ISSN 2657-9596
From_this_moment_despair_ends-fot.Andrew Dawidson/CC

Dla dzieci, dla Ziemi

Anna Sierpińska
29 września 2019

„Czasami mam taki sen.
Idę na wycieczkę w góry i odkrywam domek na odludziu, który się pali.
Dzieci, wystające z górnych okien, wołają o pomoc. Dzwonię po straż pożarną. Ale nie przyjeżdżają, bo jakiś szaleniec powtarza im, że to fałszywy alarm.
Sytuacja staje się coraz tragiczniejsza, ale nie mogę przekonać strażaków, żeby przyjechali.
Nie mogę się obudzić z tego koszmaru”.

Stefan Rahmstorf, dyrektor działu analiz systemów ziemskich w Instytucie Badań Wpływu Klimatu w Poczdamie/www.isthishowyoufeel.com

Są tacy ludzie, którzy poświęcili swoje życie zawodowe zrozumieniu zmiany klimatu: jej przyczyn, skutków, jak minimalizować jej wpływ na nasz świat. Roztrząsają drobiazgowo wszelkie aspekty i detale cyrkulacji atmosferycznej, przemieszczania mas wody w oceanach, tego jak świat ożywiony oddziałuje z nieożywionym. Obliczają, sprawdzają, obserwują, po to by dostarczyć „zwykłym” ludziom oraz decydentom jak najlepszej wiedzy. Wiedzy, która może odegrać kluczową rolę w najbliższej przyszłości, pomagając zmierzyć się z ogromną przemianą w systemach podtrzymywania życia na Ziemi. Ci specjaliści: klimatolodzy, oceanolodzy, biologowie; badacze gleb, zmarzliny, drzew i prądów strumieniowych są także dziećmi, rodzicami, dziadkami i przyjaciółmi. Niepokojące sygnały wyłaniające się z obliczeń i tabelek potrafią przełożyć na konkretne zagrożenia dla swoich bliskich. W pewnym momencie praca zawodowa zaczyna więc niepostrzeżenie przenikać do ich życia osobistego, wywołując emocje, z którymi czasami trudno sobie radzić.

Tę chwilę opisuje dr Jacek Pniewski, fizyk, nauczyciel akademicki (córki 2 i 15 lat, syn 21 lat):

Kilka lat temu nie miałem jeszcze na tyle wiedzy, by głębiej zrozumieć, co się dzieje wokół nas, a anomalne zjawiska pogodowe nie były tak intensywne jak obecnie. Im więcej dowiadywałem się, tym większe ogarniało mnie przerażenie. Naukowiec, niezależnie od dziedziny, powinien prawdopodobnie zachować stoicki spokój, jednak wizja tego, że już za mojego życia będę świadkiem coraz częstszych tragedii i niepotrzebnego cierpienia ludzi oraz zwierząt, spowodowała z początku paniczny lęk. Świadomość, że moje dzieci, które zaufały mi oraz innym dorosłym, będą cierpieć z powodu niezawinionej przez siebie katastrofy klimatycznej, a także środowiskowej, była porażająca.

Znikające cuda i widmo katastrofy

Co czujesz myśląc o zmianie klimatu? – spytała naukowców Lena Fletcher z University of Massachusetts. Sfrustrowany, smutny, przytłoczony, zaniepokojony. Martwię się zniszczeniami, które wyrządzamy Ziemi. Nie chcę zostawiać takiego bałaganu do sprzątania moim dzieciom albo czyimkolwiek dzieciom – pisze profesor Peter Cox, a dr Jennie Mallelę, biolożkę morską smuci, że jej syn i jego przyjaciele, a także ich dzieci nigdy nie zobaczą niesamowitych rzeczy, które ona sama widziała. Znany klimatolog Michael E. Mann jest zaniepokojony tym, że jego córka, jej dzieci i wnuki będą pytać dlaczego moje pokolenie zawiodło, jeśli chodzi o podjęcie na czas działań, mogących zapobiec katastrofie.  W wypowiedziach badaczy przebija troska o to, by dzieci – ich własne, ale także całe młode pokolenie – miały szansę dorastać w bezpiecznym, niezniszczonym świecie. To pragnienie łączy wszystkich rodziców, niezależnie od tego, jaki zawód wykonują. Jest mi przykro, że dzieci w swoich marzeniach o przyszłości będą musiały brać pod uwagę skutki postępującej katastrofy klimatycznej, zarówno te fizyczne jak i socjalne – mówi Marek (córka 10 lat, syn 16 lat), przedstawiciel coraz większej grupy osób, które choć nie zajmują się zmianą klimatu na co dzień, zaczynają rozumieć, że ich ukochane dzieci będą musiały stawić czoła rzeczywistości w coraz bardziej ponurych barwach. Wszystkie informacje, które do mnie docierają powodują, że czuję lęk i złość. Czuję też bezradność, a czasem przygnębienie. Przykro mi, czuję, że w jakiś sposób zawiodłam swoje dziecko – uczucia Lucyny (córka, 18 lat) nie są zapewnie obce wielu z nich.

„Od tej chwili kończy się rozpacz, a zaczyna działanie”

Jednak tam, gdzie pojawia się zagrożenie dla bliskich budzą się także inne emocje, nie tylko lęk i pesymizm. Budzi się chęć do walki i nadzieja. Negatywnym emocjom można przeciwstawić aktywne zaangażowanie. Działanie zmniejsza lęk, daje poczucie sensu, że robię więcej niż dotychczas – mówi Lucyna. Marek dodaje, że pozwala to poznać osoby, które mają podobne odczucia i dzięki temu można się poczuć mniej samotnie w tym tłumie ludzi, którzy żyją jak gdyby nic złego się nie działo. Jacek Pniewski przyznaje, że codziennie patrzy na plakat Banksy’ego z napisem: „From this moment despair ends and tactics begin”*, który daje mu nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone.

Ludzie nie akceptujący obecnej sytuacji organizują się w mniejsze i większe grupy, które chcą zmian. Dla dr Jessici Carilli te oddolne ruchy, mające na celu zmianę stylu życia i wytwarzające presję społeczną w kierunku bardziej zrównoważonego [stylu] życia są jasnym punktem pozwalającym zachować nadzieję. W artykule, który ukazał się w kwietniu 2019 roku w renomowanym czasopiśmie „Science”, grono naukowców, w tym znani klimatolodzy Michael E. Mann, Stefan Rahmstorf i Katharine Hayhoe, zdecydowanie wsparli masowe wystąpienia oraz strajki młodzieży i dzieci. Obawy młodych protestujących są uzasadnione – zatytułowali swój tekst, dodając, że twierdzenie to wspiera najlepsza dostępna wiedza naukowa, a obecne środki podejmowane w celu ochrony klimatu i biosfery są mocno nieadekwatne. Piszą też o ważnej roli dorosłych, podjęcia działań już, bo nie ma czasu na czekanie, aż [obecna młodzież] znajdzie się u władzy, a bez śmiałych i skoncentrowanych działań ich przyszłość jest krytycznie zagrożona. Pod tekstem podpisało się kilka tysięcy naukowców z całego świata wspierając zawarty w nim apel:

Aprobujemy i wspieramy żądanie [przez młodych] szybkich i energicznych działań. Jest to nasza [naukowców] odpowiedzialność społeczna, etyczna i zawodowa by oświadczyć bez wątpliwości: tylko jeśli ludzkość zacznie działać szybko i z determinacją może ograniczyć globalne ocieplenie, zahamować masowe wymieranie gatunków zwierząt i roślin a także zachować biologiczne podstawy produkcji żywności oraz dobrostanu obecnych i przyszłych pokoleń. To chcą osiągnąć młodzi ludzie. Zasługują na nasz szacunek i pełne wsparcie.

Na ten apel już odpowiedziała cała rzesza dorosłych, którzy stanęli u boku swoich i cudzych dzieci na strajkach. Ludzie coraz lepiej rozumieją sytuację związaną ze zmianą klimatu, a często tymi, którzy najskuteczniej potrafią ich zainteresować tematem są ich własne córki i synowie. To, jak zmienia się Ziemia staje się z tej perspektywy nie jakąś odległą, abstrakcyjną sprawą naukowców, ale bieżącym zagrożeniem dla bliskich. Dzieci skutecznie połączyły świat specjalistów od klimatu ze światem nauczycieli, położnych, specjalistów od marketingu, mechaników i informatyków. To ich wielka moc, dająca nadzieję lepszej przyszłości.

——————–

* „Od tej chwili kończy się rozpacz, a zaczyna działanie”

Źródła:

  1. Hagedorn i in., „Concerns of young protesters are justified”, Science nr 364, 2019 (https://science.sciencemag.org/content/364/6436/139.2)
  2. F. Lawson i in. „Children can foster climate change concern among their parents” , Nature Climate Change nr 9, 2019 (https://www.nature.com/articles/s41558-019-0463-3)

www.isthishowyoufeel.com


Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.