TTIP i prawa cyfrowe

Ed Paton-Williams
18 lutego 2015

Prawa cyfrowe to prawa człowieka w świecie nowoczesnych technologii – takich jak Internet. Znajdziemy wśród nich prawo do prywatności, wolność wypowiedzi oraz ochronę danych osobowych. Dotyczą one również kwestii własności intelektualnej oraz naszych możliwości dostępu, użytkowania i tworzenia mediów cyfrowych. Będziemy musieli bardzo uważnie patrzeć na szczegóły porozumienia, by zagwarantować, że TTIP nie przyczyni się do ograniczenia sporej części z tych praw.

Istotnym problemem związanym z tym porozumieniem handlowym był brak przejrzystości. Publikowane są ogólne podsumowania dotyczące poszczególnych rund negocjacyjnych, ale już nie stanowiska negocjacyjne. Ponieważ rozmowy odbywają się za zamkniętymi drzwiami, trudno o odpowiednią kontrolę ze strony opinii publicznej, mediów, parlamentarzystów czy społeczeństwa obywatelskiego.

Te materiały muszą zostać upublicznione. Nie możemy iść naprzód w procesie negocjacyjnym zakładającym, że pierwszym momentem, gdy szczegóły TTIP staną się jawne, będzie chwila opublikowania ostatecznej treści porozumienia, kiedy przepadnie już szansa na konstruktywny wkład w jego zawartość. Taka byłaby demokratyczna, akceptowalna forma negocjowania traktatów handlowych.

Biorąc pod uwagę aktualny poziom przejrzystości, w dużej mierze nie wiemy dokładnie, jakie są szczegóły tego, o czym mówi się i dyskutuje przy stole negocjacyjnym, jeśli chodzi o nasze prawa. Mimo to są obszary, w których zagrożenie dla nich wydaje się jasne.

Arbitraż inwestycyjny (ISDS) stanowi źródło niepokoju dla grup działających na rzecz praw cyfrowych. Pozwoliłby on zagranicznym koncernom skarżyć Unię Europejską lub poszczególne państwa członkowskie w wypadku przyjęcia przez nie praw, które uznałyby za zagrażające ich przyszłym zyskom. Aktywiści na rzecz praw cyfrowych działają na rzecz reformy praw autorskich oraz ochrony danych, które pozwoliłyby nam obronić naszą cyfrową kulturę oraz dane osobowe. Gdyby sztuka ta nam się udała, ISDS mógłby doprowadzić do tego, że nowe przepisy zostałyby zaskarżone przez międzynarodowe korporacje do działających niejawnie trybunałów arbitrażowych. Ustawodawcy mogliby zniechęcić się w ten sposób do przyjmowania zmian na lepsze w dziedzinie praw cyfrowych z lęku przed możliwością ich zaskarżenia za pomocą tego mechanizmu. ISDS powinien być wykluczony tak w TTIP, jak i innych porozumieniach handlowych.

TTIP może zagrażać naszemu prawu do prywatności oraz ochrony danych. W tym momencie europejska dyrektywa dotycząca ochrony danych stara się chronić naszą prywatność, zabraniając firmom przekazywania ich do krajów o niższym poziomie ich ochrony. Zewnętrzni odbiorcy danych osobowych europejskich obywatelek i obywateli – w tym Facebook i Google – podpisali jednak porozumienie Safe Harbour, wedle którego zadeklarowali, że ich standardy ochrony danych są równie wysokie, jak europejskie. Po tym jak Edward Snowden ujawnił, że amerykańskie służby wywiadowcze szpiegują obywatelki i obywateli UE, używając danych przechowywanych na terenie USA, Parlament Europejski przegłosował raport, wzywający państwa członkowskie do wstrzymania przesyłu danych do organizacji, z którymi zawarte zostało porozumienie Safe Harbour.

Stany Zjednoczone przedstawiły propozycję w rozdziale dotyczącym handlu elektronicznego, która zabraniałaby Unii Europejskiej wymagania przechowywania oraz przetwarzania danych osobowych na obszarze UE. Podczas gdy USA mogą widzieć ochronę danych osobowych jako barierę handlową, w Unii Europejskiej należy ona do katalogu praw podstawowych. Jeśli Europa zgodzi się na rezygnację z lokalizowania danych, pozbędziemy się jednego z narzędzi, umożliwiających nam decydowanie i kontrolowanie naszych danych i prywatności w świecie po Edwardzie Snowdenie.

USA i UE mają doświadczenia negocjowania międzynarodowych porozumień handlowych które zwiększały przywileje międzynarodowych korporacji kosztem reszty społeczeństwa w kwestiach związanych z prawami autorskimi. Musimy zawalczyć o to, by TTIP nie stanowił dalszego zagrożenia dla naszych praw związanych z wolnością wypowiedzi oraz dostępem do dóbr kultury. Nie brak doniesień o przedstawicielach przemysłu praw autorskich, składającym Komisji Europejskiej swoją „listę życzeń”, nad wdrożeniem której negocjujący w jej imieniu mają ponoć pracować.

Jak dotąd kwestie związane z prawami cyfrowymi nie stanowiły trzonu kampanii informującej o TTIP. Aktywistki i aktywiści na rzecz tych praw mają jednak obawy co do tego, jaki może być wpływ tego porozumienia handlowego na ważne dla nas wszystkich kwestie.

Tekst pochodzi z publikacji przygotowanej za zlecenie europosłanki Jean Lambert What’s wrong with TTIP.

STOP_TTIP_tlo

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.