„Współpraca regulacyjna” i jej krytycy

Simon McKeagney
4 lutego 2015

Ósma runda negocjacji TTIP rozpoczęła się w poniedziałek 2 lutego 2015 r. po czterech miesiącach przerwy związanej z procesem powoływania nowej Komisji. Amerykańscy i europejscy negocjatorzy będą rozmawiać w Brukseli do piątku. Najważniejszym tematem rozmów jest prawdopodobnie kontrowersyjny temat „współpracy regulacyjnej”.

Idea współpracy regulacyjnej

Komisja uparcie powtarza, że aż do 2/3 domniemanych „korzyści” z TTIP ma być skutkiem eliminacji tzw. pozataryfowych barier handlowych. Ich usunięcie lub ograniczenie ma być efektem ścisłej współpracy regulacyjnej między Unią Europejską a USA. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to niewinnie, współpraca taka może w istocie oznaczać fundamentalną zmianę w procesach podejmowania decyzji po obu stronach Atlantyku, gdy projekty ustaw i regulacji będą obowiązkowo analizowane przez drugą stronę, zanim będą mogły wejść w życie.

Za taką prewencyjną analizę odpowiadać miałaby nowa instytucja: Rada Współpracy Regulacyjnej (Regulatory Cooperation Body). Jej zadaniem byłoby orzekanie, czy istniejące bądź planowane regulacje ekologiczne, społeczne lub konsumenckie mogą mieć negatywny wpływ na handel.

Podczas przesłuchania przed Komisją Handlu Międzynarodowego i Komisją Prawną Parlamentu Europejskiego 27 stycznia 2015 r. główny negocjator ds. współpracy regulacyjnej Fernando Perreau de Pinninck przedstawiał projektowaną Radę Współpracy Regulacyjnej jako wygodne forum, na którym szefowie agencji regulacyjnych z USA i UE mogliby omawiać możliwe wspólne rozwiązania problemów technicznych.

Taki obraz kłóci się jednak z oczekiwaniami zawartymi w ocenie skutków ekonomicznych TTIP. To się po prostu nie dodaje, jeśli aż do 2/3 gospodarczych korzyści z TTIP ma wynikać ze współpracy regulacyjnej.

Ukryte zagrożenia

Niewiele wiadomo o stanowisku negocjacyjnym Stanów Zjednoczonych, gdyż ani państwa członkowskie, ani europosłowie nie mają dostępu do żadnych propozycji negocjacyjnych przedstawianych przez stronę amerykańską. Natomiast wizja współpracy regulacyjnej zaproponowana przez Unię Europejską spotkała się już z wyrazistą opozycją. Kolejne projekty tekstu zmieniały się od grudnia kilkakrotnie, co wskazuje na wewnętrzny dyskomfort państw członkowskich na poziomie Rady.

Pierwsze szkice tekstu wzywały do objęcia współpracą regulacyjną prawodawstwa państw członkowskich i przepisów lokalnych. Oznaczałoby to, że Rada Współpracy Regulacyjnej miałaby prewencyjnie analizować i potencjalnie mogłaby kwestionować wszelkie projekty lokalnych przepisów, takich jak przyjmowane przez miasta programy walki ze smogiem albo inne ekologiczne i społeczne regulacje na poziomie miast i regionów.

Projektowane prawo lub regulacja musiałoby być przedstawione Radzie Współpracy Regulacyjnej z rocznym wyprzedzeniem. Rada miałaby prawo zażądać wprowadzenia zmian w każdym projekcie. To samo w sobie spychałoby inicjatorów wprowadzania nowych przepisów na pozycję defensywną. Wywarłoby to „mrożący wpływ” na nowe regulacje w całym szeregu obszarów, od pestycydów i chemikaliów przez bezpieczeństwo żywności po przepisy służące walce ze zmianami klimatu.

Społeczeństwo mówi NIE

Koncepcja Rady Współpracy Regulacyjnej wzbudziła niepokój społeczeństwa obywatelskiego. Wiele osób uważa, że jej utworzenie dałoby bezprecedensowy wpływ lobby biznesowym po obu stronach Atlantyku, zaś handel i inwestycje zyskałyby przewagę nad każdą próbą tworzenia prawa w interesie publicznym.

Podczas ósmej rundy negocjacji w Brukseli spotkają się również organizacje pozarządowe i obywatelskie inicjatywy z całego kontynentu. Będą zwracać uwagę na zagrożenia związane ze współpracą regulacyjną i wzywać do zupełnego usunięcia jej z negocjowanego porozumienia.

Na środę 4 lutego 2015 r. zaplanowano protest. W czasie spotkania negocjatorów z „interesariuszami” z organizacji biznesowych i społeczeństwa obywatelskiego naprzeciw siedziby Komisji Europejskiej stanie olbrzymi… koń trojański. Lokalni aktywiści i aktywistki będą się ponadto spotykać ze swoimi europosłami, pytając o ich stanowisko w kwestii TTIP i arbitrażu inwestycyjnego (ISDS) i o to, jak zamierzają głosować w tych sprawach.

TTIP_trojan_horse_FoE

Nowe otwarcie?

Podczas gdy Unia Europejska szumnie obwieściła „nowe otwarcie” w negocjacjach, strona amerykańska daje do zrozumienia, żeby nie spodziewać się wielkich postępów przed jesienią. Prezydent Obama może mieć kłopoty z uzyskaniem od Kongresu zgody na „szybką ścieżkę” wcześniej niż latem, co oznacza, że negocjacje w kluczowych obszarach, takich jak zamówienia publiczne, mogłyby się posunąć do przodu najwcześniej od września.

To zaś z kolei oznacza, że niezbyt prawdopodobne jest zamknięcie negocjacji jeszcze w 2015 r. Możliwe wręcz, że przesunie się to jeszcze bardziej, na czas po wyborach prezydenckich w USA w listopadzie w 2016 r. Te opóźnienia budzą frustrację wśród europejskich zwolenników porozumienia, którym trudno poszczycić się jakimkolwiek mierzalnym postępem rozmów od czasu ich rozpoczęcia ponad półtora roku temu.

Mimo to należy spodziewać się, że propozycje współpracy regulacyjnej będą cyzelowane przez unijnych negocjatorów przez pierwszą połowę 2015 r. Współpraca regulacyjna, podobnie jak głośniejsza kwestia arbitrażu (ISDS), należy do najbardziej krytykowanych przez Zielonych aspektów TTIP – bo to właśnie z powodu takich zapisów TTIP stanowi zagrożenie dla demokracji.

Artykuł pochodzi ze strony ttip2014.eu.

STOP_TTIP_tlo

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *