Jak prawnicy lobbują za TTIP

Lobby Control
19 sierpnia 2015

Lobbing kojarzy się zazwyczaj z wielkimi korporacjami, podczas gdy o wpływach kancelarii prawnych wiadomo niewiele. W tej chwili wśród 7910 organizacji wpisanych do unijnego rejestru służącego przejrzystości jest tylko 90 kancelarii prawnych, ale spacerując przez dzielnicę instytucji europejskich w Brukseli nie sposób nie zauważyć licznych biur międzynarodowych firm prawnych. Wskazywałoby to, że liczba takich firm zajmujących się lobbingiem w instytucjach kształtujących unijną politykę, w interesie własnym lub klientów, jest znacznie wyższa niż owe 90 zarejestrowanych podmiotów.

Lobbing dotyczący kwestii arbitrażu inwestycyjnego (ISDS) w ramach negocjowanego transatlantyckiego partnerstwa handlowo-inwestycyjnego (TTIP) jest sprawą szczególnie kontrowersyjną, a jednak o tajnej działalności lobbingowej w tej dziedzinie wiemy bardzo mało. Kancelarie prawne mogą bez przeszkód robić swoje w cieniu unijnego rejestru lobbystów, korzystając z faktu, że nie przewiduje on ani obowiązku rejestracji, ani żadnych kontroli.

O jaką stawkę grają kancelarie prawne w sprawie TTIP?

Trwające rozmowy w sprawie TTIP są bardzo obiecujące dla kancelarii prawnych. Jeśli do porozumienia zostanie wpisany mechanizm ISDS, będzie to z korzyścią dla firm prawniczych.

Podstawą prawną sporów sądowych między inwestorami i państwami, rozstrzyganych przez trybunały arbitrażowe, są dwustronne traktaty inwestycyjne zawierające klauzule o ochronie inwestycji. Umowy o wolnym handlu, takie jak kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa (CETA), TTIP czy partnerstwo transpacyficzne (TPP) stworzą nową podstawę dla takich pozwów, obejmującą ogromny obszar gospodarki, co może doprowadzić do znacznego wzrostu liczby postępowań arbitrażowych.

A trzeba wiedzieć, że już teraz są one niezwykle lukratywne dla kancelarii prawnych, które zarabiają na nich reprezentując powodów, występując w charakterze obrońców pozwanych i desygnując arbitrów. Za godzinę takiej pracy kancelarie prawne liczą sobie do 1000 dol. Kancelaria Shearman & Sterling zarobiła 70 mln dol. na zaledwie jednym postępowaniu arbitrażowym.

Pierwsza dwudziestka międzynarodowego arbitrażu

W 2012 r. organizacja Corporate Europe Observatory (CEO) sporządziła listę 20 kancelarii prawnych najbardziej aktywnych w dziedzinie międzynarodowego arbitrażu. Wszystkie one mają świetne koneksje na szczeblu międzynarodowym i działają w wielu innych dziedzinach poza arbitrażem.

Spośród tej dwudziestki 13 kancelarii ma biura w Brukseli. Nie musi to koniecznie oznaczać, że prowadzą one lobbing w instytucjach europejskich, ale jeśli przyjrzeć się sprawie bliżej, wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że tego nie robią.

Pięć studiów przypadku: Freshfields , K&L Gates, Hogan Lovells, Sidley Austin, Covington

Brytyjska kancelaria Freshfields Bruckhaus Deringer jest jednym z największych graczy w dziedzinie ochrony inwestycji, ale nie jest to jedyny obszar jej działalności. Na swojej stronie internetowej firma chwali się „bliskimi relacjami z instytucjami tworzącymi unijne prawo” i zdolnością do wpływania na jego kształt w interesie klienta. Mimo że Freshfields wyraźnie przyznaje się do prowadzenia lobbingu w instytucjach UE, nie widzi potrzeby wpisania się do rejestru lobbystów.

Amerykańska kancelaria K&L Gates broni obecnie Niemiec w sprawie wniesionej przez firmę Vattenfall przeciwko państwu niemieckiemu po decyzji Berlina o wycofaniu się z energetyki atomowej w następstwie katastrofy w elektrowni jądrowej w japońskiej Fukushimie. K&L Gates utrzymuje, że posiada największy departament ds. lobbingu spośród wszystkich kancelarii prawnych na świecie, ale mimo to firma nie figuruje w rejestrze lobbystów. Jest za to członkiem Transatlantyckiej Rady Biznesu (TABC), jednej z organizacji najbardziej entuzjastycznie lobbujących na rzecz TTIP. Dzięki temu zyskuje dodatkowe możliwości wpływania na regulacje i prawodawstwo.

Hogan Lovells, kolejna firma, której nie ma w rejestrze lobbystów, ma nawet swojego człowieka, Hugo Paemena, na stanowisku jednego z dwóch przewodniczących TABC. Nie dziwi zatem, że firma promuje TTIP w kilku swoich publikacjach. Według informacji na stronie internetowej Hogan Lovells doradza „firmom i stowarzyszeniom handlowym, jak „skutecznie kontaktować się z instytucjami UE w celu wpływania na kształt dyrektyw i innych regulacji”. Działalność lobbystyczna firmy obejmuje też pisanie projektów regulacji i przepisów prawnych w imieniu klientów.

Sidley Austin określa swój brukselski oddział jako „lidera pośród firm pomagających przedsiębiorstwom, stowarzyszeniom przemysłowym i rządom w poruszaniu się wśród unijnych przepisów i wpływaniu na ich kształt”. Firma otwarcie prowadzi również działalność lobbystyczną dotyczącą TTIP. Partner Sidley Austin oferuje doradztwo w kwestii TTIP oraz lobbowanie negocjatorów w interesie biznesu. Firma Sidley Austin była też jednym z głównych sponsorów Konferencji Handlowej UE-USA zorganizowanej w lutym 2015 r. przez Forum Europe, której głównym tematem był TTIP. Pisaliśmy o tym wydarzeniu, podczas którego firmy mogły „kupować” możliwość wymiany zdań z unijnymi decydentami za dość niewygórowaną cenę. W konferencji brali udział i mogli być lobbowani zarówno unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmström, jak i Bernd Lange, przewodniczący Komisji ds. Handlu w Parlamencie Europejskim. Mimo prowadzenia oczywistej działalności lobbingowej firma Sidley Austin nie jest wpisana do rejestru lobbystów.

Kolejną firmą oferującą swoim klientom podobne usługi lobbingowe jest Covington & Burling. Dzięki swoim dobrym koneksjom (Wim van Velzen, obecnie „starszy doradca ds. polityki europejskiej” w firmie, był wiceprzewodniczącym grupy parlamentarnej chadecji w Parlamencie Europejskim przez 15 lat) Covington utrzymuje bliskie relacje z instytucjami UE i dopiero od niedawna figuruje w rejestrze lobbystów. Firma deklaruje, że na lobbing wydaje od 900 tys. do 1 mln euro.

EFILA: Nie pobrudź sobie rąk!

W lipcu 2014 r. grupa kancelarii prawnych działających na skalę międzynarodową powołała Europejską Federację na rzecz Prawa Inwestycyjnego i Arbitrażu (European Federation for Investment Law and Arbitration, EFILA), będącą think tankiem, który miałby służyć za platformę „obiektywnej debaty” na temat arbitrażu inwestycyjnego.

Żeby ocenić obiektywizm EFILA, wystarczy spojrzeć na jej skład. Wszyscy członkowie Federacji zarabiają na arbitrażu inwestycyjnym. Wpisanie do umowy TTIP klauzuli o ISDS byłoby zatem dla nich bardzo korzystne. Nic zatem dziwnego, że EFILA intensywnie promuje umieszczenie w TTIP zapisów o prywatnych trybunałach arbitrażowych i podkreślała to w ramach zorganizowanych przez Komisję Europejską konsultacji dotyczących ochrony inwestycji.

Zaledwie dwóch spośród dziewięciu członków EFILA (Shearman & Sterling, Linklaters) figuruje w rejestrze lobbystów, gdzie podają oni mgliste informacje na temat swojej działalności lobbingowej. Sama EFILA jest wpisana do rejestru i deklaruje tam, że jej budżet na drugą połowę 2014 r. wynosi 51 tys. euro, z czego na wydatki lobbingowe przypada 10 tys. euro.

Amerykańska kancelaria prawna White & Case, również członek EFILA, z dumą chwali się, że jeśli chodzi o unijne regulacje i prawo, „nie tylko je stosuje, ale też pomaga je kształtować”. Mimo że takie oświadczenie jasno wskazuje na prowadzenie przez White & Case działalności lobbingowej, firma nie jest wpisana do rejestru lobbystów. Pojawia się tam tylko jako klient firmy konsultingowej APCO Worldwide. Do EFILA należy również niemiecka kancelaria Luther oraz szwedzka firma Mannheimer Swartling, które wspólnie prowadzą sprawę Vattenfalla przeciwko Niemcom dotyczącą wycofania się z energetyki atomowej. Istnieją jednak jasne dowody na to, że Mannheimer Swartling prowadzi również lobbing polityczny. W dniu 28 stycznia 2015 r. przedstawiciele kancelarii spotkali się z dwoma członkami gabinetu unijnej komisarz ds. handlu.

Dalsze informacje na temat EFILA zawiera raport przygotowany przez Corporate Europe Observatory (CEO), Friends of the Earth Europe oraz Transnational Institute (TNI).

Unijne zasady dotyczące przejrzystości: wyraźnie niewystarczające

Obywatele mają prawo wiedzieć, kto wpływa na kształtowanie polityki i w jakim zakresie. Obecnie obowiązujące regulacje nie gwarantują przestrzegania tego prawa. Za sprawą luk prawnych, z których korzystają kancelarie, prawie nic nie wiemy na temat lobbingu na rzecz umieszczenia w umowie TTIP zapisów o kontrowersyjnych trybunałach arbitrażowych. Może to mieć poważne konsekwencje: TTIP może osłabić mechanizmy demokratyczne i wzmocnić wpływy korporacyjnych lobbystów.

Dopóki firmy, które publicznie chwalą się swoimi skutecznymi strategiami lobbingu, nie mają obowiązku wpisać się do unijnego rejestru lobbystów, wysiłki Komisji na rzecz zwiększenia przejrzystości są tylko farsą. Obecne podejście opiera się na rejestrze, w którym uczestnictwo nie jest prawnie wymagane, i który jedynie oferuje firmom zachęty do zapisywania się – w ten sposób nie da się zapewnić większej przejrzystości działań lobbingowych prowadzonych przez kancelarie prawne, zatem podejście to jest porażką.

Artykuł Law Firms: the most underrated lobbyists przedrukowujemy za Corporate Europe Observatory. Tekst na licencji CC-BY-NC-SA. Przeł. (iz).

STOP_TTIP_tlo

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.