FEMEN: nie dać się przemilczeć

Wojciech Kłosowski
23 czerwca 2012

„Stworzyłyśmy zupełnie nowy standard w ruchu obywatelskim na Ukrainie. Wypracowałyśmy własną unikalną formę ekspresji obywatelskiej w oparciu o odwagę, kreatywność, efektywność i szok. Pokazujemy, że ruch obywatelskich może wpływać na opinię publiczną. Planujemy stać się największym i najbardziej wpływowym ruchem kobiecym w Europie”. Tak mówią o sobie uczestniczki Ruchu Kobiecego FEMEN – jednego z najważniejszych dziś radykalnych ruchów społecznych w Europie i być może na świecie.

Ruch Femen ujawnił się w 2009 roku w Kijowie i od razu dał się poznać poprzez bezkompromisowe hasła i radykalną formę protestów, nie pozwalającą nam pozostać obojętnymi. Zaczęło się od żądań zbadania przypadków molestowania studentek przez kadrę akademicką po słynnym aresztowaniu rektora kijowskiej Akademii Transportu Wodnego pod zarzutem kręcenia filmów porno z udziałem nieletnich. Ale zaraz potem ruch zajął się szerszym problemem: prostytucją i masową seksturystyką, płynącą na Ukrainę z całej Europy. Protesty pod hasłami „Ukraina to nie burdel!”, z wykorzystaniem nagości i wściekłego krzyku, wstrząsnęły mediami a za ich pośrednictwem – opinią publiczną.

Czternastego grudnia 2009 r. w wywiadzie dla angielskojęzycznego kanału państwowej telewizji rosyjskiej Russia Today założycielka i liderka FEMEN, Hanna Gucoł, mówi spokojnie: dość milczenia. Ukraina nie może być burdelem Europy. „Naprawdę, nie mogę spokojnie przejść po ulicy – dodaje Ola Szewczenko – jestem cały czas agresywnie zaczepiana przez seks-turystów”. Na pytanie dziennikarki, czy radykalna forma protestów nie przesłania ich ważnej treści, odpowiada Galina Sozanskaja: „To jest jedyna droga do bycia wysłuchanym w tym kraju. Jeśli stanęłybyśmy w zwykłym proteście z transparentami, to nasze żądania w ogóle nie zostałyby zauważone”.

Ruch wbił się przebojem w pole uwagi opinii europejskiej. Choć nadal bywa też przedmiotem głupawych komentarzy dziennikarskich (poziom mediów to temat na odrębną debatę), to jednak kolejne akcje protestacyjne dziewczyn z FEMEN dotyczące dramatycznie ważnych i bolesnych spraw, jak przemoc wobec kobiet w Turcji, czy prześladowania polityczne na Białorusi, skłoniły media do poważniejszego i bardziej analitycznego tonu komentarzy. A sprawy podnoszone przez Femen to problemy dotychczas nieobecne w głównym nurcie debaty europejskiej.

Tymczasem Femen zabierają głos także poza Europą: rozbierają się i krzyczą w sprawie sytuacji kobiet w Brazyli, marzną i wrzeszczą do uczestników szczytu w Davos o niesprawiedliwości ekonomicznej i ubóstwie. W Europie znów podnoszą problem prostytucji. Fuck Euro! Na kijowskim klombie przedstawiającym Sławka i Slavka, Femen stają przebrane za monstrualne penisy, sterczące miedzy nogami infantylnych maskotek. „Euro to samcza rozrywka, krzyczmy o tym!” Za chwilę policja symbolicznie wykastruje Sławka i Slavka, wlokąc dziewczyny do samochodu i – wyrywając maskotkom penisy.

Odzyskać nagość

Femen niezwykle sprawnie przejęły zawłaszczoną dotychczas przez popkulturę broń, jaką jest nagość. Z żelazną konsekwencją rozbijają za jej pomocą zmowę milczenia, bo nagość w ich wydaniu radykalnie odkłamuje spreparowaną i sztuczną nagość popkulturową. Tamta miała nas uwodzić i skłaniać do zakupów. W wydaniu Femen nagość staje się nagle symbolem bezbronności i zarazem nieposkromionej siły. Odsłonić się i stanąć odważnie wobec brutalnej policji, nieprzychylnego tłumu i bezdusznych obiektywów – to niezwykle mocny znak. Nie ma w nagości Fenen nic z kokieterii. Jest niewzruszona pewność swych racji, śmiałe patrzenie w oczy nieprzychylnemu tłumowi, jest wściekły wrzask wyrzucany z oburzonych gardeł, niemilknący nawet za drzwiami okratowanej więźniarki. Zdjęcia kobiet z Femen, wleczonych przez policje różnych krajów po ulicach i placach, bo betonie, asfalcie, śniegu i błocie do zakratowanych samochodów, wstrząsają i dowodzą, że bezbronność może być silniejsza niż „ogromne wojska, bitne generały, policje tajne…”.

Trzeba w tym widzieć ruch kulturowy. Gdy we wrześniu 2011 r. wrocławski Europejski Kongres Kultury podjął hasło „Sztuka dla zmiany społecznej” – czy miał na tyle wyobraźni, żeby zobaczyć, jak działaniami kulturowymi walczy się dziś o społeczną zmianę?

W jakimś sensie Femen przekraczają o całą epokę to, co uważaliśmy za sukces ruchu Oburzonych. Oburzeni zdobywają się na odwagę dopiero zebrani w tłum i ukryci za anonimowymi maskami. Femen stają same, odrzucają z pogardą wszelkie zasłony. Nie dlatego, że czują się bezpieczne, czują się pewnie tak, jak czułby się na ich miejscu każdy z nas. Przecież wiedzą, że za chwilę będą ciągnięte przez policję po ziemi. Ale nie odstraszy ich to, wykrzyczą nam w twarz swój protest.

Słuchajmy tego krzyku. I przemyślmy każde jego słowo.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *