Kryzys kredytów studenckich: pora na anulowanie długu?

Mark Engler
27 września 2012

Organizacje domagające się anulowania krzywdzącego zadłużenia, w jakie popadły biedne państwa globalnego Południa, wzywają teraz do odpuszczenia długów innej grupie pożyczkobiorców: amerykańskim studentom.

Wobec gwałtownie rosnących opłat za studia, słabych perspektyw zatrudnienia oraz konieczności zaciągania zobowiązań kredytowych, które będą spłacane przez dziesięciolecia, studenci zdecydowanie potrzebują anulowania długów. Nieoczekiwanie postulat ten zaczęły wysuwać grupy zaangażowane raczej w kampanie na rzecz solidarności międzynarodowej.

Zawsze sympatyzowałem z kampanią na rzecz anulowania długów Trzeciego Świata prowadzoną przez organizację Jubilee [nazwa nawiązuje do starożytnego żydowskiego zwyczaju tzw. roku jubileuszowego, w którym wierzyciele odpuszczali wszelkie długi i zwracali wolność niewolnikom – przyp. tłum.]. Od wielu lat jest to imponujący i autentycznie międzynarodowy ruch z mocnym przywództwem wywodzącym się z globalnego Południa. Amerykański oddział Jubilee USA Network odwalił kawał dobrej roboty, organizując wspólne akcje z różnymi grupami wyznaniowymi i zyskując także niereligijnych sojuszników. Co ważne, kampania ta odnosi sukcesy.

Jednym z istotnych osiągnięć ruchu na rzecz globalnej sprawiedliwości, o którym zrobiło się głośno ok. r. 2000, było przekonanie światowej opinii publicznej, że uciążliwe długi biednych państw są niesprawiedliwe i stanowią nieprzekraczalną barierę dla zrównoważonego rozwoju. W wielu przypadkach długi te były zaciągane przez obalonych w międzyczasie dyktatorów. Co więcej, kraje rozwijające się spłaciły już kwotę przewyższającą pierwotną wysokość udzielonego kredytu. W pierwszej połowie lat 90. przekonanie o tym, że taka sytuacja jest niesprawiedliwa, jak również wezwanie państw oraz międzynarodowych instytucji finansowych do anulowania udzielonych przez nie kredytów, należały do pomysłów radykalnych. Ale ludzie związani z Jubilee nie odpuszczali. Przekonywali, edukowali i protestowali. Pamiętam, że w przeddzień głównej manifestacji przeciw szczytowi Światowej Organizacji Handlu w Seattle w r, 1999 na marsz zwołany przez Jubilee przybyły tysiące ludzi. Noc była deszczowa, więc łatwo można się było zniechęcić do wyjścia z domu, jednak protestujące tłumy zainicjowały wtedy historyczny tydzień ogólnego sprzeciwu.

Medialni eksperci lubią oskarżać ruchy społeczne – zwłaszcza widoczne ruchy protestu – o to, że pojawiają się znikąd i przepadają bez śladu. Czasami faktycznie napędzane bieżącym problemem ruchy żyją krótko. Jednakże często analiza w duchu „dzisiaj są, jutro ich nie ma” bardziej niż cokolwiek innego pokazuje ignorancję komentatorów z mediów mainstreamowych. Jeśli nie zadajesz sobie trudu śledzenia ruchów społecznych do momentu, gdy są tak głośne, że nie można ich ignorować, a potem szybko przechodzisz do wyrażania pogardy, gdy tylko schodzą z pierwszych stron gazet, nic dziwnego, że nie dowiesz się o ich poprzednikach oraz dziedzictwie. „Słomiany ogień” okazuje się samosprawdzającą się przepowiednią.

To był częsty zarzut wobec alterglobalistów. Ale kolejne osiągnięcia Jubilee stanowią wobec niego krytyczną przeciwwagę. Prześledziłem historię tego ruchu w ostatniej dekadzie pod kątem jego bardziej znaczących zwycięstw i odpowiedziałem na krytykę lewicy, w której źle odczytano niektóre z nich jako porażki. Gdy na konferencji w Gleneagles w r. 2005 przywódcy grupy G8 podpisali przełomowe porozumienie o anulowaniu długu [18 głęboko zadłużonych biednych krajów wobec Banku Światowego, MFW i African Development Fund – uzup. red.], Rebecca Solnit napisała esej, w którym chwaliła ruch Jubilee za upór:

W r. 1998 pojechałam do Birmingham, by włączyć się w ruch Reclaim the Streets (RTS, Odzyskać Ulice) – hałaśliwy, szalenie twórczy brytyjski ruch, który zmienił dominujący ton i taktykę działań bezpośrednich w wielu częściach świata i pokazał potęgę internetu w zwoływaniu równoczesnych demonstracji w wielu krajach. W tym czasie Jubilee 2000 (obecnie Jubilee Research) otoczył grupę G8 i sporą część centrum Birmingham wielkim łańcuch ludzi. Podczas gdy RTS potępiała samo istnienie G8, Jubilee 2000 stawiał jej przywódcom konkretne żądania. Przyznaję, że ludzie związani z Jubilee nie zrobili wtedy na mnie większego wrażenia, a ich przesłanie „Anulować długi” wydawało się obiecujące, lecz odległe.

To, co wtedy było odległe, teraz stało się bliskie. Bliskie, bo na całym świecie wzrosła świadomość przyczyn i kosztów narzucanych biednym narodom pożyczek. Bliskie, bo udało się wywalczyć anulowanie długów. Imponuje szybkość, z jaką idea unieważnienia długów (a także świadomość roli bogatej części świata w tworzeniu biedy) przeszła od oblegania Birmingham do Gleneagles, stając się tematem, którego nie można dłużej unikać. Niemniej imponujące jest to, jak pierwsi zwolennicy ulżenia zadłużonym podjęli się tej złożonej, niewdzięcznej idei i że tak długo się jej trzymali – na tyle długo, aż nabrała ona znaczenia, aż dokonała się zmiana.

Od tamtej pory Jubilee prze nieustannie do przodu, naświetlając między innymi postępowanie „vulture funds” [fundusze, które skupują papiery dłużne słabych graczy po niskiej cenie w celu przejęcia pozostałości ich majątku lub wymuszenia natychmiastowej spłaty długu w pełnej wartości – przyp. tłum.].

Aktualnie istotne pytanie brzmi: czy kampania może przenieść swoje sukcesy osiągnięte na scenie międzynarodowej na sprawę unieważnienia długów amerykańskich studentów?

Ostatnio amerykański oddział Jubilee opisał, jak doszło do tego, że długi studenckie stały się nowym obszarem ich zainteresowania:

W sytuacji, w której kryzys zadłużeniowy przenosi się z globalnego Południa na Północ, coraz częściej słyszymy ze strony naszych regionalnych oddziałów, społeczności wyznaniowych oraz indywidualnych zwolenników, że musimy odnieść się również do spraw związanych z długiem i pożyczaniem w USA. Nie zmniejszając naszych wysiłków w pracy nad międzynarodowym odpowiedzialnym systemem zaciągania i udzielania pożyczek oraz nad wpływem długów na państwa rozwijające się, odnosimy się także do pożyczek studenckich w Stanach. Zaciskanie pasa, które sieje spustoszenie wśród najbiedniejszych, stanowi także wyzwanie dla wielu naszych obywateli.

Rozmaici komentatorzy przypominają biblijny precedens „Roku Jubileuszowego” dla dłużników i twierdzą, że warto udzielić takiego przywileju studentom. Postulat ten podniosły takie grupy, jak Backbone Campaign i Roots Action. Z kolei w ruchu Occupy, który w dużej mierze tworzą młodzi ludzie, popularnym żądaniem stała się ulga w zobowiązaniach kredytowych studentów.

W czerwcu aktywiści Jubilee wywarli nacisk na Kongres, by wydłużył okres niższego oprocentowania pożyczek studenckich. Na początku lipca przyjęto odpowiednią ustawę, co daje studentom przynajmniej czasowe odroczenie momentu, w którym oprocentowanie ich kredytów będzie dwa razy wyższe.

Przed nami jeszcze długa droga, nim wprowadzimy poważny program anulowania długów studenckich. Sądzę, że jeśli ta walka ma się zakończyć zwycięstwem, musi być w dużej mierze toczona bez fajerwerków i podtrzymywana przez długie lata. Jednakże podnosi na duchu fakt, że ruch Jubilee i jego sojusznicy już raz zwyciężyli.

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Alternet. Przeł. Katarzyna Sosnowska.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *