Życie na minimum socjalnym

Julia Slay
15 kwietnia 2014

„Kiedy przychodzą rachunki, muszę usiąść i szperać po szafkach, żeby sprawdzić, co jeszcze mi zostanie na tydzień; żeby zobaczyć, co mi będzie musiało wystarczyć, zanim będę mieć pieniądze na zakupy spożywcze. Najgorzej, jak przychodzą rachunki za opał – po prostu mnie na to nie stać. Muszę wyłączyć ogrzewanie i wyjść z domu, bo jest za zimno” – mieszkaniec Tottenham, Haringey

Jak się żyje na minimum socjalnym w Wielkiej Brytanii, w czasie gdy przez kraj przetaczają się cięcia budżetowe, recesja i reformy państwa opiekuńczego?

Heat or eat

W ostatnich dwóch latach staraliśmy się zrozumieć, jak radzą sobie ludzie o najniższych dochodach, mieszkający w najuboższych okolicach. Przekonaliśmy się, w jaki sposób rządowe zmiany w polityce społeczno-gospodarczej – począwszy od cięć w wydatkach publicznych i warunkach funkcjonowania państwa opiekuńczego, aż po wzrost prywatnie dostarczanych usług publicznych i rozciągnięcie logiki rynkowej na państwo opiekuńcze – wpływają na codzienne życie ludzi.

Wielu ludzi doświadcza dziś codziennej niepewności. Rosnące koszty życia, bezrobocie i/lub prekariat, praca w niepełnym wymiarze lub słabo opłacana, zmiany w opiece społecznej, długi. Nasze badania pokazują upowszechnianie się prekaryjnych warunków pracy, umów na czas określony i „kontraktów zerowych” (umowa z pracownikiem bez gwarancji pracy – przyp. red.), niepełnego zatrudnienia i bardzo niskich płac.

„Szukam pracy i uważam za bardzo, bardzo trudne znalezienie chociaż w połowie przyzwoitej pracy za odpowiednią stawkę. Zaoferowano mi pracę za 4,5 funta za godzinę, w 2012 orku. Jak to możliwe?”

Taka praca spycha wielu na pozycję „pracujących biednych”. Dziś jest ich w Wielkiej Brytanii więcej niż biednych na bezrobociu. Słabe warunki gospodarcze pogarszają się z powodu prującej się siatki zabezpieczenia socjalnego: zasiłki i ulgi podatkowe stają się mniej szczodre, coraz bardziej warunkowe i surowe.

Cięcia usług publicznych i ograniczenie ulg podatkowych dla osób o niskich dochodach stwarzają niemożliwą presję na ludzi, którzy wkraczają w życie i muszą zająć się innymi członkami rodziny, jednocześnie pracując. W związku z rosnącą biedą, coraz więcej osób nie może sobie pozwolić na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Niektórzy muszą wybierać między ogrzewaniem a jedzeniem (heat or eat). Mnożą się – i w związku z planami rządu najprawdopodobniej będą się nadal mnożyć – przypadki chorób psychicznych i bezdomności.

„Koszty życia się zwiększają, ale twój dochód nie rośnie. Dlatego musisz dokonywać racjonalnych, a czasem absurdalnych cięć – np. dotyczących ogrzewania mieszkania. A ostatnia zima była naprawdę surowa. Nie możesz dobrze ogrzać swojego domu, musisz jeść rzeczy tańsze i niższej jakości, ale jak możesz czuć się dobrze, żyjąc w ten sposób? To błędne koło” – mieszkaniec Aston, Birmingham

To wszystko zwiększa z kolei popyt na usługi zdrowotne, mieszkaniowe i poradnicze – by wymienić tylko kilka. Ale usługi, z których przyzwyczajono się korzystać w potrzebie, są teraz niedofinansowane. Stają się coraz bardziej ograniczone i selektywne. Local Government Association, organizacja reprezentująca interesy samorządów, przestrzega, że w ciągu kilku lat niektóre usługi mogą zupełnie zniknąć.

Inne ostatnio opublikowane dane potwierdzają nasze badania. Badania wykonane przez London School of Economics pokazują, że dochód netto (po opłatach mieszkaniowych) dziesięciu procent najbiedniejszych londyńczyków spadł od czasu kryzysu finansowego o 24%, w porównaniu do średniej 3,5% w całym kraju.

Fundacja Josepha Rowntre oraz Blog Guardian Cuts udokumentowały rezultaty cięć w ciągu ostatnich lat. Z kolei Kampania Spartakusa i Fawcett Society zwróciły uwagę na to, które grupy otrzymały najcięższy cios – ludzie z niepełnosprawnością i kobiety.

Rząd twierdzi, że „największy ciężar spada na najsilniejszych” i że „przejrzystość” jest jedną z zasad usprawiedliwiających kontrolę wydatków. Ma ona dotknąć nie „ciężko pracujących ludzi”, a tylko „obiboków” – tych, którzy chcą coś za nic. Ta budująca podziały i fałszywa opowieść – „pracujący kontra lenie” – tak naprawdę demonizuje ludzi niezdolnych pracować nie ze swojej winy.

A to dopiero początek: planowane są cięcia przez co najmniej kolejne trzy miesiące i zmiany w opiece społecznej, które będą kontynuowane w przyszłym roku. Oznacza to, że ludzie korzystający z transferów socjalnych odczują dalszy spadek dochodów. Już dziś usługi publiczne są skoncentrowane bardziej na gaszeniu pożarów niż na przeciwdziałaniu ich występowaniu.

Uprawnienia kurczą się, wsparcie jest opatrzone coraz to nowymi warunkami. Siatki zabezpieczeń socjalnych są coraz bardziej dziurawe i coraz mniej zdolne kogokolwiek chronić. Sprzyja to wzrostowi nierówności – a w efekcie problemów społecznych, takich jak choroby psychiczne, zapełnianie się więzień, zablokowanie dróg społecznego awansu,

Cięcia nie są drogą do wyzdrowienia, ale do pogorszenia społecznych i gospodarczych warunków życia dla wielu ludzi w interesie wąskiej garstki.

Czy istnieje alternatywa?

Wpływ dalszego zaciskania pasa nie może być złagodzony, i sytuacja będzie się prawdopodobnie pogarszać. Można jednakże podjąć działania na poziomie społeczności, które zamortyzują najgorsze efekty zmian.

Nasze badania pokazały, że istnieją użyteczne strategie, które, wdrożone na poziomie lokalnym, mogą pomóc ludziom przetrwać epokę zaciskania pasa. Obejmują one „podejście oparte na atutach” – uznanie, że ludzie to nie tylko wiązka potrzeb, że posiadają bezcenne ludzkie i społeczne zasoby. Przy odpowiednim rodzaju wsparcia, są oni w stanie i chcą odgrywać aktywną rolę w ulepszaniu życia swojego i życia swojego sąsiedztwa. Zaliczają się do nich również banki czasu, oddolne tworzenie wiedzy, jak również metody mierzenia wartości społecznej i wspierania jakości życia.

Wiele zależy od tego, jak lokalne władze i placówki zdrowotne będą współpracować z mieszkańcami i organizacjami społecznymi. Wciąż posiadają one znaczne zasoby i mogą podjąć strategie oparte o podejmowanie decyzji na jasnych zasadach w celu promowania sprawiedliwości społecznej. W pełnej wersji naszego raportu, wyróżniamy pięć wskazówek dla lokalnego oporu przeciw cięciom:

1. Promocja sprawiedliwych rozwiązań;
2. Uwzględnianie w polityce samorządów wartości społecznej, gospodarczej i ekologicznej;
3. Współprodukcja usług społecznych;
4. Uznanie jakości życia za priorytetowy cel usług publicznych;
5. Rozwój lokalnych zrównoważonych gospodarek.

Artykuł Surviving austerity ukazał się na stronie New Economics Foundation. Przeł. Tomasz Goliński.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.