Wolny handel a miejsca pracy

Simon McKeagney
3 grudnia 2014

Czy porozumienie handlowe UE-USA (TTIP) rzeczywiście spowoduje „cud miejsc pracy”, którego potrzebuje Europa?

Obietnica powstania wielu nowych miejsc pracy wskutek zawarcia TTIP jest najbardziej zwodniczą korzyścią, jaką przedstawiają opinii publicznej zwolennicy umowy. W Europie, którą nadal dotykają negatywne skutki kryzysu ekonomicznego, kwestia miejsc pracy i to, jak się z nią zmierzyć, pozostaje głównym priorytetem wielu europejskich rządów i stałym zmartwieniem obywatelek i obywateli. Jednak czy można polegać na TTIP jako magicznym rozwiązaniu?

Wielkie obietnice

Były komisarz ds. handlu Karel De Gucht zapewniał, że TTIP „prawdopodobnie przełoży się na miliony nowych miejsc pracy dla naszych pracowników”. Odniósł się do prognoz wzrostu w raporcie opracowanym na zlecenie Komisji przez Centre for Economic Policy Research (CEPR). Raport sugeruje, że dzięki całościowej umowie handlowej UE mogłaby zyskać do 119 mld euro rocznie.

Podczas gdy wielu wątpi w szanse wynegocjowania takiej „całościowej” umowy, podawane liczby dotyczące wzrostu gospodarczego nie muszą przekładać się na wzrost zatrudnienia. Dean Baker z amerykańskiego Centrum Badań Ekonomicznych i Politycznych (CEPR, bez związków z CEPR w Londynie) podkreśla, że „zakładanie, że umowa, która zwiększa PKB o 0,4 czy 0,5% w ciągu 13 lat oznacza «szanse na stworzenie miejsc pracy dla pracowników na obu kontynentach» jest zwyczajnie nieuczciwe. Przyrost roczny jest rzędu 0,03 punktu procentowego. Życzę powodzenia w znalezieniu tego w danych”.

Na fali wzmożonego zainteresowania TTIP w połowie 2013 r., gdy ogłoszono fakt prowadzenia rozmów, pojawiły się różne analizy prowadzące do sprzecznych wniosków. Ostatnie komunikaty Komisji studzą entuzjazm. Według grupy konsumenckiej BEUC i organizacji Friends of the Earth sama Komisja Europejska wycofała się z jednej z analiz, która przewidywała utworzenie ponad miliona miejsc pracy, uznając ją za „nieracjonalną”, a zawarte w niej liczby za „nierealistycznie wysokie”.

Inne analizy wskazuję, że zawarcie TTIP może mieć dokładnie przeciwny wpływ na liczbę miejsc pracy. Należy do nich opublikowany w październiku raport Global Development And Environment Institute, który wskazuje, że bezpośrednim skutkiem TTIP może być utrata do 600.000 miejsc pracy w Unii Europejskiej.

Wyrafinowana zgadywanka

To, że liczby dotyczące miejsc pracy różnią się tak znacznie, w zależności od raportu, wskazuje na trudność w przewidywaniu wpływu wolnego handlu na zatrudnienie. Wygórowane obietnice mogą później zemścić się na Komisji, jeżeli skutki okażą się negatywne. Johannes Schwarzer w analizie przygotowanej dla Council on Economic Policies wskazuje, że sfinansowany przez Komisję raport oceny wpływu „z założenia nie bierze pod uwagę długoterminowych skutków dla zatrudnienia. Zatem, z definicji, analiza utrzymuje stałą liczbę miejsc pracy i nie daje żadnej podstawy do twierdzenia, że wzrośnie zatrudnienie netto”.

Schwarzer wskazuje też na niedawny przegląd analiz dotyczących TTIP ogłoszony przez Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego, które stwierdza:

Fakt, że sednem TTIP jest kwestia regulacji, bardzo utrudnia ekonomistom zrozumienie przewidywanego znaczenia wyników negocjacji dla gospodarki. Bariery pozataryfowe i zwyczajna niejednolitość regulacji tworzą „koszty handlu” w dostępie do rynku w obie strony, jednak niezmiernie trudno ocenić miarodajnie, jakie będą koszty handlu i jakie mają konsekwencje, czy to dla dóbr, czy usług. Tymczasem bez dobrego oszacowania tych kosztów i zakresu ich redukcji empiryczna analiza ekonomiczna z poprawnym modelowaniem jest praktycznie niemożliwa lub staje się po prostu wyrafinowaną zgadywanką.

Jednocześnie we wspomnianym raporcie CEPR, mimo że wyklucza on możliwość przewidywania „tworzenia lub niszczenia miejsc pracy netto”, wskazuje się na „zmianę miejsc zatrudnienia pracowników” w Unii Europejskiej po zawarciu TTIP. Raport przyznaje, że najprawdopodobniej oznacza to „długotrwałe i znaczne” zmiany w strukturze zatrudnienia wskutek wpływu TTIP na różne sektory: „będą sektory, które będą tracić pracowników, a ponowne zatrudnienie tych pracowników w powiększających się sektorach nie będzie automatyczne” (sekcja 5.9.2).

Więcej o tej kwestii pisze John Hilary z brytyjskiej organizacji War on Want:

Raport CEPR szacuje poziom zmian w strukturze zatrudnienia wskutek TTIP, podając go jako procent siły roboczej w UE i USA. W ramach „ambitnego” scenariusza TTIP, preferowanego przez unijnych negocjatorów, CEPR pokazuje, że przynajmniej 1,3 miliona europejskich pracowników straci pracę w wyniku bezpośrednich skutków porozumienia. Co więcej, ponad 715.000 pracowników w USA również może stracić pracę w ramach tego scenariusza, co daje ogółem ponad dwa miliony utraconych miejsc pracy.

Inny kierunek

A zatem, wielu obawia się, że TTIP prawdopodobnie wywoła skutki odwrotne od zamierzonych, kreując bezrobocie w niektórych sektorach, co spowoduje, że zyski w zatrudnieniu będą niezauważalne. Jeżeli TTIP ma obniżyć koszty dla konsumentów i zwiększyć konkurencyjność, można z powodzeniem stwierdzić, że będzie to wymagało zmian na rynku pracy, które nie zawsze będą pozytywne.

Badaczka globalizacji Saskia Sassen w niedawnym wywiadzie dla Deutsche Welle nakreśliła wady tego „cudu handlowego”:

A więc tak, gospodarstwa domowe zyskają w bardzo wąskiej perspektywie, ponieważ będą płacić mniej, świetnym tego przykładem jest import z Chin po niskich kosztach. Jednak ważniejszą kwestią jest to, czy gospodarka, w której będą istnieć te gospodarstwa, rzeczywiście zyska, w związku z czym wystąpi korzystny efekt dla całego systemu, szerszy niż korzyść z tego, że można taniej kupić parę butów. A w tym wypadku liczby są ujemne. Zatem gospodarstwa domowe mogą zyskać, ale będzie to zysk bardzo szczególny i krótkoterminowy. W dłuższej perspektywie skutkiem może być obniżenie dynamizmu gospodarki i uniemożliwienie tworzenia nowych miejsc pracy.

Ponieważ UE i USA są rynkami nasyconymi, zwiększanie konsumpcji przez ułatwienia handlowa jest możliwe tylko do pewnych granic. Tak więc TTIP raczej przekieruje strumień istniejącego handlu w kierunku transatlantyckim, zmniejszając go w innych obszarach. Jak pokazują Werner Hager i Matthieu Choblet z Uniwersytetu w Aachen, mogą na tym ucierpieć zarówno rozwijające się rynki, jak i handel wewnątrz UE.

Jednocześnie zyski w konkurencyjności osiągnięte w wyniku TTIP będą mierzone w kapitale i pracy. Przy inwestycjach kapitałowych, które w UE osiągają najniższe poziomy w historii, celem może się stać uczynienie pracy bardziej produktywną, tj. osiągnięcie wyższej produkcji przy mniejszej liczbie pracowników.

Praca, ale za jaką cenę?

Co ważne, niewiele poświęcono uwagi kosztom, jakie dla regionów, rządów i społeczeństw oznaczałaby taka całościowa umowa handlowa i niebezpieczeństwom stawiania konkurencyjności zawsze na pierwszym miejscu. Raport ÖFSE, Austriackiej Fundacji Badań nad Rozwojem opublikowany w kwietniu 2014 r., analizuje cztery raporty dotyczące TTIP. Wykazał on, że:

Koszty bezrobocia, w tym długoterminowego bezrobocia, mogą być znaczne, szczególnie w dziesięcioletnim okresie przejściowym dla TTIP. W oparciu o przewidywaną zmianę struktury zatrudnienia w jednym z badań – co ma dotyczyć 0,4-1,1 miliona miejsc pracy – nasza zgrubna (i ostrożna) kalkulacja wskazuje na koszty rzędu 5-14 mld euro na świadczenia dla bezrobotnych, nie licząc kosztów ponownych szkoleń i zdobywania umiejętności. Co więcej, przewidywana utrata dochodów z podatków i składek wskutek wzrostu bezrobocia może wynieść 4-10 miliardów euro.

Te obawy podziela Dean Baker, który zaznacza, że „istnieją powody, by sądzić, że efekt wzrostu może pójść w odwrotnym kierunku. Model użyty przez CEPR nie zakłada żadnego negatywnego wpływ na wzrostu w efekcie wyższych cen leków czy innych dóbr, które mogą być bardziej kosztowne w związku z silniejszą ochroną patentów i praw autorskich w efekcie porozumienia”.

Co o tym wszystkim sądzić? Gdy Komisja twierdzi, że „wzrost gospodarczy i zwiększona produktywność” w TTIP stworzy „nowe możliwości na rynku pracy dla wysoko wykwalifikowanych i mniej wykwalifikowanych pracowników”, wypada traktować to ostrożnie. Niewątpliwie wraz ze zwiększonym handlem transatlantyckim pojawią się nowe możliwości, ale cena, jaką za to będziemy musieli zapłacić, może okazać się bardzo wysoka. Tak czy inaczej, kwestia problemów z zatrudnieniem w Europie prawdopodobnie nie będzie rozwiązana przez TTIP. Nie warto wierzyć nikomu, kto twierdzi inaczej.

Artykuł pochodzi ze strony ttip2014.eu. Przeł. Tomasz Szustek.

Obywatelski protest przeciwko porozumieniom TTIP i CETA można podpisać na stronie Stop TTIP.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *