Mapa lasu w Chimkach

Obrońcy lasu w Chimkach zmieniają Rosję

Marcin Wrzos
29 lipca 2011

Czy protest przeciwko budowie autostrady przez las w Chimkach zmieni rosyjskie społeczeństwo?

W corocznym raporcie Amnesty International, przedstawiającym stan przestrzegania praw człowieka na świecie, w części dotyczącej Federacji Rosyjskiej wskazuje się m.in. na nękanie i zastraszanie przeciwników budowy autostrady przez podmoskiewski las w Chimkach. Autorzy raportu piszą, że w r. 2010 władze wciąż „zacieśniały kontrolę” nad działalnością organizacji pozarządowych. Przywołują również przykład Konstantina Fietisowa, który został napadnięty i poważnie zraniony przez „nieznanych sprawców”.

Niestety nic nie zapowiada, by w r. 2011 miało być lepiej. Ostatnie działania rosyjskich władz pokazują, że nie zamierzają one dłużej tolerować protestów ekologów. Najwyraźniej nie chcą dopuścić do dalszego organizowania się niezależnych środowisk. Władze wydają się zdeterminowane, by problem protestów w Chimkach rozwiązać metodami siłowymi. Na początku maja OMON w brutalny sposób rozbił pokojową demonstrację, zatrzymując około 30 jej uczestników. Wśród nich znalazła się przywódczyni Ruchu Obrony Lasu w Chimkach Jewgienija Czirikowa, lider partii Jabłoko Siergiej Mitrochin, Siergiej Udalcow z Frontu Lewicowego i znany działacz ekologiczny Jarosław Nikitienko. Błyskawiczne nagłośnienie sprawy, również w zagranicznych mediach, sprawiło, że bardzo szybko zatrzymani zostali uwolnieni.

Znacznie mniej szczęścia mieli Maksym Sołopow i Aleksiej Gaskarow, znani działacze antyfaszystowscy, którzy za „nieprawidłowe zachowanie” podczas demonstracji w obronie lasu w Chimkach 28 lipca 2010 zostali zatrzymani, a następnie wytoczono im sprawę karną. Ostatecznie Aleksiej Gaskarow orzeczeniem sądu z dn. 24 czerwca 2011 został uniewinniony, a Maksym Sołopow skazany na dwa lata w zawieszeniu. Obaj spędzili po trzy miesiące w areszcie i dopiero potem zostali warunkowo zwolnieni. Trzeci podejrzany, Denis Sołopow, brak Maksyma, został aresztowany w Kijowie i od 2 marca przebywa w areszcie, czekając na ekstradycję do Rosji. Służby migracyjne Ukrainy odmówiły mu statusu uchodźcy, mimo że jeszcze przed aresztowaniem przyznano mu status uchodźcy mandatowego w kijowskim biurze UNHCR ONZ. Ekstradycja wydaje się więc tylko kwestią czasu.

Jak to się stało, że skromny protest w obronie cennego drzewostanu zapoczątkował jedną z największych we współczesnej Rosji akcji obywatelskiego sprzeciwu wobec działań władz? Pod hasłem obrony lasu w Chimkach udało się zjednoczyć ekologów, lokalnych mieszkańców, obrońców praw człowieka, demokratów, środowiska twórcze. Nawet część działaczy prokremlowskiej Jednej Rosji wyrażało sympatię dla protestujących. Jest to możliwe, ponieważ wydarzenia w lesie w Chimkach są doskonałą ilustracją patologii dławiących rosyjskie państwo. Trasa autostrady została wytyczona arbitralnie, nie kierowano się nawet względami ekonomicznymi – decydujące znaczenie miały interesy powiązanych z kremlem oligarchów. Protestujący mają również przeciwko sobie lokalne władze, powiązane siecią zależności z organami ochrony porządku i zwykłymi bandytami. Również dla nich inwestycja jest szansą na zdobycie ogromnych pieniędzy, działki wokół autostrady będą wkrótce niezwykle cenne, a nietrudno zgadnąć, do kogo należą. Upublicznianie przez obrońców lasu w Chimkach przykładów korupcji tylko wzmaga wrogość lokalnych władz. W odpowiedzi dochodzi do prób zastraszania protestujących, zdarzają się pobicia piszących o nadużyciach dziennikarzy przez „nieznanych sprawców”.

W pewnym momencie wydawało się, że protesty odniosą skutek. W sierpniu 2010 roku prezydent Dmitrij Miedwiediew nakazał rządowi Władimira Putina wstrzymanie budowy autostrady i konsultację projektu z ekspertami i społeczeństwem. Niestety okazało się, że jej powodem była raczej walka na szczytach władzy niż przekonanie o słuszności tej decyzji. Prezydent Miedwiediew uderzył w ten sposób w Jurija Łużkowa, który jest gorącym zwolennikiem budowy autostrady w obecnym kształcie (skądinąd bardzo korzystnym z punktu widzenia interesów należącej do jego żony Jeleny Baturiny firmy Inteco). Ostatecznie Łużkow został zdymisjonowany, a specjaliści ponownie orzekli, że trasa wytyczona jest w sposób optymalny. Na tej podstawie Putin zezwolił na kontynuowanie inwestycji.

Większość 200-letnich dębów na trasie planowanej autostrady już wycięto, zaawansowanie inwestycji nie pozwala żywić zbyt dużych nadziei na zmianę przebiegu trasy. Protestujący jednak nie zamierzają się poddać. Udało się im zyskać poparcie opinii publicznej. Aż 65% Rosjan uważa, że autostrada powinna ominąć las w Chimkach. Wśród mieszkańców Moskwy ten odsetek jest jeszcze większy. W całym kraju odbywają się wiece poparcia dla obrońców lasu. Nic więc dziwnego, że władze chciałby jak najszybciej rozwiązać ten problem, nawet stosując mało subtelne metody. Dobrym przykładem jest próba odebrania przez opiekę społeczną dzieci przywódczyni Ruchu Obrony Lasu Chimkińskiego Jewgienii Czirikowej. Protestujący nie dają się jednak zastraszyć i nadal organizują akcje protestu, ich celem jest przecież nie tylko ochrona lasu, ale również zmiana Rosji. W wywiadach dla mediów podkreślają, jak duże znaczenie mają ich działania dla budowy społeczeństwa obywatelskiego. Według Dimitrija Trenina, szefa Moskiewskiego Centrum Carnegie, Rosjanie patrzą na to i uczą się, jak zabiegać o własne prawa. W kraju, w którym wciąż dominuje poczucie postsowieckiej bezradności i gdzie tylko 14% obywateli wierzy, że może wpływać na rządowe decyzje, jest to lekcja bardzo cenna.

Fot. Wikipedia. Więcej o proteście w obronie lasu w Chimkach można dowiedzieć się ze strony Save Khimki Forest!. Polecamy również reportaż The Battle Continues oraz materiał stacji Al Jazeera.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *