Młodzi – roszczeniowi czy porzuceni?

Tomasz Goliński , Dominik Owczarek
15 grudnia 2015

Co Polska oraz Unia Europejska robią dla młodych – szczególnie w kwestii ich dostępu do rynku pracy?

Pytamy się o to eksperta Instytutu Spraw Publicznych.

Tomasz Goliński: Pracodawcy zarzucają absolwentom brak samodzielności i inicjatywy oraz roszczeniowość. Czy w tym właśnie tkwi problem, przyczyniający się do bezrobocia sięgającego 23% wśród Polek i Polaków w wieku od 15 do 24 lat?

Dominik Owczarek: Raczej nie. Jeśli już, to nie jest to główny problem. Problem z bezrobociem młodych spowodowany jest strukturą polskiej gospodarki.

TG: To znaczy?

DO: Jesteśmy krajem o najwyższej w regionie populacji. Mimo ogromnej migracji w ostatnich latach (ponad dwóch milionów, głównie młodych, Polaków) na rynku wciąż pozostaje ogromna nadpodaż chętnych do pracy.

Jeśli porównamy statystyki polskiego rynku pracy z Europą to okazuje się, że poziom bezrobocia w tej grupie wiekowej jest zbliżony do średniej w Unii Europejskiej. W porównaniu z krajami regionu, czyli nowymi krajami członkowskimi, wyprzedza nas tylko Słowacja. Pozostałe, w tym Bułgaria i Rumunia, co jest dla mnie dość zaskakujące, mają ten wskaźnik niższy lub równy.

TG: O czym jeszcze musimy pamiętać przy dyskusji o młodych w Polsce?

DO: Ważnym wątkiem jest kwestia postaw. Warto w tym miejscu zastanowić się z czego przypisywane im postawy takie jak roszczeniowość mogą wynikać.

Zwróćmy uwagę, że obecnie połowa młodych Polaków do 30. roku życia ma wyższe wykształcenie – jest to odsetek najwyższy w historii Polski. Nigdy wcześniej młodzi Polacy nie byli tak dobrze wykształceni – lepiej niż zatrudniający ich pracodawcy. Młodzi często kończą dwa kierunki studiów albo mają licencjat z jednego kierunku, a tytuł magistra z drugiego. Jest wiele osób, które wyjeżdżają na stypendia zagraniczne, dobrze znają języki obce. Pewne aspiracje zawodowe są więc uzasadnione. Jeśli mam dobre wykształcenie, znam bardzo dobrze języki obce, to nie chciałbym w pracy przede wszystkim parzyć kawę.

Koledzy naszych młodych z innych krajów żyją w innym kontekście, ale są to przecież zwykli koledzy których poznało się w trakcie zagranicznych wyjazdów. Nawet gdy mają podobne wykształcenie co polscy rówieśnicy ich szanse na pracę w ogóle i stanowisko odpowiadające ich aspiracjom i kompetencjom są dużo wyższe.

TG: Są na to dowody?

DO:Odwołując się do doświadczeń osobistych mogę powiedzieć, że osoby przychodzące do ISP na praktyki i staże mają dość skromne żądania. Przychodzą aby się czegoś nauczyć. Są bardzo zmotywowane do pracy i nie mają wielkich żądań jeśli chodzi o wynagrodzenie. Oczekiwania sprowadzają się do tego, aby dostać umowę o pracę. Na polskim rynku pracy stanowi to nie lada trudność. Problemem jest uzyskanie stabilności zawodowej, a nie mniejsze lub większe zarobki.

TG: Dochodzą do tego pewne uwarunkowania strukturalne, takie jak koszt wynajmu mieszkania (pokoju). Polityki państwa mogłyby wpłynąć na odciążenie tych, którzy nie zarabiają dużo. Dotyczy to np. studentów spoza wielkich ośrodków.

DO: Zgadzam się. To jeden z głównych problemów i powinien być adresowany w ramach polityki społecznej. Obecny stan rzeczy wpływa negatywnie na mobilność na rynku pracy – nie tylko osób młodych. Nie mamy systemu mieszkań na wynajem za rozsądną cenę. Oczywiście można wynająć mieszkanie na rynku, ale to drogi pomysł. W systemach funkcjonujących na Zachodzie czynsz pokrywa wszystkie niezbędne wydatki potrzebne do utrzymania lokum, do których dochodzi niewielka opłata dla właściciela (bez względu na to czy to właściciel prywatny czy publiczny).

TG: W państwach o niskim bezrobociu jego stopa jest również niewielka wśród absolwentów. Czemu rynki takie jak austriacki, holenderski czy niemiecki zawdzięczają większą chłonność młodych pracowników? W przypadku Niemiec jako główną przyczynę sukcesu podaje się na przykład silnie rozwinięty system edukacji zawodowej.

DO: Składa się na to cały zbiór czynników. Z całą pewnością ścieżka edukacji jest bardziej efektywna. Na dość niskim szczeblu edukacji dziecko razem z rodzicami w zasadzie decydują już o ścieżce jego kariery. Jest to pewne ograniczenie, ale dzięki temu system pozwala na pójście jedną z dwóch dróg: wykształcenia wyższego lub technicznego. W tym drugim przypadku mówimy o jednoczesnym zdobywaniu wykształcenia i praktyki. Po zakończeniu takiej szkoły absolwent ma w ręku zawód i pracę.

Niemcy i Holandia mogą się również pochwalić bardzo dobrym systemem aktywizacji bezrobotnych. Pozwala on w realny sposób wchodzić na rynek pracy wszystkim chętnym. Instrumenty te działają i u nas, ale nasz system nie jest tak hojny.

Niemcy mają system mini-jobs. Nie są to prace pełnoetatowe, ale pozwalają na zdobycie doświadczenia i pierwszych kontaktów, zaczepienie się na rynku. Płace nie są zachwycające, ale pozwalają na przeżycie. Młody zatrudniony w systemie mini-jobs jest objęty ubezpieczeniem. Młody Polak zatrudniony na umowę o dzieło nie ma żadnych praw. Gdy trafi na nieuczciwego pracodawcę może odwołać się tylko do sądu cywilnego. Taki sąd ma inne, mniej korzystne z jego punktu widzenia procedury postępowań.

TG: Jakie działania w celu walki z bezrobociem młodych podejmuje Unia Europejska?

DO: Głównym programem na poziomie unijnym jest Youth Employment Package. Jednym z jego elementów jest Gwarancja dla Młodzieży (Youth Guarantee), zaproponowana przez frakcję Zielonych w Parlamencie Europejskim. W toku procesu legislacyjnego propozycja ta została mocno okrojona, ale dobrze, że funkcjonuje.

Państwo zobowiązuje się do tego, że każdemu młodemu zgłaszającemu się do urzędu pracy, zaproponuje w ciągu czterech miesięcy ofertę stażu, praktyki czy szkolenia. Ten instrument funkcjonował już w Polsce, tyle że urząd miał na to sześć miesięcy. Trudno nam coś powiedzieć na temat jego skuteczności, ponieważ został wprowadzony dopiero w tym roku.

Innym elementem walki UE z bezrobociem jest EURES, internetowy system pośrednictwa pracy. Każdy może wprowadzić do niego ofertę zatrudnienia i oczekiwać na odpowiedź z dowolnego miejsca w Europie. Wystandaryzowano CV, dzięki czemu można porównać kwalifikacje między krajami. Fakt, że skończyłem studia np. na Uniwersytecie Warszawskim może zostać uznany wszędzie w Europie.

TG: Jak wyglądają inicjatywy polskiego rządu?

DO: Mamy program Młodzi na rynku pracy, który był poprzedzony pilotażem Twoja praca, Twoja kariera. Instrumenty, które były testowane w ramach tego pilotażu, weszły w skład Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, podstawowej ustawy regulującej zasady aktywizacji bezrobotnych.

Wspomniane instrumenty to m.in. bon szkoleniowy, bon na kształcenie zawodowe lub policealne, stażowy, na kształcenie podyplomowe, dotacja na zasiedlenie oraz dla pracodawcy za zatrudnienie absolwenta szkoły wyższej. Instrument ten jest finansowany przede wszystkim z polskiego budżetu.

TG: Czy unijne programy spełniają swoją rolę czy łatają problemy strukturalne? Czy pomagają młodym wejść i pozostać na rynku pracy?

DO: Unia Europejska na obecnym etapie rozwoju ma raczej charakter polityczny niż realny – przynajmniej jeśli chodzi o politykę społeczną. Cała polityka społeczna, w tym kwestia aktywizacji bezrobotnych, leży w gestii państw członkowskich. Mówiąc o inicjatywach na poziomie europejskim musimy wiedzieć, że spełniają one rolę polityczną, wskazującą pola problemowe. Mamy wiele instrumentów i niemałe finansowanie, ale w stosunku do skali problemu jest to kropla w morzu.

Działania polityczne UE mają jednak realną wartość. UE, Rada Europy czy różne agendy afiliowane przy Komisji Europejskiej dostarczają wiedzę, sugerują rozwiązania i tworzą konkretne instrumenty. To i tak dużo jak na to, co UE jest w stanie zrobić. Cała reszta pozostaje w gestii państw członkowskich.

Życzyłbym sobie, aby kompetencje UE były w tej materii większe – nie tylko w kwestii aktywizacji bezrobotnych, ale również w sprawie walki z ubóstwem i nierównościami dochodowymi. Wymagałoby to jednak zmiany traktatów europejskich oraz ściślejszej integracji.

TG: Dziękuję za rozmowę.

Zdj. Flickr Rutgres University

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *