Budujemy etos współpracy

Jędrzej Cyganik , Bartłomiej Kozek
30 maja 2014

O zbliżającym się ogólnopolskim Zjeździe Kooperatyw w Krakowie, ideach spółdzielczości oraz ekonomii współdzielenia opowiada Jędrzej Cyganik z Wawelskiej Kooperatywy Spożywczej w rozmowie z Bartłomiejem Kozkiem.

Bartłomiej Kozek: Na początku czerwca odbędzie się w Krakowie ogólnopolski zjazd kooperatyw. Skąd pomysł na zorganizowanie zjazdu kooperatyw w stolicy Małopolski? Czy inicjatywy spółdzielcze rozwijają się tu szczególnie prężnie?

Jędrzej Cyganik (Wawelska Kooperatywa Spożywcza): Zjazd Kooperatyw organizowany był dotąd dwa razy – w Warszawie w roku 2012 i rok później w Łodzi. Pierwsza inicjatywa Warszawskiej Kooperatywy Spożywczej przyniosła bardzo dobre efekty, zarówno w kwestii spotkań i komunikacji między spółdzielniami konsumenckimi, jak i w ogóle w kwestii rozwoju polskiego ruchu kooperatyw. To warszawiacy jeździli parę lat temu po Polsce z prezentacjami i wykładami, siejąc dobre idee i rozwiązania w środowiskach zainteresowanych działaniami w nurcie ekonomii współdzielenia. Łódzki zjazd zgromadził większą liczbę zainteresowanych, zaprezentował rozwinięty program i przede wszystkim wniósł nową wiedzę i doświadczenia do polskich środowisk kooperatywnych, które się tam spotkały.

W tym roku Wawelska Kooperatywa Spożywcza, kontynuując dobrą, wędrowną tradycję imprezy, podjęła się organizacji zjazdu i znów proponujemy inne rozwiązania. W tym roku stawiamy bardziej na rozpowszechnianie idei i inspirowanie ludzi niezwiązanych dotąd z tego typu działalnością.

I odpowiadając na drugie pytanie – być może w Małopolsce inicjatywy spółdzielcze nie rozwijają się szczególnie prężnie, ale istnieją i zdobywają coraz większe zainteresowanie. W Krakowie działają dwie kooperatywy spożywcze, jedna duża grupa zakupowo-informacyjna nastawiona raczej smakoszowsko niż społecznie, działały też inne, mniejsze inicjatywy, głównie w środowiskach alternatywnych i anarchistycznych. Ale tradycje spółdzielcze są żywe, nie tylko w biznesowo zarządzanych spółdzielniach jak sieć sklepów Jubilat czy producent wody mineralnej Muszynianka. Spółdzielnia Organic Bar to znowu przykład nowego myślenia o spółdzielczości, wpisanego w zastane ramy prawne.

BK: Czy w ostatnich latach wyczuwacie ożywienie, jeśli chodzi o inicjatywy kooperatystyczne? Macie poczucie, że ludzie przestają kojarzyć spółdzielczość z „komunistyczną siermięgą”?

JC: Właśnie, nie mówmy tylko o inicjatywach spółdzielczych sensu stricto, określenie to faktycznie niesie ze sobą duży ładunek historyczny i polityczny, a nam chodzi o co innego, być może o coś więcej. Kooperatywy to dla nas po prostu oddolne inicjatywy społecznościowe oparte o zasady ekonomii współdzielenia i etos współpracy. W Krakowie jest ich kilka – Hackerspace, Wytwórnia, Młyn Zabierzów, Biała Droga – wszystkie one są pełnoprawnymi uczestnikami i honorowymi gośćmi zjazdu.

Same kooperatywy spożywcze są zresztą bardzo zróżnicowane pod względem celu, sposobu organizacji czy podkreślanych wartości. Łączy nas na pewno jedno – świadomość, że razem możemy więcej, czy, jak mówi hasło naszego otwartego pikniku kooperacji: „W KOOPie siła”. Ten nurt stawiający na lokalne (współ)działania grupowe i integrację społeczności ma związek z szerszą zmianą, jaką możemy obserwować w dzisiejszym społeczeństwie. Inne jej elementy to ekosystemowe podejście do rzeczywistości, ekologia w rozumieniu troski i szacunku dla własnego domu, odzyskiwanie przestrzeni publicznej, zmęczenie konsumpcjonizmem i zwątpienie w wieczny wzrost PKB rozumiany jako największe osiągnięcie ludzkości pożerającej gałąź, na której siedzi. Zatem nie, spółdzielczość to już nie „komunistyczna siermięga”, to tylko jedno z rozwiązań kryzysu. Znak, że stajemy się coraz bardziej świadomi problemów, zarówno lokalnych, jak i globalnych.

BK: Najbardziej widoczne inicjatywy spółdzielcze ostatnimi czasy to przede wszystkim – z perspektywy laika – kooperatywy spożywców. Jaką pozycję inicjatywy tego typu mają w ruchu spółdzielczym w Krakowie i w Polsce?

JC: Kooperatywy spożywcze są w pewnym sensie inicjatywami pionierskimi w temacie, o którym rozmawiamy. Oczywiście naszym ogromnym atutem jest to, że fundamentem naszej działalności jest żywność. Każdy człowiek musi jeść, a coraz więcej ludzi zastanawia się nad tym, co jedzą, skąd to pochodzi, jaki ma to wpływ na ich zdrowie. Jednocześnie kooperatywy są swojego rodzaju samokształceniowymi kołami z przyspieszonym kursem współżycia w społeczeństwie. Mamy swoje statuty i regulaminy, mamy fundusz gromadzki – nasze wspólne pieniądze, spotykamy się na walnych zebraniach, żeby dyskutować o naszych potrzebach i wybierać osoby na dane funkcje, musimy mierzyć się ze słabościami własnymi i innych, uczyć się rozumienia, empatii i akceptacji.

Przede wszystkim musimy ze sobą rozmawiać i się po-rozumiewać, a to pierwszy krok w drodze do budowania świadomej, silnej społeczności. Potrzebujemy silnych społeczności. Tylko siłą porozumienia możemy kształtować rzeczywistość, w której żyjemy i w takiej sytuacji możemy być z niej zadowoleni. Bo dlaczego ktoś, kto nie żyje z nami, na naszej ulicy, ma nam mówić, co na tej ulicy powinno się znaleźć? Świetnym przykładem jest ostatnia inicjatywa obywatelska Kraków Przeciw Igrzyskom. Władze miasta z całych sił próbowały wmówić mieszkańcom, że to złoty interes. Ale mieszkańcy mieli inne zdanie i zgodnie z nim zdecydowali. Igrzysk w Krakowie nie będzie, bo ich nie chcemy. To, że odbędzie się Zjazd Kooperatyw, jest przykładem pozytywnym – zdecydowali o tym darczyńcy, którzy wsparli nasz projekt z własnej kieszeni.

BK: W jaki sposób łączycie swoją działalność z szerszą wizją świata? Jak pogłębiacie wiedzę osób zaangażowanych oraz zainteresowanych udziałem w takich inicjatywach? W programie zjazdu widzę wewnętrzne szkolenia – jakie są potrzeby osób wchodzących w ruch spółdzielczy?

JC: Kooperatywy przez swój nieformalny charakter cechują się również płynnością, czy też elastycznością programową. Program tworzą ludzie, którzy działają w kooperatywie i akurat mają na to pomysł lub ochotę. W naszym przypadku samokształcenie polega zazwyczaj na spontanicznie organizowanych warsztatach i prelekcjach, dotyczących różnych diet, zdrowego odżywiania, ale też np. bezpieczeństwa w Internecie czy globalnego systemu żywnościowego. Na naszym forum członkowie wymieniają się też innymi umiejętnościami, jak nauka gry na gitarze czy kurs językowy. Nasz projekt crowdfundingowy również proponował nagrody z naszego asortymentu umiejętności – pieczenie chleba, pedagogika waldorfska czy kurs pływania żaglówką.

Nie przykładamy dużej wagi do kształcenia czysto ideowego, choć wynika to raczej z braku czasu, szczególnie w ostatnich miesiącach, które przebiegały pod znakiem zjazdu. Warszawska Kooperatywa Spożywcza zaczęła ostatnio organizować spotkania dyskusyjne, podczas których uczestnicy omawiają kolejno czytane teksty związane z ideami spółdzielczości. U podstaw każdej polskiej kooperatywy spożywczej stoi myśl Abramowskiego, jest tak również w przypadku Wawelskiej, ale tutaj akurat nasza świadomość własnych korzeni nie sięga głęboko. Nasze zasady pochodzą w prostej linii z tradycji polskiego ruchu kooperatystycznego, ale spisane w formie regulaminu i statutu wystarczają, żeby nowi członkowie odnaleźli się w naszych strukturach, ideałach, celach. Być może w przyszłości będziemy chcieli rozwijać ten temat, na razie brakuje czasu. Choć i tak jest go bardzo dużo, zważywszy, że całą naszą pracę wykonujemy po godzinach właściwej pracy, w dodatku nikt nam za nią nie płaci. Pieniędzmi.

BK: Na potrzeby zjazdu zebraliście pieniądze za pomocą jednej z polskich platform crowdfundingowych. Uważacie, że tego typu narzędzie może się przydać kooperatystkom i kooperatystom XXI wieku?

JC: To był ogromny sukces i jednocześnie być albo nie być naszego przedsięwzięcia. 16 tysięcy złotych to kwota, której nie bylibyśmy w stanie wyłożyć samodzielnie, a o dofinansowanie czy sponsora trudno się ubiegać, będąc nieformalną grupą zapaleńców bez podmiotowości prawnej. Crowdfunding wydawał się jedynym sensownym rozwiązaniem, szczególnie, że doskonale wpisuje się w nasz profil działania i myślenia. Chcieliśmy zrobić coś, co było dobre i ważne dla nas – dzięki finansowaniu społecznościowemu mogliśmy się przekonać, że bardzo wielu ludzi myśli podobnie, wspierają nas i chcą mieć swój udział w rozwijaniu tych idei. Ten rodzaj decydowania o przeznaczeniu swoich pieniędzy to narzędzie demokratyczne w pełnym tego słowa znaczeniu, dzięki niemu również możemy mieć widoczny wpływ na rzeczywistość, w której żyjemy.

BK: Jakie atrakcje przewidujecie dla osób, które przyjdą na wasz zjazd?

JC: Dzięki środkom, które zebraliśmy, możemy zaoferować znacznie więcej, niż się spodziewaliśmy. Zjazd dzieli się na dwie części – sobota 7 czerwca będzie przebiegać w atmosferze pracy i dyskusji. W gronie osób zaangażowanych i zainteresowanych ruchem kooperatyw spożywczych będziemy rozmawiać o naszych problemach, doświadczeniach i oczekiwaniach, przyjmując jako główny temat relacje pomiędzy miastem i wsią. Do południa będą prowadzone dyskusje stolikowe w formule World Cafe, po obiedzie wysłuchamy kilku wykładów dotyczących alternatywnych sposobów organizacji lokalnych rynków spożywczych, jak np. Rolnictwo Wspierane przez Społeczność, a także przedstawicieli środowisk rolniczych i społeczności wiejskich.

W niedzielę 8 czerwca odbędzie się całodniowy piknik pod hasłem „W KOOPie siła”. W ramach imprezy będzie można wziąć udział w rozmaitych warsztatach poświęconych permakulturze, programowaniu, gotowaniu czy wytwórstwu spod znaku „Do It Yourself”. Cały dzień będą też trwały wykłady i prezentacje poświęcone m.in. cohousingowi, ekonomii współdzielenia czy przyszłości organizacji obywatelskich. Będzie można poznać współpracujących z nami rolników i kupić od nich dobrą, lokalną żywność, zjeść coś dobrego, a swoje dzieci w tym czasie zaangażować do udziału w warsztatach z rozpoznawania i sadzenia zbóż, czy z chodzenia na szczudłach. Trudno przedstawić choć połowę wydarzeń, które będą miały miejsce w ramach pikniku w kilku zdaniach, zachęcamy do zapoznania się ze szczegółowym programem dostępnym na stronie www.zjazdkoop.pl/program. I przede wszystkim – zapraszamy do udziału!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *