ISSN 2657-9596
Fot. pixabay/Engin Akyurt

Dieta cud, czyli dlaczego duszone warzywa są super, a duszona cielęcina już nie?

Ewa Skotalczyk
21 października 2019
W 2005 r. doktor Thomas Colin Campbell z synem Thomasem opublikowali książkę pt.: „Nowoczesne zasady odżywiania”. Jest ona podsumowaniem ich wieloletnich  badań nad wpływem odżywiania na nasze zdrowie. Wniosek z tych badań jest jeden: najzdrowszą dietą, która może uchronić nas przed wieloma chorobami cywilizacyjnymi, w tym nowotworami, jest dieta roślinna. Nieprzetworzona, sezonowa, lokalna.

W 2015 r. z kolei WHO opublikowało raport ekspertów IARC (International Agency for Research on Cancer czyli Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem- przy WHO), w którym mięso przetworzone zostało określone jako rakotwórcze dla człowieka, a mięso czerwone jako prawdopodobnie rakotwórcze. Stanowisko to miało wpływ na zmianę schematu piramidy żywieniowej WHO, w której mięso i jego pochodne znalazły się na samym jej szczycie. Oznacza to, że zalecono znaczne jego ograniczanie lub nawet odstawienie – maksymalnie 1 raz w tygodniu.

Wieloletnie badania dr Campbella dostarczyły solidnych naukowych dowodów, które pozwoliły ekspertom z IARC opublikować powyższe stanowisko. Można wręcz powiedzieć, że spowodowały postawienie dotychczasowej piramidy żywieniowej na głowie… Badania prowadzone w kolejnych latach, przez innych naukowców, potwierdziły wyniki badań dr Campbella i jego współpracowników.

Mimo, że dr Campbell już w 2005 r. podał  „na tacy” informację, że wielu chorób można uniknąć zmieniając swoją dietę, to minęło aż 10 lat do adekwatnej reakcji ekspertów.

Co więcej – mimo publikacji tego jednoznacznego stanowiska ekspertów – światem naukowym to nie wstrząsnęło… Nie spowodowało rewolucji w nawykach żywieniowych społeczeństw krajów wysoko rozwiniętych, a to ich głównie dotykają choroby cywilizacyjne.

Nie wstrząsnęło to też  grupami zawodowymi, które mają wpływ na nasze codzienne wybory żywieniowe, czyli dietetykami, lekarzami, nauczycielami akademickimi.

A jaka jest dieta Polaków, Europejczyków oraz mieszkańców Ameryki Północnej? Czy dokonały się jakieś zmiany? W niewielkim stopniu. Owszem, procentowo w społeczeństwach zachodnich jest coraz więcej wegan lub wegetarian.  Ale pozostali nie dokonują prawie żadnej zmiany. A należałoby się spodziewać, że tak przełomowe badanie spowoduje dużą zmianę nawyków żywieniowych. Gdy czasem media opublikują jakąś sensację: np. „jedzenie wołowiny wywołuje chorobę wściekłych krów”–  reakcje całych grup społecznych bywają bardziej widoczne… Ludzie po prostu się boją.Na jakiś czas spada popyt na dany produkt.

A w tym przypadku – jak gdyby nic się nie stało… Parę dyskusji w prasie, trochę reakcji środowisk wegańsko – wegetariańskich i obrońców praw zwierząt, a potem nic… A pomyśleć, że już sama zmiana proporcji- zmniejszenie ilości spożywanego mięsa na korzyść roślin – dałaby ogromne rezultaty. Chociaż dieta zalecana przez dr (obecnie profesora) Campbella nie proponuje półśrodków. Czyli nie mówi – zmniejsz ilość mięsa. Mówi: odstaw produkty odzwierzęce.

Skąd ten, wydawałoby się, radykalizm? Po pierwsze ze względów zdrowotnych – bo jeżeli jakiś produkt znajduje się na liście substancji rakotwórczych, to trudno zalecać jedynie stosowanie go w mniejszych ilościach…

Po drugie: rządzą nami pewne mechanizmy psychologiczne, które powodują, że unikamy zmian i postępujemy tak, aby były one jak najmniej „dokuczliwe”, abyśmy nie musieli się zbyt wysilać. Jeżeli więc ktoś otrzyma zalecenie: jedz mniej mięsa a więcej warzyw, to rzadko zrezygnuje on z mięsa, raczej- dołoży dodatkowe warzywo, a ulubiony produkt mięsny pozostanie. Ewentualnie zamieni jeden rodzaj mięsa na inny, „mniej szkodliwy”. Jeżeli ktoś jednak rezygnuje z mięsa, a nie planuje rezygnacji ze wszystkich produktów odzwierzęcych – zaczyna jeść więcej nabiału… I problem wcale się nie zmniejsza. Gdyż wg wyników badań dr Campbella nie tylko mięso jest szkodliwe. Szkodliwe jest białko zwierzęce, każde, w tym kazeina z mleka krowiego. Również uznana za karcynogen.

Ale wróćmy do początku.

Kluczową częścią książki „Nowoczesne zasady odżywiania” jest opis wyjątkowego projektu, jaki przeprowadzono w Chinach: „The China Study”.

Projekt The China Study był najobszerniejszym badaniem dotyczącym wpływu odżywiania na zdrowie jaki przeprowadzono do tej pory na świecie.

Przebadano ok. 6500 osób w 65 prowincjach Chin, do badań tych przeszkolono blisko 350 pracowników. Metody badawcze, sposób pozyskiwania danych był ściśle określony, wystandaryzowany. Przeanalizowano złożone związki pomiędzy dietą, stylem życia, czynnikami geograficznymi i klimatycznymi, zapadalnością na różne choroby. Badanie trwało blisko 30 lat, a uzyskano 367 zmiennych.

Osoby zainteresowane mogą zapoznać się dokładnie z metodologią badania, ze sposobem pozyskiwania i odnotowywania poszczególnych obserwacji. Są one zawarte w 896-stronicowej monografii.

Ci, którzy nie mają czasu i chęci na dość żmudną lekturę i analizować tabelek, wykresów, liczb, a wolą poznać już konkretne wnioski i wytyczne, mogą przeczytać je w tym jednym zdaniu:

„Nisko przetworzona żywność roślinna ma dobroczynny wpływ na zdrowie człowieka, podczas gdy żywność pochodzenia zwierzęcego – nie”.

Można też przeczytać książkę doktora Campbella, gdyż ona nie jest nudna, nie jest pisana językiem naukowym. Wręcz przeciwnie, czyta się ją jak pasjonujący kryminał. Warto wiedzieć, że sam dr Campbell (obecnie emerytowany już profesor Katedry Biochemii Odżywiania na Uniwersytecie Cornella w USA) na początku swojej przygody z tą tematyką wychodził z założenia, że najzdrowsza dla ludzi jest dieta bogata w białko zwierzęce.

Nic dziwnego. Wychował się w gospodarstwie rolnym gdzie podstawą diety było mleko i inne produkty odzwierzęce. Spożywanie takich produktów było też synonimem dobrobytu, czymś do czego dążą wszyscy pragnący zachować zdrowie. Do wegetarianizmu podchodził raczej z pobłażaniem.

Jednym z pierwszych badań, które zmieniło jego spojrzenie na rolę białka zwierzęcego w diecie był projekt badający przyczyny wyjątkowo wysokiej zachorowalności na raka wątroby u dzieci na Filipinach, podczas gdy w innych rejonach świata był to nowotwór dotykający głównie dorosłych.

Zapadalność na raka wątroby wiązano z dużym spożyciem aflatoksyn powstających  w spleśniałych orzeszkach ziemnych i kukurydzy (produkty powszechne na Filipinach). Podejrzewano również, że zapadalność na ten nowotwór jest związana z niedożywieniem dzieci z ubogich rodzin.

Wyniki badań były zaskakujące. Okazało się, że na raka wątroby zachorowują głównie dzieci z bogatych rodzin, te tzw. „dobrze odżywione”, karmione białkiem zwierzęcym. Owszem, karcynogenem były aflatoksyny, które dość powszechnie trafiały do sprzedawanych produktów, ale czynnikiem, który stymulował rozwój nowotworu było białko w diecie, białko zwierzęce. Dzieci z biednych rodzin rzadko chorowały na ten nowotwór. O ile miały łatwiejszy dostęp do tańszej żywności, zanieczyszczonej aflatoksynami, to nie były przez biednych rodziców dokarmiane mięsem, mlekiem, czyli białkiem zwierzęcym…

Dalsze badania w tym zakresie doprowadziły do następujących wniosków: „rozwój nowotworu zależny jest od ilości spożywanego białka zwierzęcego, stosując dietę wysokobiałkową – sprzyja się rozwojowi nowotworu, co więcej – zmieniając dietę na niskobiałkową, lub na dietę z obecnością białka roślinnego – można nowotwór ‚wyłączać’”.

A jednym z najbardziej rakotwórczych białek okazała się kazeina, białko mleka krowiego.

Dr Campbell okazał się prawdziwym naukowcem, który z pokorą potrafił odrzucić wstępne założenia, gdy te okazały się błędne. Spodziewał się wyników, które utwierdzą go we własnym poglądzie, w przyjętym z góry założeniu, że białko zwierzęce jest tym, co dla nas ludzi najlepsze. Że należy za wszelką cenę zwiększać jego spożycie.

Gdy okazało się, że jest dokładnie odwrotnie – miał odwagę iść tym tropem i dalej szukać odpowiedzi na nurtujące pytania. Białko zwierzęce zafascynowało go ponownie – ale w inny sposób. Zrozumiał, że dążenie ludzkości do zwiększonego jego spożycia jest zgubne. Gdyby rozpatrywać to w szerszym kontekście, nie tylko zdrowotnym, ale też na poziomie środowiskowym, etycznym, czy nawet filozoficznym, można by użyć stwierdzenia, że białko zwierzęce stało się w pewnym sensie przekleństwem ludzkości (a ludzie przekleństwem dla zwierząt i reszty natury).

W kolejnych latach – po zakończeniu projektu The China Study, dr Campbell razem z synem i innymi współpracownikami prowadził dalsze badania Były to między innymi badania obserwacyjne ale i doświadczalne na szczurach, potwierdzające zaobserwowane wcześniej zależności. Przebadał związki pomiędzy licznymi chorobami cywilizacyjnymi a dietą. Chorobami, które można by nazwać chorobami dobrobytu: to cukrzyca, otyłość, choroby układu krążenia, choroby autoimmunologiczne, dna moczanowa, osteoporoza, choroba Alzheimera i wiele innych.

Opracował zasady zdrowego odżywiania. Ośrodek, którym kieruje prowadzi kursy w tym zakresie. Lekarze, którzy leczą swoich pacjentów z udziałem diety dr Campbella uzyskują rewelacyjne wyniki. Pacjenci mogą być wyleczeni z licznych schorzeń, nie muszą stosować leków.

Nie znaczy to oczywiście, że dieta zawsze i wszędzie jest jedynym panaceum na wszystko. Są sytuacje gdy nie wystarczy, są sytuacje, gdy choroby powstają niezależnie od diety, gdy konieczne są interwencje medyczne, farmakologiczne. Ale w ogromnej ilości przypadków jej zastosowanie daje oczekiwany efekt.

Dlaczego więc nie jest tak powszechna jak być powinna?

Dlaczego wiedza na ten temat jest wiedzą niszową?

Dlaczego na studiach medycznych nie mówi się o wynikach tych badań? Dlaczego w systemie podyplomowego kształcenia lekarzy temat diety jest marginalizowany do haseł: „dieta niskocholesterolowa”, „dieta cukrzycowa”, „dieta śródziemnomorska”? Bez wniknięcia w istotę rzeczy? Dlaczego na studiach dietetycznych zaczyna się dopiero brać pod uwagę taką dietę – ale jako opcję? A na równi z nią wykwalifikowani dietetycy stosują diety oparte głównie na produktach odzwierzęcych?

Dlaczego z takim pobłażaniem podchodzi się do wytycznych naukowych?

Jako lekarka spotykam się z takimi chorobami na co dzień. Ci, których udało się przekonać do zmiany nawyków żywieniowych odnoszą ogromne korzyści zdrowotne. Mam i takich pacjentów, którzy mogli odstawić leki cukrzycowe, nadciśnieniowe, przeciwzapalne, obniżające stężenie kwasu moczowego – głównego sprawcy dny moczanowej. Ale nie będę Was oszukiwać. Nie jest to duża grupa. Bo żyjemy w społeczeństwie dobrobytu, wygody, w systemie zakupu wszelakich usług. Także usług zdrowotnych. Większość pacjentów oczekuje prostej recepty: tabletki, która załatwi ich problemy bez pracy własnej. Żyjemy w świecie ułudy, że tak się da, że tak można.

Ale jest też grupa osób dążących do zmiany. Dla nich warto podjąć wysiłek dodatkowej pracy, edukacji, wspierania ich na drodze zmiany.

Praca w tych obszarach obejmuje także kształcenie lekarzy, dietetyków. Od nich zależy bardzo wiele.

Dieta dr Campbella jest taka prosta, w jej prostocie tkwi siła. Warto się z nią zapoznać i zacząć ją stosować. Jest to dieta dla wszystkich.

Bibliografia:

  1. T.Colin Campbell, Thomas M. Campbell II „Nowoczesne zasady odżywiania. Przełomowe badanie wpływu żywienia na zdrowie”. Wyd. Galaktyka. Wyd. 2 rozszerzone i uaktualnienia.
  2. Dr Thomas Campbell „Plan Campbella”. Wydawnictwo Galaktyka.
  3. https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0002914998007188
  4. https://nutritionstudies.org/about/dr-t-colin-campbell/
  5. https://nutritionstudies.org/the-china-study/

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Dieta cud, czyli dlaczego duszone warzywa są super, a duszona cielęcina już nie?

  • 23 października 2019 o 10:41
    Permalink

    Sam prof. Campbell w książce Whole wyraża ubolewanie, że świat prawie zignorował wyniki jego badań i to, jak prosto można wyeliminować większość chorób tzw. cywilizacyjnych. Niestety, świat to przenikające się strefy wpływów koncernów farmaceutycznych, żywieniowych, naftowych, które bezrefleksyjnie są nastawione jedynie na maksymalizację zysków, bez względu na koszty środowiskowe, zdrowotne czy humanitarne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.