Równe szanse – lepszy świat

O pożytkach z równości

Bartłomiej Kozek
14 lipca 2010

W rozwarstwionym społeczeństwie trudniej o szacunek dla drugiego człowieka i otaczającego go środowiska.

Nierówność jest zła dla całego społeczeństwa – alarmują raporty brytyjskiego think tanku Equality Trust. Od skutków społecznych nierówności nie można się odgrodzić czy ukryć za kratą strzeżonych osiedli. Społeczeństwa nieegalitarne trwonią olbrzymią ilość ludzkich zasobów i talentów. Dane są bezlitosne – im wyższe rozwarstwienie dochodów, tym mniejszy poziom społecznego zaufania, wyższa przestępczość, częstsze występowanie otyłości i chorób serca, większa nierówność między kobietami a mężczyznami, a nawet… niższy poziom recyklingu. W rozwarstwionym społeczeństwie trudniej o szacunek dla drugiego człowieka i otaczającego go środowiska.

Nierówności przyjmują najróżniejsze postaci, a ich wzajemne krzyżowanie się powoduje nasilanie się problemu. Brak równości między kobietami a mężczyznami, bogatymi a biednymi, osobami hetero- a homoseksualnymi pozwala partiom prawicowym i ksenofobicznym rozgrywać frustracje jednych grup kosztem drugich.

To prawdziwy problem, że ponad połowa Polaków i Polek żyje poniżej minimum socjalnego, co poważnie utrudnia nam wszystkim realizację swoich planów, ambicji i marzeń. W tej grupie potrafimy różnić się pod względem płci, rasy, narodowości, orientacji seksualnej, religii i światopoglądu. Z danych OECD wynika, że sytuacja materialna dzieci w Polsce jest najgorsza spośród wszystkich badanych 21 państw europejskich. Jednocześnie te problemy są zamiatane pod dywan, bo w telewizji dużo lepiej prezentują się warszawskie szklane wieżowce, zaś biedę można sprzedać jako folklor. Nawet emancypacyjne postulaty środowisk kobiecych czy domaganie się praw dla osób nieheteroseksualnych portretowane są jako „obyczajowe ekscesy”, a nie realizacja praw człowieka.

A przecież wystarczy spojrzeć za morze, na Szwecję. Większej równości ekonomicznej towarzyszy wysoki poziom równości płci i włączenia mniejszości – od etnicznych po seksualne – w główny nurt życia społecznego i politycznego kraju. Wysoki udział kobiet w organach władzy, wsparcie dla godzenia życia prywatnego i rodzinnego, prawo do formalizacji związków homoseksualnych, finansowanie integracji środowisk imigranckich – skutkuje tworzeniem innowacyjnej gospodarki i spójnego społeczeństwa, Gwarantuje to wysoką jakość życia dużo większej części społeczeństwa niż nad Wisłą. Nawet wskaźniki hołubione przez tradycyjną prawicę wyglądają lepiej – chociażby dzietność i mniejsza liczba ciąż nastolatek. Być może dlatego, że partnerski model rodziny, wspierający przede wszystkim relacje międzyludzkie, skutkuje większą satysfakcją z życia.

Jednym ze sloganów powtarzanych dość namiętnie jest rzekomo „zdroworozsądkowe” przekonanie o tym, że wystarczy pracować, by osiągnąć sukces. Ale wystarczy zobaczyć, ile jest w Polsce barier: : szklanych sufitów, lepkich podłóg, ograniczeń finansowych czy przestrzennych (istotnych dla osób niepełnosprawnych lub rodziców z wózkiem) czy ograniczeń w dostępie do kapitału kulturowego i finansowego. Bardzo też często realna społeczna wartość pracy zupełnie nie idzie w parze z jej rynkową wyceną. Warto przypomnieć stosowne badanie brytyjskiej New Economics Foundation, która wyliczyła, że za każdy zainwestowany w płacę funt opiekunka/opiekun do dziecka przynosi od 7 do 9,5 funta społecznego zwrotu z inwestycji. W tym samym czasie funt „włożony” w bankiera londyńskiego City przyniósł – z powodu kryzysu finansowego – 7 funtów straty. Opieka, praca wolontaryjna – sektory te tworzą olbrzymią wartość społeczną, ale osoby, które się w nie angażują, otrzymują za to niewiele lub nic. Co gorsza, taki też często jest ich status w społecznej hierarchii zawodów – niski lub żaden.

Zieloni chcą kolorowego społeczeństwa opartego na równości. Nie da się tego zrobić bez realizacji naszych wspólnych praw – do czystego środowiska, wysokiej jakości edukacji i opieki zdrowotnej – bez zwyczajnej, ludzkiej troski i empatii. Interesy różnych osób – pozostających bez pracy, kobiet, mniejszości etnicznych, światopoglądowych czy seksualnych – są sobie dużo bliższe, niż mogłoby się wydawać. Wspólny wysiłek na rzecz tworzenia możliwości realizacji marzeń, choć trudny, może przynieść korzyści nam wszystkim. Liberalne prawo do przerywania ciąży czy ustawa o związkach partnerskich nie da wiele, jeśli w kolejnych wyborach do władzy powrócą formacje, które tę legislację skasują. Jeśli chcemy, by polska scena polityczna na trwałe przybrała postępowe barwy, to bez zmniejszenia poziomu społecznych i ekonomicznych nierówności ten cel będzie niemożliwy do realizacji.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *