Polityka społeczna i zrównoważony rozwój

Bartłomiej Kozek
23 marca 2019
Wraz z pierwszą rewolucją przemysłową i towarzyszącym jej w ostatnich 200 latach wzrostem populacji ludzkiej istotnie wzrósł również nacisk człowieka na środowisko.

Przejście na tory zrównoważonego rozwoju wymagać od nas będzie nowych wzorców produkcji i konsumpcji. Zmiany te siłą rzeczy będą mieć wpływ zarówno na politykę ekonomiczną, jak i społeczną.

Zrównoważony rozwój to – wedle najpopularniejszej definicji, zaprezentowanej w latach 80. XX wieku w raporcie „Nasza wspólna przyszłość” Komisji Brundtland – rozwój, w którym zaspokajanie potrzeb obecnie żyjącego na ziemi pokolenia, nie ogranicza szans przyszłych pokoleń na cieszenie się analogiczną jakością życia.

Holistyczne podejście

W politycznej praktyce oznacza to m.in. odejście od silosowego podejścia do świata i dostrzeżenie fundamentalnych powiązań między kwestiami ekonomicznymi, społecznymi i ekologicznymi. Tak, jak realizacja aktywnej polityki społecznej umożliwia rozwój gospodarki i ograniczanie negatywnych zjawisk, takich jak nierówności społeczne, tak dobrostan ziemskich ekosystemów jest niezbędny do funkcjonowania dwóch pozostałych systemów.

Dbałość o środowisko nie jest zatem czymś dodatkowym, na co stać wyłącznie najbogatsze kraje świata. Jest fundamentem rozwoju lokalnych i globalnej gospodarki oraz społeczeństwa, a jego lekceważenie koniec końców kończy się ponoszeniem dodatkowych, niemałych kosztów społecznych i ekonomicznych – od inwestowania w walkę ze smogiem w Chinach po ponad 45 tysięcy przedwczesnych zgonów, związanych z zanieczyszczeniem powietrza w Polsce.

Świadomość tego faktu kieruje m.in. działaniami Organizacji Narodów Zjednoczonych. W 2015 na jej Zgromadzeniu Ogólnym przyjęta została Agenda 2030, wraz z zawartymi w niej Celami Zrównoważonego Rozwoju.

17 celów kierować ma działaniami rządów na całym świecie, prezentując szeroką paletę pomysłów na budowę bardziej przyjaznego dla ludzi i środowiska świata. Na równej stopie postawiono tam działania na rzecz ochrony zdrowia, wspierania dostępu do wysokiej jakości edukacji, równości płci, budowy środowiska innowacji na rzecz walki z klimatem czy ochrony bioróżnorodności.

Reformy czy rewolucja?

Realizacja polityki zrównoważonego rozwoju w praktyce mierzyć się musi z szeregiem wyzwań, związanych ze sprawiedliwym społecznie i ekologicznie przekształceniem wzorców produkcji i konsumpcji. Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych wymaga przyjrzenia się temu, w jaki sposób podróżujemy, jak bardzo „zielona” jest trafiająca do nas energia, a nawet temu, co jemy, jako że ślad ekologiczny produktów roślinnych jest z reguły znacząco niższy niż mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego.

Myślenie w tego typu kategoriach inspiruje szeroką gamę rozważań o relacjach człowieka ze środowiskiem. Dla niektórych niezrównoważone używanie zasobów naturalnych możliwe jest do korekty za pomocą narzędzi rynkowych, regulacji bądź podatków. Dla innych dotychczasowy, oparty na wzroście gospodarczym model gospodarczy jest niemożliwy do pogodzenia z ograniczeniami ekosystemowymi, co wymagać od nas będzie porzucenia paradygmatu wzrostu jako takiego.

Zauważalna – szczególnie po wybuchu na przełomie roku 2007 i 2008 globalnego kryzysu ekonomicznego – praca intelektualna na rzecz łączenia kwestii ekologicznych ze społecznymi oraz gospodarczymi powoli przynosić zaczyna rosnącą świadomość tego, że sprawiedliwość społeczna i ekologiczna muszą iść ze sobą w parze i że jedna nie jest ważniejsza od drugiej.

Pierwszym tego przykładem była – rozkwitła niedawno na nowo w Stanach Zjednoczonych – idea Zielonego Nowego Ładu, czyli inwestowania w ekologiczną transformację gospodarki poprzez m.in. stawianie na odnawialne źródła energii, transport publiczny czy efektywne energetycznie budownictwo. Z koncepcją tą powiązane jest tworzenie wysokiej jakości, lokalnych, zielonych miejsc pracy.

Wyzwania na lata

W wypadku dalszej integracji polityki ekologicznej ze społeczną i gospodarczą pojawiają się również pytania o jej redystrybucyjny charakter. Ważnym postulatem ruchów ekopolitycznych przez lata było przesuwanie środka ciężkości z opodatkowania pracy na podatki od kapitału i konsumpcji. Szczególnie w tej ostatniej kwestii kluczowe staje się jednak pytanie o to, w jaki sposób przeprowadzić tego typu reformę, by jej kosztami obarczyć trucicieli, a nie najsłabszych członków społeczeństwa.

Istotną rolę odgrywać tu może aktywna polityka społeczna, nakierowana na poprawianie jakości życia, walkę z nierównościami oraz obniżanie kosztów życia.

Eksperymenty z taryfami socjalnymi za energię czy darmowym transportem publicznym są przejawami przechodzenia do myślenia o polityce społecznej i ekologicznej jako sposobie na dekomodyfikację dóbr wspólnych są tu przykładem na integrowanie tych dwóch polityk – podobnie, jak inwestycje w termomodernizację budynków, poprawiające jakość powietrza, zmniejszające koszty systemu zdrowotnego oraz generujące nowe miejsca pracy.

Idea dóbr wspólnych (commons) staje się dla niektórych inspiracją o myślenia o bardziej partycypacyjnym charakterze usług publicznych – jego przejawem są dziś ruchy na rzecz rekomunalizacji sieci ciepłowniczych czy wodociągów, domagające się udziału reprezentantów lokalnej społeczności w organach decydujących o polityce lokalnych spółek i instytucji czy promowanie partnerstw publiczno-społecznych w miejsce partnerstw publiczno-prywatnych.

Kierunek? Przyszłość!

Wspomniane działania na rzecz budowy zielonej gospodarki będą szczególnie ważne dla dawnych i obecnych regionów przemysłowych – w szczególności rejonów wydobycia nieodnawialnych paliw kopalnych. Ich transformacja wymagać będzie żywego dialogu z lokalnymi społecznościami, dostarczania im wiedzy oraz środków na rzecz rozwijania innowacyjnego, zielonego przemysłu czy wysokiej jakości usług publicznych.

Tego typu pakiet działań daje również szansę na rozwój obszarów wiejskich dzięki powstawaniu spółdzielni energetycznych, stawiających na źródła odnawialne, czy inwestowanie w transport zbiorowy, zapobiegające ich wykluczeniu komunikacyjnemu.

Ważnym pytaniem na najbliższe lata – również pod kątem wyzwań, związanych z rosnącą cyfryzacją i robotyzacją – staje się kwestia minimalnego dochodu gwarantowanego, a więc powszechnego świadczenia, wypłacanego każdej i każdemu z nas, które może być finansowane m.in. z podatku węglowego. Ma ono dać nam wszystkim poczucie bezpieczeństwa, zapewnić pewien podstawowy poziom życia, a także umożliwić realizację bliskiej ekopolitycznemu punktowi widzenia zasady autonomii i samostanowienia.

Wspomniane powyżej kwestie – w związku z dynamicznym rozwojum sektora zielonej gospodarki z jednej, a także coraz krótszym czasem na zapobieżenie wymknięciu się globalnego klimatu spod naszej kontroli z drugiej strony – przestają być jedynie teoretycznymi zagadnieniami. Istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że będą one istotnymi elementami politycznych sposób w zbliżającej się dekadzie.

Świadomość tego faktu może pomóc zarówno politykom społecznym, jak i środowiskom ekologicznym w tworzeniu spójnej wizji zmian, w których sprawiedliwość społeczna i ekologiczna realnie – a nie tylko deklaratywnie – iść będą ze sobą ramię w ramię.

Artykuł powstał na potrzeby spotkania, poświęconego relacji między zrównoważonym rozwojem a polityką społeczną, zorganizowanego przez Fundację ICRA.

Dziękujemy Fundacji za zgodę na wykorzystanie materiału i zapraszamy na dyskusję, która odbędzie się 28 marca o 18.00 w warszawskim Centrum Szkoleniowym Sienna (Sienna 73).

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.