Społeczeństwo powinno móc samo ocenić działania związkowców

Bartłomiej Kozek , Piotr Szumlewicz
3 maja 2013

O Komisji Trójstronnej i polityce rządu PO-PSL wobec świata pracy mówi Piotr Szumlewicz w rozmowie z Bartłomiejem Kozkiem.

Bartłomiej Kozek: OPZZ domaga się upublicznienia obrad Komisji Trójstronnej – wspólnych posiedzeń reprezentacji pracowników, przedsiębiorców i rządu. Dlaczego?

Piotr Szumlewicz: Komisja Trójstronna to jedna z nielicznych instytucji w Polsce, w której strona pracownicza może wyrażać swoje poglądy i zgłaszać swoje propozycje. Natomiast jej ranga niestety jest bardzo niska. Mało kto wie o jej istnieniu, chociaż dyskutuje się w jej obrębie o kwestiach kluczowych dla jakości życia polskiego społeczeństwa.

OPZZ od wielu miesięcy dąży do tego, aby zwiększyć rolę Komisji w polskim systemie politycznym. Upublicznienie jej obrad to pierwszy, drobny krok w tym kierunku. Jeżeli Komisja jest istotnym miejscem negocjacji między rządem i partnerami społecznymi, to społeczeństwo powinno mieć prawo do oceny tego, co się w niej dzieje. Przyczyniłoby się to też do wzrostu jej prestiżu i znaczenia.

Ponadto upublicznienie obrad Komisji Trójstronnej mogłoby przyczynić się do zmiany wizerunku związków zawodowych. Polskie społeczeństwo mogłoby zobaczyć, jak związkowcy walczą o prawa pracownicze, naciskają na wyższe płace, sprzeciwiają się prywatyzacji, przedstawiają propozycje aktywnej walki z bezrobociem. Gdyby ludzie zobaczyli, jakich rozwiązań broni strona związkowa, a jak strasznych, antypracowniczych propozycji bronią pracodawcy i rząd, to być może zmieniłyby się nastroje społeczne.

BK: Czy chęć prowadzenia wspólnych negocjacji przed kamerami ma coś wspólnego z dotychczasowym sposobem funkcjonowania Komisji? Z tego, co wiem, strona związkowa miała wobec niego sporo zastrzeżeń przy okazji np. dyskutowania o wysokości płacy minimalnej albo zmianach dotyczących uelastyczniania czasu pracy.

PS: Niestety decyzje podejmowane w Komisji Trójstronnej nie są wiążące dla rządu. Czasem nawet zdarzają się sytuacje, gdy Komisja ustala wspólne stanowisko, a potem rząd i tak wprowadza inne rozwiązania. Tak było np. trzy lata temu przy ustalaniu wysokości płacy minimalnej. Rząd ostatecznie ustalił jej wysokość na niższym poziomie niż ten, na który zgodzili się nawet pracodawcy!

Obecnie obrady streszczają się w formule: związki zawodowe wściekają się, pracodawcy ironizują, a rząd rządzi, zazwyczaj realizując postulaty pracodawców. Dlatego też OPZZ chciałby, aby w dalszej kolejności zmienić ustawę o Komisji Trójstronnej. Jej decyzje powinny być wiążące. Chcielibyśmy stopniowo zwiększać rolę reprezentacji pracowniczej i walczyć o to, aby dialog społeczny przestał być fikcją. Niedawno przewodniczący OPZZ Jan Guz pisał na swoim blogu o zastąpieniu Senatu izbą składającą się z przedstawicieli pracodawców, związków zawodowych i samorządów. Myślę, że to dobry kierunek.

BK: Czy z rządem PO-PSL da się w ogóle dyskutować na temat praw pracowniczych i rynku pracy, czy też preferuje on jedynie zawiadamianie stron społecznych o podjętych przez siebie decyzjach?

PS: Niestety ekipa Donalda Tuska całkowicie lekceważy kwestie związane z rynkiem pracy czy prawami pracowniczymi. Jestem nawet zdumiony bezradnością i bezczynnością rządu na tym obszarze. Minister pracy i polityki społecznej otwarcie mówi, że nie jest od tworzenia nowych miejsc pracy. Nie podejmuje żadnych działań mających na celu walkę z bezrobociem, choć Konstytucja RP nakłada na rząd obowiązek prowadzenia polityki zmierzającej do pełnego, produktywnego zatrudnienia. Rząd nie podejmuje na tym obszarze praktycznie żadnych działań, a zarazem jest zamknięty na dyskusję z reprezentacją pracowniczą.

W ostatnich miesiącach mamy też do czynienia ze zmasowaną ofensywą organizacji pracodawców przeciwko związkom zawodowym, a jest ona możliwa dzięki cichemu przyzwoleniu i wsparciu rządu. Zdecydowana większość związków branżowych zrzeszonych w OPZZ zgadza się co do bardzo negatywnej oceny rządu Donalda Tuska. Wcześniejsze ekipy również nie były przyjazne dla pracowników, ale koalicja PO-PSL jest im szczególnie wroga. Donald Tusk wraz z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Janem Vincentem-Rostowskim przyjęli strategię wykorzystania kryzysu dla destrukcji praw pracowniczych. Jeżeli związki zawodowe nie zradykalizują swoich działań i postulatów w najbliższych miesiącach, ich rola zostanie całkowicie zmarginalizowana. Wtedy samowola pracodawców będzie już nieograniczona. Nie można na to pozwolić.

BK: Dziękuję za rozmowę.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *