjęcia legislacji skierowanych na przeciwdziałanie chorobom zawodowym oraz dotyczących dialogu społecznego i włączania pracowników w decydowanie o polityce zapobiegania wypadkom przy pracy i chorobom zawodowym.

Polskie interesy = przyzwolenie na wyzysk?

Zaangażowanie Zielonych w te i inne inicjatywy dotyczące praw pracowniczych pokazuje, że europosłowie spoza Polski nierzadko mogą zrobić dla Polaków i Polek – tak pracujących w kraju, jak i emigrujących za granicę – więcej dobrego, niż nasi rodacy, mający wypisane na ustach pięknie brzmiące hasła o „ochronie polskich interesów”. Pytajmy ich głośno, jak ten interes rozumieją – czy nie jest to aby przyzwolenie na wyzysk pracowników z Polski, traktowanej jako zagłębie taniej siły roboczej, swego rodzaju „specjalna strefa ekonomiczna” w Europie?

Frakcja Zielonych w Parlamencie Europejskim wielokrotnie dowiodła swojej skuteczności, nie raz pokazała, że potrafi budować kompromisy, nie zdradzając przy tym własnych zasad. Zieloni zawsze popierali otwieranie rynków pracy w „starej Europie” na pracownice i pracowników z „nowej Europy”, ale też zawsze sprzeciwiali się wykorzystywaniu swobodnego przepływu siły roboczej do obniżania standardów pracowniczych i socjalnych w krajach przyjmujących. Zieloni nie zgadzają się na antagonizowanie pracowników z poszczególnych krajów, lecz reprezentują interes europejskiego świata pracy jako całości. Im silniejsza będzie w następnej kadencji frakcja Zielonych, tym bardziej będziemy mogli się czuć Europejczykami i Europejkami na pełnych prawach.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *