Jak zielony jest program PSL?

Bartłomiej Kozek
2 września 2011

Nadchodzi czas prezentowania wyborczych programów. Po Prawie i Sprawiedliwości, które uaktualniło dotychczasowy dokument, oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej, odsłaniającym kolejne jego fragmenty podczas konwencji tematycznych, pora na Polskie Stronnictwo Ludowe. Jak partia Waldemara Pawlaka zdaje test na zieloność?

Dokument ujawnionym na medialnej prezentacji 19 sierpnia jest krótki i bardzo ogólny. Pierwsze, co przyszło mi do głowy podczas jego lektury, to myśl, by w ogóle o nim nie pisać. Z drugiej jednak strony pamiętajmy, że PSL jest partią współrządzącą i bardzo prawdopodobne, że stan ten utrzyma się również po październikowych wyborach. Warto więc znać postulaty formacji, która w rządzie Donalda Tuska trzyma w swych rękach ministerstwa gospodarki, rolnictwa oraz pracy i polityki społecznej. Nacisk na te dziedziny znajduje swoje odzwierciedlenie w podziale programu „Człowiek jest najważniejszy”. Składa się nań słowo wstępne od wicepremiera Pawlaka oraz 5 filarów, spajanych słowem-kluczem „bezpieczeństwo”. PSL chce prezentować siebie jako tę część obecnego rządu Donalda Tuska, która prezentuje jego prospołeczną twarz – bezpieczeństwo społeczne to zresztą pierwszy rozdział dokumentu. Kolejne to: bezpieczeństwo żywnościowe, gospodarcze, środowiska, oraz końcowy dział „Bezpieczna Polska”, skupiający się na sprawach zagranicznych oraz praworządności.

Na pierwszy rzut oka dokument programowy ludowców wydaje się być ziszczeniem marzeń o polskiej partii ekopolitycznej, trudno bowiem znaleźć np. tak silne dowartościowanie polityki żywnościowej w programach innych formacji. Pozycję obrotowej partii centrowej, bliskiej wyświechtanemu „zdrowemu rozsądkowi”, wzmacnia faktyczny brak kwestii światopoglądowych. Już to powinno wzmocnić czujność osób, dla których takie kwestie, jak chociażby prawa reprodukcyjne kobiet czy edukacja seksualna w szkołach stanowią istotny element ekopolitycznej wizji. Jeśli przypomni się, że spora część poselskiego klubu ludowców, w którym jak na razie jedyną kobietą jest wicemarszałkini Sejmu, Ewa Kierzkowska, głosowała za oddaniem do dalszych prac projektu całkowitego zakazu aborcji, to centryzm partii Pawlaka wydaje się – mówiąc eufemistycznie – nieco szemrany.

To prawda, że mniejszy koalicjant nie zawsze może przeforsować wszystkie, nawet najbardziej słuszne postulaty w rządzie, w którym uczestniczy. Prawdą jest też fakt, że globalny kryzys ekonomiczny stanowi spore wyzwanie dla budżetu państwa. Ale nie usprawiedliwia to rzucania w kolejnym programie wyborczym ogólnikowymi hasłami, bez wskazania jakichkolwiek źródeł pokrycia kosztów ich realizacji. „Należy także przywrócić opiekę lekarską, stomatologiczną i pielęgniarską w szkołach” – głosi jeden z postulatów. Zgoda, tylko co rząd tandemu Tusk-Pawlak zrobił w tej sprawie przez ostatnie 4 lata? Dlaczego na papierze pozostał postulat „Zawarcia w Komisji Trójstronnej umowy w sprawie redystrybucji środków publicznych na zadania społeczne, w tym przede wszystkim na rzecz rodzin z dziećmi, dającej wyraz nowej solidarności społecznej”? Czy dlatego, że rząd potrafił swego czasu posunąć się do zlekceważenia partnerów społecznych, przyjmując wysokość płacy minimalnej niższą, niż uzgodnili między sobą związkowcy i pracodawcy? Co uderza w tych postulatach, poza wspomnianym już wysokim poziomem ogólnikowości, to brak prezentacji źródeł pokrycia kosztów ich wdrożenia, poza nic nie mówiącymi komunałami w rodzaju „racjonalizacji wydatków publicznych” oraz „zwiększania skuteczności egzekwowania podatków”, którym zaraz obok towarzyszy – daleki od neutralności wobec budżetu państwa – postulat „wprowadzenia systemu ulg podatkowych”.

W programie widać wpływ minister Joanny Fedak, jego część poświęcona emeryturom konsekwentnie opowiada się za dobrowolnością przynależności do emerytalnego systemu kapitałowego. Co więcej, postuluje się tu instytucję „emerytury obywatelskiej”, a więc gwarantowanego poziomu świadczenia, wypłacanego także osobom, które z różnych względów pozostawały poza rynkiem pracy. To świetny pomysł na złagodzenie społecznych skutków rosnącej liczby osób, pracujących na pozakodeksowych umowach o pracę albo okresowo wypadających z rynku pracy. Znów jednak brakuje informacji na temat tego, jaka byłaby wysokość takiej emerytury i z czego byłaby ona finansowana, trudno bowiem uwierzyć w to, że dostateczne środki zapewniłaby „możliwość dobrowolnego przystąpienia do tych ubezpieczeń osób nieobjętych nimi obowiązkowo”. Przy okazji postuluje się wspieranie podejmowania dodatkowego zatrudnienia rolników, którzy jednocześnie nie traciliby ubezpieczenia w KRUS, co tworzyłoby kolejne źródło chronicznych kłopotów z finansowaniem systemu zabezpieczeń społecznych.

Osobny rozdział poświęcony ochronie środowiska nie powinien przysłaniać praktycznych działań ludowców, mających z ekologią niewiele wspólnego. Wypowiedzi posła Eugeniusza Kłopotka, oczerniające aktywistki i aktywistów na rzecz praw zwierząt czy też Polski wolnej od upraw roślin modyfikowanych genetycznie demaskują niezbyt zieloną praktykę rządzenia. Choć w programie „Człowiek jest najważniejszy” nie brak postulatów wspierania odnawialnych źródeł energii, to większa uwaga kierowana jest w inną stronę – dalszego wykorzystania węgla oraz eksploatacji gazu łupkowego.

Cztery lata temu program PSL był zdecydowanie bardziej konkretny i wszechstronny. Teraz jest zbiorem najczęściej (choć nie zawsze) słusznych postulatów, spośród których spora część mogła być przez ostatnie lata rządów PO-PSL zrealizowana. Rozumiem, że trudno o walkę z wykluczeniem społecznym, gdy minister finansów Jacek Rostowski sprzeciwia się pomysłom Jolanty Fedak na odmrożenie progów dochodowych uprawniających do otrzymywania pomocy społecznej, przez co rosnącej liczbie osób biednych potrzebne do związania końca z końcem świadczenia przestały przysługiwać. Działo się to jednak w czasie, kiedy to samo ministerstwo pracy i polityki społecznej nie sprzeciwiało się zbytnio obcięciu o połowę środków na Fundusz Pracy, co przyczyniło się do znacznego ograniczenia liczby szkoleń i innych aktywnych działań na rzecz osób bezrobotnych. Nie do końca zrozumiałe jest też, dlaczego przez te 4 lata nie powstał przekonujący pomysł na aktywizację osób po 50. roku życia.

Podobnych zastrzeżeń można by mieć więcej. Żeby jednak nie skupiać się wyłącznie na krytyce, warto wspomnieć o godnych pochwały pomysłach, takich jak intensyfikacja działań na rzecz przygotowania przez samorządy planów zagospodarowania przestrzennego, modernizacja sieci energetycznych, walka z likwidacją połączeń kolejowych w Polsce wschodniej i północnej czy wspieranie produkcji żywności ekologicznej oraz lokalnych rynków. Jeśli PSL wejdzie do przyszłego rządu, przekonamy się, które ze swych wyborczych obietnic będzie traktować poważnie.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

2 thoughts on “Jak zielony jest program PSL?

  • 5 września 2011 at 15:03
    Permalink

    a co ze skandalem, gdzie PSL lobbuje na rzecz amerykańskiego giganta, który chce nas zasypać ziarnem genetycznie modyfikowanym. w czyim interesie działa PSL bo na pewno nie polskiego rolnika i polskiego konsumenta

    Reply
  • 6 września 2011 at 17:33
    Permalink

    Być może fakt, że udało nam się w końcu sprawę GMO nagłośnić, ludzie zaczną się programom poselskim i partyjnym przyglądać pod tym kątem?
    PSL się tu niewątpliwie skompromitowało. Mam nadzieję, że rolnicy to dostrzegą!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *