Anthony Giddens

Zielona polityka vs. trzecia droga

Łukasz Moll
28 listopada 2011

Zielona polityka vs. „trzecia droga” – Zieloni debatują z Anthonym Giddensem. Drugi odcinek relacji Łukasza Molla z Europejskiego Kongresu Zielonych.

W sobotę 12 listopada odbyła się debata o zielonej drodze wyjścia z kryzysu ze słynnym socjologiem, Anthonym Giddensem, w przeszłości autorem koncepcji „Trzeciej Drogi”, którą na swoje sztandary wzięła brytyjska Partia Pracy. W dyskusji, którą prowadził Philippe Lamberts, udział wzięli także: przewodnicząca francuskiego oddziału ATTAC Aurélie Trouvé oraz zielony poseł do Parlamentu Europejskiego Pascal Canfin.

Anthony Giddens: epoka dwóch kryzysów

Otwierając debatę, Giddens stwierdził, że żyjemy w epoce dwóch olbrzymich, powiązanych ze sobą kryzysów. Chodzi o światowy kryzys ekonomiczny oraz kryzys klimatyczny. Oba świadczą o tym, że nasz model rozwoju jest niezrównoważony. Przyszłoroczna konferencja w Rio de Janeiro, odbywająca się w 20 lat po Szczycie Ziemi, musi nasuwać smutne wnioski. Mimo nieustannego nagłaśniania kwestii ocieplenia klimatu, w ostatnich 10 latach emisje gazów cieplarnianych z roku na rok wzrastały. Dziś zaledwie 1% pozyskiwanej na świecie energii pochodzi z odnawialnych źródeł. Przerwanie tych niepowodzeń, tak w walce z ocieplającym się klimatem, jak i kryzysem Unii Europejskiej, wymaga posiadania pozytywnego projektu.

Giddens, którego Zieloni poprosili o krytyczne spojrzenie na podpisaną na Kongresie Deklarację Paryską, uznał, że jest ona zbyt ogólnikowa. Zgodził się z Zielonymi, że w Europie mamy problem deficytu demokracji, jednak jego zdaniem Zieloni nie przedstawili przekonującej recepty na jego przezwyciężenie. Za konieczne uznał konkretne wyznaczenie nowej roli dla Europejskiego Banku Centralnego. Podzielając wnioski Zielonych co do niebezpieczeństw związanych z zadłużaniem się na koszt przyszłych pokoleń, nie tylko w sensie zadłużenia finansowego państw, ale także obchodzenia się ze środowiskiem, brytyjski socjolog obawia się jednak, że miejsca pracy w sektorach związanych z zieloną gospodarką (green jobs) nie mają wystarczającego potencjału, by uporać się z wysokim bezrobociem i niskimi płacami.

Giddens nie zgodził się również, że obecny kryzys gospodarczy to kryzys rynków finansowych, a nie budżetów państw. Jego zdaniem można wskazać państwa, które nie przeprowadziły na czas wymaganych reform i dzisiaj ponoszą dotkliwe konsekwencje wysokiego zadłużenia.

Aurélie Trouvé: ludzie chcą innej Europy

Aurélie Trouvé wyraziła swoje zaniepokojenie faktem, że rządy nie mają dziś pomysłu na alternatywne rozłożenie kosztów kryzysu. Rachunki za kryzys wystawiane są studentom, ludziom młodym, pracownikom, emerytom i innym grupom na skutek cięć w wydatkach publicznych. Trouvé ostro zaprotestowała przeciwko opinii Giddensa, jakoby winę za wysokie zadłużenie ponosiły same państwa. Źródłem długów publicznych nie są bowiem osławione „rozdęte wydatki” – wydatki publiczne stale maleją, natomiast maleją także wpływy i to właśnie neoliberalne „schładzanie gospodarki” wydatnie przyczyniło się do kryzysu zadłużenia. Kolejnym źródłem wysokich długów publicznych są także kosztowne operacje ratowania sektora bankowego, które wzięły na siebie rządy, sięgając po pieniądze podatników.

Według Trouvé rynki finansowe stanowią także ogromne zagrożenie dla realizacji celów ekologicznych. W ich działaniu celem nadrzędnym jest uzyskiwanie szybkiego i łatwego zysku, co nie daje się pogodzić z długoterminową, odpowiedzialną logiką, która uwzględniałaby również potrzeby przyszłych pokoleń.

Trouvé jest rozczarowana, że w Europie za słowami o potrzebie ponownej regulacji rynków finansowych nie idą czyny. Zauważyła, że wschodzące potęgi gospodarcze rozumieją tę potrzebę znacznie lepiej. Jako szefowa ATTAC, a więc organizacji, której pierwotną ideą było ustanowienie międzynarodowego podatku od transakcji finansowych (podatku Tobina), wyraziła zaniepokojenie nagłą zmianą frontu Komisji Europejskiej i rządów państw wobec tego rozwiązania. Jej zdaniem, chcą one wypaczyć istotę tej koncepcji: środki uzyskiwane z podatku Tobina, który w zamyśle miał powstrzymać spekulacje finansowe, powinny być przekazywane na cele społeczne i ekologiczne. Tymczasem rządzący chcieliby środki z podatku Tobina przeznaczyć na spłatę długów państw u prywatnych wierzycieli, czyli przetransferować je… z powrotem na rynki finansowe.

W debacie publicznej właściwie nie pojawiają się postulaty likwidacji rajów podatkowych, czy też ponownego rozdzielenia banków depozytowych od banków inwestycyjnych – a oba rozwiązania są absolutnie niezbędne do wyjścia z kryzysu. Trouvé za kuriozalny uznała fakt, że los państw jest dziś w rękach agencji ratingowych – zupełnie niewiarygodnych instytucji, które wydatnie przyczyniły się do kryzysu finansowego, wystawiając najwyższe oceny aktywom, które okazały się toksyczne. Koszty tego kryzysu pokryły państwa i dzisiaj to one odpowiadają przed agencjami ratingowymi, które kreują pozytywne bądź negatywne sygnały o sytuacji finansowej państw dla rynków finansowych.

Trouvé wyraziła nadzieję, że oddolne ruchy w rodzaju Oburzonych przyczynią się do naprawy sytuacji. Ich rosnąca popularność to najlepszy dowód, że Europejczycy chcą zjednoczonej Europy, ale musi być ona oparta na innych podstawach, przede wszystkim na solidarności. Nic dziwnego, że w przeszłości obywatele części państw członkowskich wyrażali w referendach swój sprzeciw wobec nowych traktatów unijnych. To po prostu nie były projekty Europy, jakiej pragnęli.

Pascal Canfin: finanse i demokracja

Pascal Canfin, podobnie jak Trouvé, nie zgodził się z naszkicowanym przez Giddensa wyjaśnieniem kryzysu zadłużeniowego państw strefy euro. Zauważył, że część państw strefy euro uzyskuje nadwyżki handlowe (przede wszystkim są to Niemcy, ale także np. Holandia), natomiast inne mają deficyty, są to m.in. państwa, które borykają się obecnie z kryzysem zadłużeniowym. Canfin wyjaśniał, że przy wspólnej walucie i braku transferu środków wewnątrz strefy euro ten mechanizm nie może dobrze funkcjonować. Stąd konieczność zmiany zarządzania strefą euro. Przede wszystkim trzeba zrewidować rolę Europejskiego Banku Centralnego. Obecnie opiera się on na modelu neoliberalnym, w którym bank centralny pełni rolę niezależnej od rządu instytucji i skupia się przede wszystkim na przeciwdziałaniu inflacji. Podobny model funkcjonuje np. w Wielkiej Brytanii, co skutkuje wysokim bezrobociem, stagflacją i zadłużeniem państwa. Zdaniem Canfina strefa euro nie przetrwa, jeśli Europejski Bank Centralny nie będzie w porę reagował, by skupować obligacje zagrożonych państw.

Zmiana roli EBC oznaczałaby tylko zmniejszenie presji, jaką rynki finansowe wywierają obecnie na państwa. Jednak nawet ta zmiana nie będzie łatwa do przeprowadzenia, ponieważ nie jest w interesie Niemiec, które – wbrew temu, co się często powtarza w mediach – na wspólnej walucie skorzystały najbardziej, uzyskując nadwyżki handlowe kosztem innych państw członkowskich. Canfin sądzi, że aby przezwyciężyć sytuację, w której jedna gospodarka zyskuje kosztem innej, należałoby powołać euroobligacje i liczyć zbiorczo dług państw strefy euro. Wewnątrz takiego systemu funkcjonowałyby transfery środków: od państw z nadwyżką do państwa z deficytem handlowym. W związku z tym, jeżeli dyskutujemy dzisiaj o kryzysie państw PIIGS (Portugalia, Irlandia, Islandia, Grecja, Hiszpania), musimy zadać sobie pytanie, czy jakiś inny kraj nie przyczynił się do ich trudnej sytuacji.

Canfin wszedł z Giddensem w polemikę na temat potencjału zielonych sektorów gospodarki w tworzeniu nowych miejsc pracy. Po pierwsze zgodnie z badaniami New Economics Foundation zielone miejsca pracy mają znacznie większy potencjał niż np. net jobs (praca przez internet), z którymi nadzieje wiąże Giddens. W dodatku net jobs to najczęściej posady nisko opłacane, w których stosuje się elastyczne formy zatrudnienia. Po drugie green jobs uniezależniają UE np. od Rosji czy państw OPEC, dzięki czemu coraz więcej środków będzie zostawało we wspólnocie. Po trzecie zredukowanie dzięki inwestycjom w zieloną gospodarkę długu ekologicznego, który zaciągamy na koszt przyszłych pokoleń, przyczyni się do stabilności finansowej i lepszego położenia społeczeństw.

Odpowiedzią na kryzys demokracji w UE byłoby według Canfina położenie fundamentów pod budowę demokracji finansowej. W trudnych czasach Europejczycy i Europejki nie będą akceptować pozostawienia polityki monetarnej w rękach „niezależnego” Europejskiego Banku Centralnego (którego polityka podporządkowana jest wymogom rynków finansowych, np. EBC po wykupie włoskich obligacji wysłał premierowi Berlusconiemu pakiet „koniecznych reform”) czy polityki budżetowej w gestii Komisji Europejskiej, której sami nie wybierają.

Ciąg dalszy w następnym tygodniu. Linki do wszystkich odcinków: tutaj. Fot. Szusi, Wikipedia.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *